niedziela, 27.01.2013
Dystans: 10 km
Czas: 1:04:15
Śr. tempo: 6:26/km
Jak zwykle miłe niedzielne wybieganie. Wyszedłem przed świtem, przybyłem przed ósmą. Biegło się dobrze i nawet palce mi nie umarły. Znalazłem taki sposób na mrozy, że co jakiś czas opuszczam ręce i biegnę, potrząsając nimi. Dzisiaj działało

Pochwalę się, że pobiłem swój biegowy rekord zimna - było -13 st. C.
Generalnie przez najbliższe 3 tygodnie będę robił I etap z tego planu. Tak więc będzie 5 treningów/tydzień - pewnie w poniedziałek, wtorek, czwartek, piątek i niedzielę.

Dystans: 33,4 km
Czas: 3:31:17
Śr. tempo: 6:19
poniedziałek, 28.01.2013
Dystans: 5,9 km
Czas: 36:37
Śr. tempo: 6:12/km
28_01_2013_międzyczasy.jpg
Jednym słowem: przebieżki. Dzisiaj było powoli. Rozwinięcie większych prędkości utrudniał zalegający na bieżni śnieg. Jutro planuje wyjście na 30-40 minut, czyli wręcz odpoczynek.
Miałem dzisiaj kiepski dzień. Senny, że aż ucho się urwało od torby z zakupami. Widok bułki upadającej w błoto pośniegowe na pograniczu chodnika i jezdni, przed żółtą ciężarówką z czerwonym napisem "DHL" - bezcenny.
Marzę, by latem udało mi się wyjechać choć na parę dni w moje ukochane Tatry.
Wędrować dolinami, graniami,
szczytami się szczycić jak zwierzyną na ścianie.
Znów zaznać wody strumiennej, tak chłodnej,
że upał najgorszy wręcz łamie na pół.
Powiedziałem, co rzekłem, padam spać, bo majaczę :P
HAHA, wycięło mi post xP
Nie masz wymaganych uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego posta.