Plan był prosty: mało biegania, dużo świeżości przed niedzielnym City Trail.
Po ostatnim czwartkowym akcencie mój wirtualny trener stwierdził:
„Twoje tempo progowe jest na poziomie, który pozwala realnie myśleć o wyniku lepszym niż 19:00 -19:20.
Skoro 4:00/km robisz przy HR ~150, to na 5 km powinieneś utrzymać 3:45-3:48/km.”
Nie uwierzyłem.
Pobiegłem asekuracyjnie i skończyło się na 19:11 (śr. HR 155, max 161).
Bez kryzysu, bez walki o przetrwanie, bez podpierania kolan na mecie.
Czyli wygląda na to, że trener mógł mieć rację.
Po biegu powrót do domu i spokojne 6 km wokół jeziora na domknięcie tygodnia.
Łącznie wyszło ~30 km.
Do półmaratonu zostało 5 tygodni, a wcześniej bieg kontrolny 10 km - 22 marca.
Ciekaw jestem, co „trener” zaplanuje po analizie niedzielnych danych.
Chciałbym wyprostować, w końcu, mój wykres treningowy na poziomie +40 km tygodniowo, bo źle to wygląda.

