Ponad dwumetrowy krok to już domena temp startowych grubo poniżej 3/km. Mówiłem o zachwianych relacjach kadencji do tempa startowego, ale zachwianie dotyczy też sytuacji odwrotnej, czyli zbyt długiego kroku do kadencji. Pod to podpada Farah na tempie maratońskim, zwłaszcza w swoich pierwszych próbach na tym dystansie.
Oczywiście możliwość takiego przesterowania parametrów podczas treningu daje dużo satysfakcji. Można się naprawdę bawić biegiem. Ostatecznie jednak tempo startowe powinno cechować się wyważeniem parametrów. Spadek kadencji przy długim kroku mówi użytkownikowi wprost: nie zasługujesz jeszcze na takie susy, dlatego układ musi spowolnić ładowanie nogi podporowej. Będzie to się wiązało z większym odczuwaniem przeciążenia przez użytkownika, czyli profilaktycznie zakłada mu się kaganiec na dzióbek. Niemniej tkanki lubią takie stany flow, bo dają nielotom sporo radości.
W ten sposób płynnie można przejść do overstridingu.
Dlaczego we wszystkich popularnych w ostatnich latach książkopierdołach o bieganiu, straszy się biedne pingwiny overstridingiem? Promuje się za to drobienie, czyli skracanie kroku i lądowanie pod środkiem masy. Nie wiem, nie jestem ornitologiem, możliwe że drobienie może mieć związek z jakimś rytuałem godowym, a potem wysiadywaniem jaj pod sobą. Overstriding byłby więc wysoce niewskazany dla kurczącej się populacji.
Na drugim końcu skali z nielotami są z kolei znakomici biegacze, ze strusiami na czele. Te biomechaniczne maszyny również opierają swój sposób poruszania się na mechanizmie trójstawowym. Mogą biec ponad 3 razy szybciej od człowieka, co w świecie zwierząt nie jest jakimś wyczynem lecz tę prędkość są w stanie utrzymać na dystansie, a to już jest wyczyn. Do tego nie mają specjalistycznego treningu biegowego. Od czasu do czasu biorą jedynie udział w wymuszanych zabawach biegowych, jeśli można by tak określić polowania na nie.
A co jeśli dałoby się specjalistycznym treningiem znacznie poprawić funkcjonowanie mechanizmu trójstawowego? Trening biegowy skupiony na kluczowym elemencie - poprawie napędu. Wszystkie te kilometry, interwały i ciągłe, żeby łamać ledwie 120 minut w maratonie. Może zamiast poprawiać fizjologię, która i tak sama się poprawia w trakcie uprawiania biegania, skupić się na biomechanice? Czarni są przerażeni, gdy im mówię o sub 25/10k. Dlaczego? Bo wypruwają flaki (podczas klasycznego trenowania sprzedanego im przez pingwiny) na sub 27 i są przez to na granicy przetrenowania.
Co właściwie oznacza poprawa biomechaniki (do tej pory była mowa raczej o przywracaniu jakiejś przyzwoitej funkcjonalności)? Jeżeli mechanizm trójstawowy jest wolny od dysfunkcji, restrykcji tkankowych, nie jest przetrenowany, czyli eksploatowany ponad jego zdolności regeneracyjne, to można wtedy pomyśleć o sile. "Nie ma lipy" - jakby powiedział koksu. Siła musi być. Musi być jednak ukierunkowana, czego koksu już nie kuma. Weźmy taki łuk. Na początku był lichy. Z czasem jednak człowiek zaczął kombinować z materiałami robiąc łuki z lepszych gatunków drewna, uzyskując większy potencjał sprężystości i w konsekwencji większą prędkość oraz zasięg strzały. Wciąż jednak ograniczeniem była zdolność łucznika do naciągnięcia cięciwy i precyzji strzału. Przełomem okazała się kusza i oddzielenie naciągu od celowania. Z czasem powstawały kusze z naciągiem kołowrotowym, czyli znacznie przekraczające pojemnościami zwykłe łuki, a do tego nie tracące na precyzji strzału.
Overstriding jest wyższą szkołą jazdy w pracy nad techniką biegu. Jest niczym kusza pozwalająca zwiększyć energię potencjalną sprężystości. Jego niewątpliwą zaletą jest to, że w odróżnienie od wieloskoku można dozować przeciążenie i kontrolować je z dużą precyzją. Przesterowanie overstridingu pozwala symulować przeciążenia występujące przy wyższych prędkościach bez wchodzenia na te prędkości, czyli przy pełnej kontroli ruchu ciała. Wszystko to jednak musi być poprzedzone długotrwałym i żmudnym procesem dostosowania tkanek do znoszenia coraz większych przeciążeń i gromadzenia w nich coraz większego potencjału sprężystości. Zwykły trening biegowy jest tu niewydolny.