Teraz jest Wt, 4 sierpnia 2020, 18:49

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 57 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: Jarek (keiw) - Luźne wpisy
Nowy postNapisane: Wt, 19 listopada 2019, 09:56 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): N, 12 października 2014, 14:32
Posty: 6382
Lokalizacja: Szczecin
"Luźny wpis - rozmowa z tatą".

Tato ma już siedemdziesiątkę na karku.
Wkrótce wybieram się na kilka dni odpoczynku do rodziców, mam tam ponad 700 km.

Mam w domu zegarek Casio Oceanus OCW-520TDE, którego już od dawna nie używam.
Całkiem porządny sprzęt z szafirowym szkłem, radiową synchronizacją czasu i jest ładowany światłem słonecznym.
Jest w bardzo dobrym stanie.
Obrazek
(Foto z sieci, bo teraz nie jestem w domu).

Pomyślałem, że sprezentuję ten zegarek mojemu tacie, ale postanowiłem zapytać, czy w ogóle jest zainteresowany.

Rozmowa w tym temacie była krótka :oczko:
- Powiedz mi jak gruby masz nadgarstek, bo chcę ci przywieźć swojego Casio, nie używam a to porządny zegarek i szkoda, by tak leżał.
- Nie trzeba synu, ostatnio kupiłem sobie takiego "hiułeja" co mi liczy kroki, pokazuje sen no i ma jeszcze różne bajery. Wiesz, wszystko fajnie widzę w telefonie.

No i po temacie :bum:

_________________
Mój Blog "Luźne wpisy"
Mój Blog "Luźne wpisy" - Komentarze

Zrzucone w biegu kilogramy, cierpliwie czekają w lodówce.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Jarek (keiw) - Luźne wpisy
Nowy postNapisane: Cz, 28 listopada 2019, 22:34 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): N, 12 października 2014, 14:32
Posty: 6382
Lokalizacja: Szczecin
Chciałem napisać, że nic się u mnie nie dzieje, ale w sumie trochę się dzieje :oczko:

Ten tydzień mam urlop i miałem w niedziele pojechać do rodziców w lubelskie, ale czułem się niezbyt specjalnie i w sobotę wieczorem mój wyjazd odwołałem.

W niedzielę pobiegłem City Trail. Jak już kilka razy pisałem, w Szczecinie jest najtrudniejsza trasa CT w Polsce, ale bardzo lubię te biegi.
W tym roku trasa została trochę zmieniona względem zeszłej edycji i przez układ podbiegów, jest teraz moim zdaniem trudniej.
Garmin i Polar pokazują około 110 m góra/dół.
Stryd zmierzył mi dystans 4,9 km a czas na mecie miałem 22m:50s.

Jak wspomniałem, nie czułem się zbyt dobrze i ustawiłem się na CT w drugiej fali. Niestety w pierwszej fali pobiegło bardzo dużo osób, które powinny ustawić się gdzie indziej. Sporo było wymijania, a jest miejscami dość wąsko i czasami trzeba było poczekać. Z wyniku nie jestem zadowolony, ale jest to mój pierwszy bieg w tym cyklu i będę miał jakiś punkt odniesienia.

W poniedziałek dostałem telefon ze szpitala, że w piątek mam się stawić na zabieg. Nic poważnego, sprawa od dawna planowana, czekałem tylko na termin. W sumie wyszło dobrze, że nie wyjechałem, bo bym musiał szybko wracać.
By nie jechać do szpitala, musiałem podejść do lekarz rodzinnej po antybiotyk, który profilaktycznie, ze względu na leukopenię, przyjmuję od środy 3x dziennie. Dostałem też, na zaś, Ketonal forte - zobaczymy czy będzie potrzeba, by go używać :lalala:

Tak więc ten tydzień trochę kombinuję biegowo.

We wtorek zrobiłem sobie trening 6x 1km na przerwach też 1km. Planowałem tempo 4:00.
Wyszło tak:
Obrazek
Spokojnie bym dokręcił jeszcze kilka powtórzeń.

W środę zrobiłem sobie spokojnego longa, testując w Garminie prowadzenie po traku, którego sobie wcześniej sam zaplanowałem w Connect.
Relive z tego biegu:
https://www.relive.cc/view/vYvrD3WyyL6
Leciałem już na antybiotyku ale weszło lekko i przyjemnie:
Obrazek

Dziś natomiast zapętliłem sobie pętelkę robiąc podbieg 300 m na słynnej lokalnej ulicy "Ale urwał" (do odszukania na YT) :spoczko:
Obrazek

Z takich "luźnych spraw" to w zeszłym tygodniu złożyłem wypowiedzenie w pracy. Od 1 marca będę wolnym człowiekiem.
Nie będę się tu nad tym rozwodził.
W skrócie, obiecałem sobie, jak kilka lat temu poważnie zachorowałem, że nie dopuszczę, by praca już zdominowała moje życie i teraz reaguję, by nie było za późno.

Na koniec, jak to mi ciągle Stryd w mailu pisze "Stay tuned": :bum:
Obrazek

_________________
Mój Blog "Luźne wpisy"
Mój Blog "Luźne wpisy" - Komentarze

Zrzucone w biegu kilogramy, cierpliwie czekają w lodówce.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Jarek (keiw) - Luźne wpisy
Nowy postNapisane: So, 7 grudnia 2019, 20:48 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): N, 12 października 2014, 14:32
Posty: 6382
Lokalizacja: Szczecin
Tak sobie myślę, że gdybym chciał rozkminiać swoje bieganie jak robią to niektórzy, to bym w ogóle z łóżka się nie podniósł.
Nie rozkminialem i dziś pobiegłem Parkrun czując się chujowo. A co nam bohaterom nie można?
Puścił mi jeden szew :bum:
Wyciągnąłem sobie tą nić. We wtorek i tak mi pozostałe wyciągną.
Głupi ja. Biegam dalej ...

Wysłane z mojego SM-G950F .

_________________
Mój Blog "Luźne wpisy"
Mój Blog "Luźne wpisy" - Komentarze

Zrzucone w biegu kilogramy, cierpliwie czekają w lodówce.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Jarek (keiw) - Luźne wpisy
Nowy postNapisane: Śr, 11 grudnia 2019, 21:50 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): N, 12 października 2014, 14:32
Posty: 6382
Lokalizacja: Szczecin
Dziś zostałem Mistrzem Planowania :bum:

Na szybko zaplanowałem sobie w Connect w telefonie taki trening:
1. Rozgrzewka do naciśnięcia "Lap"
2. 20 x 100m na przerwie 100m
3. Schłodzenie do naciśnięcia "Lap"
Trening zaplanowany, ładnie opisany i wysłany do zegarka.

Wybrałem się na pobliski stadion pobiegać te setki.
Dobiegłem do stadionu, tam dokręciłem kółeczko i naciskam "Lap" w celu odpalenia zaplanowanych 100m.
Zegarek zaczął pikać, wibrować, tarcza się podświetliła, leciało odliczanie i tak przez kilka kolejnych minut.
Co zrobiłem źle?
Ano zamiast 100m wbiłem sobie 10m czyli zaplanowałem 20x10m na przerwach 10m :bum:

Zasłoniłem zegarek bluzą i zrobiłem 24x 100m na przerwach 100m już bez żadnego lapowania.
Nogi się kręciły a głowa była spokojna.

Screen z Connect części zaplanowanych odcinków :hahaha:
Obrazek

Wyszło tak:
Obrazek

"Mistrz Planowania" prawie jak Karolina :oczko:
Obrazek

_________________
Mój Blog "Luźne wpisy"
Mój Blog "Luźne wpisy" - Komentarze

Zrzucone w biegu kilogramy, cierpliwie czekają w lodówce.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Jarek (keiw) - Luźne wpisy
Nowy postNapisane: Pt, 20 grudnia 2019, 20:32 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): N, 12 października 2014, 14:32
Posty: 6382
Lokalizacja: Szczecin
"Mgła"

Rano dziś w Szczecinie były bardzo spore zamglenia. Miejscowi wiedzą a inni mogli zobaczyć w TV, a właściwie to nie mogli nas zobaczyć :hahaha:
Obrazek

Po południu cichy rzucił mi zadanie. Jakieś tam współczynniki trzeba było liczyć. Przerzuciłem to przez całki, nic to nie dało. Wrzuciłem w macierz i wyszło, że cichy właściwie to jest mistrzem Hrabstwa Merseyside :taktak:
Wyciągnąłem specjalne okularki księgowego, odkurzyłem matematyczny kalkulator, wklepałem cyferki no i niestety: trzeba dalej biegać.

Sam się ubrałem. Z tego wszystkiego zapomniałem zegarka podładować więc muszę mocniej cisnąć bo bateria zdycha, podobnie jaki i ja.
Widzę, że mgła na wieczór nie odpuszcza. Cholera jeszcze większa jest. Może 2m przed sobą jeszcze coś widzę, ale dalej to już mleko.

W innym wątku już pisałem, że mój super wypasiony Garmin pojechał do Warszawy na naprawę gwarancyjną, nagle zrobił się straszny głodomór (zobaczymy co z tego wyjdzie).
Wróciłem więc do klasyka, leciwego już Polar V800.
Zerkam na tarczę a ta zajebiście czytelna. Nie no, chyba zażądam kasy za tego Fenixa, bo on czytelnością tarczy nie podskoczy do V800.

Tak gdzieś ciągnąłem ze 2 km (serio) i być może życiówkę bym jakąś w tej mgle wykręcił, ale nagle coś mi zaczęło nie grać.
Cholera, przez te cyferki cichego zapomniałem zdjąć okularów do czytania:



Obrazek


Wieczorna mgła w Szczecinie została odwołana :spoczko:

P.S.
Bateria jakoś dociągnęła i ja też ..... jakoś.

_________________
Mój Blog "Luźne wpisy"
Mój Blog "Luźne wpisy" - Komentarze

Zrzucone w biegu kilogramy, cierpliwie czekają w lodówce.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Jarek (keiw) - Luźne wpisy
Nowy postNapisane: N, 29 grudnia 2019, 23:11 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): N, 12 października 2014, 14:32
Posty: 6382
Lokalizacja: Szczecin
"Zawaliłem"

Skopałem sobie cały przyszły rok.
Poszedłem w Wigilię pobiegać. Po bieganiu wstawiłem pranie. Wpada żona i mówi, że jest taki przesąd: "Jak w wigilię tak przez cały rok".
No i mam przesrane. Teraz wiem czemu też cały bieżący rok prałem - zawaliłem też w poprzednią Wigilię.
Na następną Wigilię nastawię sobie przypominajkę i w roku 2021 nie będzie prania, uff.

***
W tym tygodniu miałem sporo wolnego, mało stresu i na luzie wpadło aż 96 km.

W środę zrobiłem sobie progowo dyszkę:
Obrazek

Po tym wszedł spokojny long 26 km:
https://www.relive.cc/view/v26M8o88kEO

W sobotę było troszkę terenowego biegania, w tym wpadł kolejny mocniejszy bieg: Parkrun (5km) równo w 21 min.

Dziś czułem się bardzo dobrze i zrobiłem kolejny długi bieg na niskim pulsie:
Obrazek

Wg Strava tak wyglądają moje statystyki w tym roku:
Obrazek
Mieszkam w Szczecinie, ale górek nie unikam :oczko:

Do końca roku zapewne jeszcze coś dokręcę :oczko:

_________________
Mój Blog "Luźne wpisy"
Mój Blog "Luźne wpisy" - Komentarze

Zrzucone w biegu kilogramy, cierpliwie czekają w lodówce.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Jarek (keiw) - Luźne wpisy
Nowy postNapisane: Pn, 3 lutego 2020, 12:13 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): N, 12 października 2014, 14:32
Posty: 6382
Lokalizacja: Szczecin
"Cyferki" - podsumuję sobie styczeń.

Początek stycznia miałem urlop ale też miałem ciężki okres. Męczy mnie ostatnio choroba tropikalna i tym samym słabo ze snem i regeneracją. Ale nie o tym teraz.

Tak przedstawiał się tygodniowy kilometraż z ostatniego miesiąca:
Obrazek
W styczniu zrobiłem w sumie 316 km, więc kilometraż całkiem przyzwoity.

Będąc na urlopie trochę przesadziłem z obciążeniami. Widać to dobrze w Polar Flow:
Obrazek

11 stycznia wybrałem z na Parkrun z zamiarem pobiegnięcia na maksa i niestety, ze względu na zbyt mocne akcenty w okresie urlopu, skończyło się czasem 20:19.

W tygodniu po tym Parkrun postanowiłem trochę zluzować.
We wtorek zrobiłem sobie taką drabinkę interwałów:
Obrazek
W czwartek wpadło 2x 3km:
Obrazek
W piątek dostałem maila przypominającego, że w niedzielę mam kolejny bieg City Trail. W styczniu bieg wypadł jakoś szybciej i nie pamiętałem o tym, ale to nic. Czułem się dobrze. Biegi na tygodniu wskoczyły na dobrym pulsie.
Wyżyj zamieszczony wykres z obciążeń kardio pokazywał, że organizm nie jest przetrenowany.
W niedzielę 19.01 biegło mi się naprawdę fajnie. U nas CT to na dystansie 5km ponad 105m przewyższeń. Czas na mecie z zegarka był 21:49.
Pamiętałem, że mój najlepszy czas to chyba 21:50, więc nie byłem pewien czy poprawiłem się choć o sekundę.
Wróciłem do domu i okazało się, że mój najlepszy czas do tej pory to 22:50, tak więc poprawiłem się o 1min 1s (oficjalny czas był taki sam jak z zegarka) :-) Byłem mega zadowolony.

W kolejnym tygodniu we wtorek zrobiłem 10x400 średnio 3:40.
W czwartek trochę luźniej, bo postanowiłem więcej pobiegać w sobotę i niedzielę. Wpadł więc taki trening:
Obrazek
W sobotę 25.01 plan był taki, by zrobić longa z wplecionym Parkrun po około ~4:35.
Szło jednak dość fajnie w wyszło tak:
Obrazek
Parkrun wyszedł w 22:22 bez większego problemu.
Dzień później w niedzielę zrobiłem wleczonego longa 21km po ~6:00.

W ostatnim tygodniu styczeń/luty (pogodowo najgorszy) we wtorek zrobiłem interwały 7x600m ale na wznosie 12m.
Weszły kolejno: 3:54/3:54/3:52/3:52/3:55/3:54/3:55. Fajny mocny trening.
W czwartek wpadło 2x 4km:
Obrazek
W sobotę 1.02 postanowiłem zrobić powtórkę z poprzedniej soboty, czyli long z wplecionym Parkrun. Planowałem pobiec go nawet tempem 4:45 ale jakoś nadzwyczaj fajnie się biegło i co km zwiększałem lekko tempo by ostatni polecieć po 4:00. Parkrun wpadł bez większego problemu w 21:26. Zeskanowałem kod i od razu pobiegłem dalej. Całość to 20,2 km.
W krótkich leginsach to ja:
Obrazek
Foto dedykuję koledze Przemkowi :bum:

W niedzielę zrobiłem kolejnego longa. Całość to wleczone 20 km + mocniej (tempo ~5:10) i pod górkę (wznos ~40m) ostatnie 5 km.
Biegło się bardzo dobrze. Porobiłem trochę zdjęć. W czasie biegu nic nie piłem i nic nie jadłem.
Obrazek
Dodam, że dziś czuję się bardzo dobrze. Puls niski, nogi nie bolą.

Kilometraż całkiem spory ale pilnuję obciążeń. Miksuję trochę treningami ale to już w kierunku ultra.
W kwietniu maraton i tu po prostu polecę na tyle na ile dam radę. Wszystko zależy od pogody ale też od tego czy mnie nie pozamiata choroba, na którą nie mam wpływu.
W marcu mam jeszcze Półmaraton Ślężański. Będzie okazja spotkać się ze znajomymi. W Łodzi również i mam nadzieję też tymi, których do tej pory osobiście nie znam :taktak:

W maju chcę ponownie zmierzyć się z biegiem 24h w Rawiczu. W zeszłym roku po 47km musiałem zejść z trasy. Dopadła mnie gorączka i dreszcze. Pozamiatało mnie wtedy konkretnie - 2 tyg ostre zapalenie krtani i oskrzeli łącznie z niemożliwością mówienia.
Jest podejrzenie, że mogę być uczulony na jakieś kwitnące rośliny - Planty w Rawiczu to sporo kwitnących w tym czasie lip. Jak w tym roku sprawa się powtórzy, to niestety ale dam już sobie spokój z bieganiem o tej porze w tym miejscu.

Później w lipcu DFBG i Super Trail 130 km, ale do tego jeszcze trochę czasu zostało - też będzie okazja spotkać się i pobiegać z dużą ilością znajomych :-)

Na razie tyle :spoko:

Edit:
Dopiszę, że zacząłem robić dłuższe sesje różnych ćwiczeń: pilates, joga, rozciąganie, core, trochę siłowych.
W tygodniu nawet nazbiera się tego około 3h i z tego jestem bardzo zadowolony.

_________________
Mój Blog "Luźne wpisy"
Mój Blog "Luźne wpisy" - Komentarze

Zrzucone w biegu kilogramy, cierpliwie czekają w lodówce.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Jarek (keiw) - Luźne wpisy
Nowy postNapisane: Pn, 10 lutego 2020, 10:27 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): N, 12 października 2014, 14:32
Posty: 6382
Lokalizacja: Szczecin
Nudzę się, to sobie zaraportuję miniony tydzień. :oczko:

We wtorek zrobiłem sobie 10x403m średnio czas 1min 28s (~3:38)
Wszystkie powtórzenia weszły prawie w punkt pomimo, że pogoda była kiepska.
Stadion jest bez oświetlenia więc zabrałem czołówkę, padało a czołówka w deszczu czasami potrafi przeszkadzać. Na koniec dorzuciłem jeszcze 10x 12s sprinty na wznosie. Ogólnie z treningu byłem zadowolony.

Dzień później portuchtałem sobie po szczecińskich bulwarach 10km w pięknych okolicznościach zachodu słońca:
Obrazek

W czwartek planowałem zrobić ciągły 8-10km ~4:25 ale kiepsko się czułem i zmieniłem plany.
Potruchtałem spokojnie w pobliżu domu na lokalnych górkach robiąc 15km na średnim tętnie 126 bpm (ok 65% HRmax) - suma przewyższeń wyszła ponad 300 m. Wyszedł "grzebień cichego" - no dobra, mój też :bum:
Obrazek

Zamiast ciągłego postanowiłem pojechać w sobotę na Parkrun i pobiec go na maksa.

Z moją chorobą jest tak, że czasami nie wiem co dzieje się w nocy. Często mnie telepie (dreszcze), mam gorączkę i zlewam się potami. Moja lekarz podpowiedziała mi bym się ważył przed pójściem spać i zaraz po przebudzeniu.
I czasami bywa tak jak w sobotę rano:
Obrazek
Kilka godzin i utrata prawie 2kg - tyle "wylało" się ze mnie potu. :jatylko:

Nie nastawiało mnie to optymistycznie. Pojechałem jednak na Parkrun.
Rozgrzewka szła mi topornie. Truchtałem 3,5 km i nie miałem za bardzo sił na zrobienie przebieżek. Krótkie zrywy zrobiłem jedynie z górek.
Postanowiłem biec i zobaczyć co z tego będzie.
I kolejny raz sam siebie nie ogarniam. Kiepskie samopoczucie a organizm nagle zaskakuje.
Cały bieg wszedł w miarę równo. Miałem ustawiony na Garminie Race Screen i co 1km robiłem ręczne lapy - u nas trasa jest oznaczona co 100m.
Czas z zegarka 19:52, poszczególne km: 3:57/3:58/3:57/4:00/4:00
Obrazek
W oficjalnych wynikach coś popieprzyli i mam 19:10 :hahaha:

W niedzielę wpadł fajny long. Większość (18km) biegłem z kolegą z forum - może sam się przyzna, nie będę zdradzał :hej:
Cały czas gadaliśmy, czas szybko zleciał. Ostatnie 6km docisnąłem już i zrobiłem je tempem 4:45.
Razem wyszło 26,5km. Odczucia bardzo dobre.
Pogoda z rana w Szczecinie była super:
Obrazek

Cały tydzień to przebiegnięte 81 km.

Oby zdrowie dopisywało, bo 5km to jeszcze po takiej nocy ukręcę ale więcej to już nie a na pewno nie dystans maratonu.

_________________
Mój Blog "Luźne wpisy"
Mój Blog "Luźne wpisy" - Komentarze

Zrzucone w biegu kilogramy, cierpliwie czekają w lodówce.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Jarek (keiw) - Luźne wpisy
Nowy postNapisane: N, 1 marca 2020, 19:49 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): N, 12 października 2014, 14:32
Posty: 6382
Lokalizacja: Szczecin
Ostatni wpis jest z 10.02 więc wrzucę update mocniejszych jednostek od tego okresu i podsumuję luty.

Na szczęście żadne choróbsko mnie nie rozłożyło i swoje założenia cały czas realizowałem.

Systematycznie robię długie serie różnych ćwiczeń co też cieszy.
Nie chce się, ale jak już się zacznie to idzie :oczko:

Tydzień 10-16.02

We wtorek wpadła drabinka interwałów powtórzona dwukrotnie: 2x(1,6/1/0,8/0,4/0,2) na przerwie 400m.
Tak to weszło:
Obrazek
Trening lekki nie był bo wiało. Stryd mi za całość dał 4% a tak wiatr na wykresie wygląda:
Obrazek

W czwartek zrobiłem bieg zmienny:
1) 3 km ~5:25
2) 6 km ~4:17
3) 1,5 km ~4:49
4) 3 km ~4:03
5) 2,7 km ~5:01

W niedzielę wpadł long 28,5 km:
21 km spokojnie ~5:38 na pulsie 123 bpm
6 km mocniej ~4:37 na pulsie 156 bpm (dodatkowo większość na wznosie i pod wiatr)
+ 1,5 km schłodzenie.
Relive z kilkoma fotkami:
https://www.relive.cc/view/v26M89RA23O

Tydzień 17-23.02
Ten tydzień postanowiłem obciąć kilometry i nie robić longa w niedzielę.

We wtorek zrobiłem 4x1600 m na przerwach 2 min.
Powtórzenia wpadły dość równo:
Obrazek
Oczywiście mocno wiało, ale jak to na stadionie: połowa pod wiatr a połowa z wiatrem :usmiech:

W czwartek zrobiłem 3 km po 4:13 + 2km po 4:01 z przerwą 1,5 km tempem 5:06.
Biegło się ciężko bo wybrałem zły teren z kałużami i trochę przestrzeliłem tempa przez ich omijanie :bum:

W sobotę pobiegłem sobie na Parkrun, którego przebiegłem, jak i całość, spokojnie w granicach 5:15. Zrobiłem razem około 14 km na średnim pulsie 126 bpm.

W niedzielę miałem piąty bieg (mój czwarty) z cyklu City Trail.
Miesiąc temu poprawiłem na tej trasie życiówkę o ponad minutę.
Tym razem urwałem jeszcze 24s kończąc 5 km w czasie 21:25. Dodam, że to "górska" piątka z sumą spadków i wzniesień około 105 m.
Co cieszy to, że na mecie nie byłem wcale padnięty.
Biegło mi się naprawdę fajnie. Pogoda dopisała. Nie wiało a rozpadało się dopiero po biegu.
Obrazek

Ostatni tydzień lutego + dziś.

We wtorek zrobiłem bieg ciągły 10 km na stadionie.
Zmierzona pętla na tym stadionie ma 404 m. Postanowiłem pilnować czasu 1min 43s na pętlę czyli tempa około 4:14.
Marcin (sochers) pisał na Endo bym dał screena z lapowania okrążeń więc daję:
Obrazek
Na okrążeniu #5 kilka metrów przegapiłem znacznik i tym samym #6 jest krótsze ale razem się zgadzają. Jedno zrobiłem w 1:42 a drugie w 1:43 :-)
Ostatnie dwa okrążenia trochę szybciej.
No niestety ale muszę napisać jak Robert: wiało w cholerę :bum:
Wykres danych ze Stryd fajnie pokazuje jak było. Zawsze pierwsza połowa okrążenia to pchanie wiatru, na szczęście pomagało w drugiej części. Nie wiem czy bilans na zero wychodzi :spoko:
Obrazek

W środę po 6:00 zrobiłem regeneracyjną dyszkę tempem 5:36 na średnim pulsie 124 bpm.
Wieczorem przed 19:00 wybrałem się pobiegać spokojnie po górkach i wpadło dodatkowe 11 km.
Obrazek

W czwartek zrobiłem 5x1616m na przerwach 404m.
Obrazek
Tempa były troszkę szybsze, bo tym razem Stryd liczył za mało:
Obrazek
Ten sam faktor w Stryd co na ciągłym 10 km ale teraz inne buty i Stryd nie domierzał. Wolne odcinki są prawie w punkt. We wtorek na ciągłym natomiast sobie trochę dodawał.

W sobotę pojechałem na Parkrun. Postanowiłem pilnować pulsu ~150 bpm czyli teoretycznie tak jakbym chciał mieć w pierwszej części maratonu.
Parkrun przebiegłem na średnim pulsie 145 bpm, w końcówce puls doszedł do 153. Biegło mi się całkiem fajnie i luźno. Diabełek kusił by przyśpieszyć ale nie dałem się :bum:
Czas na mecie to 22:04 czyli średnie tempo 4:25.
Jest to dla mnie jak na razie zbyt optymistyczne tempo na maraton.

Dziś zrobiłem sobie spokojnego longa 23 km na średnim pulsie 123 bpm, średnim tempem 5:32.
Relive z fotkami:
https://www.relive.cc/view/v1vjpVkxJY6

Obrazek
Obrazek

Podsumowanie tygodniowe:
Obrazek

Obecny tydzień to największy kilometraż ale też było sporo spokojnego biegania.

W lutym razem zrobiłem 346km
Śmignął mnie Witek ale mam o włos więcej niż Mateusz :hejhej:
Obrazek

Nie piszę tak barwnie jak cichy ale u mnie jest "kolorowo" :usmiech:

Dalej lecę swoje, oby zdrowie dopisywało.

21 marca jadę do Sobótki na półmaraton. Nic specjalnego tam nie planuję. Trasa nie jest płaska i wszystko zależy od pogody.
W zeszłym roku trafiliśmy tam, w dniu zawodów, w marcu, na powiew afrykańskiego powietrza i sporo osób pogoda "pozamiatała".

_________________
Mój Blog "Luźne wpisy"
Mój Blog "Luźne wpisy" - Komentarze

Zrzucone w biegu kilogramy, cierpliwie czekają w lodówce.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Jarek (keiw) - Luźne wpisy
Nowy postNapisane: Wt, 17 marca 2020, 09:34 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): N, 12 października 2014, 14:32
Posty: 6382
Lokalizacja: Szczecin
Odwołania
Jak dla mnie to nie zaczęło się od korona wirusa.
Zapisany byłem na "Ultramaraton Nowe Granice Zielona Góra", który miał odbyć się 29 lutego.
Niestety już w grudniu ultra zostało anulowane ze względu na ASF. Zmieniono formułę i zamiast ultra dookoła Zielonej Góry kto chciał mógł biegać pętlę dookoła stadionu, a to już mnie nie interesowało.
Organizator zwrócił wpisowe i bezkolizyjnie mogłem zrezygnować z hotelu.

W sumie dzięki temu, od stycznia, bardziej skupiłem się na treningu pod maraton w Łodzi.

Jak to się później potoczyło z tymi odwołaniami to już wszyscy wiecie.
Obecnie odwołany mam również bieg 24h, który miał odbyć się w połowie maja.
Nie wiadomo co jeszcze będzie z górskim, lipcowym ultra.

Cele uciekły, ale dużo lat biegałem bez startowania w zawodach i nie mam w sumie większego z tym problemu.
Problemem jest samo to świństwo.

W marcu mam nabiegane jak na tą chwilę 190 km.
Przez dłuższy czas miałem małe problemy z brzuchem i nie biegało się komfortowo :-(
Zmniejszyłem sobie już akcenty, jest więcej spokojniejszego klepania kilometrów.
Nie będę już opisywał akcentów, bo chyba to nikogo nie zainteresuje :spoko:

Relive z ostatnich dwóch longów, dzień po dniu:
Sobota ~22km:
https://www.relive.cc/view/v4OGmPYxwmq
Niedziela ~26km:
https://www.relive.cc/view/vLqeNmWWjdv

Co dalej?
Biegam dalej w miarę możliwości. Jakiś akcent w tygodniu też będę robił, by się do końca nie zamulić ;-)
Wiosna u nas pełną gębą i to cieszy.
Obrazek
Obrazek

_________________
Mój Blog "Luźne wpisy"
Mój Blog "Luźne wpisy" - Komentarze

Zrzucone w biegu kilogramy, cierpliwie czekają w lodówce.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Jarek (keiw) - Luźne wpisy
Nowy postNapisane: Wt, 17 marca 2020, 13:42 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): N, 12 października 2014, 14:32
Posty: 6382
Lokalizacja: Szczecin
A napiszę sobie drugiego posta :bum:

Piękna dziś pogoda i pobiegałem.

Całość trochę ponad 13 km a sam akcent zrobiłem na stadionie.
Pętla tam ma minimum 404m. Zrobiłem 2x 3232m na przerwie 404 m i na koniec jeszcze wracając dołożyłem 7 sprintów około 10s zrobionych na wznosie.
Obrazek
Obrazek
Weszło fajnie.
Pierwsze powtórzenie na średnim pulsie 158 (~83% HRmax) a drugie 163 (~86% HRmax)

Cały czas na bieżąco robię teć różne ćwiczenia ogólnorozwojowe oraz jogę celowaną na bóle kręgosłupa:
Obrazek

_________________
Mój Blog "Luźne wpisy"
Mój Blog "Luźne wpisy" - Komentarze

Zrzucone w biegu kilogramy, cierpliwie czekają w lodówce.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Jarek (keiw) - Luźne wpisy
Nowy postNapisane: Pn, 23 marca 2020, 08:32 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): N, 12 października 2014, 14:32
Posty: 6382
Lokalizacja: Szczecin
Następny tydzień z koronawirusem za nami, sytuacja ciągle się rozwija i nie wiadomo jak może być wkrótce z uprawianiem aktywności.
Porażająca jest głupota ludzka i nie zdziwię się jak wejdą kolejne obostrzenia.

Ten tydzień biegałem w sumie planując sobie z treningu na trening.
Postanowiłem obciąć ilość kilometrów i finalnie zrobiłem ich 56 co w sumie jest najmniejszym tygodniowym kilometrażem biegowym w tym roku.

Wtorek opisałem wyżej.
W środę zrobiłem rowerem w sumie 26 km. Początkowo pojechałem na Arkonkę (pętla do pobiegania w lesie), ale jak zobaczyłem ile jest tam ludzi, to zrezygnowałem z biegania w tym miejscu i pojechałem nad Jeziorko Słoneczne.
Potruchtałem tam spokojnie 10km średnim tempem 5:12 na średnim pulsie 127 bpm.
Biegało się fajnie, na pętli dookoła jeziorka nie mijałem dużo osób ale obok na siłowni pod chmurką było ich pełno. Młodzież ćwiczyła i nawet z tego co robili kręcili filmiki. Na boisku dzieciaki grały w piłkę a na placu zabaw najmłodsze dzieci przebywały w grupie wraz z rodzicami.
Po prostu brak słów.

W czwartek trochę zepsuła się pogoda. Mżyło więc wyskoczyłem na krótkie ~7,5 km z wplecioną mocną trójką:
Obrazek
Weszło fajnie i to po pofalowanym terenie.
Biegałem na pętli na Cmentarzu Centralnym i musiałem szybko z tego miejsca się ewakuować bo niestety przyjechał karawan i szykował się pogrzeb.

W sobotę wiał zimny, północny wiatr. Nie za bardzo chciało mi się coś konkretnego biegać i oddalać od domu więc pobiegałem w pobliżu 10 km.
Po każdym kilometrze robiłem 100m przebieżkę na rozgrzanie:
Obrazek
Tu chociaż ludzi prawie nie było.

W tą sobotę miał być Półmaraton Ślężański w Sobótce. Oczywiście jak i wszystko inne już jakiś czas temu został przełożony. Specjalnie do niego się nie szykowałem, miał być tylko mocną jednostką treningową w drodze do maratonu.
W niedzielę postanowiłem powalczyć indywidualnie ale na dystansie 10 km. Nie chciało mi się biegać połówki, bo ciągle wiał ten zimny, północny wiatr :spoko:

Sprawdziłem jak mnie Fenix prognozuje:
Obrazek
i oceniłem to dość realnie.

Trochę się nie oszczędzałem na tygodniu, bo jednak dwa akcenty zrobiłem i jeszcze wiało ale postanowiłem spróbować trzymać się tempa ~4:05.
Wybrałem się na pobliski, zaniedbany już z lekka stadion, który mam sprawdzony kołem pomiarowym.
Obrazek
Pojawiło się tam kilku truchtaczy i niestety jak o zawsze bywa, poruszali się pierwszym torem, więc musiałem czasami trochę szerszym łukiem polatać. Jedna osoba tak "biegała", że na pętli dwa razy ją dublowałem :bum:
Finalnie wyszło to tak:
Obrazek
Poszczególne kilometry:
Obrazek
Pierwszy trochę za szybko ale musiałem złapać "flow" :hejhej:
Wyszło, że Garmin idealnie prognozował :bum:

Jeszcze wykres wiatru ze Stryd:
Obrazek
Jak to na stadionie, połowa z wiatrem a druga pod. Pilnowałem się na odcinku pod wiatr, by tam za dużo nie tracić.
Dyszka ta wyszła z treningu maratońskiego, bo pod ten dystans nie trenuję i jestem z wyniku zadowolony.
Dałem z siebie ile mogłem, na koniec już nawet żołądek mi sie zbuntował i musiałem chwile postać zanim potruchtałem do domu. Szybko jednak doszedłem do siebie.
W sumie z rozgrzewką i schłodzeniem zrobiłem ponad 15 km.

***
Wrócę jeszcze do jednej sprawy.
W listopadzie napisałem:
Cytuj:
Z takich "luźnych spraw" to w zeszłym tygodniu złożyłem wypowiedzenie w pracy. Od 1 marca będę wolnym człowiekiem.
Nie będę się tu nad tym rozwodził.
W skrócie, obiecałem sobie, jak kilka lat temu poważnie zachorowałem, że nie dopuszczę, by praca już zdominowała moje życie i teraz reaguję, by nie było za późno.

https://bieganie.pl/forum/viewtopic.php?f=27&t=60447&p=1001542#p1001542

Wtedy nie spodziewałem się, że wyjdzie taka sytuacja z koronawirusem i ta moja decyzja była jak wygrana szóstki w lotto.

_________________
Mój Blog "Luźne wpisy"
Mój Blog "Luźne wpisy" - Komentarze

Zrzucone w biegu kilogramy, cierpliwie czekają w lodówce.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Jarek (keiw) - Luźne wpisy
Nowy postNapisane: Wt, 24 marca 2020, 22:03 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): N, 12 października 2014, 14:32
Posty: 6382
Lokalizacja: Szczecin
Przyszły buty to zrobię wpis :spoko:

Dzięki mimowolnej sugestii :bum: Roberta (Sikor) zamówiłem wczoraj ostatnie w Polsce, Saucony Kinvara 9 w rozmiarze EU45 :taktak:
Dziś wieczorem buty już dotarły do mnie:
Obrazek

Leżą bardzo dobrze, rozmiar OK. Na razie tylko w nich pochodziłem, pobiegam coś spokojnego jutro - jakieś recovery po 4:33 :spoczko:

Zważyłem je i jeden waży 242 gram a drugi 246.

***
Wczoraj było zimno ale słonecznie i zrobiłem rowerem 20 km.
Obrazek

Dziś wpadł bieg: 2x 3km THM na przerwie 2 min + 4x 400m na wznosie na przerwach ~400m (zbieg truchtem):
Obrazek
Obrazek

Te mocne podbiegi 400m już mnie nieźle przepaliły.
Jak robiłem ostatnie powtórzenie, to w połowie wzniesienia wyprzedziłem rowerzystę i na górce usłyszałem "Ale pompa, szacun", czyli szło nieźle :hahaha:

***
W "czasach zarazy" jakoś tak jest więcej czasu na pisanie :oczko:

_________________
Mój Blog "Luźne wpisy"
Mój Blog "Luźne wpisy" - Komentarze

Zrzucone w biegu kilogramy, cierpliwie czekają w lodówce.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Jarek (keiw) - Luźne wpisy
Nowy postNapisane: Pn, 30 marca 2020, 13:45 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): N, 12 października 2014, 14:32
Posty: 6382
Lokalizacja: Szczecin
W środę pobiegałem spokojne 10 km w nowych Kinvara 9:
Obrazek

W czwartek było trochę mocniejszego biegania: 3km tempem maratońskim + 3km tempem połówki i + 1,5 km tempem piątki:
Obrazek
Obrazek
Pogoda była fajna, trening wszedł dobrze. Też biegałem w Kinvarach i są naprawdę świetne: lekkie, dobrze się trzymają na nodze, po prostu zakładasz i zapominasz o nich.

W piątek wybrałem się na rower i zrobiłem spokojnie 36 km, Relive
https://www.relive.cc/view/vXOd3ELJz4v
Obrazek

W sobotę był ostatni dzień z piękną pogodą. Postanowiłem zrobić spokojną wycieczkę biegowa:
Obrazek
Pierwszy raz w tym sezonie zabrałem plecak biegowy. Zużyłem 4 kostki Dextro i 600 ml wody. Biegło się bardzo fajnie.
Obrazek
Relive:
https://www.relive.cc/view/vMq5dKJDx86

W niedzielę niestety pogoda się bardzo zepsuła. Wiało w cholerę i czasami prószył śnieg.
Postanowiłem wrzucić spokojny dłuższy bieg na kontroli pulsu - trening pod ultra.
Pomimo dzień wcześniej zrobionych 31 km, biegło mi się dobrze. Wiatr był wkurzający ale nic poza tym mi nie przeszkadzało. Wszedł kolejny long z tempem bardziej żwawym i na fajnym pulsie:
Obrazek
Wykres wiatru ze Stryd:
Obrazek
Relive:
https://www.relive.cc/view/vYvE9JL8MGv

***
Ten tydzień zamknąłem z całkiem porządnym kilometrażem biegowym 92 km i rowerowym 68 km.

***

Pilnuję też cały czas obciążeń i samopoczucia:
Obrazek
Wg Polar Flow jest dobrze.

**
Tak się złożyło, ze w tym roku przebiegłem już 1.000 km:
Obrazek

***
O ile można, to będę dalej biegał. Jak zabronią to oczywiście sie dostosuję.

_________________
Mój Blog "Luźne wpisy"
Mój Blog "Luźne wpisy" - Komentarze

Zrzucone w biegu kilogramy, cierpliwie czekają w lodówce.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Jarek (keiw) - Luźne wpisy
Nowy postNapisane: Wt, 31 marca 2020, 22:19 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): N, 12 października 2014, 14:32
Posty: 6382
Lokalizacja: Szczecin
Rano było zimno, termometr pokazywał -5st. Nie mogłem spać, wyprowadziłem pieska i postanowiłem coś spokojnie potruchtać. Nogi trochę szybciej się kręciły by się zbyt nie wychłodzić, ale biegło się luźno i fajnie. Pod koniec trochę zaczęło mnie w brzuch kręcić, na wieczór jadłem orzeszki ziemne i chyba zaczęły się odzywać :spoczko: - jeszcze do tego tematu wrócę ;-)
Obrazek

***
Jutro mam trochę zajęty dzień, a że dziś odpocząłem to na wieczór postanowiłem pobiec na pobliski, dziki stadion i coś szybciej pobiegać: 5x 2020 m tempem tak około ~4:15 (połówka) na przerwach 404 m - tyle co ma tam okrążenie.
Obrazek
Obrazek

Na ostatnim interwale odezwał się brzuch. Dokończyłem dziś te orzeszki i jeszcze zjadłem leczo na obiad i chyba to była zła mieszanka :spoczko:
Stadion jest otoczony krzaczorami i jakieś wyjście miałem :oczko: ale stwierdziłem, że dam radę te 2 km powolutku dotruchtać do domu (tempo końcówki ~5:51). No i dałem :bum:

***
W marcu nabiegałem 366 km.

_________________
Mój Blog "Luźne wpisy"
Mój Blog "Luźne wpisy" - Komentarze

Zrzucone w biegu kilogramy, cierpliwie czekają w lodówce.


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 57 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4  Następna strona

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 15 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL