Grudzień:
1.12 PN: 40' 7.6km trucht
2.12 WT: siła góra: biceps, plecy, barki
3.12 SR: 60' 11.2km trucht
4.12 CZ: siła nogi, ostro skatowane
5.12 PT: 40' 7.8km BNP
6.12 SB: siła góra: sztanga na płaskiej, triceps, rozpiętki
7.12 ND: 32:13 6.5km w lesie w tym 2x2km @4:45 P1km trucht - albo zmęczenie, albo wydolność tak spadła. Miało być 5km ciągłe.
T1: 33km mało jakości, ale siłowe odczuwalne
8.12 PN: 43' 8.13km trucht
9.12 WT: siła góra: biceps, plecy, barki
10.12 SR: 46' 9.2km w tym 3x9' @4:37 P4:30 trucht - biegane po chodniku, ale tempo i tak wyraźnie odczuwalne. Widocznie do tych okolic spadł próg. Póki co, tempowe interwałowo będę robił. Ostatnio w niedzielę czułem jeszcze siłowe, więc przesunąłem tempo na środę.
11.12 CZ: siła nóg, konkretne katowanie
12.12 PT: 55' 10.15km trucht w lesie na skatowanych nogach
13.12 SB: lenistwo, nie zrobiłem siłowego na górę
14.12 ND: 31:20 6km lesie w tym 3x1'/P1' @4:00/trucht + 6x40"/1:20 @3:40/marsz-trucht - ciężko było się rozpędzić, dawno nie robiłem nic szybszego
wieczorem zaległe siłowe - sztanga na płaskiej, triceps sztangą, rozpiętki
T2: 33.5km kilometry te same, ale więcej jakości, trzeba wrócić do szybszych odcinków, bo nogi zamulone i ciężko się rozpędzać, kolejny tydzień będzie kombinowanie
15.12 PN: 8.4km 45' trucht po chodniku, znowu szaleje kolano
16.12 WT: biceps, plecy, barki
17.12 SR: 9km 44' w tym 3x9' @4:31 P4:30 trucht - żołądek coś mnie bolał. Na przerwie przed trzecim ciężko było truchtać, trzeci odcinek skróciłem do 7'
18.12 CZ: kac po wigilii firmowej, zdrowo przegiąłem, coś mi szaleje łydka, na siłowe nie było szans
19.12 PT: 10.4km 55' długi trucht, łydka dokuczała, ale udało się zrobić co planowałem
20.12 SB: góra - sztanga na płaskiej, triceps sztangą, rozpiętki z hantlami
21.12 ND: 6km 30' w tym 3km @4:46. Planowałem 5km BC2, niestety za szybko po śniadaniu wyszedłem i po 3km tym tempem śniadanie próbowało się wydostać
T3: 33.8km dawno tak nie przegiąłem jak w środę, kolejnego dnia wieczorem jeszcze czułem smak whisky w gębie, ale teraz święta, więc i tak pewnie będzie tylko truchtanie, może jakoś to zregeneruję.
22.12 PN: 4km 20:50 - miało być 55' ale kiszki przeszkodziły
23.12 WT: szykowanie rzeczy na wigilię
24.12 SR: 8.6km 45' - truchcik przed szykowaniem pozostałych rzeczy
25.12 CZ: obżarstwo, do tego zaczął boleć lewy achilles
26.12 PT: 8.2km 45' - lodowisko, ciężko było nawet truchtać, nogi do tyłka uciekały, po biegu achilles siadł jeszcze bardziej
27.12 SB: nic, dół bo znowu przerwa w bieganiu się zapowiada, dodatkowo lodowisko na zewnątrz
28.12 ND: góra - sztanga na płaskiej, triceps, rozpiętki
T4: 20.8km, ostatnie podrygi, zapowiada się przerwa
29.12 PN: 5.2km 28:25 - chciałem coś szybszego polecieć, ale ślizgawka i tak była, nawet w parku na żwirowych alejkach, po biegu nawet tak krótkim achilles świrował
30.12 WT: góra - biceps sztangą, wiosłowanie sztangą, unoszenie sztangi nad głowę
31.12 SR: 5km 27:39 - pobrnąłem trochę w śniegu do lasu, na pożegnanie roku. Po 4km zacząłem czuć achillesa, dociągnąłem chociaż do 5km
Koniec roku, w grudniu przyzwoite jak na mnie 130km, ale trzeba zrobić przerwę bo achilles siądzie całkowicie.
1.01 CZ: lenistwo, achilles boli
2.01 PT: siła nogi - martwy ciąg, zakroki, trochę katowania brzucha, dawno nie robiłem siły nóg, ciężko szło
3.01 SB: siła góra - sztanga na płaskiej, triceps sztangą, rozpiętki, ostre zakwasy w tyłku
4.01 ND: 6km 33' - las, ślizgawka, ostre zakwasy w tyłku i czwórkach, achilles nadal boli
T1: 16.2km Niby truchtać da radę pomimo bólu, ale planuję nie więcej niż 3x w tygodniu, chociaż warunki na zewnątrz zachęcają do zrobienia definitywnej przerwy.
5.01 PN: lenistwo, nadal zakwasy, achilles odczuwalny, ale nie za mocno
6.01 WT: 7km 38' - las ślizgawka, zakwasy już przeszły, achilles bolał przez pierwsze 3km, potem odpuscił
wieczorem zaległe siłowe: biceps sztangą, wiosłowanie sztangą w opadzie, unoszenie hantli w bok, coś w lewym barku kłuło, tylko 2 serie na barki
7.01 SR: nogi - martwy ciąg, zakroki z hantlami
8.01 CZ: lenistwo, paskudna pogoda, wracając z biura wyperswadowała mi wyjście na bieganie
9.01 PT: 7.2km 39' - las, ślizgawka, ostry mróz i wiatr pizgał, zakwasy tym razem lekkie, po 3km achilles się rozgrzał i już nie bolał
10.01 SB: góra
11.01 ND: od rana znowu z niczego bolał achilles. Postanowiłem definitywnie zrobić przerwę. Ze 2 tygodnie co najmniej, chyba że zrobi się lepsza pogoda.
PrzemekEm - W rozkroku między bieganiem a koszykówką
Moderator: infernal
- przemekEm
- Zaprawiony W Bojach

- Posty: 971
- Rejestracja: 04 wrz 2019, 12:45
- Lokalizacja: Warszawa
- przemekEm
- Zaprawiony W Bojach

- Posty: 971
- Rejestracja: 04 wrz 2019, 12:45
- Lokalizacja: Warszawa
12-18.01 - 4xćwiczenia - 2xgóra, 2xnogi, masa rośnie, już jest 85kg, trzeba skorzystać i zapisać się w lutym na kosza. Bieganie poczeka do późniejszej wiosny i tak w tej chwili pogoda mocno zniechęca do biegania.
Lewy achilles jest nadal odczuwalny, co prawda tylko przy nacisku, ale dobrze mi zrobi definitywne zaleczenie.
Lewy achilles jest nadal odczuwalny, co prawda tylko przy nacisku, ale dobrze mi zrobi definitywne zaleczenie.

