Teraz jest Pn, 14 października 2019, 08:27

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 305 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 12, 13, 14, 15, 16, 17, 18 ... 21  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: Jacek, czy przebiegnę ...?
Nowy postNapisane: Pn, 24 września 2018, 20:49 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Wt, 8 września 2015, 14:56
Posty: 1369
Lokalizacja: Łódź
Obrazek

Nie ma, że jesień, jeszcze trochę potrenuję zanim uderzę w sen zimowy. Wyciągnąłem ciepłe ciuchy, u mnie 6C, a i tak musiałem pogonić by się rozgrzać. Mocno żwawa dycha w 43:18, śr. tempo 4:20/km. Fajny trening, kiedyś walczyłem o tyle na zawodach, teraz w intensywnym biegu po chodnikach bez patrzenia na zegarek, kontrolowałem jedynie oddechem by nie zagotować się. Do tego jeszcze kadencja dobra, tylko kroki przykrótkie.

Obrazek

Obrazek

_________________
Biegam swoje, co nabiegam to moje.

Blog
Komentarze
Moja historia


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Jacek, czy przebiegnę ...?
Nowy postNapisane: Śr, 26 września 2018, 20:52 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Wt, 8 września 2015, 14:56
Posty: 1369
Lokalizacja: Łódź
Obrazek

11km, śr. tempo 4:54/km, w tym dwa środkowe kilometry po 4:15, notabene mułowato weszły, a wręcz nie weszły, bo miały być po 4:10.

_________________
Biegam swoje, co nabiegam to moje.

Blog
Komentarze
Moja historia


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Jacek, czy przebiegnę ...?
Nowy postNapisane: Pt, 5 października 2018, 21:34 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Wt, 8 września 2015, 14:56
Posty: 1369
Lokalizacja: Łódź
Obrazek

20.9 – piątek – Po poniedziałkowym ciągłym już w środę coś czułem w lewym udzie, niby nic, ale przed zawodami odbieram to x2, więc urasta do miana czegoś. Miałem dylemat czy biegać w piątek czy przeczekać, namówiłem ostatecznie żonę wiedząc, że już nic lżejszego sam nie zrobię jak BS w jej tempie. Potruchtałem 9km.

30.9 – sobota – Również biegowa randka i do tego długa, zeszło się nam 110 minut. Nawet wziąłem na nią malinowy żel Aptonia celem próby na sobie, gdyż ostatnio żona na połówce miała taki dyskomfort jakiego nikt z nas na zawodach nie chciał by doświadczyć. Skończyło się najlepiej jak mogło, jedynie dwuminutową stratą w szkolnym WC. Ja takich jazd szczęśliwie nie zaznałem, jednak chemiczny posmak po nim zostaje i już ich nie kupię. Potruchtane 16km.

1.10 – poniedziałek – Po lekkim poprzednim tygodniu przyszedł kolejny dylemat, podbić głowę czy oszczędzić ciało. A że trochę pewność siebie kurczyła się, zadysponowałem 3x1,6km P2'30” w tempie 3:55/km.
No i wyszła wielka kupa zakończona frustracją, ledwo pozamykałem w tempach 4:00 i tylko dlatego, że nie chciałem zobaczyć jeszcze wyższych wartości na zegarku. A zdołowała mnie świadomość, że nie byłbym w stanie zdjąć nawet sekundy więcej z tego.

3.10 – środa – Ostatni trening przed startem to już można tylko się regenerować, 11km, śr. tempo 5:30/km.


Obrazek Wrzesień

Obrazek

Suma km – 200
Ilość treningów – 16
Średnia km na trening – 12,5
Średnia km na tydzień – 50

Kilometrażowo miesiąc w normie, nie mam aspiracji nabijać więcej i już chyba ostatni w roku z dwójką z przodu. Do tego mocno startowy, trzy ścigania na pełen gaz zaowocowały spadkiem dwóch życiówek w dół. Słabsza końcówka miesiąca treningowo, spowodowana lekkim osłabieniem psychiczno-fizycznym, co z kolei może być pokłosiem tych trzech występów.

Na bazie powyższego biegnę w niedzielę HM, trochę ciężko mi się zebrać na drugą mocną połówkę w niedługim odstępie, ale bez jęczenia, to fun nie job.
Celem jest minimum satysfakcji, czyli minimalna życiówka, z takim planem jadę i nastawieniem staję na starcie, reszta wyjdzie w biegu.

_________________
Biegam swoje, co nabiegam to moje.

Blog
Komentarze
Moja historia


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Jacek, czy przebiegnę ...?
Nowy postNapisane: N, 7 października 2018, 19:49 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Wt, 8 września 2015, 14:56
Posty: 1369
Lokalizacja: Łódź
Obrazek Półmaraton Włocławek

Obrazek

Słowami mojej żony, to był najczarniejszy sen biegacza Człowiek zapierdziela ile wlezie i braknie mu dystansu - na tym mógłbym zakończyć relację.

Ale były też miłe chwile, spotkałem się z chłopakami z forum Krzysztofem (krzychooo) i Arturem (Morderca_z_głębi_lasu)- relacja https://bieganie.pl/forum/viewtopic.php?f=27&t=56594&start=75, był czas trochę pogadać.

Ładna też była pogoda, może dla biegaczy niekoniecznie ale dla kibiców już tak, a że wziąłem rodzinę to miałem doping i dziewczyny zrelaksowały głowy.

Cała reszta ma w tej chwili drugorzędne znaczenie, a wręcz żadne, ale już z jakiegoś obowiązku i tradycji opiszę.

Założenia swoje na ten bieg przedstawiłem wcześniej, celem była minimalna życiówka, czy się na nią czułem czy nie - bardziej nie, dziś znaczenia to nie miało. Odłożyłem te rozkminy na bok, uznając że jeśli mam jechać taką drogę to tylko by zawalczyć o coś.
Tak się złożyło, że zgadaliśmy się z Krzysztofem na forum co do startu we Włocławku, a do tego celowaliśmy obaj w ten sam czas. Ustaliliśmy więc meilowo wspólne tempo na bieg (4:10-12), a już na miejscu potwierdziliśmy te założenia do realizacji w niezobowiązująco wspólnym biegu.

Przyszło startować, lecimy z częstą kontrolą tempa, pierwszy kilometr lekko za szybko, muszę wbić do głowy, że te 2-3 sek. mają jednak później znaczenie. Kolejne w miarę, piąty i szósty jakoś wolno, siódmy, ósmy, dziewiąty i dziesiąty lepiej. Jak teraz analizuję dycha wpadła równo w 42 minuty czyli tempo średnie 4:12, ale zegarek mój dziś nie domierzał na tak krętej trasie, więc wg. znaczników dycha zamknięta szybciej, czyli ciut za szybko.
Prawie połowa dystansu, byłem już dobrze rozgrzany, a wręcz zagrzany. Krzychu mówi abym ciągnął dalej swoje i na tym się skupiłem. Dobrze znałem już ten stan sprzed trzech tygodni, niemożność utrzymania założeń, a jedynie niwelowanie strat.
Na piętnastym kilometrze dwustumetrowy podbieg strasznie mnie umęczył, po nim na szesnastym trochę się zebrałem podganiając dwóch biegaczy przede mną, widząc w nich jedyną szansę dalszej mojej walki. W trójkę pokonaliśmy trzy kilometry, lecz średnia była słaba. Tempo spadało lecz wiedząc, że zegarek lapuje mi 200m za znacznikiem, co dawało jakąś nadzieję, na tyle mizerną, że słabiutko działało na morale.
Na dwudziestym kilometrze miało wszystko się wyjaśnić, określiłem jeszcze w domu, że jak będę tam w czasie ok. 1:24, to szansa na rekord istnieje. Pech chciał, że akurat tego znacznika nie dojrzałem, a tuż potem nastąpiła konsternacja, skręciliśmy w lewo, spodziewałem się obiegania stadionu, a tam barierki i zawodnicy przede mną walą na stadion. Pierwsza myśl, że jeszcze rundy może, ale patrzę nikt nie biegnie, coś dwóch gości krzyczy do mnie z murawy, ja też do nich czy to finisz, nie wiem czy mnie słyszą, ja ich nie. Ostatnia prosta, na zegarze widzę jedynie sekundy 4x, jeszcze ambicjonalnie dociskam by nie przeskoczyło na kolejną minutę. Wbiegam w 1:25:54, już wiem co z dystansem, stoi też Artur i mówi, że jakieś 800m brakło. Padam na chwilę i jestem zniesmaczony.

Obrazek

Co by było gdyby…
jak teraz analizuję, to na 20km podług znacznika, o ile te były dokładne, byłem w 1:24:05, więc do życiówki musiałbym pobiec 1100m w 4:41. Może miał bym sekundową, może kilka sekund by brakło, dla mnie bez znaczenia.
Ale wyobrażam sobie jaka rzesza ludzi ma mocny wkurw, gdzie szykowali się na tą jedyną imprezę kilka miesięcy. Czytałem tu w relacjach o takich sytuacjach, ale tam tego bym się nie spodziewał, piąta edycja, trasa z atestem, toż sama, bez jakichkolwiek zmian co w zeszłym roku, jak tego można było nie dopilnować.

_________________
Biegam swoje, co nabiegam to moje.

Blog
Komentarze
Moja historia


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Jacek, czy przebiegnę ...?
Nowy postNapisane: Pn, 8 października 2018, 21:25 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Wt, 8 września 2015, 14:56
Posty: 1369
Lokalizacja: Łódź
Obrazek

Wrzucam tu ku pamięci przed przyszłym półmaratonem materiał do analizy z dwóch ostatnich startów w odstępie 3 tygodni.

Samopoczucie, nastawienie, profil, pogoda, starania, intensywność wysiłku, zmęczenie, założenia czasowe - podczas obu startów takie samo.

Do 10km możliwość korygowania tempa wedle założeń, do 15km uciekające tempo z niewielkimi możliwościami wpływu na nie do wstępnych założeń, do 20km brak jakiekolwiek możliwości pilnowania i kontroli tempa podług założeń, co skutkuje nieproporcjonalnie dużymi stratami czasowymi ostatniej piątki, względem wcześniejszych.

Oba starty niezamierzony positive split.

Sochaczew
Obrazek
Obrazek
Włocławek

Sochaczew
Obrazek
Obrazek
Włocławek

_________________
Biegam swoje, co nabiegam to moje.

Blog
Komentarze
Moja historia


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Jacek, czy przebiegnę ...?
Nowy postNapisane: Śr, 10 października 2018, 20:28 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Wt, 8 września 2015, 14:56
Posty: 1369
Lokalizacja: Łódź
Kończąc temat Włocławka; z komentarzy na fb.

Pytający X: A gdzie można znaleźć jeszcze zdjęcia robione przez Pana na motocyklu?
Odpowiadający Y: Pan na motocyklu czeka jeszcze na biegaczy na 21szym kilometrze.


Obrazek

Pomyliła się córce dziś pobudka, wstała godzinę wcześniej, budząc przy tym mnie. Patrzę na zegarek i szybka decyzja, co masz zrobić wieczorem zrób rano, wieczór będzie wolny. Tak uczyniłem, czasu starczyło ino na 8km, a i tego było dość, lekki BS który szedł z trudem sporym. Do tego po niedzielnym starcie powrócił hamulcowy w postaci dyskomfortu w lewym udzie. To on teraz będzie decyzyjnym struktury treningowej. Niemniej jaka ona by nie była, start kolejny traktuję poważnie. To ostatnia szansa chyba będzie zdjąć coś z dychy, trzeba spróbować.

_________________
Biegam swoje, co nabiegam to moje.

Blog
Komentarze
Moja historia


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Jacek, czy przebiegnę ...?
Nowy postNapisane: Cz, 11 października 2018, 13:52 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Wt, 8 września 2015, 14:56
Posty: 1369
Lokalizacja: Łódź
Sporo zamieściłem informacji odnośnie półmaratony we Włocławku, muszę dodać jeszcze jedną, być może najistotniejszą w całym kontekście.

Jak mówiłem, wysłałem do organizatora pismo reklamacyjne, dość mocno argumentując w nim uchybienia i wyraźnie formułując swoje oczekiwania w oparciu o kc.

Otrzymałem dziś odpowiedź od Sędziego Głównego zawodów z przeprosinami, gdzie dalej w treści pisze o rozgoryczeniu całą zaistniałą sytuacją.

Jednocześnie zostaną mi zwrócone koszty udziału w imprezie, o co postulowałem w piśmie.

Błędy się zdarzają, najważniejsze umieć wyciągnąć właściwe wnioski by ich unikać i odpowiednio po nich się zachować, względem tych które one dotknęły.
Miło aby takiego emeila otrzymali wszyscy uczestnicy zawodów, a myślę, że frekwencja za rok nie zmaleje.

_________________
Biegam swoje, co nabiegam to moje.

Blog
Komentarze
Moja historia


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Jacek, czy przebiegnę ...?
Nowy postNapisane: So, 13 października 2018, 10:21 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Wt, 8 września 2015, 14:56
Posty: 1369
Lokalizacja: Łódź
Obrazek

Wolniutko z żoną 3,5km, resztę samemu też nie za szybko, całość 10km, średnio 5:55/km.

_________________
Biegam swoje, co nabiegam to moje.

Blog
Komentarze
Moja historia


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Jacek, czy przebiegnę ...?
Nowy postNapisane: N, 14 października 2018, 20:02 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Wt, 8 września 2015, 14:56
Posty: 1369
Lokalizacja: Łódź
Obrazek

Poszukiwań świeżości ciąg dalszy, trening na pograniczu 2/3 strefy, dystans 16km, śr. tempo 5:26/km, śr. tętno 139bpm.
Porównując do podobnego biegu z końca lipca, to wielka niemoc dziś, wówczas dystans 21km, śr. tempo 4:54/km, śr. tętno 138bpm.

W teorii wypadało by coś podkręcić treningowo na dwa tygodnie przed zawodami, a w praktyce może już lepiej całkowicie zluzować. Chyba jeszcze spróbuję jakieś akcenty w nadchodzącym tygodniu.

_________________
Biegam swoje, co nabiegam to moje.

Blog
Komentarze
Moja historia


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Jacek, czy przebiegnę ...?
Nowy postNapisane: Pn, 15 października 2018, 22:41 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Wt, 8 września 2015, 14:56
Posty: 1369
Lokalizacja: Łódź
Obrazek

Skasowałem wpis przez przypadek, ale było to 3x2km.

_________________
Biegam swoje, co nabiegam to moje.

Blog
Komentarze
Moja historia


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Jacek, czy przebiegnę ...?
Nowy postNapisane: Śr, 17 października 2018, 21:40 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Wt, 8 września 2015, 14:56
Posty: 1369
Lokalizacja: Łódź
Obrazek

BS 10,5km, śr. tempo 5:22/km w tym 15x sprint po ok.30m.

_________________
Biegam swoje, co nabiegam to moje.

Blog
Komentarze
Moja historia


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Jacek, czy przebiegnę ...?
Nowy postNapisane: Pt, 19 października 2018, 23:50 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Wt, 8 września 2015, 14:56
Posty: 1369
Lokalizacja: Łódź
Obrazek

Po pracy przed kinem, 9km śr. tempo 4:45/km, na tyle starczyło czasu, ale warto nawet poświęcić cały trening na nowy film Koterskiego.

_________________
Biegam swoje, co nabiegam to moje.

Blog
Komentarze
Moja historia


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Jacek, czy przebiegnę ...?
Nowy postNapisane: N, 21 października 2018, 20:46 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Wt, 8 września 2015, 14:56
Posty: 1369
Lokalizacja: Łódź
Obrazek

Miała być niedzielna 16-ka, jednak brakło motywacji, skończyło się na 12-ce i oglądaniu relacji z Amsterdamu.

_________________
Biegam swoje, co nabiegam to moje.

Blog
Komentarze
Moja historia


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Jacek, czy przebiegnę ...?
Nowy postNapisane: N, 28 października 2018, 21:11 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Wt, 8 września 2015, 14:56
Posty: 1369
Lokalizacja: Łódź
Obrazek

Poniedziałek 22.10 – relaksacyjne 9km z żoną po 6:30/km
Środa 24.10 – żwawsze 10km samemu po 5:05/km


Obrazek 38 Międzynarodowy Bieg Warciański

Gdzieś wyczytałem, ze to jedna z najmocniejszych dyszek sezonu w Polsce. Na starcie Grycko, Dobrowolski, Jagielska, Trzaskalska i inni (lista http://www.biegwarcianski.pl/), gościem specjalnym Jerzy Skarżyński.
Przy tym regulamin nagradzania wyeliminował start biegaczy zagranicznych.

Dla mnie to drugi udział w tej imprezie i ostatnia okazja w sezonie do poprawienia rekordu sprzed roku.
Tak się tym „spiąłem”, że strzeliłem gafę jak nigdy dotąd. Jadę sobie niespiesznie, gdyż rok temu życiówka tam kosztowała mnie 200 czy 300zł na fotoradarze, muzyczka gra, czasu idealnie, pełna sielanka. Do momentu, aż oznajmili w radiu o cofaniu zegarków, sprawdzam trzy, wszędzie czas ten sam w momencie przybyła mi godzina. Nic, zatrzymałem się przy obozie zagłady w Chełmnie nad Nerem, obejrzałem pomnik, nagrobki, pozostałości krematorium, potruchtałem 3km po lesie czym sporo minut zająłem.

Na miejscu odebrałem pakiet i było jeszcze 1,5 godziny do startu, czasu aż nadto by przemyśleć taktykę. Tym razem balonika nie pompowałem, jak spojrzeć wstecz to już niewiele w październiku mi się chciało, toteż treningi niespecjalnie wychodziły, więc praktycznie zaprzestałem ich robić. Zdecydowanie bardziej przypominało to tapering przed maratonem, aniżeli ostrzenie przed dychą. Do tego jeszcze na porannym ważeniu ujrzałem dwie siódemki, może i są szczęśliwe, lecz wolał bym dziś tej drugiej nie zobaczyć.
Toteż wiele od siebie nie wymagałem, nie mając podparcia w treningach chciałem jedynie pobiec dobre zawody na miarę dyspozycji. Nie był bym jednak sobą, gdybym to oddał i nie próbował coś ugrać, więc taktykę obrałem jedyną słuszną, trzymać tempo poniżej czwórki jak najdłużej i wypatrywać szansy.

Może przydługi ten wstęp, ale z samego biegu do napisania wiele nie mam, działo się mało.
Przed biegiem 1,5km rozgrzewki, założyłem nowo nabyte rękawki z myślą, że na bieg je zdejmę. Niemniej to jakieś sztuczne włókno, grzało wcale, postanowiłem w tym biec.
Stanąłem na starcie, trasa idealna, lekko kropiło, plus 6C bez wiatru. Tył uda mnie rwał całą drogę, ale w biegu zapominam i nie czuję, więc było by grzechem pisać, że coś mogło przeszkadzać.

Wystartowaliśmy, na pierwszej prostej dostałem kilka szturchańców i dobra setka ludu poszła przede mną, taki to mocny bieg (wyniki https://docs.google.com/spreadsheets/d/1VuQ59uSBoXzFjzg2i_2Z4MovuY8rCUHmv3aCbcohR3w/edit#gid=0 ).
Pilnowałem tempa i tyle, kilometry wpadały wg. planu, około 6km myślałem by dojść osoby z przodu, ale uznałem, że wysiłek ten więcej by odebrał, niżli dał. Gdzieś na 7km próbowałem się pobudzić by dać jeszcze więcej, mówiąc sobie, że kolejnej okazji już nie będzie.
Tak dobiegłem do 8km mając cały czas przed sobą kogoś w odległości kilku/kilkunastu metrów, a kilometry minęły niespodziewanie szybko, bo że łatwo to nie napiszę. Do tego czasu zupełnie nie myślałem o wyniku końcowym, dwa kilometry przed metą mówię sprawdzam, jeśli na znaczniku będą 32 minuty, to jest szansa na rekord. Było 32:10, ale wcześniej niespecjalnie się one pokrywały z zegarkiem, więc nie tracę nadziei. Próbowałem coś tam szarpać na 9km, jednocześnie jeszcze odkładając odrobinę sił na końcowy odcinek. Ostatni znacznik kilometra przed metą, sprawdzam po raz drugi, winno być przynajmniej 36min, jest 36:15 – gdyby tak było to pozamiatane. Lecz nie dowierzam znacznikom, też mi się w biegu przypomniała relacja @Dariusha sprzed roku, że coś pisał o tych niedokładnościach odcinków. Nie byłem w stanie określić ile ten ostatni tysiak będzie krótszy, jednakże wyczuwałem że życiówka padnie. Ostatnie kilkaset metrów to sprężanie się o jak najlepszy wynik lecz tradycyjnie bez piorunującego finiszu.

Udało się, 371 dni musiałem na to czekać, czuję się rozliczony z sezonu, czas gasić światło :usmiech:

Czas netto 39:20
Śr. tempo 3:56/km
Miejsce open 80/587
Miejsce M40 17/152

Obrazek


Edit: Dla jasności, jestem cholernie zadowolony z tego biegu, uzyskanego czasu jak i całego sezonu - bo b@rto zarzucił mi w komentarzu że smętnie to podsumowałem :nienie:

_________________
Biegam swoje, co nabiegam to moje.

Blog
Komentarze
Moja historia


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Jacek, czy przebiegnę ...?
Nowy postNapisane: Pn, 29 października 2018, 22:41 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Wt, 8 września 2015, 14:56
Posty: 1369
Lokalizacja: Łódź
Obrazek

Rozbieganie z żoną, 10km w 66 minut.

_________________
Biegam swoje, co nabiegam to moje.

Blog
Komentarze
Moja historia


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 305 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 12, 13, 14, 15, 16, 17, 18 ... 21  Następna strona

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 6 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL