Biegacz z Marsa - "Nie tykaj mnie w stopę"

Moderator: infernal

banama
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Posty: 278
Rejestracja: 22 lut 2022, 15:20
Życiówka na 10k: 39:38
Życiówka w maratonie: brak

Nieprzeczytany post

CityTrail (edycja 5/5) - czyli forma stabilnie przeciętna

Z ciekawszych rzeczy, które wydarzyły się w ostatnich dwóch tygodniach, to wypad na przedłużony weekend do Bielska-Białej. A jak Bielsko-Biała to pobliże gór. Wpadły zatem przy okazji tego wyjazdu dwa treningi w Beskidzie Małym. Trochę poczułem i przypomniałem mięśniom realną trudność jakiej doświadcza się w terenie górskim na dłuższych podbiegach oraz przede wszystkim zbiegach. Duże trudności mam z technicznym zbiegiem (kamienie, nierówności, nachylenie stoku). Staw skokowy jeszcze nie jest gotowy na takie wyzwania w ramach zawodów. Choć prawda też jest taka, że na wyższych prędkościach ciało inaczej reaguje na takie wyzwania.

Obrazek

Obrazek

Wycieczki planowałem w ten sposób, że wybierałem sobie dwie stacje kolejowe w kierunku do Żywca - jedna na start, druga na koniec. Pierwszego dnia to były Bielsko-Biała Leszczyny na początek, a Łodygowice na koniec. Drugiego Wilkowice na początek, a Leszczyny na koniec. Ze stacji w stronę Magurki Wilkowickiej i potem w dół. Powyżej 150 metrów w góre, pojawiał się już pierwszy śnieg. Na początku na gałęziach drzew, a potem im bardziej w górę, tym coraz więcej. Temperatura oczywiście też im wyżej tym mniej. Sporo udało się podbiec lekkim truchtem, więc przynajmniej w tym aspekcie trening siłowy zaczyna oddawać. To były bardzo fajne dwa treningi i oddech od codzienności miasta.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Tydzień później, czyli w zeszły weekend ostatnia edycja City Trail. Wypadł tak sobie. Myślę, że nie do końca zregenerowałem środowy akcent (3x12min LT) - ale liczyłem się z tym, że tak może być. Dynamiki i wydolności w płucach wystarczyło na jakieś 2 km z groszem. Potem to już była agonia i tryb "byle dobiec". Słabiutki jestem - trening siłowy w aspekcie szybszego biegania niespecjalnie oddaje. Zamuliłem się na niskiej kadencji - mam spore trudności, żeby podkręcić szybciej nogami na zmęczeniu. Oficjalny czas to 19:43 - wyszarpany sporym nakładem sił.

Na pocieszenie, w tym dniu, odebrałem dwa medale. Jeden za CityTrail, a drugi za Wesołe Biegi Górskie.
Klasyfikację generalną w CityTrail kończę na 7 miejscu w M50, a na 69 w open mężczyzn.

Obrazek

Żeby nie było, że narzekam - bawię się doskonale. Różne szalone pomysły przychodzą do głowy - najbliższy już za tydzień :bum:
1500 - 5:10 | 3000 - 11:14 | 5k - 19:05 | 10k: 39:38 | HM - 1:28:05

Blog: viewtopic.php?f=27&t=65140
Komentarze: viewtopic.php?f=27&t=65141
New Balance but biegowy
banama
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Posty: 278
Rejestracja: 22 lut 2022, 15:20
Życiówka na 10k: 39:38
Życiówka w maratonie: brak

Nieprzeczytany post

ICE MAT Półmaraton - czyli jak popsuć dobrą zabawę

Pisałem, że nie narzekam, bo się dobrze bawię. No to pobiegłem sobie półmaraton 30 marca w Ostrowie Wielkopolskim. Trasa płaska, pogoda niezła, trochę wiatru, ale bez przesady. Wynik? 1:34:50. Taaa ... Dziś czuję się jak zbity pies, który nic nie rozumie, za co takie lanie. Jeśli podczas Wiązowny nie dowiozłem mięśniowo, to tutaj nie wiem jak to nazwać? Czułem się jakbym miał nogi przyklejone do asfaltu. I najgorsze, że nic z tym nie mogłem zrobić. Oddech chce, serce chce, a mięśnie mówią - takiego wała. Fakt, że przez cały tydzień walczyłem ze spiętym odcinkiem lędźwiowym, no ale żeby to spowodowało, aż takie spustoszenie w układzie ruchu?

Czas odpocząć i zresetować głowę oraz podejście do tej zabawy.  
1500 - 5:10 | 3000 - 11:14 | 5k - 19:05 | 10k: 39:38 | HM - 1:28:05

Blog: viewtopic.php?f=27&t=65140
Komentarze: viewtopic.php?f=27&t=65141
banama
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Posty: 278
Rejestracja: 22 lut 2022, 15:20
Życiówka na 10k: 39:38
Życiówka w maratonie: brak

Nieprzeczytany post

Leśna Triada 2025 - szlak wiosny

Trochę cierpię już dłuższy czas, a punktem szczególnie doskwierającym mi w tym cierpieniu są nieustannie spięte plecy w odcinku lędźwiowym. Jak zaczęło się to tydzień przed półmaratonem ICE, tak trwa do dzisiaj, z mniejszym lub większym bólem. Wiem oczywiście doskonale, że to wszystko jest powiązane ze sobą, czyli doskwierające rozcięgno, ponaciągane dwójki czy spięty pośladek. Wszystko jakoś kumuluje mi się w tych biednych plecach. Robię co mogę by sobie ulżyć różnymi ćwiczeniami - pomaga doraźnie, natomiast już nie pamiętam, kiedy tak długo mnie to trzymało. Bez pomocy fizjo się nie obejdzie.

Tak czy inaczej, coś tam truchtam, coś tam się ruszam i żeby sprawdzić, ile z tej formy uleciało, to pobiegłem w sobotę mocny przełaj w lesie Sobieskiego (ok. 5 km) pod nazwą Leśna Triada - szlak wiosny. Cykl jest organizowany przez Aktywną Warszawę i jest za darmo - trzeba się szybko zapisywać, bo miejsca ulatują momentalnie.

Rok temu też tu biegłem (w końcu to moje trasy biegowe), więc mogłem mieć porównanie. W tym roku organizator, nie wiem czy przez pomyłkę, czy po prostu tak na oko, odrobinę wydłużył trasę, przesuwając linię startu o jakieś 60-100 metrów. Warunki idealne, takie jak rok temu. Rozgrzewka ociężała i niemrawa. Po wstępnym truchcie, na ćwiczeniach dogrzewających rekonesans pleców - no generalnie dramat, sztywno. Porozluźniałem się na tyle na ile byłem w stanie, no i cóż - lecimy.

Pierwsze zaskoczenie, to mega luz na starcie - co ta adrenalina potrafi zrobić. Zupełnie zapomniałem o plecach. Pod nogą spory zapas mocy. Po ~500 metrach zerknąłem na zegarek i zorientowałem się, że jest grubo za szybko - 3:39 średnie tempo. Trzeba było zwolnić, bo na płaskim długo bym tego nie utrzymał, a ja mam przecież po drodze dwa małe podbiegi i jeden duży w okolicy 4km. Nazwałem go podbieg "morderca". Rozsądek zatem zwyciężył. I to się opłaciło, bo dalsze kilometry były wystarczająco mocne, żeby doświadczyć intensywności piątki ale bez "zajezdni". "Mordercę" pokonałem dużo sprawniej niż rok temu. Nie czaiłem się tylko zaatakowałem na pełnej mocy. Na szczycie odrobinę przytkalo ale w miarę szybko doszedłem do siebie na płaskim, piaszczystym odcinku. Potem na zbiegu nogi miały już akceptowalną moc, jak na ten etap biegu czyli 4km. Końcówka z kontrolowanym upuszczaniem rezerwy mocy. Dobry start, który utwierdził mnie, że jestem w stanie szybko biegać po miękkiej nawierzchni. Na asfalcie/kostce doświadczam mocnego kasowania mięśni. I nie wiem, czy wprowadzenie większej ilości treningów na twardym coś tu zmieni - nie jestem przekonany. Sądzę, że trzeba maksymalnie wyciszyć, to co dzieje się w stopie. Od tego miejsca wszystko się zaczyna, jeśli chodzi o pozostałe dysfunkcje mięśniowe.

Pomimo wydłużonej nieco trasy, wynik poprawiony o 6 sekund. 4:05/km rok temu, 4:00/km w tym roku. Wydaje się zatem, że forma cały czas jest. Tylko te bóle ...
1500 - 5:10 | 3000 - 11:14 | 5k - 19:05 | 10k: 39:38 | HM - 1:28:05

Blog: viewtopic.php?f=27&t=65140
Komentarze: viewtopic.php?f=27&t=65141
ODPOWIEDZ