Santiago de Chile zdobyte !

Informacje o nowych biegach, wrażenia, przemyślenia, poszukiwanie towarzystwa i inne startowe duperele.
eliasz79
Dyskutant
Dyskutant
Posty: 27
Rejestracja: 24 wrz 2014, 14:49
Życiówka na 10k: brak
Życiówka w maratonie: brak

Nieprzeczytany post

Maraton Santiago de Chile.
W całej imprezie bralo udział 28 tys ludzi. Z czego 8 tys bieglo 10 km, 14 tys polmaraton i 6 tys maraton. Nie spotkalem ani jednej osoby z Europy, o Polsce nie wspominajac. Kiedy odbieralem swoj zestaw startowy powiedziano mi ze jestem pierwsza osoba ktora mowi po angielsku :-) Zdecydowana wiekszasc to byli ludzie z Chile, potem z Brazylii i Peru.
Bieg był bardzo cięzki. Zlozylo sie na to kilka rzeczy: przylecialem w czwartek rano, a juz w niedziele o 8 rano był maraton. Tak wiec aklimatyzacji bylo bardzo mało. Sam lot trwal 18h - nie liczac przesiadki. Zmiana czasu, kłopoty ze snem, duzo tez zwiedzalem, co niekoniecznie bylo dobre dla nóg ktore podczas biegu potrzebuja swiezosci. Noc poprzedzajaca bieg spalem z 2-3h. Wstalem o 4 rano aby sie przygotowac i o 7 bylem juz na starcie.
Bieg zaczal sie ok, pełna adrenalina, niesamowita atmosfera, dobre samopoczucie, do czasu... Ponad 30 stopni ciepła, jak rowniez trasa ktora do 30 km cały czas delikatnie prowadziła pod górę, dawały coraz bardziej znać o sobie. Na 20 kilometrze mialem pierwszy kryzys, gdzie w Polsce smigam ten dystans duzo szybciej i to bez zadyszki. Po 30 km zaczalem miec klopot z przypomnieniem sobie własnego imienia. Wtedy przełączyłem sie na tryb polegający na biegu napędzanym siłą woli... Na 40 km to juz byl trans i cel wykuty na moim czole - jeszcze tylko 2 km z haczykiem ! Nic nie mogło mnie powstrzymac !
Czasowo przygotowywalem sie na zejscie ponizej 4h. Wyszło czterdziesci kilka minut dłużej. Jednak biorac pod uwage wszystko powyzsze jestem usatysfakcjonowany. Maraton to nie bajka, Chile to nie Polska...
Podsumowując: to był mój pierwszy maraton i na pewno nie ostatni. Wiele niesamowitych rzeczy wydarzylo sie podczas tej impezy i np. ludzie ktorzy stali obok na całej trasie i dopingowali mnie wykrzykując w śmieszny sposob moje nazwisko ktore bylo napisane na moim numerze startowym przypietym do koszulki zapamietam do konca zycia !
Biorąc pod uwage sam bieg jak rowniez miejsce w ktorym sie odbywal, bylo to pod wieloma wzgledami niesamowite doświadczenie.
Pozdrawiam !
PKO
Sacre
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Posty: 751
Rejestracja: 29 cze 2013, 19:49
Życiówka na 10k: 33'
Życiówka w maratonie: 3h10

Nieprzeczytany post

NO to wielkie gratulacje, zdobyty maraton na innym kontynencie, pewnie każdy by chciał. ;p
Może jakieś zdjęcia z biegu są ?

Ale 18h to długo + przesiadki, pewnie kosztowało dużo, cały lot + hotel + wyżywienie = nie dla każdego tylko dla bogatego.

No i te 4h40, długo biegłeś, współczuje ci, ciężko tyle być na nogach i to w maratonie, trzeba trenować aby być szybszym na trasie i być bardziej wybieganym.
Awatar użytkownika
mihumor
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Posty: 6204
Rejestracja: 24 kwie 2012, 14:14
Życiówka na 10k: 36:47
Życiówka w maratonie: 2:48:13
Lokalizacja: Kraków

Nieprzeczytany post

No to teraz wciągnij steka i popij winem - w Santiago da sie naprawdę dobrze zjeść, świetne miasto . Powodzenia w podróży, będziesz bardzo zadowolony.
Najszybsza kupa złomu w galaktyce

Blog: viewtopic.php?f=27&t=29814&start=345
Koment: viewtopic.php?f=28&t=29813&start=2880
ewelap
Rozgrzewający Się
Rozgrzewający Się
Posty: 2
Rejestracja: 19 paź 2013, 20:17
Życiówka na 10k: 00:51:09
Życiówka w maratonie: 4:49:02

Nieprzeczytany post

Hej
ja również biegłam wczoraj ten maraton... i na pewno nie byliśmy jedynymi Polakami, a już na pewno nie jedynymi Europejczykami. Były osoby z Ukrainy, Francji, Szwajcarii... 30 narodowości, bo mówili na starcie.
Uważam, że trasa była ułożona bardzo dobrze. Chyba w Twoim przypadku brakowało aklimatyzacji i dlatego tak ciężko to odebrałeś. Mimo wszystko gratuluję i pozdrawiam!! :)


eliasz79 pisze:Maraton Santiago de Chile.
W całej imprezie bralo udział 28 tys ludzi. Z czego 8 tys bieglo 10 km, 14 tys polmaraton i 6 tys maraton. Nie spotkalem ani jednej osoby z Europy, o Polsce nie wspominajac. Kiedy odbieralem swoj zestaw startowy powiedziano mi ze jestem pierwsza osoba ktora mowi po angielsku :-) Zdecydowana wiekszasc to byli ludzie z Chile, potem z Brazylii i Peru.
Bieg był bardzo cięzki. Zlozylo sie na to kilka rzeczy: przylecialem w czwartek rano, a juz w niedziele o 8 rano był maraton. Tak wiec aklimatyzacji bylo bardzo mało. Sam lot trwal 18h - nie liczac przesiadki. Zmiana czasu, kłopoty ze snem, duzo tez zwiedzalem, co niekoniecznie bylo dobre dla nóg ktore podczas biegu potrzebuja swiezosci. Noc poprzedzajaca bieg spalem z 2-3h. Wstalem o 4 rano aby sie przygotowac i o 7 bylem juz na starcie.
Bieg zaczal sie ok, pełna adrenalina, niesamowita atmosfera, dobre samopoczucie, do czasu... Ponad 30 stopni ciepła, jak rowniez trasa ktora do 30 km cały czas delikatnie prowadziła pod górę, dawały coraz bardziej znać o sobie. Na 20 kilometrze mialem pierwszy kryzys, gdzie w Polsce smigam ten dystans duzo szybciej i to bez zadyszki. Po 30 km zaczalem miec klopot z przypomnieniem sobie własnego imienia. Wtedy przełączyłem sie na tryb polegający na biegu napędzanym siłą woli... Na 40 km to juz byl trans i cel wykuty na moim czole - jeszcze tylko 2 km z haczykiem ! Nic nie mogło mnie powstrzymac !
Czasowo przygotowywalem sie na zejscie ponizej 4h. Wyszło czterdziesci kilka minut dłużej. Jednak biorac pod uwage wszystko powyzsze jestem usatysfakcjonowany. Maraton to nie bajka, Chile to nie Polska...
Podsumowując: to był mój pierwszy maraton i na pewno nie ostatni. Wiele niesamowitych rzeczy wydarzylo sie podczas tej impezy i np. ludzie ktorzy stali obok na całej trasie i dopingowali mnie wykrzykując w śmieszny sposob moje nazwisko ktore bylo napisane na moim numerze startowym przypietym do koszulki zapamietam do konca zycia !
Biorąc pod uwage sam bieg jak rowniez miejsce w ktorym sie odbywal, bylo to pod wieloma wzgledami niesamowite doświadczenie.
Pozdrawiam !
Awatar użytkownika
LDeska
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Posty: 764
Rejestracja: 25 wrz 2011, 23:03
Życiówka na 10k: 39:20
Życiówka w maratonie: 3:03:03
Lokalizacja: Nowa Iwiczna
Kontakt:

Nieprzeczytany post

Gratulacje, było pewnie ciężko - to u mnie jednak było łatwiej w LA mimo że temperatura taka sama (doszło do 33 stopni, ale ja już wtedy byłem po biegu) i różnica czasu też podobna. Popieram mihumora co do tego steka i wina :D
Leszek Deska
www.leszekbiega.pl - blog biegowy
5km: 18:55 10km: 39:20 -=- Półmaraton: 1:26:35 -=- Maraton: 3:03:03
eliasz79
Dyskutant
Dyskutant
Posty: 27
Rejestracja: 24 wrz 2014, 14:49
Życiówka na 10k: brak
Życiówka w maratonie: brak

Nieprzeczytany post

Oo, Ewelap, jak miło, gratulacje !!! :-) Narodowosci na pewno bylo wiecej, ale osobiscie naliczylem 3 :-) Generalnie mam wrazenie, ze w calym Santiago bardzo mało jest obcokrajowcow. Co do maratonu i mojego odbioru, to jak juz pisalem, bylo to moje pierwsze zetkniecie z takim dystansem wiec nie mam skali porownawczej :-) Jestem swiezak, ale za rok tu znowu przyjade, a wtedy to na pewno bede celowal w podium ;-)
Pozdrawiam !!!
eliasz79
Dyskutant
Dyskutant
Posty: 27
Rejestracja: 24 wrz 2014, 14:49
Życiówka na 10k: brak
Życiówka w maratonie: brak

Nieprzeczytany post

Mihumor, LDeska, dzieki ! Co do winka i swietowania, to chyba sie starzeje, tzn. poszlo 1 piwko o wdziecznej nazwie Austral Patagonia, ale na tym cała impreza sie skonczyla :-) Jutro ruszam dalej, i na tym sie koncentruje.
LDeska, mysle ze u Ciebie wcale nie bylo latwiej, ale jestes juz doswiadczony gosc i po prostu przyjales ten wysilek na klate duzo lepiej niz ja :-)
Pozdrawiam i jeszcze raz dziekuje za rady ktore dostalem od Was przed wyjazdem. Dla mnie, amatora, byly naprawde bezcenne.
New Balance but biegowy
ODPOWIEDZ