
Sobota, 28 grudnia 2019
Rozbieganie 8,3 km + 10 minut gimnastyka
Niestety przez te święta musiałem biegać 3 dni pod kolej, co mi się bardzo dawno nie zdarzyło.
Wstałem w sobotę wcześnie rano, jeszcze ciemno było, no może nie aż tak bardzo rano, ale była 6 z minutami.
Pobiegłem do lasu na lekki trening, który okrasiłem krótką gimnastyką. Trening bardzo przyjemny.
Tempo jak zwykle narastająco: od 6:30 do 5:39 (5:23 ostatnie 300 metrów), średnie tętno z nadgarstka 77%
Z odczuć mam wrażenie, że odrobinę poprawiły mi się parametry tlenowe.
Niedziela, 29 grudnia 2019
Rozbieganie 13 kilometrów
W niedzielę wstałem równie wcześnie, trochę bolały mnie nogi, ale postanowiłem się nie poddawać.
Wyszło tego 13 kilometrów ze średnim tempem 5:59. Jakoś wyjątkowo nogi mi się nie kręciły i myślałem o zupełnie czymś innym niż bieganie.
Do tego strasznie momentami wiało i z temperatury -1C zrobiło się odczuwalne -10C co już nie było najprzyjemniejsze.
Tydzień to minimum przyzwoitości biegowej czyli 41 kilometrów, w grudniu weszło 175 kilometrów, chociaż jeszcze pewnie z 10-12 kilometrów dobiję we wtorek.
Plany na cały styczeń pozostają niezmienne: rozbiegania z rosnącym kilometrażem (chciałbym ok. 200-210 km), raz w tygodniu mocny trening podbiegów, raz w tygodniu przebieżki oraz bieg długi. W dni wolne 2 razy joga i trochę sprawności.
Z nowości, zakupiłem w grudniu buty treningowo-startowe New Balance Zante Pursuit. Zapowiadają się bardzo fajnie, mocno będę je testował pewnie dopiero ok lutego/marca jak zacznę biegać odcinki/ciągłe na tempach 4:10-4:30. Do tego coś mi się wydaje, że będę musiał na początku stycznia kupić jakąś dodatkową parę butów treningowych do klepania kilometrów.