Ociągam się z pisaniem, ale po prostu motywacji brak. Do pisania, do biegania. Miałem być wypoczęty, zrobiłem roztrenowanie miałem teraz pięknie cisnąć a wszystkie znaki na niebie pokazują że będzie powtórka jesienna z ubiegło roku - dużo starania, dawania z siebie, od siebie a wyjdzie z tego nic. Odpoczynek.
Nawet nie piszę podsumowania za miesiąc lipiec, bo nie ma sensu.

1.08.2019r.
BS
Dystans: 10,03 km
Czas: 52m:57s
Średnie tempo: 05:17 min/km
Średnie tętno: 153
Maks. tętno: 173
Poprawiło się. Plecy wróciły już w 80-90% do normy. Nie wiem, może coś chciało wyskoczyć, ale nie wyskoczyło? Może jakieś ból mięśnia. To takie wróżenie z fusów. Sam nie wiem. Samo bieganie pt. "Jakim cudem ostatnio pobiegłem po 5:00 HM jako pacemaker bez problemu, a tutaj BS mnie męczy".

2.08.2019r.
BS
Dystans: 10,02 km
Czas: 52m:14s
Średnie tempo: 05:13 min/km
Średnie tętno: 157
Maks. tętno: 179
Powtórka z poprzedniego dnia. Plecy znacznie lepiej. For real.

3.08.2019r.
BS
Dystans: 8,02 km
Czas: 40m:38s
Średnie tempo: 05:04 min/km
Średnie tętno: 160
Maks. tętno: 189
I kolejny dzień biegania z BSa. Trochę bardziej żwawo. Mam wrażenie, że przerwy od biegania robią mi gorzej niż lepiej. Zamykam ten tydzień, że śmiesznym przebiegiem. Obym mógł już wrócić na odpowiedni tor. Mam sierpień, wrzesień i październik na ogarnięcie się. Choć już pod koniec września/początek października trzeba będzie zrobić test jak jest.
4.09.2019
Rest