Watykan to najmniejsze państwo na świecie. Jego powierzchnia wynosi zaledwie 0,44 km². Dla porównania, jest to obszar ponad tysiąc razy mniejszy od Warszawy i mniejszy od warszawskich Łazienek Królewskich. Liczy ok. 800–900 mieszkańców. Jest enklawą leżącą na
terenie Rzymu (Włochy).
Zatem logiczne, że raczej ciężko zorganizować tam maraton...
2 lata temu, dzień po maratonie w Rzymie, w którym brałem udział, zauważyłem biegaczy, którzy pokonywali Maraton Watykański, a więc
stwierdziłem, że jednak coś maratońskiego się tam organizuje
Po powrocie z Rzymu zacząłem szukać na ten temat informacji i znalazłem coś, co nazywa się „Vatican Express" i organizuje nieoficjalny maraton w Watykanie. Opracowana przez nich trasa maratonu prowadzi prawie w całości wzdłuż rzeki Tyber, a jedynie start i meta jest na Placu
Świętego Piotra, czyli na terenie Watykanu.
Jak się okazało w 2025 roku Maratonu Watykańskiego organizowanego przez nich nie było
Starałem się być z nimi w kontakcie, ale niestety na żadną wysłaną przez mnie wiadomość nikt nie odpowiedział...
Postanowiliśmy z Anią, że na czas, kiedy odbywa się maraton w Rzymie w 2026 roku, kupimy bilety lotnicze, mając nadzieję, że może w tym roku
jednak odbędzie się również maraton Watykański. Niektórzy biegacze przybywając i biegnąc maraton w Rzymie decydują się też na pokonanie
królewskiego dystansu dnia następnego, dlatego Maraton Watykański, jeżeli się odbywa, to właśnie dzień po Maratonie Rzymskim. Długo śledziłem i
szukałem jakichś informacji na ten temat, ale nic nie wskazywało, że w 2026 roku pobiegnę królewski dystans w Watykanie.
Jednak w styczniu Ania znalazła informację na temat Maratonu Watykańskiego, który organizowała grupa biegowa z Niemiec.
Niestety na stronie internetowej zapisy
były już zamknięte. Napisałem więc wiadomość do organizatora, a ten przesłał mi link do rejestracji i tak znalazłem się na liście startowej
tego biegu
Trasa tych zawodów miała prowadzić wokół murów Watykanu, na Pl. Św. Piotra oraz wzdłuż Via della Conciliazione. I tak 9 razy…
Nasz pobyt we Włoszech był zaplanowany na 6 dni, żeby móc nacieszyć się ciepłem i Rzymem, bo w Polsce o tej porze panuje zazwyczaj jeszcze
wczesna i chłodna wiosna.
Początkowo start maratonu był zaplanowany w godz. 7:00 – 10:00, ale organizator stwierdził, że lepiej zacząć wcześniej i wystartować o 6:00,
ponieważ potem na Pl. Św. Piotra robi się bardzo tłoczno, a poza tym z Placu o godz. 7:00 miał wystartować maraton „Vatican Express”, który jak
się okazało, odbywał się jednak w tym roku.
Przedział godzinowy startu wynikał z tego, że nie trzeba było startować równocześnie. Można było wystartować też później, ale warunkiem
koniecznym było pobiec na wyznaczonej trasie, a następnie przesłać organizatorowi link z zapisem swojego biegu. Jednak okazało się, że chyba wszyscy wystartowali rano. Aby uniknąć biegania w tłumie turystów, maraton rozpoczął się od wspólnego pokonywania 9 okrążeń na Pl. Św.
Piotra, a następnie każdy miał do pokonania 9 okrążeń Watykanu wzdłuż jego murów.
Pierwsze okrążenie Watykanu pokonałem spokojnie wraz z większością grupy, ale na kolejnych przyspieszyłem i biegłem już
indywidualnie. Na każdym okrążeniu widziałem się z Anią w okolicy Pl. Św. Piotra
Napoje i przekąski miałem w plecaku biegowym na plecach, bo każdy musiał ogarniać to sobie indywidualnie we własnym zakresie.
Nie wspomniałem do tej pory, że zawody były darmowe i nie wnosiło się za nie żadnej opłaty.
Pierwsze 4 okrążenia były dość przyjemne, ale na kolejnych 5 trzeba było już mierzyć się ze sporą ilością turystów; w szczególności w okolicy Pl. Św. Piotra i Muzeów Watykańskich.
Pokonując trasę obok muzeów trzeba było biec ulicą pomiędzy samochodami, ponieważ ze względu na tłum ludzi na chodniku, inaczej się nie dało.
Pokonując trasę blisko muru należało bardzo uważać na zakrętach, bo "wynurzając się” zza takiego zakrętu, można było wpaść na samochód lub zderzyć się ze skuterem jadącym z naprzeciwka. Kilkakrotnie dzieliły nas dosłownie centymetry.
Na trasie przy torach kolejowych znajdowały się również dość wysokie schody; najpierw trzeba je było pokonać w dół, a po chwili kolejne
schody w górę. Ale dla mnie osobiście był to dodatkowy przerywnik w biegu i chwilowa odmiana dla nóg
Warto wspomnieć, że trasa biegnąca wzdłuż murów Watykanu jest dość pagórkowata… Sporo biegania pod niewielkie wzniesienie i chwila stromego zbiegu. Na całym dystansie wyszło ponad 600 metrów w dół i tak samo w górę.
Mniej więcej w połowie zawodów w „odwiedziny” na trasę wpadli też Łucja z Markiem
Pomimo tego, że biegało się w kółko po tej samej trasie, to jakoś szczególnie mnie to nie nudziło, bo na trasie ciągle się coś działo i był duży ruch; ciągle jakieś nowe wycieczki wysiadały z
autokarów i nowe grupy ludzi tarasowały mi drogę.
Nie pokonywałem kolejnych kilometrów w jakimś zawrotnym tempie, bo na takim mi specjalnie nie zależało. Mi i większości biegaczy po prostu zależało, żeby pokonać dystans maratoński w Watykanie.
Zdarzyło mi się dublować na trasie innych biegaczy, niektórych nawet nie jeden raz, ale sam też zostałem zdublowany przez biegaczy z Finlandii i ze Słowenii.
Z biegaczem ze Słowenii (Borut Gruden) ze względu na to, że mamy taką samą „przypadłość biegową”, czyli bieganie maratonów w różnych krajach, trochę się nawet znamy. Czasami mamy ze sobą kontakt internetowy wymieniając się informacjami z różnych biegów maratońskich. Facet nabiegał już więcej ode mnie…
Kiedy kończyłem ostatnie okrążenie okazało się, że do dystansu maratońskiego brakuje mi jeszcze ok. 1,5 km…. Jak podała mi Ania,
zawodnicy przede mną też mieli taki problem.
Nie pozostało mi nic innego jak pokonać jeszcze 4-krotnie Via della Conciliazione i „dobić” te 1,5km. Następnie dobiegłem do obelisku na Pl. Św. Piotra, gdzie znajdowała się symboliczna meta naszych nieoficjalnych zawodów.
Po chwili dołączyła do mnie Ania
Tam chwila odpoczynku symboliczne udekorowanie medalem i można było udać
się do domu…
Jeśli chodzi o medal, to wykonałem go sobie samodzielnie. To samo zrobiłem z numerem startowym, ponieważ ani medal, ani numer nie były przewidziane w tych zawodach, ale nie ma się co dziwić, bo przecież były one zupełnie darmowe.
Maraton ukończyło 20 osób; 13 mężczyzn i 7 kobiet. Ja ze swoim czasem 4:52:29 zająłem 4 miejsce w kategorii OPEN i 3 miejsce wśród mężczyzn.
Jako ciekawostkę dodam, że tylko 1 osoba ukończyła ten bieg z czasem poniżej 4 godzin.
Ale tak jak już wcześniej wspominałem, nie czas był najważniejszy, tylko fakt pokonania maratonu w Watykanie.



