PrzemekEm - W rozkroku między bieganiem a koszykówką

Moderator: infernal

Awatar użytkownika
przemekEm
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Posty: 971
Rejestracja: 04 wrz 2019, 12:45
Lokalizacja: Warszawa

Nieprzeczytany post

Grudzień:
1.12 PN: 40' 7.6km trucht
2.12 WT: siła góra: biceps, plecy, barki
3.12 SR: 60' 11.2km trucht
4.12 CZ: siła nogi, ostro skatowane
5.12 PT: 40' 7.8km BNP
6.12 SB: siła góra: sztanga na płaskiej, triceps, rozpiętki
7.12 ND: 32:13 6.5km w lesie w tym 2x2km @4:45 P1km trucht - albo zmęczenie, albo wydolność tak spadła. Miało być 5km ciągłe.

T1: 33km mało jakości, ale siłowe odczuwalne

8.12 PN: 43' 8.13km trucht
9.12 WT: siła góra: biceps, plecy, barki
10.12 SR: 46' 9.2km w tym 3x9' @4:37 P4:30 trucht - biegane po chodniku, ale tempo i tak wyraźnie odczuwalne. Widocznie do tych okolic spadł próg. Póki co, tempowe interwałowo będę robił. Ostatnio w niedzielę czułem jeszcze siłowe, więc przesunąłem tempo na środę.
11.12 CZ: siła nóg, konkretne katowanie
12.12 PT: 55' 10.15km trucht w lesie na skatowanych nogach
13.12 SB: lenistwo, nie zrobiłem siłowego na górę
14.12 ND: 31:20 6km lesie w tym 3x1'/P1' @4:00/trucht + 6x40"/1:20 @3:40/marsz-trucht - ciężko było się rozpędzić, dawno nie robiłem nic szybszego
wieczorem zaległe siłowe - sztanga na płaskiej, triceps sztangą, rozpiętki

T2: 33.5km kilometry te same, ale więcej jakości, trzeba wrócić do szybszych odcinków, bo nogi zamulone i ciężko się rozpędzać, kolejny tydzień będzie kombinowanie

15.12 PN: 8.4km 45' trucht po chodniku, znowu szaleje kolano
16.12 WT: biceps, plecy, barki
17.12 SR: 9km 44' w tym 3x9' @4:31 P4:30 trucht - żołądek coś mnie bolał. Na przerwie przed trzecim ciężko było truchtać, trzeci odcinek skróciłem do 7'
18.12 CZ: kac po wigilii firmowej, zdrowo przegiąłem, coś mi szaleje łydka, na siłowe nie było szans
19.12 PT: 10.4km 55' długi trucht, łydka dokuczała, ale udało się zrobić co planowałem
20.12 SB: góra - sztanga na płaskiej, triceps sztangą, rozpiętki z hantlami
21.12 ND: 6km 30' w tym 3km @4:46. Planowałem 5km BC2, niestety za szybko po śniadaniu wyszedłem i po 3km tym tempem śniadanie próbowało się wydostać

T3: 33.8km dawno tak nie przegiąłem jak w środę, kolejnego dnia wieczorem jeszcze czułem smak whisky w gębie, ale teraz święta, więc i tak pewnie będzie tylko truchtanie, może jakoś to zregeneruję.

22.12 PN: 4km 20:50 - miało być 55' ale kiszki przeszkodziły
23.12 WT: szykowanie rzeczy na wigilię
24.12 SR: 8.6km 45' - truchcik przed szykowaniem pozostałych rzeczy
25.12 CZ: obżarstwo, do tego zaczął boleć lewy achilles
26.12 PT: 8.2km 45' - lodowisko, ciężko było nawet truchtać, nogi do tyłka uciekały, po biegu achilles siadł jeszcze bardziej
27.12 SB: nic, dół bo znowu przerwa w bieganiu się zapowiada, dodatkowo lodowisko na zewnątrz
28.12 ND: góra - sztanga na płaskiej, triceps, rozpiętki

T4: 20.8km, ostatnie podrygi, zapowiada się przerwa

29.12 PN: 5.2km 28:25 - chciałem coś szybszego polecieć, ale ślizgawka i tak była, nawet w parku na żwirowych alejkach, po biegu nawet tak krótkim achilles świrował
30.12 WT: góra - biceps sztangą, wiosłowanie sztangą, unoszenie sztangi nad głowę
31.12 SR: 5km 27:39 - pobrnąłem trochę w śniegu do lasu, na pożegnanie roku. Po 4km zacząłem czuć achillesa, dociągnąłem chociaż do 5km

Koniec roku, w grudniu przyzwoite jak na mnie 130km, ale trzeba zrobić przerwę bo achilles siądzie całkowicie.

1.01 CZ: lenistwo, achilles boli
2.01 PT: siła nogi - martwy ciąg, zakroki, trochę katowania brzucha, dawno nie robiłem siły nóg, ciężko szło
3.01 SB: siła góra - sztanga na płaskiej, triceps sztangą, rozpiętki, ostre zakwasy w tyłku
4.01 ND: 6km 33' - las, ślizgawka, ostre zakwasy w tyłku i czwórkach, achilles nadal boli

T1: 16.2km Niby truchtać da radę pomimo bólu, ale planuję nie więcej niż 3x w tygodniu, chociaż warunki na zewnątrz zachęcają do zrobienia definitywnej przerwy.

5.01 PN: lenistwo, nadal zakwasy, achilles odczuwalny, ale nie za mocno
6.01 WT: 7km 38' - las ślizgawka, zakwasy już przeszły, achilles bolał przez pierwsze 3km, potem odpuscił
wieczorem zaległe siłowe: biceps sztangą, wiosłowanie sztangą w opadzie, unoszenie hantli w bok, coś w lewym barku kłuło, tylko 2 serie na barki
7.01 SR: nogi - martwy ciąg, zakroki z hantlami
8.01 CZ: lenistwo, paskudna pogoda, wracając z biura wyperswadowała mi wyjście na bieganie
9.01 PT: 7.2km 39' - las, ślizgawka, ostry mróz i wiatr pizgał, zakwasy tym razem lekkie, po 3km achilles się rozgrzał i już nie bolał
10.01 SB: góra
11.01 ND: od rana znowu z niczego bolał achilles. Postanowiłem definitywnie zrobić przerwę. Ze 2 tygodnie co najmniej, chyba że zrobi się lepsza pogoda.
PKO
Awatar użytkownika
przemekEm
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Posty: 971
Rejestracja: 04 wrz 2019, 12:45
Lokalizacja: Warszawa

Nieprzeczytany post

12-18.01 - 4xćwiczenia - 2xgóra, 2xnogi, masa rośnie, już jest 85kg, trzeba skorzystać i zapisać się w lutym na kosza. Bieganie poczeka do późniejszej wiosny i tak w tej chwili pogoda mocno zniechęca do biegania.
Lewy achilles jest nadal odczuwalny, co prawda tylko przy nacisku, ale dobrze mi zrobi definitywne zaleczenie.
New Balance but biegowy
ODPOWIEDZ