Powinien być trening na stadionie, w kolcach, ale siedzę wciąż w Świebodzinie i tutejsza bieżnia tartanowa w roku szkolnym dostępna jest dopiero wieczorami (należy do gimnazjum, nie chciałbym przeszkadzać młodzieży w zajęciach WF i paleniu fajek na przerwie

Środa 3.09
18 km po 5:04/km, tętno 140. Long z Cichym (tzn. dla mnie long, dla Cichego szybsze rozbieganie :P), jak na taką pogodę (24 stopnie i dość mocne słońce momentami) to całkiem przyjemnie to weszło i na dobrym stosunku tempo/tętno.
Czwartek 4.09
2 x 1.6 km TP/1 min. przerwy + 2 x 400 R/400 trucht. Progi po 3:50/km rytmy 1:15, 1:18, w planie były jeszcze szybkie dwusetki, ale wyciąłem je w ramach lekkiego zluzowania przed zawodami, poza tym czułem jakieś tam minimalne napięcie w dwugłowym lewego uda. Luźny akcent, tydzień temu robiłem podobny trening (tylko wtedy nie obciąłem dwusetek), dziś samopoczuciowo weszło to gorzej (chyba głównie ze względu na wyższą temperaturę), ale tętno było takie samo przy trochę szybszym tempie.
Piątek 5.09
Tylko lekki rozruch bo jutro zawody, 7.3 km po 4:56/km, tętno 139, na koniec kilka przebieżek. Jak na temperaturę koło 22-23 stopni to w sumie całkiem fajnie, nogi dobrze kręciły.
Jutro zawody na 10 km w Zielonej Górze (Nocny Bieg Bachusa). Nie spinam się jakoś bardzo, wręcz traktuję je trochę treningowo, a zaangażowanie uzależniam od temperatury i samopoczucia. Start o 19, więc upału już pewnie nie będzie, ale prognozowane 20-21 stopni to wciąż daleko od optymalnych dla mnie warunków do biegania dychy. Planuję zacząć po 3:50~, a później zobaczę co się będzie działo.