Artur Kurek
Desert Cup, Amman
Relacja z morderczego 168km rajdu przez czerwone, pustynne piaski. Tekst autorski za zdjęciami - gorąco polecam!
- czytaj -
Desert Cup
- adamm
- Administrator
- Posty: 830
- Rejestracja: 15 cze 2001, 00:53
- Życiówka na 10k: brak
- Życiówka w maratonie: brak
- Lokalizacja: Warszawa
- Kontakt:
[i]Pragnienie zwycięstwa jest niczym w porównaniu z pragnieniem przygotowania się do niego.[/i]
-
- Zaprawiony W Bojach
- Posty: 3390
- Rejestracja: 19 cze 2001, 09:55
- Życiówka na 10k: brak
- Życiówka w maratonie: brak
- Lokalizacja: Warszawa/Kabaty
Arturze, gratulacje dla Ciebie i Stefana.
Podziwiam też upór w pozyskiwaniu sponsorów. Jak to mówią "pukaj do drzwi prezesów, a będzie ci dane"
Podziwiam też upór w pozyskiwaniu sponsorów. Jak to mówią "pukaj do drzwi prezesów, a będzie ci dane"
ENTRE.PL Team
- Daaga
- Zaprawiony W Bojach
- Posty: 270
- Rejestracja: 28 cze 2001, 11:34
- Życiówka na 10k: brak
- Życiówka w maratonie: brak
- Lokalizacja: Warszawa
Jestem pelna podziwu!!!
Brawo!!!
Kilka lat temu mieszkalam w Kenii.
W szkole, 2 razy w tygodniu mielismy W-F na swiezym powietrzu.
Koszmar polegal wlasnie na tym, ze zajecia byly w samo poludnie (okropny skwar), no i ten czerwony piach, po ktorym jak sie pobiegalo to robila sie chmura najdrobnieszego pylu wchodzacego w zeby, uszy i gdzie tylko sie da.
Dla nas, bialasow, to nie lada wyczyn, poruszac sie w takich warunkach.
Pozdrawiam
Brawo!!!
Kilka lat temu mieszkalam w Kenii.
W szkole, 2 razy w tygodniu mielismy W-F na swiezym powietrzu.
Koszmar polegal wlasnie na tym, ze zajecia byly w samo poludnie (okropny skwar), no i ten czerwony piach, po ktorym jak sie pobiegalo to robila sie chmura najdrobnieszego pylu wchodzacego w zeby, uszy i gdzie tylko sie da.
Dla nas, bialasow, to nie lada wyczyn, poruszac sie w takich warunkach.
Pozdrawiam