Teraz jest N, 5 kwietnia 2020, 09:05

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 460 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5, 6 ... 31  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: mihumor - Kryzys wieku średniego - M w stronę 3:20
Nowy postNapisane: So, 6 października 2012, 21:08 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Wt, 24 kwietnia 2012, 14:14
Posty: 6314
Lokalizacja: Kraków
6.10 - trening progowy + wybieganie- razem 17 km w czasie 1 godz 24 min- tempo średnie 4.58

Trening progowy o mniejszej objętości ale z mocnym tempem, do tego spokojne wybieganie
Wyglądało to tak:
3 km biegu spokojnego w tempie 5.14
2 razy po 3km w tempie 4.15 na przerwie 3 minuty truchtu
i 45 minut biegu spokojnego w tempie ok 5.20

Dziwna dziś była pogoda, gorąco i spory wiatr. co ja tu robię, dziś jeden z niewielu dni gdy można na desce poślizgać się na przydomowym zbiorniku a ja przez ten maraton całkiem te zabawki zostawiłem.
Cięzko dziś się biegalo. nogi nie podawały rewelacyjnie, woli walki jakoś nie było a i słonce z wiatrem nie zachęcały. Taki wymuszony trening, no i męczący nieco bo bieganie po tych trojkach to było ciągnięcie siłą woli a nie przyjemność.
Tydzień zakończony, 4 treningi i już - zmniejszona objętość do 58km - tak mało dawno nie biegałem niemniej nie powiem, żebym był wypoczęty za specjalnie, te mocniejsze akcenty jednak robią swoje - ale to już koniec.

_________________
Najszybsza kupa złomu w galaktyce

Blog: viewtopic.php?f=27&t=29814&start=345
Koment: viewtopic.php?f=28&t=29813&start=2880


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: mihumor - Kryzys wieku średniego - M w stronę 3:20
Nowy postNapisane: Pn, 8 października 2012, 20:05 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Wt, 24 kwietnia 2012, 14:14
Posty: 6314
Lokalizacja: Kraków
8.10 - trening progowy 4x1,2km i małe wybieganie - 12,6km w 1 godz 1 minutę - tempo średnie 4,50

Pierwszy raz przed maratonem lub połówką nie biegam pod superkompensację tzw kilometrówek czyli 8x 1km w tempie interwałowym. Po każdym takim nabieganiu zawsze coś mnie bolało, postanowiłem tym razem zrobić to spokojniej, na kilka razy, dlatego te mocne piątki i trójki w poprzednim tygodniu a dziś już tylko spokojne 1,2 km. Ciekawe jak to się sprawdzi? Niemniej chciałem bardziej postawić na odpoczynek po dobrze przepracowanym cyklu.
Trening leciał tak:
3 km - spokojnie na rozgrzewkę - tempo 5.15
4 x 1,2 km w tempie 4,15 na przerwach 2' realizowanych biegiem spokojnym (nie truchtem)
2,5km bieg spokojny 5,20
1 km - tempo maraton 4,43 - to przyspieszenie było nieplanowane, zimno mi się zrobiło i raz chciałem się rozgrzać, dwa szybko uciekać z parku, żeby się nie przeziębić :hahaha:

Po dzisiejszym bieganiu nawet nie byłem zmęczony - fajnie się biega w takiej temperaturze, jest rożnica z sobbotą znaczna.

_________________
Najszybsza kupa złomu w galaktyce

Blog: viewtopic.php?f=27&t=29814&start=345
Koment: viewtopic.php?f=28&t=29813&start=2880


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: mihumor - Kryzys wieku średniego - M w stronę 3:20
Nowy postNapisane: Śr, 10 października 2012, 20:40 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Wt, 24 kwietnia 2012, 14:14
Posty: 6314
Lokalizacja: Kraków
10.10 - 10,2 km biegu spokojnego w 52 minuty - tempo 5.06

Spokojny bieg na zaliczenie wzmocniony pięcioma szybkimi przebieżkami po 100 metrów. Zupełnie bez wrażeń - na zaliczenie. To było ostatnie bieganie przed startem, dreptanie piątek czy rozruchy odpuszczam jak zwykle.

Remanent przedstartowy:

Co boli:
- rozcięgno i pięta - to się ciągnie od startu w Sztokholmie, już końcem września było dobrze, później się pogorszyło ale teraz widzę, że przy spadku objętości zaczyna być lepiej, może te 3 dni przerwy pomogą, ćwiczenia rozciągające do samego końca będę uskuteczniał - i maści cudowne
- piekące achilesy - skutek zmęczenia sporymi objętościami - przerwa też powinna pomóc bo już jest nieco lepiej niż 2 tygodnie temu
- tradycyjna lewa łydka ale mniej niż poprzednio więc tu sie nie spodziewam V kolumny
- zapowiedzi wiatrowe a wiem, że w Pozen potrafi dobrze podmuchiwać

Co nie boli:
- świadomość dobrze przepracowanych przygotowań ale i ich krotki czas nakazuje czujność i nie popadanie w zbytni optymizm
- pogoda, która mi powinna sprzyjać bo mam tendencje do odwadniania się i przegrzewania - stąd dużo muszę pić i jeść, tu może będzie łatwiej, byle tylko nie padało bo w tej temperaturze i przy wietrze to by mogła być przesada.

Neutralne:
- taktyka w myśl zasady "wyżej tyłka nie podskoczysz" - są jeszcze pewne problemy z określeniem gdzie jest ten tyłek i czy biec spokojnie po swoje czy może troszkę poszaleć. Lektura blogów z ostatniego czasu skłania zachowaniu spokoju i trzeźwego osądu swoich możliwości :spoczko: \jestem początkującym biegaczem, trudno mi oszacować możliwości realne ale ten bieg będzie zamykać mój pierwszy rok z bieganiem - chciałbym sobie sprawić fajny prezent na te urodziny i nie spieprzyć tego :hej:

_________________
Najszybsza kupa złomu w galaktyce

Blog: viewtopic.php?f=27&t=29814&start=345
Koment: viewtopic.php?f=28&t=29813&start=2880


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: mihumor - Kryzys wieku średniego - M w stronę 3:20
Nowy postNapisane: Pn, 15 października 2012, 20:44 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Wt, 24 kwietnia 2012, 14:14
Posty: 6314
Lokalizacja: Kraków
14.10 - Poznań Maraton 3:15:10

Pobudka o 6 tej, wpychanie w siebie śniadania, wlewanie o tak barbarzyńskiej porze 0,7l roztworu, dopychanie kleistym batonikiem proteinowym - co za koszmar :hahaha: , najgorsza część tego misterium. O ósmej meldujemy się z żoną na targach, w sali depozytów wali farmacją jak na wydziale maści w Polfie Pabianice. Wszystko szybko i sprawnie, bez kolejek do tojów. bez ścisku w strefie startowej - naprawdę dobrze. Krótkie przemowy, strzał i pojechali. Taktykę przyjąłem prostą, biegnę jak długo się da kolo 4,40, potem mam już tylko przyspieszać a jeśli na 35km po najgorszym podbiegu coś w magazynie zostanie to długi finisz - ale przedewszystkim zrobić 3:20. Dlatego ustawiłem się za grupą na 3:15 z silnym postanowieniem nie zwracania na nich uwagi. Chyba to była słuszna decyzja bo po tempie oddalania się balonów uznałem, że prowadzący nie biega tak jak lubię. Skupiam się na równym, ekonomicznym biegu, przybijam setki piątek dzieciakom, pozdrawiam do kibiców, kciuk w górę do grających, biegnę na kontroli - transowo. Pierwsza dycha z górki 46,50, szybciej niż plan, potem równiutko koło 4,40 raz szybciej, raz wolniej w zalezności od konfiguracji trasy, od 15 do 20 km trochę lekkich podbiegów, tu nieco wolniej na ok 4,43. Półmetek równo 1.39 czyli wg planu, Od piątego km jestem często wyprzedzany, nie przeszkadza mi to, później okaże się, że większość z tych wyprzedzających jeszcze dziś spotkam :hahaha: Do 25km biegnę w ten sposób, wtedy zjadam trzeciego żela, biorę dwa kubki wody, czas na 25km 1.57 czyli tak jak miało być, robię rachunek sumienia - czas na podkręcanie śruby, przyspieszam deko schodząc poniżej 4.40 - od tego momentu jak się okazało nikt mnie do końca już nie wyprzedził. Po kilometrze w 4.33 pojawia się problem, biegniemy długą, trzykilometrową prostą w stronę centrum i jest pod wiatr, dociągam do kilkuosobowej grupki i w 4-5 osób współpracując ciągniemy po ok 4.40. Gdy już wyraźnie widać centrum i koniec tej męki daję mocną zmianę i przyspieszam, skręcamy na Wartę i biegniemy na północ, biegnę po ok 4.35 wyprzedzając kolejnych biegaczy, to jest istny przegląd koszulek tych, którzy mnie wyprzedzali wcześniej. To jednak nie jest bieg od wyprzedzanego do kolejnego, po prostu równo biegnę swoje i jestem nieco szybszy, tu tempo podkręcam bo jest z wiatrem i trzeba nazbierać sekund by mieć co oddawać na zbliżającym się długim podbiegu. Podobnie jak ja biegnie ktoś w niebieskiej koszulce, przez 2-3km jestem za nim równiutko o 50-60m, wyprzedzamy i przemy do przodu. Zakręt w lewo, most na Warcie i znowu pod wiatr, do tego zaczyna się długo oczekiwany, ponad kilometrowy podbieg. Na początku próbuje chować się przed wiatrem za innymi ale oni są za wolni więc ciągnę sam, idzie dobrze, dochodzę niebieską koszulkę, chwilę chowam się za nim ale to dla mnie też za wolno, wyprzedzam - on się próbuje schować za mną ale szybko odpada. Nawet nie wiedzieć kiedy jestem na górze - podbieg zrobiony w 4,56 więc nawet straty nie za duże a i na kolejnym kilometrze (36) idącym leciutko do góry udaje się wrócić do tempa 4,33. Wtedy dostrzegam w oddali wśród widzów pomarańczową czapeczkę mojej najmłodszej córki, poprawiam sylwetkę i fryzurę, uśmiech i nieco przyspieszam, dokładam drogi robiąc ulicę Serbską w skos by przybić córką piątki i odpokutować to zaniedbanie z Cracovia Maraton. Dzieciaki w emocjach coś do mnie krzyczą a ja dostaję mentalnego kopa, wrzucam kierunkowskaz, zmieniam pas i już nie wyprzedzam biegaczy, ja ich mijam, zaczynam wyglądać jak uczestnik innych zawodów, jakbym dopiero co wystartował :hahaha: - schodzę poniżej 4,30 i odpalam rakiety. 37km robię w 4.24, zakręt i zaczyna się oczekiwany zbieg na którym jest prosto pod mocny wiatr, jeden z mijanych siada mi na ogonie i ładnie się trzyma, po 200-300m proponuje by mi dał zmianę co czyni - i tak lecimy już w duecie do końca - 38km - 4,03, 39km już po płaskim 4,19 - szybka wymiana zdań i atak na okolice 3.15 i jego życiówkę 3,16 - ja swoją już mam, więc biegnę na zupełnym luzie. Na 40km robimy w 4,27 - wieje mocniej, tu bufet i zaczyna się pod górkę, szybko liczę i wychodzi mi, że na 3,15 musimy biec po ok 4.10 do końca (kłopoty z liczeniem się okazało :hahaha: ), podbieg i wiatr nie dają nam szans, nogi już bolą i zaczynam się bać by nie złapać skurczu pod tą górkę, nieco odpuszczamy i ten najcięższy dla mnie kilometr zamykamy w 4,40, potem już tylko podbieg na wiadukt kolejowy i łapię kolejny oddech - końcówka, szarża, zrywam się do sprintu i ostatnie 500m robię w tempie 3.38, wyprzedzam, mijam, lecę, przy bramie targowej mam już czarne plamy na oczach ale doping publiki jeszcze pobudza i ostatnia setka sprintem bez odpustu - ale będę mial znów nietwarzowe foty z końcówki - meta 3:15:10, matko - nie wierzę, jakby nie ten wiatr to by i 3:15 pękło, nawet nie podniosłem rak na lini mety, nawet gestu radości - wszystko włożyłem w tą końcówkę, nie było na nic więcej. Dobiega Slawek (pozdrawiam) czyli mój partner z końcówki - 3:15.42 - życiowka zrobiona :hejhej:
Później woda, bardzo fachowy i długi masaż, przebierka i na metę po żonę - ma być poniżej 4h - no i jest, piękny debiut - 3.51, ale jest niezadowolona, zaliczyła przygodę z tojem a u Pań to dłuższy temat niż u Panów, z garmina strata odczytana na 2'30'' czyli samego biegu miała poniżej 3:50 - dla mnie bomba bo i drugą połówkę mimo wizyty w klozetce zrobiła o kilka minut szybciej od pierwszej - od pewnego czasu słucha moich rad i przemyśleń :hahaha:
Potem po 3 piwa, makaron,swojska kiełbasa od chłopaków z Nowego Tomyśla cośmy z nimi gwarzyli przy piwku (dawno piwka nie piłem :hahaha: ) losowanie nagród ale bez sukcesu :ojoj: i przypadkowe spotkanie z Panuccim - staliśmy przy losowaniu dosyć długo dokładnie obok siebie :hahaha: Pogadalim, pogratulowalim, poopowiadalim - kupa śmiechu
No i to by było na tyle jeśli ktoś w ogole to doczytał do tego miejsca

Dodam kilka zdjęć z końcówki biegu:


Nie masz wystarczających uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego postu.

_________________
Najszybsza kupa złomu w galaktyce

Blog: viewtopic.php?f=27&t=29814&start=345
Koment: viewtopic.php?f=28&t=29813&start=2880


Ostatnio edytowano Pt, 19 października 2012, 19:15 przez mihumor, łącznie edytowano 6 razy

Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: mihumor - Koniec kryzysu czyli 3:15 w Poznaniu
Nowy postNapisane: Wt, 16 października 2012, 20:43 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Wt, 24 kwietnia 2012, 14:14
Posty: 6314
Lokalizacja: Kraków
16.10 - dziś pierwszy wpis niebiegowy

Przeprowadziłem poważną rozmowę z żoną, pytanie egzystencjalne - co dalej? dokąd zmierza świat? czy to nas jeszcze kręci? czy damy radę?czy jesteśmy normalni?
Po dojściu do wniosku, że na nasze obolałe ciała najlepiej zadziała butelka czerwonego wina z szlachetnego szczepu Carmenere, pobudzony działaniem trunku dokonałem rejestracji naszego biegowego zespołu wiejskiego w maratonie wiedeńskim co to ma się on odbyć 14.04.2013. Jako, że organizacja i planowanie to moje drugie imię to podczas obalania tego wina sprawdziliśmy terminy testów, egzaminów, występów, startów, komunii i spowiedzi naszych córek coby kursu kolizyjnego nie było, zorganizowaliśmy sobie opiekę znajomej z Wiednia nad naszymi pociechami, dokonaliśmy rejestracji i co najgorsze płatności 77 E od łebka (dajcie mi tego, co twierdzi, ze bieganie to tani sport :bum: ).
Tak więc kwestie motywacji, planu treningowego i ogólnie spędzania wolnego czasu przez najbliższe pól roku mam z głowy, nie muszę nic wymyślać, wadzić się ze światem i ze stwórcą - sprawy się dokonały, śluzy się zamknęły a goście co mieli skoczyć ze stratosfery to skoczyli. Teraz wszystko to już tylko austryjackie gadanie - jutro wracam do biegania - jak kac minie oczywiście i bezapelacyjnie. No i nic, że boli - widać boleć musi, przecież to cholerne 3:15 bedę musiał zmęczyć :hahaha:

_________________
Najszybsza kupa złomu w galaktyce

Blog: viewtopic.php?f=27&t=29814&start=345
Koment: viewtopic.php?f=28&t=29813&start=2880


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: mihumor - Koniec kryzysu czyli 3:15 w Poznaniu
Nowy postNapisane: Śr, 17 października 2012, 21:14 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Wt, 24 kwietnia 2012, 14:14
Posty: 6314
Lokalizacja: Kraków
17.10 - 10,5 km w 59 minut -tempo 5,39 - bieg regeneracyjny

Taki wstępny remanent po maratonie - bóli specjalnych nie stwierdzono, strat własnych też nie, biegło się spokojnie i bez emocji - nawet jakiś przyciśnięty czy zamulony nie byłem. Czyli dobrze jest i będzie lepiej -mam nadzieję
Kupiłem sobie dziś skarpety kompresyjne z CEPa, wersja regeneracyjna, biegać w nich nie będę więc nie ma ryzyka, że na wsi będą za mną kamieniami rzucać :hej: Ale sprawdzę ich ponoć wspaniale działanie regeneracyjne.

Jeszcze w kwestii Maratonu w Poznaniu bo jakoś ta nieco zabawną historię sobie później poukładałem. Podczas mojej szarży finiszowej na ostatniej prostej idąc już na kreskę nie dałem rady dobiec do dwóch gości, ich już nie dopadłem (od 30km do mety wyprzedzilem grubo ponad 150 biegaczy). Jak wbiegałem to spiker strasznie coś w podnieceniu wykrzykiwał a publika klaskała żywo. Ogólnie to jakieś dziwne zamieszanie było, ja byłem jednak tak dojechany, że mało mnie to wtedy obchodziło. Dopiero na wynikach zobaczyłem, że gość, którego już nie dałem rady minąć to był Sccott Jurek :hahaha: Kilku sekund zabrakło - trochę szkoda bo to byłby fajny smaczek, na pocieszenie zostaje, że miałem od niego lepsze netto - wiem, on nie biegł tego na serio ale dla smaczku to bez znaczenia by było.

_________________
Najszybsza kupa złomu w galaktyce

Blog: viewtopic.php?f=27&t=29814&start=345
Koment: viewtopic.php?f=28&t=29813&start=2880


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: mihumor - Koniec kryzysu czyli 3:15 w Poznaniu
Nowy postNapisane: Pt, 19 października 2012, 20:05 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Wt, 24 kwietnia 2012, 14:14
Posty: 6314
Lokalizacja: Kraków
19.10 - 10,2km bieg spokojny w czasie 54 min - tempo 5.17

Rozbieganie z odczuciem, że po maratonie nie ma już śladu, w zasadzie dziś to jakiś akcencik mógłbym pyknąć ale do listopada daję sobie na wstrzymanie i tylko powoli i nie za długo. Ciekawostką dzisiejszego biegania były buty - te bestyjki ze zdjęcia poniżej, które wyskoczyły dziś z pudełeczka. Pierwszy krok w stronę minimalizmu, miałem w nich przebiec z 3-4km ale nic nie bolało ani nie piekło więc zaliczyłem całą tą przebieżkę. Po twardym byłoby może ciężko ale po miękkim to bez problemu, nawet całkiem przyjemnie zwłaszcza w taka letnią pogodę jak dziś. W każdym razie nic nie boli ale dla pewności założyłem regeneracyjne skarpety kompresyjne CEP - czyli niech zmierzą się dwa mity - minimalizmu i kompresji, nie wiem czy jutro rano będę mądrzejszy w tych kwestiach ale zobaczę przynajmniej gdzie i co czuć :hej: Mam zamiar w tych Columbiach teraz pobiegać przynajmniej raz w tygodniu

I jeszcze przemyślenia po Poznaniu:

- druga połowę maratonu pobiegłem o 2 minuty szybciej niż pierwszą, wydawało mi się, że to większa różnica była niemniej to i tak średnio 6 sekund szybciej na km - nabiegane w zasadzie na ostatnich dwunastu kilometrach minus 1,5 km podbiegu gdzie były straty - w sumie mogło się wydawać, ze szybciej wyszło. Ta druga połowa była jednak trudniejsza, podbiegi gorsze i do tego duża część pod wiatr, czołówka biegła ją słabiej niż pierwszą a przeglądając pobieżnie wyniki zrobienie tu negative splitu udało się niewielu startującym.
- taktyka - przeglądałem w książce Skarżyńskiego teraz taktykę która poleca na 3.15 i okazuje się, że moje międzyczasy z tego biegu to słabsze limity tej taktyki, normalnie jak po sznurku to mi wyszło. Trochę przypadek bo nie miałem w planie robić 3.15 - to miał być superbonus na wypadek dnia konia, wydaje mi się, ze to jednak dzień konia nie był, to był po prostu dobry dzień i fajnie klocki się poskładały - mówiąc prościej nie spieprzyłem tego :hahaha:
- na zdjęciach z maratonu do końca trzymam niezłą pozycję - tu jest duży postęp do poprzednich startów, po prostu na zdjęciach nie wyglądam na zgniecionego tylko na biegnącego

To niżej foto z finiszu a przy opisie biegu wyżej jeszcze dorzuciłem obrazki


Nie masz wystarczających uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego postu.

_________________
Najszybsza kupa złomu w galaktyce

Blog: viewtopic.php?f=27&t=29814&start=345
Koment: viewtopic.php?f=28&t=29813&start=2880


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: mihumor - Koniec kryzysu czyli 3:15 w Poznaniu
Nowy postNapisane: So, 20 października 2012, 17:43 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Wt, 24 kwietnia 2012, 14:14
Posty: 6314
Lokalizacja: Kraków
20.10 - 11 km - bieg spokojny w 57 min - tempo 5.16

Po wczorajszych bliskich spotkaniach z ideą minimalizmu liczyłem na jakieś bóle i kłopoty, jednak nic z tego, biegałem rankiem i po wczorajszym popołudniowym biegu winno być rankiem kiepsko a było super, po prostu biegało się lekko i bezwysiłkowo, nawet pagórkowaty teren nie sprawiał problemów. Dla odmiany dziś w przewadze asfalt i walenie z pięty. Ten regeneracyjny tydzień pomaratoński zamykam wynikiem 32 km ale mimo tego, odpuszczonych tygodni startowego i poprzedzającego to w ostatnich 30 dniach jestem nadal na przebiegu 300km, w przyszłym tygodniu planuje 4 lekkie biegania a później-się zobaczy bo jestem w fazie układania planu, do końca października chyba się tak lajtowo pobujam biegając po 10-12 km, może sobie życiówkę na 10km na treningu "pierwsze urodziny mojego biegania" pobiegnę bo mi pisali, że mam coś w życiówkach oszukane i z takiej marnej na dychę ten maraton to przypadkowo nabiegałem :hahaha:

_________________
Najszybsza kupa złomu w galaktyce

Blog: viewtopic.php?f=27&t=29814&start=345
Koment: viewtopic.php?f=28&t=29813&start=2880


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: mihumor - Koniec kryzysu czyli 3:15 w Poznaniu
Nowy postNapisane: Pn, 22 października 2012, 21:12 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Wt, 24 kwietnia 2012, 14:14
Posty: 6314
Lokalizacja: Kraków
22.10 - 13km biegu spokojnego w 1 godz 8 min, tempo 5.14

Luźny bieg z dodaniem małego akceńciku czyli na każdej z pięciu rundek, które dziś biegałem nieco mocniej przycisnąłem na podbiegu. Dobrze mi się biega po tym maratonie, bardzo luźny jestem, w zasadzie zaczyna kusić by coś przycisnąć ale poczekam jeszcze kilka dni bo w bieganiu cenię cierpliwość i spokój czyli cechy, których mi w życiu nieco brakuje :hahaha:
Można powiedzieć, że to taki przełomowy tydzień, od dziś zaczynam plan 24 tygodnie na maraton w Wiedniu a jednocześnie robię regenerację po Poznaniu - ale pierwsze 3 tygodnie tego planu to takie luzackie bieganie więc pasuje jedno z drugim.
Dziś jest ostatni dzień mojego pierwszego roku biegania - czas podsumowań i refleksji. Jutro chyba skrobnę coś o tym roku krótko i jakieś plany nieśmiałe zacznę snuć :jatylko:.

_________________
Najszybsza kupa złomu w galaktyce

Blog: viewtopic.php?f=27&t=29814&start=345
Koment: viewtopic.php?f=28&t=29813&start=2880


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: mihumor - Koniec kryzysu czyli 3:15 w Poznaniu
Nowy postNapisane: Wt, 23 października 2012, 14:03 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Wt, 24 kwietnia 2012, 14:14
Posty: 6314
Lokalizacja: Kraków
23.10 Urodziny - pierwsze :hahaha:

Rok temu po miesiącu z haczykiem "biegania" pomyślałem sobie - czy będę dalej biegać? Przecież biegam 2 razy w tygodniu i tygodniowo robię 10 a czasem nawet 12 km, co tu zrobić by mieć motywację. Pomyślałem sobie - przebiegnę maraton w Krakowie wiosną-dobry pomysł dla motywacji. Można spytać dlaczego akurat maraton a nie np 10km poniżej 40 minut czy ukończenie Biegu 7-miu Dolin. Cóż, odpowiedź jest banalna, mało wiedziałem wtedy o bieganiu ale słowo maraton było mi znane, wydawało się namacalnym i bardzo ambitnym zadaniem, świetnym motywatorem i mało abstrakcyjnym zadaniem. Od tego dnia zacząłem biegać 3 razy w tygodniu i czytać coś o bieganiu, rozmawiać, nabierać świadomości.

Dalej poszło tak:

24.10 - zaczynam biegać 3 razy w tygodniu po 6-7 km
15.11 - przechodzę na 4 treningi, najdłuższy 10km - pierwsza przebiegnięta dycha w życiu :hahaha:
2.12 - testowe 10km - 47.02 - zmiana z ukończyć maraton na maraton w 3.50
Styczeń 2012 - zmiana planu na maraton w 3.40
21.03 - testowa dycha w 45.40
29.03 - Półmaraton Warszawski - cel 1.41 - wykonanie 1.38.01(druga dycha dystansu w 45.12 :hahaha: ) - zmiana celu maratonu na 3.30
20.04 - Cracovia Maraton - 3.30.06 - prawie plan, mały niedosyt jednak był :spoczko:
13.05 - 10km Skawina - plan 45 min- realizacja 43.05
27.05 - 10km Interrun Kraków - plan poniżej 43 min - realizacja - 42.10
10.06 - Półmaraton Jurajski - plan niżej 1.38 - realizacja 1.37.16
14.07 - Maraton w Sztokholmie - plan- życiówka - realizacja 3.27.26
16.09 - Półmaraton w Wadowicach - plan 1.35 - realizacja 1.31.59
14.10- Poznań Maraton - plan 3.20 - realizacja 3.15.10

W tym czasie przebiegłem ok 2900km.

Plany na przyszłość (wiosna 2013) : są w zarysie, nie napinam się i nie popadam w wielki optymizm, musi zdrowia starczyć i nie boleć a z tym przy planowanym przebiegu może być kłopot, jak nie wykonam założonej pracy o wynikach można zapomnieć, jak wykonam to się okaże na ile - teraz to gdybanie bo co będzie za 4-5 miesięcy? Dalszy szybki progres będzie trudny, z wagi już dużo nie zejdę, tłuszczu mało do wytopienia a i młodszy nie będę - będzie bardziej pod górkę :spoczko:

marzec- półmaraton poniżej 1.30
kwiecień - maraton w Wiedniu - przesunąć wynik w stronę 3.10
po drodze dyszkę pobiec i życiówkę w stronę 40 minut podciągnąć
Po maratonie się zobaczy co dalej

_________________
Najszybsza kupa złomu w galaktyce

Blog: viewtopic.php?f=27&t=29814&start=345
Koment: viewtopic.php?f=28&t=29813&start=2880


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: mihumor - Koniec kryzysu czyli 3:15 w Poznaniu
Nowy postNapisane: Śr, 24 października 2012, 20:56 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Wt, 24 kwietnia 2012, 14:14
Posty: 6314
Lokalizacja: Kraków
24.10 - 14km biegu spokojnego w czasie 1 godz 13 min - tempo 5'12''

Dziś znów przyszła pora na pobieganie w leciutkich, terenowych Columbiach o minimalistycznych parametrach. Na tym treningu starałem się z większą uwagą przykładać do biegania ze śródstopia i chyba nie jest to takie trudne ani męczące, przy dobrym ustawieniu kadencji odbicia są lekkie i wymagające niewiele siły - bieg jest delikatny, płaski więc i cały aparat ruchu nie jest narażony na dużo większe przeciążenia. Dziś tak przebiegłem 14km i nie miałem z tym żadnych problemów, do tego tempo nieco szybsze niż mój zakres biegu spokojnego uzyskiwałem niesłychanie łatwo, fajnie mi się to biegło, nawet nie wiedząc kiedy zrobiłem te 14km bez żadnego zmęczenia, wysiliłem się przy tym jak Dulski przy spacerze na Kopiec :hahaha: - zero zmęczenia. Bardzo jestem zadowolony z tych Columbii, wygodne, leciutkie - to był strzał w dziesiątkę. Tak biegając po maratonie mam wrażenie, że ten start ostatni bardzo mnie wzmocnił i oby zdrowia starczyło na zimowe bieganie - wtedy na wiosnę nie będę specjalnie może szybki ale będę twardym i wytrzymałym skurczybykiem :hahaha: To taki nieoficjalny cel :hahaha:

_________________
Najszybsza kupa złomu w galaktyce

Blog: viewtopic.php?f=27&t=29814&start=345
Koment: viewtopic.php?f=28&t=29813&start=2880


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: mihumor - Koniec kryzysu czyli 3:15 w Poznaniu
Nowy postNapisane: Cz, 25 października 2012, 18:08 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Wt, 24 kwietnia 2012, 14:14
Posty: 6314
Lokalizacja: Kraków
25.10 - 11km biegu w tempie "śmieciowym" - 53'11'' - tempo 4,49

Jako, że biegam teraz mniej, nic nie mam w planie poza regeneracją i po prostu bieganiem, zachęcony wczorajszym fajnym bieganiem "naturalnym" (nie wiem, czy to w moim wykonaniu dobre określenie) dziś przywdziałem znów mało-amortyzowane Columbie i poszedłem za ciosem. Po wczorajszych 14km dziś nie bolało nic, zero zmęczenia czy śladu. Chciałem znów poczłapać ale zimno było, wiać i mżyć zaczęło więc dla rozgrzewki zacząłem szybciej i z dbałością o trzymanie odbicia nie z pięty. Po dwóch km stwierdziłem, że fajnie mi się tak biegnie, że to taki bieg na granicy komfortu, już coś biegnę ale jeszcze nie muszę się sprężać więc zobaczę jak w tej technice dam radę nieco szybciej. Od 6-7 km już miałem problemy, musiałem się wytężyć troszkę i dbać o styl, już samo nie przychodziło, pojawiło się lekkie zmęczenie łydek jednak dociągnąłem tak do końca treningu. Tym "śmieciowym" tempem biegać już później nie będę, teraz to nic nie kosztuje, nie robię objętości, nie jest męcząco w całokształcie więc mogę sobie tak pobrykać bez konsekwencji. W sumie fajne tempo - mało męczące a już się czuje, że się coś pobiegało - taki delikatny akcencik.

_________________
Najszybsza kupa złomu w galaktyce

Blog: viewtopic.php?f=27&t=29814&start=345
Koment: viewtopic.php?f=28&t=29813&start=2880


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: mihumor - Koniec kryzysu czyli 3:15 w Poznaniu
Nowy postNapisane: N, 28 października 2012, 20:27 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Wt, 24 kwietnia 2012, 14:14
Posty: 6314
Lokalizacja: Kraków
28.10 - 13,5 km cross pasywny w czasie 1 godz 18 min - tempo 5.48

Spokojne wieczorne bieganie z żoną, sporo podbiegów bo 150 m w pionie się nazbierało. Końcówka już po ciemku, zimowo, ciuchy i buty na zimowe bieganie trzeba było wygrzebać. Koniec drugiego odpoczynkowego tygodnia - przebieg 52 km. Jeszcze tydzień takiego biegania bez zobowiązań, w środę może sobie testową dyszkę pobiegnę.

_________________
Najszybsza kupa złomu w galaktyce

Blog: viewtopic.php?f=27&t=29814&start=345
Koment: viewtopic.php?f=28&t=29813&start=2880


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: mihumor - Koniec kryzysu czyli 3:15 w Poznaniu
Nowy postNapisane: Pn, 29 października 2012, 21:24 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Wt, 24 kwietnia 2012, 14:14
Posty: 6314
Lokalizacja: Kraków
29.10 - 12,3 km biegu spokojnego + siła biegowa 16x100m

Spokojne wybieganie w śniegu, wodzie i błocie połączone z treningiem siły biegowej, 16x100m pod górkę dosyć żwawo a nawet bardzo, taki trening zawsze mnie mocno męczył, dziś spłynęło jak po kaczce. Nawet jakoś pięta mniej boli, może to efekt wyciągnięcia z szafy zimowych Pegasusów GTX z dosyć dużą amortyzacją

_________________
Najszybsza kupa złomu w galaktyce

Blog: viewtopic.php?f=27&t=29814&start=345
Koment: viewtopic.php?f=28&t=29813&start=2880


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: mihumor - Winner Sznycel 3.10
Nowy postNapisane: Śr, 31 października 2012, 21:37 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Wt, 24 kwietnia 2012, 14:14
Posty: 6314
Lokalizacja: Kraków
31.10 - szybkie 10 km testowe - 40.49 - całość 14km

2km rozgrzewka po 5.05 i na koniec również tyle schłodzenia -5.45

10 km to była testowa dycha na zakończenie sezonu, taki remanent likwidacyjny :hahaha: Miał on kilka celów: sprawdzić co zostało z treningu do maratonu, wyrównać mój profil biegowy przez poprawienie życiówki na dychę i spiąć fajną klamrą udany pierwszy sezon. Plan minimum to było pobiec poniżej 41.40 (wyrównanie tzw profilu biegowego). Jednak od samego początku czułem, że pobiegnę lepiej i celowałem w złamanie 41 minut. To był bieg właśnie na taki wynik - szło to tak
4.00
4.04
4.05
4.09
4.12
4.06
4.06
4.07
4.05
3.57
Chyba w zawodach dałoby radę pobiec troszkę lepiej, zwłaszcza końcówkę, biegłem to już po ciemku więc trochę miałem kłopotów z kontrolą tempa i z końcówką bo gdy zacząłem przyspieszać to właśnie okazało się, że to koniec, jednak widok kreski wyzwala dodatkowe rezerwy, nie wspominając o rywalizacji. Niemniej jestem z tego wyniku bardzo zadowolony i chyba odpowiada on moim możliwością na dziś - wiele więcej bym nie wycisnął, wytrzymałość i siłę biegową mam naprawdę niezłą ale brakuje trochę szybkości, tak na teraz to chyba półmaraton byłby optymalny na tych osiągach - wydaje się, że ładnie można by pociągnąć. Fajne bieganie dziś było, chłodno ale nie zimno, mały wiaterek i piękny księżyc ponad wieżami Kościoła Mariackiego - lubię ten nocny widok z Błoń w kierunku rynku.
Moja żona też to dzisiaj biegała - 47.14, życiówka z maja ( Skawina) poprawiona o 3 i pół minuty - ładnie :hej:

No to na razie koniec :spoczko:

_________________
Najszybsza kupa złomu w galaktyce

Blog: viewtopic.php?f=27&t=29814&start=345
Koment: viewtopic.php?f=28&t=29813&start=2880


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 460 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5, 6 ... 31  Następna strona

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 13 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL