Teraz jest Cz, 19 września 2019, 04:27

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 321 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 18, 19, 20, 21, 22
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: 2019: wiosna-lato 5k<21:30 & 10k <43, jesień HM & TM
Nowy postNapisane: Pn, 19 sierpnia 2019, 13:13 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Cz, 16 stycznia 2014, 11:35
Posty: 2463
Lokalizacja: Woodge aka Uć
79/2019 niedziela - dyszka w krosie

Piątek i sobota to lizanie ran po połówce, zarówno fizycznych jak i psychicznych. Przez spieprzoną technikę człapu w drugiej części, uklepałem sobie strasznie czwórki, dopiero w niedzielę puściły.

Miałem wyjść o 5 rano, młoda o 4:30 przydreptała po mleko, stwierdziłem, że jeszcze pośpię i tak do 5:50, ogarnięcie się i 6:05 wyszedłem. Po powrocie do domu myślałem, że mnie żona zabije, bo młoda wstała o 6:06 jak tylko drzwi się zamknęły :bum:

Enyłej, wyszedłem i postanowiłem pobiec coś innego niż zawsze, dawno (a ze 3-4 lata) nie biegłem dookoła lotniska, któe mam 1 km od domu. Więc start. Wszystko w BSie, na początek górny zakres owego. 1 km chodnik i asfalt, a potem wzdłuż lotniska, szuter, piasek, trochę betonowych płyt, znów szuter, lekko nierówno, trochę podbiegów, z czego dwa może nienajwyższe, ale te kilka metrów, dość spore nachylenie i piach zrobiły swoje i puls podskoczył a tempo spadło, ale oprócz jednego kaema, gdzie musiałem kombinować jak przejść / obejść kilkumetrowy połać błota i nie uyebać się po kostki, nie spadało poniżej 6:00, a mnie się biegło bardzo ciekawie, sporo cienia, wciąż nierówno. Trochę wysiłku mnie to kosztowało, tym bardziej że rozbolało mnie lewe kolano, ale to 100% od nieprzyzwyczajenia do terenu. Część dziewiątego po asfalcie, potem znów szuter/piach i chodnik na koniec. Ostatnie 300m postanowiłem zrobić żwawiej i poszło <5:00.

Ostatecznie 11,3 w godzinę pięć. Miły trening, będę to co jakiś czas biegał, bo tego mi brakowało, takiego krosu właśnie.

_________________
Mój blog biegowy & Komentarze do bloga & Profil na Endomondo
5 km - 22:24 (2015)
10 km - 44:41 (2018)
HM - 1:47:11 (2014)
M - 3:59:38 (2014)


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: 2019: wiosna-lato 5k<21:30 & 10k <43, jesień HM & TM
Nowy postNapisane: Wt, 20 sierpnia 2019, 14:14 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Cz, 16 stycznia 2014, 11:35
Posty: 2463
Lokalizacja: Woodge aka Uć
80/2019 wtorek - dyszka w BSie

Budzik przyszedł po mleko o godzinie właściwej, to poszedłem pobiegać. Dziś BS, jakoś tak chyba potrzebuję chwili refleksji nad planem na "po urlopie".

Dziś przymierzałem się, żeby zrobić ze 3km rozgrzewki a potem do końca zrobić 1 progowo/1 BS, ale jak zacząłem biec, stwierdziłem, że nie chce mi się rzeźbić i zrobię to jutro. Szło to jakoś tak ciężko, nienaturalnie, nie chciałem cisnąć. Odhaczone.

W przerwie wylądowałem na kozetce u fizjoterapeuty. Generalnie jak stwierdził, widać, że pracuję przy kompie, tylne taśmy pospinane to raz, do wzmocnienia to dwa, analogicznie łydki i "mocno leniwy tyłek" :bum: a potem rozluźnił mi to co miałem spięte (jak stwierdził, rolowanie i rozciąganie są spoko, ale u mnie siłówka to podstawa do usunięcia przyczyn). Faaaaak, ja już zapomniałem jak wizyta u fizjo boli, przy łydce to myślałem, że będę gryźć leżankę, a jak mi zaczął majstrować przy Achillesie (którego faktycznie mam początek zapalenia), to stwierdziłem, że od poniedziałku rozważę szach zamiast biegania :szok:

_________________
Mój blog biegowy & Komentarze do bloga & Profil na Endomondo
5 km - 22:24 (2015)
10 km - 44:41 (2018)
HM - 1:47:11 (2014)
M - 3:59:38 (2014)


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: 2019: wiosna-lato 5k<21:30 & 10k <43, jesień HM & TM
Nowy postNapisane: Śr, 4 września 2019, 09:34 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Cz, 16 stycznia 2014, 11:35
Posty: 2463
Lokalizacja: Woodge aka Uć
81/2019 wtorek (2 tyg. później) - BS + 8x15s. przebieżki

Kolejne 2 tygodnie "regeneracji". Po BSie i planach na coś szybszego, przyszło pakowanie, szykowanie i tak oto od soboty 21 sierpnia byliśmy w Jastarni (bardzo lubię tę miejscówkę, to nasza druga wizyta i naprawdę fajnie, niedużo ludzi, w miarę spoko ceny, tylko ten dojazd...). Tam terenów do biegania mnóstwo - w lewo i w prawo :bum: chcesz po płaskim, proszę, chcesz w krosie i to nawet wymagającym - jest gdzie. Nie doszacowałem jednego - wpływu dzieciarni, a konkretnie młodszej. W niedzielę rano poszliśmy na plażę nad Bałtyk (celowo nie używam słowa "morze", nie ta temperatura), fajnie, cacy, słoneczko, dzieciaki polazły pływać na delfinie i na materacu w takim oczku pozostałym po przypływie, 10m długie, 3m szerokie, pół metra głębokie i CIEPŁE.

No i fajnie, tylko akurat moja młoda postanowiła wprowadzić więcej realizmu do zabawy z samą sobą w kuchnię i uparcie mimo zakazów, z partyzanta spijała wodę z tego bajorka. No, więc o 15 obiad, o 15.15 początek wymiotów, koniec o 20, dalej czuwanie. Noc spoko, poranek też, śniadanie, plaża, po powrocie replay. Środa lekarz (podrażnienie błony śluzowej żołądka), dziecko dętka, do wieczora, noc przepłakana (boji bziusiek), następne dni mniej więcej kalka z wtorku (dętka i późniejsze rzyganko i zgon wieczorem), albo 3-4 godziny spoko, potem zgon i dętka. Kolejność dowolna. Plus marudność 150%. Więc tak mi zleciał urlop. Wolne miałem tylko wieczory po 21, więc rozsądnie wybierałem Browar Amber zamiast biegania. Wróciliśmy w poniedziałek (przedłużyliśmy, żeby ominąć korki weekendowe) i wieczorem relaksacyjnie szisza, a co.

============== (gruba kreska)

We wtorek o poranku (4:50) wstało się nieźle, 5:05 ruszyłem w BSa, chciałem robić ciut szybszego i zrobic 10-11km, ale skoro miało być Easy, to trzymałem górnego zakresu tempa E (5:50), a i tak nie było tak 100% easy. No ale szło jakoś. Żeby wrócić do 6 ściąłem trochę pętlę, ale za to zrobiłem 8x ~15s. przebieżek. Do tego wieczorem wziąłem się za jogę - położyliśmy dzieci wcześniej, to zrobiłem jeden secik 24 minuty plus drugi 16, do tego dołożyłem ćwiczenia rozluźniające i siłowe od fizji. I dziś to czuję :hahaha:

W tym tygodniu planuję jeszcze 2 treningu, czwartek i piątek, a w niedzielę Łódź Business Run. Treningi albo BS (może w formie lekkiego BNP), albo jakiś 2 zakres. A od poniedziałku plan pod dyszkę, z którego na jakimś parkrunie spróbuję zaatakować PB na 5k. Połówkę odpuszczam na zawodach, bo nie chce rzeźbić w gównie, najwyżej któregoś dnia jak będzie forma zrobię jakoś w treningu 1:44:59 (tyle bez atestu da mi świadomość życiówki), chcę się skupić na dyszce i wzmocnieniu siły, żeby te kontuzje się skończyły. Plan układam sobie sam, jest kilka jednostek które chciałbym pobiegać. Zawody do wykonania planu, 13.10 Uniejów (25% szans), 20.10 Koło (74% szans), 15 na sytuacje losowe.

_________________
Mój blog biegowy & Komentarze do bloga & Profil na Endomondo
5 km - 22:24 (2015)
10 km - 44:41 (2018)
HM - 1:47:11 (2014)
M - 3:59:38 (2014)


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: 2019: 10k < 44:30, może 44 (ch. wie), 5k ewentualnie 21:30
Nowy postNapisane: Pn, 9 września 2019, 08:30 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Cz, 16 stycznia 2014, 11:35
Posty: 2463
Lokalizacja: Woodge aka Uć
Ludziska, poratujcie, w delegacji w Wawie siedzę na Placu Zawiszy, trza pobiegać - gdzie najlepiej z tej miejscówki?
EDIT. I może jakaś bieżnia ogólnodostępna w okolicy?

_________________
Mój blog biegowy & Komentarze do bloga & Profil na Endomondo
5 km - 22:24 (2015)
10 km - 44:41 (2018)
HM - 1:47:11 (2014)
M - 3:59:38 (2014)


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: 2019: 10k < 44:30, może 44 (ch. wie), 5k ewentualnie 21:30
Nowy postNapisane: Wt, 10 września 2019, 00:33 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Cz, 16 stycznia 2014, 11:35
Posty: 2463
Lokalizacja: Woodge aka Uć
82/2019 piątek - BS + 1,5 progowo

Dziś znaaaacznie lepiej, chyba organizm dostał wcześniej info, że wracamy do biegania i był na to gotów. Dziś biegłem 20s szybciej niż 3 dni temu, a jednocześnie tętno niższe o 10 uderzeń. Plus samo odczucie bardzo przyjemne - to nie było klasyczne Easy, ale pod kontrolą. Na koniec dodałem niecałe 1,5km w tempie progowym, żeby zobaczyć, czy jestem w stanie wejść na tempo poniżej 5:00. O dziwo 4:40 szło całkiem znośnie, więc może coś z tego jeszcze będzie ;)

83/2019 niedziela - Łódź Business Run 2019

Ostatnio startowałem w tych zawodach 3 lata temu, na ciut krótszej chyba trasie zrobiłem 16:09 - wtedy zajęliśmy 29/252 zespoły. Rok temu przerwa, a w tym roku zostałem wytypowany do zespołu fabrycznego ;) tzn reprezentacja, więc trzeba było szybko biegać. Opróćz tego były jeszcze 2 zespoły, jeden mniej ambitny i drugi for fun, jak sami stwierdzili.
Jak z tym szybkim bieganiem u mnie ostatnio to wiadomo, natomiast realnie i ambitnie wyznaczyłem sobie cel - tempo 4:20. W Łodzi od rana lało. Zrezygnowałem z Li-Ningów superlight 14, które uwielbiam i biegam w nich wszystkie zawody odkąd je mam, bo wiedziałem, że byłaby ślizgawka. Zarzuciłem Reeboki, które jak zjarzyłem na miejscu, bieżnika mają jeszcze mniej, i na tym centymetrze wody jaki był na asfalcie jeździły jak nowe wózki w Tesco. Chwilowo założenie 4:20 poszło w cholerę. Ale stopniowo przestało padać, została jakaś drobna mżawka, woda z asfaltu spłynęła i zrobiło się znośnie. Plan wrócił. biegłem na 4 zmianie z 5. Na pierwszej odpaliliśmy naszego kapitana, dobiegł 8/600, kolana ma do biegania max 5k, ale na krótkie dystanse daje czadu, pętlę ok. 3,8 zrobił w 13:15. Druga i trzecia zmiana odpowiednio 16:15 i 16:09, więc się chłopaki nie obijali i zrobili przyzwoite czasy. Dopchałem się do strefy zmian, uprzednio rozgrzawszy się, zwłaszcza pod kątem achillesa, który po rozgrzewce i przebieżkach puścił i można było się ścigać. W sumie formuła jest taka a nie inna, więc ścigałem się z czasem, a nie z innymi, bo wyprzedzałem ludzi raczej z 3 zmian, będąc o jedną do przodu. Na szczęście udało mi się z daleka wypatrzeć kumpla, więc zająłem dogodną pozycję do przekazania pałeczki :bum: złapałem ją mocno i ruszam.

Biegnie mi się cudnie, lekko, szybko, dynamicznie, rzut oka na zegarek i musiałem drugim okiem potwierdzić, że widzę 3:36 (zacząłem w ogóle od 3:17...) o_O więc po hamulcach, po chwili spadło do 4:20, ale wiedziałem, że lekko nie będzie, skoro wystrzeliłem o wiele za szybko. W dodatku zegarek wystartowałem po chwili, w ferworze wciskając lap, a nie start. Starałem się trzymać równe tempo, co przy konieczności lawirowania między wolniejszymi biegaczami, oraz trzymaniu się w miarę optymalnego toru wcale nie było proste. Trasa dość kręta, 2 agrafki i 12 zakrętów o +- 90 stopni, wąska, więc trzeba było co chwila zwalniać. Starałem się trzymać tempo, ale lekko nie było. Końcówka 2 kilometra to spadek tempa powyżej 4:30, ale trochę zamierzony, i tak było kręto, a wiedziałem, że jak wybiegnę na prostą to nie licząc agrafki mam prawie 800m żeby nadgonić. Po jakichś 200 metrach tempo znów przysiadło, ale podgoniłem, po czym na 500m do mety zacząłem się zbierać, dostałem doping, więc trzeba było cisnąć - podbiłem do tempa <4:10, końcówkę już lecąc <3:40. Ostatecznie czas z pałki 15:53, po mnie zamknął drugi szybkościowiec w drużynie, robiąc 14:20 i ostatecznie jako zespół 1:15:54, zajmując miejsce open 13/606. Całkiem nieźle :) pozostałe zespoły doleciały na 71 i 318 miejscu. Plan zrealizowany,

84/2019 poniedziałek - witamy w Warszawie
Jestem 3 dni w delegacji, więc trza pobiegać. Różne opcje chodziły po głowie, ale na rzucone rano pytanie dostałem komplet bardzo przydatnych odpowiedzi, więc poleciałem na Agrykolę, na trening Royal Runners Club, który prowadził m.in. Paweł Olszewski, brat Bartka. Z uwagi na korki i to, że szkolenie skończyło mi się 17:30, do 18 miałem mało czasu. Zostawiłem telefon w domu i ruszyłem. Biegiem. Dobiegając na Agrykolę miałem już 4km na liczniku. I dostaję info, że dziś interwały. W sumie spoko, nie biegałem dawno klasycznych interwałów. Podpiąłem się pod grupę, która robiła rozgrzewkę, polecieliśmy do Łazienek, zrobić 3km, w tempie tak 5:30. Czyli miałem już na liczniku 7. Nieźle. Skipy, krążenia w truchcie, itp. i przed startem odcinków garmin piknął 8km. A ja będę biegał interwały. A tu niespodzianka - będą broken miles. Nawet się ucieszyłem, bo i tak miałem ten trening w planie, ale nie wiedziałem czego się spodziewać, bo to była premiera. A ja dzień po zawodach i po 8km rozgrzewki :bum: Postanowiłem nie szaleć, i lecieć tempem na życiówkę na 10k, a te szybsze, poniżej życiówki na 5k. 3 koła na bieżni, po 3 torze, wyszły po 1:48, 1:49 i 1:50, raczej pod kontrolą, bo nie chciałem cisnąć mając w pamięci ciąg dalszy. 200m truchtu, i 400 szybko (1:42). Co ciekawe Stryd pokazuje 420/430 metrów na koło, może dlatego że biegłem po zewnętrznej części bieżni. Nic to, tempo chwilowe trzymałem swoje. Pierwsze zaliczone. 400m truchtu i drugie, 1:51, 1:50 i 1:51, a potem 1:44. Ciężej (ciekawe dlaczego, co?), ale wykonalnie. Przerwa 400m i ostatnie - tu już musiałem trochę popracować, żeby tempo nie zjeżdżało, starałem się te 4:42-4:26 trzymać. po 200m truchtu ostatnie 400 w 1:44 i 200m truchtu. Czwartego wolałbym nie robić, bo to już by było ooooostre piłowanie. Na do widzenia jeszcze 800 m truchtu i do domu. Ja tu miałem juz 15km nabite, a do domu 4km ;) podbiegłem sobie jeszcze na Agrykolę, jezu jaki rzeźnicki podbieg, tam chyba kiedyś MW leciał pod górę,współczuję i skończyłem, bo achilles zaczął dawać o sobie znać. Do domu spacerkiem, bo nie mogłem ustalić którym środkiem komunikacji najlepiej wracać i skąd (bo telefon zostawiłem w hotelu :hahaha: ) więc wróciłem po 2,5h treningu, zrobiwszy prawie 20km po Wawie.

_________________
Mój blog biegowy & Komentarze do bloga & Profil na Endomondo
5 km - 22:24 (2015)
10 km - 44:41 (2018)
HM - 1:47:11 (2014)
M - 3:59:38 (2014)


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: 2019: 10k < 44:30, może 44 (ch. wie), 5k ewentualnie 21:30
Nowy postNapisane: Pn, 16 września 2019, 13:24 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Cz, 16 stycznia 2014, 11:35
Posty: 2463
Lokalizacja: Woodge aka Uć
85/2019 środa - szybki BS

Po poniedziałkowej wieczornej kobyłce pomysł na wtorkowe bieganie porankiem rozsądnie odpadł, wtorek wieczorem też jeszcze achillesa czułem, więc środa. A że późno poszedłem spać, to i rano nie za bardzo się zebrałem, więc skoczyłem na Pole Mokotowskie. Odbębniłem szósteczkę po jakieś 5:35 (+ czas na światłach) i do hotelu na szkolenie.

86/2019 niedziela - krosik w 2 zakresie
Do niedzieli nie biegałem, w dodatku żona dała mi się wyspać i pierwszy raz od lat wstając zobaczyłem na zegarku 9:30 :szok: :szok: :szok:
Jak położyliśmy młodą, wyskoczyłem pobiegać, nie wziąłem wody (celowo), i ruszyłem z planem zrobienia ciut większej pętelki dookoła lotniska. Wybiegłem i jakoś tak naturalnie biegnąc 5:40 oddychałem nosem 4-4 na pełnym komforcie. Po 4km przeszedłem na 3-3, przyspieszając do 5:30 i biegnąć po bardziej nierównym terenie. Tętno dobiło do 168-170, czyli >85%, czułem wysiłek, ale fajnie i się biegło, jak wybiegłem z krosu na równe podkręciłem tempo do <5:00 i tętno doszło do prawie 90%. Ogólnie bardzo fajny trening, mocny, ale zrobiony w formie dnia konia. Niepokoi ten cholerny achilles, od wczoraj cały sztywny, aż odpuściłem poranne bieganie. Zobaczymy jak będzie w wtorek rano. Coś mi się ta dyszka w tym sezonie oddalać zaczyna.

_________________
Mój blog biegowy & Komentarze do bloga & Profil na Endomondo
5 km - 22:24 (2015)
10 km - 44:41 (2018)
HM - 1:47:11 (2014)
M - 3:59:38 (2014)


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 321 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 18, 19, 20, 21, 22

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 4 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL