Poniedziałek.
Na boisku do kosza, zamiast w terenie

. Nie znaczy, że bez tematyki biegowej

...
Ja nie jestem normalny..

- dla mnie to nie nowina, ale ta "odchyła" pustoszy kieszeń

, a to już poważna sprawa. Zawsze jest argument o "potrzebie", ale prawda jest taka, że jak jakaś idea mi zaświta, drążę temat aż...wydrążę.
Mizunki, w których biegam, pojechały do Szczecina na oględziny reklamacyjne, a ja zostałem...bez terenówek. Nie ma znaczenia, że w domu dwie pary Ekidenów, wypracowanych już troszkę, ale nadających się do użycia..To się nie liczy - istotne jest to, że NIE MAM BUTÓW W TEREN...To wystarczy, by zacząć grzać kompa, przelatywać po forach, ruszyć na rozeznanie do sklepów....Z jakim skutkiem??? Dziurą budżetową

.... I nowymi, ślicznymi, boskimi "papciami"
Nowy gracz w "biegowej stajni" ...