Teraz jest So, 20 lipca 2019, 13:36

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 126 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: Sędzia mający wybiegane
Nowy postNapisane: Śr, 20 czerwca 2018, 23:24 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach

Dołączył(a): Śr, 2 listopada 2016, 15:48
Posty: 406
Lokalizacja: Nienack
Weź tu się nie denerwuj po czymś takim. Życie "dzień po".

pon. 18.06
~14 km, z tego 4 km w ramach BBL. Było trochę zabawy, ogólnie miło i przyjemnie, ale bez historii.

Wtorek ech... nasze blisko 100000000 € (Milik, Krycha, Piszczek) zagrało taką padlinę, że nawet hieny z Senegalu i okolicznych afrykańskich państw się zleciały a i jeszcze dla sępów zostało. To był drugi mecz, gdzie przegraliśmy już w szatni po wyborze dramatycznej taktyki (ten poprzedni to z Danią 0-4, gdzie wiadomo, że podejdą pod nas bliżej, abyśmy wówczas grali długą piłkę, a przy podwojeniu Lewego wszystko ich). No cóż w strefie kibica w Toruniu ktoś wymyślił, że piwo jest na żetony. Tak więc 6 stanowisk z piwem stało pustych a kolejka po żetony jak za czerwonych czasów jeśli wierzyć rodzicom. 2-0 tzn. dwa piwa skończyły się w 15 minucie i to chyba tyle dobrego tego dnia. Dobrze, ze na strefę wszedłem o 16.15 bo piwo zgarnąłem o 16.50.

Środa 20.06
~15km, to samo, co w niedzielę ale sam... do tego wyszedłem ok 21.25 i po prostu leciałem szybciej, aby mnie nietoperze nie zjadły w lesie w środku nocy. Ale klimat super. W lesie taki chłód, a gdy dobiegłem do Torunia to od ulicy żar jeszcze i duchota. Czas 1.08.04 czyli tempo ok 4.32 Świeżości nie było niestety po mojej porażce 0-4.

_________________
5k-17.18 (Inowr 25.11.18) 10k -35.42 (Poznań 10.03.19) HM-1.21.35 (Toruń 28.10.18) M-2.54.22 (Łódź 7.4.19)
Blog: https://bieganie.pl/forum/viewtopic.php?f=27&t=56594
Komentarze: https://bieganie.pl/forum/viewtopic.php?f=28&t=56591&start=0


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Sędzia mający wybiegane
Nowy postNapisane: Cz, 21 czerwca 2018, 22:51 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach

Dołączył(a): Śr, 2 listopada 2016, 15:48
Posty: 406
Lokalizacja: Nienack
czwartek 21.06
Na wieczór zgadałem się z Piotrkiem na bieganie po stadionowej bieżni. Jako, że on miał dzień wcześniej GP Torunia, to robił coś lżejszego a ja zaplanowałem sobie 6x1km, p.400m trucht. Tempo kilometrówek nieco szybsze niż T10, ale i wolniejsze niż T5.

Wyszło tak:
3.35,6
3.36,2
3.36,6
3.36,4
3.37,03
3.33,03

Całość dziś ok. 12 km

Jak wiadomo dziś nad Polską przechodził front atmosferyczny i wichura dotarła do Torunia ok. 17. Temperatura w 30 minut spadła z 31,8 do ... 15,8 stopnia! Jedynie lekko pokropiło, ale powyrywało trochę drzew itp. Resztki tego wiatru jeszcze hulały podczas treningu w okolicach 21-tej. Niestety pod wiatr trochę trzeba było piłować. Gdybym dzisiaj miał zrobić wszystkie powtórzenia po 3.32 przykładowo, to bym ich nie zrobił. Także tempo uznaję za trafione, tak mi się wydaje.

_________________
5k-17.18 (Inowr 25.11.18) 10k -35.42 (Poznań 10.03.19) HM-1.21.35 (Toruń 28.10.18) M-2.54.22 (Łódź 7.4.19)
Blog: https://bieganie.pl/forum/viewtopic.php?f=27&t=56594
Komentarze: https://bieganie.pl/forum/viewtopic.php?f=28&t=56591&start=0


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Sędzia mający wybiegane
Nowy postNapisane: Pn, 25 czerwca 2018, 23:48 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach

Dołączył(a): Śr, 2 listopada 2016, 15:48
Posty: 406
Lokalizacja: Nienack
22.06 pt
BS 11 km 51.05 (25.30+25.35) Bez historii na Barbarkę i powrót.

W sobotę sędziowałem trzy spotkania. 2x młodzik i raz trampkarz wojewódzki... No, ale żeby 15-latek w ligi wojewódzkiej nie wiedział jak wykonać rzut wolny, tzn. kiedy na gwizdek itp., to mnie szlag trafiał. 30m od własnej bramki faul na obrońcy. No to rywal staje przed piłką - normalka. Jak kopnie w niego nieruchomego - grać dalej, jak rywal wystawi nogę, aby uniemożliwić zagranie, to kara czasowa. A na gwizdek gramy gdy zawodnik o to poprosi (lub sędzia to zarządzi, no ale to bardziej pod bramką rywala a nie po faulu na obrońcy 30m od jego bramki). Przecież zwykle jest gwizdek i trzeba zapieprzać na 2 stronę, aby łapać spalonego. Sprytni zawodnicy zagrywają jak najszybciej, po pierwsze, aby zaskoczyć przeciwnika, a po drugie aby sędzia nie zdążył złapać linii.

Sytuacja powtarza się kilka razy, a gospodarze dostają w czajnik już 0-2. Najbardziej to kapitan drze japę i macha rękami, że ale jak to on tu stoi, blisko itp. itd. No cóż, złośliwy też potrafię być. Faul, gwizdek, od razu odbiegam łapać spalonego. Gospodarzowi spieszy się, bo przegrywają, no ale piłki to on nie zagra, tylko, że znowu rywal stoi 5 metrów a nie 9,15. Ok no to przygwizduję z pytaniem: na gwizdek? "Tak na gwizdek". Biegnę z 50m w jedną stronę i ceremonialnie odsuwam krokami na przepisową odległość, pokazuję, ze na gwizdek i wiem, że 50m w drugą stronę, przecież muszę się ustawić. Czas leci, a niby jemu się spieszyło. Tylko się odwróciłem a on laga do przodu. No cóż. Gramy jeszcze raz a młody ma bazę na 3 minuty i grają w 10 przez ten czas.

Nie wiem, czy się nauczył, ale od trenera swoje zebrał. Wszedł na boisko i po chwili celowo biegł ze 20 metrów, aby sfaulować i to był jego koniec w tym meczu.

Przez mecze nie pojechałem na dyszkę do Unisławia, bo taki był plan. Dziewczyna mieszka tuż obok zresztą. A warunki to mieli tam świetne i padły niezłe wyniki.

Niedziela - nie biegałem. Wróciłem, zatypowałem 0-3 na fb i na 350 byłem jedyny - dziś dzwonili, bon 300 zł jeszcze nie wiem do końca na jaki asortyment:) szalik i gadżet ma być.

Tydzień to 52 km i pewnie 16-18 na meczach, ale tego nie doliczam.

25.06 poniedziałek
Jako, że 30 czerwca planuję wystartować na 5 km w Inowrocławiu w drugim biegu z cyklu Four Colours Grand Prix Inowrocław, to akcent chciałem zrobić właśnie w poniedziałek.
Zaplanowałem 5km progowo, tak książkowo od Danielsa - ok. 19.20-19.30 Powinno było wejść luźno, bo i nogi wypoczęte i ani kropli piwa od Senegalu. :)

3.44+3.55+3.54+3.54+3.49=19.16

Początek za szybko. 100m w 20s a 200m w 41s, czyli tempo 3.25. Potem hamowałem, ale 400m w 1.26 i tak wyszedł za szybki ten pierwszy km, choć leciało się przyjemnie. Potem już zgodnie z planem.
Celowo trening ustawiłem, aby kończył się nieco po 20, bo startował BBL i tam się solidnie porozciągałem, coś tam dotruchtałem i jako zabawa były sztafety 3x200m. No to sobie przewietrzyłem płuca 2 razy i do domu.

_________________
5k-17.18 (Inowr 25.11.18) 10k -35.42 (Poznań 10.03.19) HM-1.21.35 (Toruń 28.10.18) M-2.54.22 (Łódź 7.4.19)
Blog: https://bieganie.pl/forum/viewtopic.php?f=27&t=56594
Komentarze: https://bieganie.pl/forum/viewtopic.php?f=28&t=56591&start=0


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Sędzia mający wybiegane
Nowy postNapisane: Cz, 28 czerwca 2018, 19:25 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach

Dołączył(a): Śr, 2 listopada 2016, 15:48
Posty: 406
Lokalizacja: Nienack
27.06 środa
BS 14 km z Piotrkiem 1.05.36, bez historii.
W sobotę startujemy w Inowrocławiu, ja na piątkę a kolega na dyszkę. Widziałem na liście dwóch zawodników, z którymi nie mam szans, także o podium może być ciężko. Chciałbym pobiec 17.45 lub szybciej. Zobaczymy jak się to wszystko ułoży. GP Inowrocławia stało się już dosyć popularne i nadszedł czas, aby rozdzielić start 5 i 10 km. Wcześniej można było bez spiny podpiąć się pod dobrego zawodnika na 10 km, teraz już tej możliwości nie będzie. Trasa w 80% pokrywa się z kwietniową, tyle, że biegniemy w drugą stronę a to oznacza solidny podbieg na 800-400m przed metą. Plan mam taki, aby pobiec pierwszy km w okolicy 3.30-3.33, przy czym ten pierwszy kilometr biegniemy na zachód, a tam może wiać w twarz (w kwietniu przy odwróconej trasie wiało w plecy i piąty km wszedł w 3.20). W takim układzie z pewnością nie będę piłował tempa i poczekam do trzeciego kilometra. Wszystko wyjdzie w praniu.

Co do MŚ w piłce nożnej, to poczytałem wątek na forum temu poświęcony i nie spodobało mi się jak ludzie kpią z flag, biało-czerwonych barw, oznakowanych samochodów. A mi właśnie przywiązanie do naszych barw narodowych bardzo się podoba i lubię gdy ludzie się jednoczą i potrafią się cieszyć. W ogóle za mało się cieszymy. W 2014 roku po bramce Sadiku, Albania wygrała 1-0 w meczu o honor z Rumunią, to w Zurychu kilkadziesiąt tysięcy osób wyległo na ulice i cieszyło się jak małe dzieci. To wtedy to było fajne, ale jak my mamy się cieszyć, to nie bo... bo właśnie co?

Oczywiście MŚ zostały skopane, czego się spodziewałem. Co więcej, postawiłem na zwycięstwo Kolumbii nad nami i na nasze zwycięstwo nad Japonią, tak na przekór wszystkim. No i pochwalę się, że typując na FB 0-3 z Kolumbią, jako jedyny na +350 osób, wygrałem bon Sodexo na 300 zł plus szalik:)
Wszystkie formalności już zostały załatwione i nagroda ma dotrzeć do mnie jutro.

_________________
5k-17.18 (Inowr 25.11.18) 10k -35.42 (Poznań 10.03.19) HM-1.21.35 (Toruń 28.10.18) M-2.54.22 (Łódź 7.4.19)
Blog: https://bieganie.pl/forum/viewtopic.php?f=27&t=56594
Komentarze: https://bieganie.pl/forum/viewtopic.php?f=28&t=56591&start=0


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Sędzia mający wybiegane
Nowy postNapisane: N, 1 lipca 2018, 20:23 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach

Dołączył(a): Śr, 2 listopada 2016, 15:48
Posty: 406
Lokalizacja: Nienack
Four Colours Grand Prix Inowrocław - bieg po rekord i bieg do kosza.
30.06 sobota
Czułem się bardzo dobrze przed startem. Od środy nie biegałem a i spałem odpowiednio. W związku z tym, po cichu liczyłem na złamanie bariery 17.30. Temperatura oscylowała wokół 17-18 stopni, może nawet i mniej o godzinie 17.10 w momencie startu. Niestety pogoda była bardzo wietrzna więc to musiało spowalniać nas biegaczy, choć przy przebiegnięciu 2 i 3 km w okolicy 3.40 byłaby jeszcze szansa na życiówkę.
Start: Bardzo szybko rozwiązała się sytuacja czołówki - z przodu biegło dwóch rywali poza zasięgiem, potem trzech kolejnych razem, stanowczo za szybko dla mnie na dłuższą metę i dalej grupka 6-7 biegaczy, w tym ja. Pierwszy kilometr był płaski i nawet minimalnie z wiatrem. Zegarki współtowarzyszy strzeliły w jednym momencie równo na wysokości pachołka 1km - 3.26. Pomyślałem sobie, że to super otwarcie a i tempo biegu nie jest mordercze. Po skręcie w prawo po ok. 1,2km dostaliśmy silnym wiatrem w twarz. Do poprzedzającej nas grupy było dosyć daleko - może nawet 50-60 metrów. Nie zdecydowałem się biec samemu, bo to byłaby przesada. Wykorzystałem plecy kolegów z grupy a i sam dałem plecy komuś z tyłu. I tu skończył się bieg. Dlaczego? Pachołek z 2 km minęliśmy po może 700 metrach. Sądziłem, że ten ustawiony na 3 km będzie może odpowiednio dłuższy, ale nie, a trasy nie pomyliliśmy. Wiedziałem, że ten bieg jest już spalony a dystans będzie krótszy i nie miałem ochoty wypruwać flaków, tylko biegłem sobie spokojnie z grupą. Jako, ze dyszka startowała 10 minut przed nami, to zaczęliśmy najwolniejszych biegaczy mijać po drodze, ale wyprzedzanie nie stanowiło najmniejszego problemu, bo alejki na inowrocławskich solankach są dosyć szerokie. Komuś strzelił na zegarze 3km - spojrzałem - 10.45 (czyli 2 km w 7.19). Po około 3,5 km stwierdziłem, że zostawię grupę i pobiegnę sam i 4 km w 3.27 (14.12 na 4km - tych prawidłowych kilometrach, czyli szybciej o 6s niż podczas mojego rekordowego biegu w ubiegłym roku). Przede mną zawodnik z przodu był już daleko więc nie finiszowałem. Za to finiszował ten, który biegł za mną, a ja go nie widziałem (był wbieg na stadion przez bramę, niewiele było tam widać). Na szczęście dla mnie zabrakło mu 2 sekund. Na metę wpadłem w czasie 16.24. Trasa miała 4.65-4.7km - nigdzie jej nie skracałem, a były ze 3 miejsca, gdzie spokojnie można było ściąć, powiedzmy łącznie ze 20-30 metrów i zamiast ostrego skrętu za drzewem/znakiem byłby szybki bieg po skosie. Zakładając długość trasy 4.65 to tempo wyszło 3.31,6 - czyli 17.38 na 5km. Tego dnia stać mnie było na nowy PB, może pobity o 2 a może o 5 sekund, ale zawsze.

Na minus na pewno fakt, że wyprzedzili mnie zawodnicy, z którymi wygrałem w kwietniu - jeden nawet o 36 sekund (w kwietniu ja jego o 33s). Dało mi to motywacyjnego kopa w dupę (nie lubię eufemizmów). Po biegu podszedłem do zawodnika z 5 pozycji (16.08) i z ciekawości pokazał mi swoje km. Pierwszy w 3.21 potem 3.29 3.31 i czwarty 3.35 (tu już 8s odrobiłem) - trochę może szkoda, że nie zaryzykowałem, bo po biegu czułem się świeży jak szczypiorek na wiosnę a nie o to w biegu na 5km chodzi.

Czerwiec podsumowanie:
196 km - trochę mało - taki dolny poziom stanów średnich, oczywiście było sędziowanie, ale trochę i tak za mało.
Na plus ciągła dycha w 41 min, progowa 5 w 19.16, 10x400, 6x1km.
Kolega mnie ciśnie abym biegał kilometrówki po 3.15-3.20 i robił dużo interwałów. Mam spróbować? Sam nie wiem.

1 lipca - niedziela
Long +BNP
Longa nie robiłem dawno. Wiedziałem, że przyspieszę, po pierwsze dlatego, że od 8 km będę biegł sam a nie z Piotrkiem (bo on zawróci na ścieżce leśnej i zrobi moje standardowe 14km, które biegam co jakiś czas), a po drugie wiało z północy i to dosyć mocno, czyli od około 12km mam w plecy, a nawet biegnąc wzdłuż lasu wiatr był odczuwalny, a po trzecie tak chciałem, bo po zawodach czułem się lekko.
8 km biegłem z Piotrkiem - udawało się nawet pobiec 4.53. 4.43 4.42 no ale jak zostałem samo to się samo przyspieszyło, a odczucia dalej bardzo lekkie więc skoro mnie nosi na rozbieganiach to forma chyba jest. Mój kontrolny km wzdłuż drogi powiatowej wszedł w 4.23 i tak w sumie było na kolejnych 8km do samego końca.
21 km 1.34.57

Wyczytałem gdzieś, że sukcesem w maratonie są biegi tempowe (w tempie maratonu) na dystansie 14, 16 czy nawet 20 km. I o ile kiedyś nie wyobrażałem sobie na treningu czegoś takiego zrobić, to teraz bieg powiedzmy 16 km po 4.05-4.10 nie wydaje się być czymś strasznym. A skoro na jesieni chciałbym pobiec poniżej 2.55, to trzeba cisnąć.

Za tydzień wyjazd na Podlasie na 3 dni. Już się nie mogę doczekać. Lubię tamte tereny, lubię tam ładować baterie.

_________________
5k-17.18 (Inowr 25.11.18) 10k -35.42 (Poznań 10.03.19) HM-1.21.35 (Toruń 28.10.18) M-2.54.22 (Łódź 7.4.19)
Blog: https://bieganie.pl/forum/viewtopic.php?f=27&t=56594
Komentarze: https://bieganie.pl/forum/viewtopic.php?f=28&t=56591&start=0


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Sędzia mający wybiegane
Nowy postNapisane: Pn, 2 lipca 2018, 23:24 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach

Dołączył(a): Śr, 2 listopada 2016, 15:48
Posty: 406
Lokalizacja: Nienack
02.07 pon.
W ciągu dnia zupełnie nic się nie chciało. Wiało, jakoś nieprzyjemnie zimno, ale im później, tym nabierałem coraz większych chęci, aby ruszyć się z miejsca. Poszedłem na BBL, a tam zajęcia prowadziła Angela, która niedawno uzyskała 36.47 na dychę i której powrót do formy mnie cieszy. Zapytałem z ciekawości, co robiła w moich rodzinnych stronach jakieś 400km od Torunia:). W piątek będę tam i ja.
Na BBL zasadniczy trening to 2' 2' 2' 2' 1' 1' 1' 1' - po każdym szybkim odcinku odpoczynek w truchcie, taki jak długość trwania szybkiego.
Dwuminutówki pilnowałem, aby były po 3.20 a minutówki nieco szybciej. Całość z rozgrzewką i schłodzeniem 10km.

Jutro i w środę pewnie coś lekkiego po lesie. Czwartek wypada, w piątek podróż i wieczorem trening z B@rto.

_________________
5k-17.18 (Inowr 25.11.18) 10k -35.42 (Poznań 10.03.19) HM-1.21.35 (Toruń 28.10.18) M-2.54.22 (Łódź 7.4.19)
Blog: https://bieganie.pl/forum/viewtopic.php?f=27&t=56594
Komentarze: https://bieganie.pl/forum/viewtopic.php?f=28&t=56591&start=0


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Sędzia mający wybiegane
Nowy postNapisane: Pn, 9 lipca 2018, 21:42 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach

Dołączył(a): Śr, 2 listopada 2016, 15:48
Posty: 406
Lokalizacja: Nienack
Dobry tydzień
04.07. środa
BS 14km 1.07.12

06.07 piątek
Trening z B@rto
Po długiej podróży w mało komfortowych warunkach pociągami, dotarłem na Podlasie. Na 19 zmówiłem się z B@rto na wspólny trening. Dobiegłem 2 km z lasu do cywilizacji, gdzie już kolega na mnie czekał, potem kolejne 2km BS i trening.
~8,2km w 33'54
Michał szczegółowo opisał to u siebie na blogu -> https://bieganie.pl/forum/viewtopic.php?f=27&t=52747&start=270
4.09+4.09+4.04+4.04+4.01+4.01+4.08(?)+ jeszcze końcówkę sam. Potem jeszcze potruchtałem w stronę Michała i jeszcze 2 km do lasu.
Biegliśmy przez wioskę, w której mieszkał mój dziadek przed wojną, nawet wiem w którym miejscu stał jego dom - trochę sentymentalnie.
Trening całkiem znośny, choć troszkę już tempo wymagające - najważniejsze, że w zacnym towarzystwie.

08.07 niedziela
Przypadkowy long.
Byłem na dużym ognisku - około 30 osób, kuzynki córka kończyła 18 lat, do tego w bliskim czasie jeszcze urodziny innych bliskich więc impreza dosyć gruba. Gdzieś koło północy, popijając piwem kieliszek, wódki stwierdziłem że jednak należałoby to wypocić. Zobaczyłem na fb, że B@rto organizuje wypad do Mielnika, gdzie we wrześniu ma odbyć się 1 edycja Ultramaratonu Nadbużańskiego. Kolega planował rekonesans trasy "Chaziora" - ok. 24km. Niewiele myśląc obiecałem, że biegnę z nim i jeszcze jego jednym kolegą. Ciężko mi było wstać, bo domownicy hałasowali do 4 więc pospałem niewiele. Ok 9.20 byliśmy już na miejscu. Mi po dobiegu 2km do drogi na umówione miejsce czułem już że bezchmurne niebo mnie wykończy, a miałem jedynie z 0,5 l wody.

Po dotarciu na miejsce startu wspomnianego biegu ultra, zaparło mi dech w piersiach. Nigdy nie widziałem tak malowniczo położonego boiska piłkarskiego. Od razu prawie wbiegłem na Górę Zamkową i cyknąłem foto.

Do ok. 7,5km było dosyć płasko. Trasa wiodła wzdłuż Bugu a dalej przez las asfaltem. I tam przez dobre 20 minut nie przejechał żaden samochód. Wspaniała niczym nie zakłócona przyroda!

Potem zaczęły się górki. Raz mniejsze, raz większe. Trasa wiodła lasem, polami, wzdłuż lasu. Czasem przepędziło się sarnę, czasem uciekał zając, tylko żubrów brakowało :).

Po kilkunastu km (być może po ok. 17) miałem przygodę, która mogła wykluczyć mnie z biegania na jakiś czas. Otóż biegnąc po rzadko uczęszczanej drodze gruntowej, gdzieś leżała gałązka głogu z kilkucentymetrowym twardym kolcem. Wbiegłem na nią z impetem. Kolec przebił podeszwę, wkładkę i poczułem ukłucie w śródstopiu. Miałem sporo szczęścia, bo ślad jest niewielki. Sam kolec z trudem wyjęliśmy z buta.

Zaraz potem spotkaliśmy na odludziu malarkę pracującą nad pięknym pejzażem. Zamieniliśmy kilka słów i ruszyliśmy dalej. Kolega Sylwek po dobiegnięciu do Mielnika zdecydował, że już kończy longa i rozejrzy się za czymś zimnym do picia:). Z Michałem ruszyliśmy pod górę po kamiennym trakcie obok kopalni kredy. Ja jako, że biegłem w swoich zwykłych butach treningowych, to cierpiałem na każdym kamieniu. Na górce, która dała nam mocno w kość, stwierdziliśmy, że skrócimy nieco trasę i zbiegamy w stronę samochodu. Ruszyliśmy w dół asfaltową drogą (B@rto 2 tyg temu wbiegał na tę górę podczas zawodów na 5km - współczuję :). Tempo truchtu w dół wahało się w okolicach 3.45-3.50. Nachylenie robi swoje.

Na horyzoncie ujrzeliśmy piękną oazę - nie nie była to fatamorgana lecz miejscowy bar. Wszedłem do środka, po coś zimnego a tam... a tam nasz kolega Sylwek :).

Widzę, że Michałowi long 22,05km wyszedł w 2.02.28. Ja zatrzymywałem zegarek, gdy trochę odbiegałem, robiłem zdjęcia, czy parokrotnie wchodziłem przez kilkadziesiąt metrów pod górę stąd u mnie kilka minut mniej.
Razem tego dnia ok. 26+ km. W tygodniu 64km a w 8 dni było ich 85.

Trasa:
https://connect.garmin.com/modern/activity/2835166452
No i te widoki:


Nie masz wystarczających uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego postu.

_________________
5k-17.18 (Inowr 25.11.18) 10k -35.42 (Poznań 10.03.19) HM-1.21.35 (Toruń 28.10.18) M-2.54.22 (Łódź 7.4.19)
Blog: https://bieganie.pl/forum/viewtopic.php?f=27&t=56594
Komentarze: https://bieganie.pl/forum/viewtopic.php?f=28&t=56591&start=0


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Sędzia mający wybiegane
Nowy postNapisane: N, 15 lipca 2018, 23:35 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach

Dołączył(a): Śr, 2 listopada 2016, 15:48
Posty: 406
Lokalizacja: Nienack
10.07 wtorek
11km 48.27 (24.50+23.37)
Miał być BS, ale było szybciej, bo spieszyłem się mecz obejrzeć. Cork City-Legia. Cóż jakoś tak mam, że śledzę pierwsze rundy eliminacji.

11.07 środa
Miało być coś szybszego, ale skończyłem wcześniej pracę i dosyć szybko z niej wróciłem więc wystartowałem w Top Cross - czyli biegu na zacnym dystansie 6666m - podobno jest to wymierzone dokładnie. GPS trochę tam się gubi w tym lasku, zresztą co widać na stravie u kolegi, gdzie górka wypłaszcza się.
https://www.strava.com/activities/1695827097

Trasa w większości szutrowa z bardzo dużym podbiegiem na tzw. "Upierdliwiec", czyli górkę, na której na około 200m jest 13m różnicy, przy czym w połowie jest wypłaszczenie, a dalej podbieg ma nawet 10% nachylenia. Zaraz potem jest zbieg, po korzeniach i trzeba bardzo uważać. Dobre historie to tam dzieją się w styczniu i lutym gdy jest lód.

Pozwoliłem sobie w tym miejscu zebrać wszystkie moje starty na tych górkach.
1) VII.2015 27.41 - 10msce
2) IX.2015 27.10 - 12msce
3 )I.2016 28.15 - 15msce (tu był lód i byłem ewidentnie zajechany kilometrażem:-), moje pierwsze 100km w miesiącu)
4) II.2016 27.24 - 12msce
5) III.2016 26.53 - 9msce
6) IV.2016 26.38 - 10msce
7) V.2016 26.41 - 8msce
8) VII.2016 26.20 - 5msce
9) VIII.2016 26.49 - 9msce
10) IX.2016 27.03 - 6msce
11) X.2016 27.10 - 6msce
12) XII.2016 26.36 - 1 miejsce (to było dzień przed Półmaratonem Świętych Mikołajów więc4-5 stałych bywalców nie było:)) Ale też biegłem z opuchniętą i podkręconą kostką, co ciągnęło się potem za mną do końca stycznia.
13) I.2017 27.57 - 11msce
14) II.2017 27.30 - 8msce
15) IV.2017 25.34 - 5msce - tu nastąpiło pewne przełamanie i wzrost formy
16) V.2017 25.12 - 3msce - biegłem na plecach znajomego przez ok... 200m, na pierwszym kilometrze i mało szału nie dostał- krzyknął, stanął i biegł kawałek za mną. Na mecie były sceny :-). A na ostatnim okrążeniu mnie wyprzedził i chciał zabić tempem pewnie ze 3.20 po zbiegnięciu z górki, ale przed metą się oderwałem i pod górę wbiegłem przed nim i padłem na glebę. To był zdecydowanie HR max w moim biegowym życiu, no i pierwszy raz z nim wygrałem - choć był on po ciężkiej kontuzji odniesionej właśnie na tej trasie 4 miesiące wcześniej.
17) VI.2017 25.48 - 2msce
18) VII.2017 25.09 - 4msce
19) VII.2018 25.03 - 2msce.

Bieg środowy odbywał się w ulewnym deszczu. Ten, który tu wygrywa od 1,5 roku jak chce i kiedy chce, biegł sobie za nami trzymając nas na smyczy jak to ja mówię. Lider po pierwszym kółku osłabł, co było do przewidzenia i potem na czele była moja trójka. Zostaliśmy wyprzedzeni na 3 okrążeniu - na początku odcinka ze ścieżką rowerową- (biegnie się ich 5, ale podbiegów jest 6, bo startujemy od podbiegu, a meta jest na samej górce). Potem stało się coś nieoczekiwanego. Prowadzący naszą grupkę zawodnik musiał zatrzymać się na sikanie:-) - może ze 300m dalej. Jego pewnie bym nie wyprzedził w normalnych okolicznościach.
Po kolejnym okrążeniu -również na ścieżce rowerowej - zdecydowałem się wyprzedzić ciężko oddychającego przede mną zawodnika, który wiem, że sporo biegał po górach i na zbiegu odchodził mi wyraźnie.

Zostało około 1,8km do mety. Powoli, ale ciągle, oddalałem się od niego. Biegło się ciężko, bo piach w deszczu zamienił się w błoto i przylepiał się do butów - te były wyraźnie cięższe. Nie umierałem na mecie, ale gdy przed podbiegiem zerknąłem na czas, to powalczyłem o nowy PB na tej trasie. Udało się go poprawić o 6 sekund. Kolega na 3 miejscu przybiegł 27 sekund z tyłu więc nie musiałem się martwić o miejsce.

12.07 czw.
ok. 9km 41.02
Deszcz, kałuże, ze trzy razy zmieniałem trasę biegu. W końcu pobiegłem na stadion, ale tam były bodajże zawody strażackie o randze mistrzostw Polski lub coś w tym stylu więc pokulałem się po chodnikach, ścieżkach rowerowych wokół bloku, Top Crossu itp.

15.07 nd
Czas na bieg był dopiero ok. 21, bo wracałem z Mazur z chrzcin, przez co nie widziałem finału mistrzostw świata. Cóż odbiję to sobie oglądając pojedynki polskich drużyn z Cork City, Zaria Balti i Gandzasarem Kapan. Nie no dobra żartowałem :hej: Nic nie odda mi finału MŚ:)
ok. 15km 1.09.16 - było nieco więcej. Z Piotrkiem 10km zrobiliśmy po 4.39 Potem biegłem sam i pod koniec było szybciej, tym bardziej, że mam około 1km zbieg, którym leciałem.
Tydzień: 43km - trochę mało, ale mogło być bardzo mało. Tragedii nie było. Interwały zastąpione zawodami w środę w crossowym terenie.
Jutro w planie 5-6km ciągły po ok. 3.50-3.55, potem rozciąganie na BBL i co tam jeszcze zaproponują.

_________________
5k-17.18 (Inowr 25.11.18) 10k -35.42 (Poznań 10.03.19) HM-1.21.35 (Toruń 28.10.18) M-2.54.22 (Łódź 7.4.19)
Blog: https://bieganie.pl/forum/viewtopic.php?f=27&t=56594
Komentarze: https://bieganie.pl/forum/viewtopic.php?f=28&t=56591&start=0


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Sędzia mający wybiegane
Nowy postNapisane: Cz, 19 lipca 2018, 22:02 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach

Dołączył(a): Śr, 2 listopada 2016, 15:48
Posty: 406
Lokalizacja: Nienack
16.07 pon.
Bieg ciągły w tempie P
5km 19.19
3.57+3.51+3.52+3.50+3.49
Kilometry 2-5 na lekkiej zadyszce. Przytyłem ze 2-3 kg plus za dużo piwa, bo było kilka okazji, to pewnie dlatego.
Na BBL dużo rozciągania, najpierw trucht, a potem trening główny. Zaproponowano: 20 minut, tempo zmienne, tak, aby przyspieszać co te 5 minut o około 15s/km. Trening super, w końcu! Brawo! Aczkolwiek ja już progowy robiłem. Docelowo ostatnie 5 minut mieliśmy biec w tempie T10 lub bliskim T5. Specjalnie ochoty nie miałem, ale po 10 minutach biegu po 4.40-4.20 przypomniałem sobie słowa kogoś z forum, aby nie robić śmieciowych dla nas kilometrów, które kosztują nas sporo, a tak naprawdę nic nie trenujemy. Zatem kolejne 5 km w tempie lekko poniżej 4.00 a ostatnie 5 minut po około 3.35-3.40.
Razem tego dnia 13km, z czego 8 szybkich.

Po powrocie do mieszkania poczułem, że boli mnie lewy Achilles gdzieś tak w połowie. Chwyciłem palcami i jest lekkie zgrubienie i trochę boli. Teraz po trzech dniach też jest delikatny ból jak nacisnę to miejsce. Może to od intensywnych wyskoków podczas BBL (ćwiczenie: prawa ręka, lewa noga i tak naprzemian), a może od skipu A? a może od własnej głupoty i słabego rozciągania? Ewentualnie od baaardzo intensywnego podbiegania na środowym Top Cross.

17.07 wtorek
BS 11km 49.44 (25.22+24.22)
Sprawdziłem prognozę pogody. Akurat kropił deszcz. Za godzinę miało lać. Szybka decyzja i jazda w las na Barbarkę.
Tylko wróciłem do mieszkania i ... ulewa.

19.07 czwartek
Zaplanowałem sobie interwał, po meczu Lecha z Gandzasarem Kapan. Mecz przemilczę.
8x400 p.400 trucht
1.18,4
1.21,4
1.21,4
1.20,1
1.20,4
1.18,4
1.20,9
1.20,4
Lekko nie było. Jestem trochę pod formą. Razem dziś 10 km. Dotruchtałem tyle, aby ta dycha wyszła:)
Za 3 tygodnie i dwa dni start na 10 km. Trzeba wziąć się w garść.

_________________
5k-17.18 (Inowr 25.11.18) 10k -35.42 (Poznań 10.03.19) HM-1.21.35 (Toruń 28.10.18) M-2.54.22 (Łódź 7.4.19)
Blog: https://bieganie.pl/forum/viewtopic.php?f=27&t=56594
Komentarze: https://bieganie.pl/forum/viewtopic.php?f=28&t=56591&start=0


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Sędzia mający wybiegane
Nowy postNapisane: Pn, 30 lipca 2018, 18:31 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach

Dołączył(a): Śr, 2 listopada 2016, 15:48
Posty: 406
Lokalizacja: Nienack
22.07 nd
BS miał być BS - było ~15km 1.06.36
Nogi kręciły po 2 dniach przerwy.
Tydzień: 49km

23.07 pon
BS około 12km + zajęcia BBL, na których ćwiczyliśmy różne formy startu. Mocno obciążające Achillesa. Nie podobało mi się. Całość w tym dniu to około 16km

24.07. wt
11km 49.32 (24.51+24.41)
Trochę spieszyłem się, aby obejrzeć mecz Legii - no i obejrzałem. Miałem nie pić, ale nie nie mogłem wytrzymać widząc co się dzieje, jak piłkarze zarabiający 10 razy mniej klepią mistrza Polski.

27.07. piątek
Pierwszy raz wystartowałem z kolegami w sztafecie Piwnej Mili. Najpierw 0,33 l z butelki złocistego trunku a potem 400m biegu (no jako pierwszy miałem 409m). Nie wiem ile osób biegło. Pewnie ponad 15. Dopiłem obrzydliwie ciepłe piwo jako 9, tak mi powiedzieli koledzy, a dałem zmianę jako 3. Ostatecznie zajęliśmy 4 miejsce. Było to jedno z najgorszych doświadczeń w moim biegowym życiu. Miałem ochotę rzygać jak kot, ale nie mogłem tego zrobić. No coś strasznego dla mnie.

28.07. sobota
Egzaminy sędziowskie.
Biegowe to: 6x40m - 6.40s na zaliczenie - biegałem 5.6-5.8 więc z zapasem, ale i na luzie.
Potem interwał 24x150m w tempie 3.20/km na przerwie 50m marszu w 40s
Przy około 40 stopniach na bieżni kilka osób poległo. Ja potraktowałem sobie jako trening. 10 kółek (czyli 20 powtórzeń) jest na zaliczenie, ale można biegać 12 kółek. Pomogłem kolegom (a było ich trzech) osłaniając ich od i tak lekkiego wiatru, czy po prostu ciągnąc, aby zdali. Potem przebiegłem trochę żwawiej.

Egzamin teoretyczny to 30 pytań. Aby go zdać w 4 lidze i klasie okręgowej trzeba mieć minimum 24/30. Mając 21-23 - pierwszy termin jest niezdany, a na poprawce daje możliwość sędziowania A klasy maksymalnie.

Przykładowe pytania:
Zawodnik gospodarzy nr 8 popełnił poważny rażący faul. Sędzia zastosował korzyść z uwagi na fakt, że drużyna gości miała realną szansę na zdobycie bramki. Jednak pechowo dla gości, nie zdobyli oni bramki - piłka pozostała w grze, gospodarze ją odzyskali i podali do zawodnika nr 8, by wyprowadził kontratak. Wtedy przeciwnik nierozważnym wślizgiem wybił mu piłkę spod nóg poza linię boczną. Decyzja?
Odp. Pośredni, czerwona i żółta (P. ++;+)

Do obowiązków sędziego technicznego w czasie zawodów należy m. in.
a) kontrola stref technicznych
b) kontrola stref rozgrzewki zawodników rezerwowych
c) utrzymywanie kontaktu wzrokowego z sędziami
d) sygnalizacja umówionym gestem doliczonego przez sędziego czasu gry
e) założenie dresu/kurtki na kompletny sprzęt sędziowski
Odp a, b i c
Tylko taka odpowiedź liczy się jako punkt.
Np. sędzia techniczny musi na sobie posiadać kompletny strój sędziowski, ale nie musi zakładać na to dresu czy kurtki.

Po sygnale na wykonanie rzutu karnego bramkarz przed zagraniem piłki skrócił odległość (wyszedł 1m w głąb pola gry). Napastnik wykonał zwody taktyczne po dobiegnięciu do piłki. Z rzutu karnego piłka uderzyła w słupek i nie dotknięta przez innego zawodnika powróciła pod nogi napastnika. Decyzja?
Jeszcze raz oraz po żółtej kartce dla bramkarza i wykonawcy.
Co najśmieszniejsze, gdyby z takiego karnego wpadła bramka to byłaby żółta tylko dla wykonawcy (za zwody taktyczne po dobiegnięciu do piłki) oraz rzut wolny pośredni.
Gdyby wykonawca wykonał karnego bez zwodów (czyli normalnie mówiąc kolokwialnie), a bramkarz skrócił odległość przed zagraniem piłki, to gdy obroni to jest jeszcze raz i żółta dla bramkarza. Gdy wpadnie gol, to uznajemy bramkę i nikt kartki nie dostaje. Gdyby napastnik uderzył w słupek/poprzeczkę i dobiłby swój strzał (nieważne skutecznie, czy nie), zanim ktokolwiek dotknąłby piłkę, to gol nie byłby uznany, a gra wznowiona byłaby rzutem wolnym pośrednim dla drużyny broniącej -> np. dlatego Patrick Kluivert w półfinale euro 2000 przeciwko Włochom nie dobijał swojego karnego, nawet nie ruszył do piłki, bo nie mógł.

Cóż udało się zdać 30/30 choć nie spodziewałem się takiego wyniku.

Biegowo przez dwa dni około 7km

29.07 niedziela
~15km 1.09.06 - w sumie po raz ostatni po powrocie od dziewczyny busem mogłem biegać przez środek lasu. Było i tak już bardzo ciemno.
Razem 49km. W tym miesiącu już 205km na liczniku a dzisiaj pewnie jeszcze coś dorzucę. W planie 6x1km po 3.33 około.

_________________
5k-17.18 (Inowr 25.11.18) 10k -35.42 (Poznań 10.03.19) HM-1.21.35 (Toruń 28.10.18) M-2.54.22 (Łódź 7.4.19)
Blog: https://bieganie.pl/forum/viewtopic.php?f=27&t=56594
Komentarze: https://bieganie.pl/forum/viewtopic.php?f=28&t=56591&start=0


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Sędzia mający wybiegane
Nowy postNapisane: N, 5 sierpnia 2018, 21:39 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach

Dołączył(a): Śr, 2 listopada 2016, 15:48
Posty: 406
Lokalizacja: Nienack
30 lipca pon.
Wybrałem się na stadion, aby zrobić 6x1000m p. 400m trucht. Jako, że o 20 zaczynał się BBL, to dotarłem odpowiednio wcześniej.
Przebieg:
3.28,5
3.33
3.35
3.32
3.30
3.30

Lekko dla mnie nie było, ale przez głowę przechodziła mi myśl, że nie wolno odpuszczać i należy trening zamknąć.
Potem rozciąganie BBL i jakieś ćwiczenia. Razem około 11 km tego dnia.

Lipiec zamykam z liczbą 216 km.

01.08 środa
Miałem 3 dni wolnego, to wybrałem się w rodzinne Mazury. Wiadomo, szwagier, piwo, mecz, piwo, jez. Niegocin, piwo etc

5km BS - Tuż za blokiem, w którym się wychowywałem jest pełnowymiarowe boisko ze sztuczną nawierzchnią, gdzie mecze w tym sezonie rozgrywała Granica Kętrzyn (bo ich na drugim końcu miasta jest w remoncie). Za boiskiem mała bieżnia - może ze 180m dookoła. I tak pokonując jedno okrążenie w 40-45 sekund przebiegłem prawie 25 minut. Od tej karuzeli to w głowie się mogło zakręcić :hej:

Nie no koniec śmieszkowania. Bo w czwartek wieczorem wyczaiłem, że na BBL będzie w Toruniu sprawdzian na 1000m. A ja tysiąca jako takiego nigdy w życiu nie biegłem. Zawsze mniej lub więcej. Zatem od czwartku ani kropli nic a nic i niech taki stan pozostanie jak najdłużej.

W marcu 2014 roku z okazji obchodów dnia liczby Pi (14 marca) w sobotę zdecydowałem się wystartować w biegu na bieżni polegającym na pokonaniu jak najdłuższego dystansu w 3 minuty i 14 sekund.

Jako, że już od 2 tygodni wychodziłem 2 razy w tygodniu potruchtać, to był już czas na zawody :hejhej: :hejhej:

Wpół do pierwszej w nocy wróciłem od kolegi z akademika z urodzin, ale pamiętam były tylko chyba ze 2-3 piwka. Rano trochę zaspałem, ale ogólnie jeszcze zdążyłem na bieg. Poszło super, bo wyprzedził mnie pod koniec Buniek (prowadził bloga przez parę lat i redagował parę spraw na bieganie.pl, no i okazało się, ze urodził się dokładnie w tym samym dniu co ja i Emil Dobrowolski więc musiałem biegać :) :hahaha:
Wtedy w 3.14 przebiegłem niespełna 1050m - co daje jakieś 3.04-3.05 na tysiąca. Cel na poniedziałek jest prosty - poniżej 3 minut.

04.08 sobota
Charytatywna Piątka Dla Szymona
Wystartowałem w biegu na około 5km. Organizator od razu podał, że długość trasy to około 5,8km i nie było żadnych niejasności. Zresztą to bieg charytatywny, bo dzieciak walczy aby wstać z wózka. Wpisowe to 30 zł, oczywiście można było wpłacić nieco więcej, co i ja uczyniłem.

Co do samej trasy, to na GPS zwycięzcy pokazało 5,88km. Zwycięzcą okazał się nie byle kto, bo Michał Kulpa. 49.16 na 400m!, z tego co dowiedziałem się podczas rozmowy z nim/ Zresztą jego wyniki są w Bazie Pro. W 2015 roku potrenował trochę dłuższe biegi i na Maniackiej zrobił 32.55. Ale potem wrócił do biegów średnich i walczy o wyjazd na Halowe Mistrzostwa Świata osób niedosłyszących (na jednych już był). Piję do tego, że nawet podczas kameralnych zawodów możemy spotkać ciekawe osobistości i często nie zdajemy sobie sprawy kto obok nas stoi. Michał w tym roku zrobił 10km w 35.29 więc jest na dyszce o ponad minutę szybszy.

Sam bieg potraktowałem poważnie. Chodziło mi o określenie swojego poziomu przed zbliżającą się Nocną Dychą Kopernikańską (sobota 11 lipca).
Trasa "Piątki dla Szymona" jest płaska z jednym małym "dołkiem" po dwóch kilometrach. 80-90% trasy nie ma żadnego cienia, tj. nie ma nawet drzewa przy drodze. Ze 300 metrów prowadziło po szutrach, reszta to asfalt/chodnik. Po starcie szybko zostałem sam z przodu. Po kilkuset metrach czułem że ktoś się zbliża. Usłyszałem "pyknięcie" zegarka swojego "rywala" za mną. Spojrzałem na stoper, który pokazał 3.32. Pierwszy km pewnie zrobiłem 2-3s szybciej. Mocno, za mocno jak na to słońce (start był o 11.00). Po około 2 kilometrach zostałem wyprzedzony. Michał oddychał ciężko, ale i ja także. Powoli ale systematycznie się ode mnie oddalał. Ja miałem wrażenie, że mocno zwalniam. Na mecie byłem drugi z czasem 21.07 (tempo 3.35) więc nie było tak źle. Trzeci zawodnik pewnie stracił z półtorej minuty.

Co do samego startu, to pokazał mi, że tragedii nie ma. PB na dyszce raczej nie będzie (choć trasa bardzo korzystna, pora zawodów również), ale te 37.15-37.30 trzeba pobiec. Pierwsze 4 km są płaskie lub z górki więc na połowie trasy chciałbym zameldować się po około 18.15-18.20, a dalej co będzie, to już czas pokaże.
Zgłosiliśmy drużynę do zawodów. Bardzo duży problem był ze znalezieniem kobiety do składu. W ostatniej chwili kolega ogarnął znajomą biegającą w okolicy 47-48 minut. Oprócz niej liczyć się będzie czas trzech mężczyzn, ale tu jestem spokojny, bo w składzie jest dwóch lepszych ode mnie na dyszkę a i ten czwarty pobiegnie w okolicy 38.00 więc się nie obawiam.


Kilometrów mało w tym tygodniu, ale był mocny trening, był urlop, był start a jutro moje wyczekiwane 1000m.

_________________
5k-17.18 (Inowr 25.11.18) 10k -35.42 (Poznań 10.03.19) HM-1.21.35 (Toruń 28.10.18) M-2.54.22 (Łódź 7.4.19)
Blog: https://bieganie.pl/forum/viewtopic.php?f=27&t=56594
Komentarze: https://bieganie.pl/forum/viewtopic.php?f=28&t=56591&start=0


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Sędzia mający wybiegane
Nowy postNapisane: Pn, 6 sierpnia 2018, 22:40 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach

Dołączył(a): Śr, 2 listopada 2016, 15:48
Posty: 406
Lokalizacja: Nienack
06.08 poniedziałek
"Nadejszla wiekopomna chwila". Pierwszy raz w życiu rywalizowałem w biegu na 1000 metrów. Wydarzyło się to przy okazji toruńskiego BBL.
Dziś bez treningu. Kulturalnie poszedłem na bieżnię z plecakiem i butelką wody. Pogoda wręcz wymarzona, bo jak sprawdziłem, w momencie startu było to około 19 stopni. Do tego bezwietrznie. Zupełnie bezwietrznie.

Najpierw rozgrzewkowe 4 czy 5 okrążeń razem z grupą więc pewnie +/- po 5.40. Potem rozciąganie etc.
Następnie zostaliśmy podzieleni na dwie grupy. Tych, którzy celują w czas poniżej 4 minut i resztę. Zaraz wypaliłem, że 4 minuty to są w stanie złamać prawie wszyscy, tylko być może jeszcze w siebie nie wierzą.

Plan miałem bardzo prosty. Wycelować w 18s na 100m, 36s na 200m i 1.12 na 400 metrów. Bartek - prowadzący zajęcia - zarządził startem, ogarnął stoper (sam oczywiście też włączyłem swój) i popędził po przekątnej przez murawę piłkarską co sił na linię mety.

Początek planowo. Biegłem z 1 toru i linię 100m minąłem w 17-18s. 200 metrów w 36s. Nawet nie patrzyłem na zegarek, bo Bartek głośno odczytywał uciekający czas co 1 sekundę.

Po 300 metrach, zgodnie z przewidywaniami, zostałem wyprzedzony przez jednego biegacza (Maciej), który zaczął się systematycznie oddalać. Ja nie chciałem jeszcze szarżować. Na plecach czułem nieco ciężki już oddech kolegi z drużyny Nadaktywnych - Arka.

400m - czas 1.11.XX. Biegło mi się naprawdę lekko. Przez głowę przeszła mi myśl, czy oby nie biegnę zbyt asekuracyjnie? Lider oddalił się już na znaczną odległość.

600m - Bartek krzyknął: 1.47, ognia! Nieco przyspieszyłem, a od 750m to już bieg prawie na maksa. Ostatnia prosta na maksa.

1000m - 2.54,42 :spoko: Teraz takie liczby chciałbym uzyskać w jesiennym maratonie toruńskim :hej:

Do lidera nieco się zbliżyłem. Maciej uzyskał 2.53.
Arek poprawił swój PB z 3.08 na 3.04

W drugiej serii biegli nieco wolniejsi biegacze oraz wszystkie dziewczyny. Chyba tak się umówiły :hahaha:
Nieoczekiwanie na bieżni pojawił się znajomy, który kilka lat temu latał trochę biegi średnie, a teraz legitymuje się 33.27 na 10km i 2.44.12 w maratonie. Szybko podpytał ile trzeba pobiec :) a to śmieszek z niego :)
Powiedziałem, że zmierzę mu czas. Będę stać na starcie, 400 i 800 metrze, bo na pozostałych dwusetkach jest Bartek ze stoperem.
A no i aby wygrać, to należy lecieć po około 1.07-1.08 na koło.
Mati uzyskał 2.45,5s. Brawo!

Z kolei dwie koleżanki z poziomu ok. 52 minut na dychę uzyskały 3.42,5 oraz 3.46. Także bardzo fajne czasy.

Teraz w tygodniu jakiś BS (choć pewnie późno, bo idą piekielne upały). A w sobotę o 22.30 start w Nocnej Dyszce Kopernika.

_________________
5k-17.18 (Inowr 25.11.18) 10k -35.42 (Poznań 10.03.19) HM-1.21.35 (Toruń 28.10.18) M-2.54.22 (Łódź 7.4.19)
Blog: https://bieganie.pl/forum/viewtopic.php?f=27&t=56594
Komentarze: https://bieganie.pl/forum/viewtopic.php?f=28&t=56591&start=0


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Sędzia mający wybiegane
Nowy postNapisane: N, 12 sierpnia 2018, 20:01 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach

Dołączył(a): Śr, 2 listopada 2016, 15:48
Posty: 406
Lokalizacja: Nienack
11.08 sobota Nocna Dycha Kopernika
Bieg niewykorzystanej szansy z osłodą na koniec.

To był mój jeden z najdziwniejszych biegów. Właściwie nie wiem co dokładnie napisać. Może zacznę od początku:)
Meta znajdowała się o około 25 metrów niżej niż start. Podbiegi jedynie na 4 i 5 km. Długie proste. Warunki idealne, ponieważ start zaplanowano na 22.45.

Ruszyliśmy punktualnie. Na pierwszych 30 metrach są dwa 90-stopniowe zakręty. Nie wiem, kto to wymyślił, jakby nie można było startować z ulicy tuż obok, która i tak jest zamknięta dla ruchu. Trzeba było trochę wyhamować, ale potem poszło wszystko sprawnie. Biegłem tuż za Karimem i Mikołajem (zgłosiliśmy się do drużyny, gdzie liczył się wynik 4 osób, minimum jednej kobiety). Pierwszy kilometr dosyć żwawo. Zobaczyłem znacznik 1 km i czas na stoperze... 3.22... Planowałem biec po 3.35 pierwsze 3km. Potem na 6km czas nie gorszy niż 22.00 (3.40/km) i atak na ostatnich 2 km, tak aby pobiec około 36.30.

Otóż zobaczyłem czas 3.22 i wystraszyłem się. Nieco odpuściłem. Grupa szybkich biegaczy oddaliła się i biegłem kawałek sam. Zatem poczekałem na kolejną grupę i tak lecieliśmy dalej.

2km - 7.19 - ok planowo tym bardziej, że teraz będzie mocny zbieg.
3km - 10.43 - pomyślałem, że znaczniki km ustawione są prawidłowo i zapowiada się niezły bieg.
4km- 14.38 - coś tu nie gra. Wokół siebie poznaję osoby biegające zwykle około 38.00. Postanowiłem ruszyć z dwoma innymi zawodnikami. Zaraz biegło przed grupą już nas dwóch. Po podbiegach zbliżaliśmy się do 5km. A tam kolejna dziwna rzecz.
Na zegarku...18.46 (oficjalnie 18.53, kolegom z ekipy też w oficjalnych wynikach międzyczas o 7-8s zawyżony).

Stwierdziłem, że może już być po życiówce więc dodałem gazu i biegłem samotnie. Przede mną 2 kilometry prostej. 100m przed sobą widzę zawodnika a następny jest o kolejne +/- 50m z przodu.

Tego pierwszego z kolei minąłem bardzo szybko. W sumie nigdy z nim nie wygrałem do tej pory i nigdy nie byłem blisko nawet. Nie wiem skąd ten zjazd. Jak widzę w wynikach 23 sekundy odrobiłem w około 800m.
Dobiegłem do 6km - 22.17 - według zegarka km w 3.31 o ile, wszystko gra. Biegłem swobodnie równym tempem, szybkim krokiem. Żadnych kryzysów. Swobodny bieg. Wyglądało, że dosyć szybko wszystko więc nie przyspieszałem na siłę.

Potem był nawrót, po którym minąłem jeszcze dwóch zawodników i dopiero z kolejnym przebiegłem km od około 7 do 8,7.

Zdecydowałem się na przyspieszenie, bo do mety już niedaleko, a jeszcze po drodze konkretny zbieg więc będzie szybko. Znacznik 9km mijam w 33.01. Szybka kalkulacja. Na 6km miałem 22.17. Zatem 3km weszły w 10.44. Nie no będzie super czas.

Na zegarek już nie patrzyłem aż do samej mety. A tam szok i niedowierzanie. Biegłem bardzo szybko. Z pewnością 3.20 lub szybciej. Ruszam na ostatnią prostą i widzę jak zegar zbliża się do... 37 minut. :echech:


Ostatecznie 37.01 netto. Miejsce 27/915. Na mecie byłem zadziwiająco świeży oddechowo, jak i mięśniowo. Tak to jest jak się biega bez zegarka z GPS oraz gdy nikomu w okolicy nic nie piszczy na ręku :-).

Pretensje mogę mieć tylko do siebie, bo ostateczny dystans wyniósł na zegarkach kolegów 10.06km więc super. Wielu zawodników ustanowiło świetne rekordy życiowe. M.in Karim z 36.12 na 35.46. Piotrek, który nie przepracował zimy i tak poprawił PB o 9 sekund, a rekordzistą spośród znanych mi osób, jest kolega, który w 3 miesiące poprawił sie z 37.30 na 34.44. Jakiś kosmos.

To był najszybszy bieg w Toruniu, w którym brałem udział.
http://wyniki.datasport.pl/results2622/

Na osłodę wygraliśmy kwalifikację drużynową. Koleżanka, która debiutowała na dystansie 10km uzyskała 44.02 i bardzo nam pomogła w końcowym sukcesie. W nagrodę duuużo pierników, jakieś gadżety i mi w ręce wpadł szampan :-)

Na koniec mała anegdota:
Przed biegiem podeszła do mnie znajoma, bo akurat staliśmy na pasach. Lat 41. Startuje co 2 tygodnie więc PB ma świeże.
Powiedziała, ze rano zrobiła 21km po lesie a teraz przyszła sobie pobiegać.
Po zawodach podchodzi i mówi, ze zrobiła nowy rekord - 43.07 ;). Szacun :)

Co do mnie, to okazało się, że nie można polegać na znacznikach tylko. Biegło mi się za lekko, bo biegłem zbyt wolno.
Na minus nadal czuję bardzo delikatny dyskomfort w lewym achillesie. Oby nic się nie zadziało. Będę to rozciągać.

_________________
5k-17.18 (Inowr 25.11.18) 10k -35.42 (Poznań 10.03.19) HM-1.21.35 (Toruń 28.10.18) M-2.54.22 (Łódź 7.4.19)
Blog: https://bieganie.pl/forum/viewtopic.php?f=27&t=56594
Komentarze: https://bieganie.pl/forum/viewtopic.php?f=28&t=56591&start=0


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Sędzia mający wybiegane
Nowy postNapisane: N, 19 sierpnia 2018, 22:39 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach

Dołączył(a): Śr, 2 listopada 2016, 15:48
Posty: 406
Lokalizacja: Nienack
pon 13.08
BBL w planach piramida 1' 2' 3' 3' 2' 1' na przerwach w truchcie jak czas trwania szybkiego odcinka.
Na zajęcia przyszedł mój kolega Arek i wiedziałem, że będzie ściganie:). Dałem mu się wyszumieć na początku, potem ja biegłem nieco szybciej. Druga "trójka" po 3.15, końcówka szybciej, ale nie na maksa. Razem tego dnia ok. 11 km.
Lewa noga trochę bolała. Kupiłem sobie Traumon żel na stany zapalne. Trochę śmierdzi, ale pomaga chyba :hahaha:

środa 15.08
Wróciłem późno do Torunia. Zatem przebiegłem swoją tradycyjną "zimową" trasą po ścieżce rowerowej/chodniku wzdłuż lasu i przy ulicy.
12km 52.55 (27.17+25.38)
Ok 21.30 było już tam prawie pusto, jedynie z lasu dochodziły jakieś trzaski - pewnie zwierzyna albo jakiś morderca z głębi lasu :lalala:

czw 16.08
14km w tym dwa odcinki tempowe po lesie. Pierwszy 4km (4.08 4.05 4.04 3.55) i drugi 4.05 4.04 i 4.03
Biegłem ze znajomym Zbyszkiem, który na początku roku poprosił mnie, abym mu pomógł złamać 40 min na dychę. Przesunął się z ok. 43 minut na 40.14 Niedawno na urodziny dostał Danielsa (tego biegowego :hej: ) i bardzo mu książka przypadła do gustu.
Kolega wyznaczył sobie cel na jesień: maraton poniżej 3.15. Raczej próbowałem go namówić na korektę na sub 3.20, ale się uparł. Zobaczymy. Trzymam za niego kciuki.

PS. Informuje się pogrążonych w żałobie kibiców, że 16 sierpnia umarła polska klubowa piłka nożna.

sobota
klasa okręgowa
Po pierwszym meczu mam dość tej rundy. W ostatniej minucie 1 połowy obrońca nawet nie powąchał piłki i staranował napastnika przecinając jego tor biegu. Podyktowałem rzut karny dla gości i otoczyło mnie z 8 chłopa z ryjem. Było gorąco. W szatni obydwaj asystenci bez wahania powiedzieli, że karny słuszny. Na drugą połowę gospodarze wyszli nabuzowani... i ok 53 minuty drugi karny dla gości. Tym razem obrońca pomylił piłkę z K1 i sprzedał rywalowi low kicka. Oczywiście znowu kocioł wokół mnie. Tego karnego goście nie wykorzystali. W przeciągu 15 minut od 45 do 60 pokazałem 4 żółte kartki za darcie ryja jak to nazywamy w środowisku.
Koniec meczu i 2-2. Serio szkoda tylko gości. Normalna drużyna grająca w piłkę w przeciwieństwie do gospodarzy.
7h straconych w moim życiu wliczając dojazd plus 40 minut na protokół sędziowski.
Kasa jak za 4h ligi podwórkowej na orliku na miejscu. Czas się zastanowić, czy warto.

niedziela 19.08
12km 54.43 (27.44+26.59)
Pobiegane z Piotrkiem późnym wieczorem. Niestety zobaczyłem z przeciwka zbliżających się rowerzystów i postanowiłem "zmienić pas", aby umożliwić im przejazd. W miejscu gdzie padał kraniec cienia był krawężnik. Zaliczyłem glebę. Kolana, prawy łokieć i dłoń przytarte, ale jakoś na szczęście dziwnie lekko więc luz.

Achilles jakoś wytrzymuje. Niby wczoraj po meczu mnie bolała ta noga, ale dzisiaj jakiś luz. Oby było tylko lepiej.
W tym tygodniu 49km plus pewnie ze 12 na meczu. A mecz był w południe na ładnym boisku więc polatałem. Tuż po gwizdku 3-4 piłkarzy, wróć kopaczy, gospodarzy padło na murawę, bo łapały ich skurcze. Czyżby jakaś impreza noc wcześniej?

_________________
5k-17.18 (Inowr 25.11.18) 10k -35.42 (Poznań 10.03.19) HM-1.21.35 (Toruń 28.10.18) M-2.54.22 (Łódź 7.4.19)
Blog: https://bieganie.pl/forum/viewtopic.php?f=27&t=56594
Komentarze: https://bieganie.pl/forum/viewtopic.php?f=28&t=56591&start=0


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Sędzia mający wybiegane
Nowy postNapisane: Pn, 27 sierpnia 2018, 20:58 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach

Dołączył(a): Śr, 2 listopada 2016, 15:48
Posty: 406
Lokalizacja: Nienack
Poniedziałek 20.08
Potruchtałem na stadion, na zajęcia BBL. Po rozciąganiu mieliśmy biegać 100-metrowe odcinki podzielone na 3 części różnym tempem. Ja odłączyłem się od grupy i zrobiłem sobie 5 km ciągłego w tempie (P).
5Km: 3.48+3.53+3.54+3.53+3.48=19.16
Razem tego dnia około 12 km.

W tygodniu absolutnie żadnych szans na bieganie. Obecnie mamy sezon sprzedażowy i pracuję w tempie akordowym po 10-12h dziennie. Po pracy walczę, aby nie zasnąć na przystanku czy w autobusie. Od tego zapieprzu widzę, że złapałem wagę maratońską :hahaha:
No, ale cóż. Jest praca i trzeba się jej trzymać. Jeszcze ze 2 tygodnie i będzie luźniej z pewnością. Półmaraton i maraton pewnie na straty pójdą. Nie jestem w stanie dobrze się przygotować, choć pewnie biedy nie pobiegnę.

Sytuacja powtarza się już 3 raz. Tzn, za każdym razem z innego powodu. W 2016 nie biegałem 3 tygodnie od połowy września, bo kontuzja. W ubiegłym roku też nie mogłem i teraz też nie.

niedziela 26.08
Wyszedłem na trening dopiero ok 20.50 Bo dopiero wtedy miałem czas. Szybko okazało się, że noga lekka. Spoglądałem na zegarek z zaciekawieniem, bo międzyczasy w moich charakterystycznych punktach na tej trasie były bardzo przyzwoite.
Skoro nie mogę biegać dużo, to niech pobiegam szybciej. Lekko podkręciłem tempo.
W niedziele biegałem kilka razy już tą trasą mającą może 14.5 może ok 15km. Wcześniej wychodziło mi około 1.06. Teraz wyszło 1.00.49 bez wielkiej spiny. Waga w dół, kilka dni bez biegania, odpoczynek i poleciało się.
Kilometry trochę nadrabiam sezonem sędziowskim. Dobre i to.

poniedziałek - znowu bez biegania - Wyszedłem o 7, powrót o 19.30 jutro pobudka o 5.20 więc pracujemy :)

_________________
5k-17.18 (Inowr 25.11.18) 10k -35.42 (Poznań 10.03.19) HM-1.21.35 (Toruń 28.10.18) M-2.54.22 (Łódź 7.4.19)
Blog: https://bieganie.pl/forum/viewtopic.php?f=27&t=56594
Komentarze: https://bieganie.pl/forum/viewtopic.php?f=28&t=56591&start=0


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 126 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9  Następna strona

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: nagly1 i 10 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL