
gdzie temat z  dowcipami?
- Kazig
- Zaprawiony W Bojach
- Posty: 2518
- Rejestracja: 01 paź 2001, 11:12
- Życiówka na 10k: brak
- Życiówka w maratonie: brak
- Lokalizacja: Warszawa Targówek
- Kontakt:
nie wierzę 

- krzycho
- Zaprawiony W Bojach
- Posty: 2397
- Rejestracja: 20 cze 2001, 10:36
- Życiówka na 10k: brak
- Życiówka w maratonie: brak
- Lokalizacja: Kraków
ja też nie bardzo, ale koleżanka mi podesłała i sie uśmiałem, więc puszczam dalej.
widze, że jakiś nowy program Ci zainstalowali...

widze, że jakiś nowy program Ci zainstalowali...

[i]i taaak warrrto żyć[/i]
k
k
- Kazig
- Zaprawiony W Bojach
- Posty: 2518
- Rejestracja: 01 paź 2001, 11:12
- Życiówka na 10k: brak
- Życiówka w maratonie: brak
- Lokalizacja: Warszawa Targówek
- Kontakt:
WIN98 I OFFIS97 załatwił sprawę...
teraz babrze się w akcesie na szkoleniu, uczymy sie indeksowac...
teraz babrze się w akcesie na szkoleniu, uczymy sie indeksowac...
-
- Zaprawiony W Bojach
- Posty: 294
- Rejestracja: 24 lip 2003, 19:30
- Życiówka na 10k: brak
- Życiówka w maratonie: brak
- Lokalizacja: Logrono
..a czasem też b r z y d k i :)
-
- Zaprawiony W Bojach
- Posty: 294
- Rejestracja: 24 lip 2003, 19:30
- Życiówka na 10k: brak
- Życiówka w maratonie: brak
- Lokalizacja: Logrono
jakoś tak niedawno był przprowadzany test na inteligencję polaków.
Na razie nie znam wyników (nie sprawdzałem) ale proponuję wam kilka zabawek z tym związanych.
Na razie na wesoło - potem będzie poważnie!
np. taki dziw !!!!

albo taki test
a albo może taki
a jutro zaczynam zadawać poważne zagadki!
Na razie nie znam wyników (nie sprawdzałem) ale proponuję wam kilka zabawek z tym związanych.
Na razie na wesoło - potem będzie poważnie!

np. taki dziw !!!!

albo taki test
a albo może taki
a jutro zaczynam zadawać poważne zagadki!

..a czasem też b r z y d k i :)
- raner
- Zaprawiony W Bojach
- Posty: 347
- Rejestracja: 26 lut 2003, 22:43
- Życiówka na 10k: brak
- Życiówka w maratonie: brak
- Lokalizacja: Poznań
Grupa rosyjskich turystów przyjezdza do Anglii .
Gdy maja wyruszyc zwiedzac miasto przewodnik ich uprzedza:
- Badzcie ostrozni w zadnym wypadku nie oddzielajcie sie od
grupy. Tutaj wszedzie sutenerzy stoja. No jesli sie zgubicie
szukajcie rosyjskiego konsulatu
No ale jak to zwykle na wycieczkach zawsze ktos musi sie
zgubic..do takiego wlasnie zgubionego podchodzi jakis mezczyzna
- Do you want a white woman?
- No, no! - krzyczy mezczyzna
- Do you want a black woman?
- No!
- Do you want a man?!
- No!!!
- Do you want an animal?!!
- NO!!! I WANT RUSSIAN CONSUL!
- Possible, but very expensive.. .
Gdy maja wyruszyc zwiedzac miasto przewodnik ich uprzedza:
- Badzcie ostrozni w zadnym wypadku nie oddzielajcie sie od
grupy. Tutaj wszedzie sutenerzy stoja. No jesli sie zgubicie
szukajcie rosyjskiego konsulatu
No ale jak to zwykle na wycieczkach zawsze ktos musi sie
zgubic..do takiego wlasnie zgubionego podchodzi jakis mezczyzna
- Do you want a white woman?
- No, no! - krzyczy mezczyzna
- Do you want a black woman?
- No!
- Do you want a man?!
- No!!!
- Do you want an animal?!!
- NO!!! I WANT RUSSIAN CONSUL!
- Possible, but very expensive.. .
oceniaj swój sukces na podstawie tego z czego musiałeś zrezygnować żeby go osiągnąć[/b] gg310854
- Sandy
- Wyga
- Posty: 83
- Rejestracja: 25 maja 2003, 20:06
- Życiówka na 10k: brak
- Życiówka w maratonie: brak
Gostek przychodzi do teatru z piwem i rybą. Siada, patrzy, a tu dookoła tyle ludzi... Pić jakoś tak niewygodnie i piwa nawet nie ma jak otworzyć. Nagle sąsiad z prawej do niego:- Pan pierwszy raz w teatrze? Gostek:- No. Sąsiad: - Piwo o podłokietnik Pan otworzy. Gostek tak i zrobił i pije z uśmiechem, ale potem myśli sobie co by z tą rybą zrobić. I tu sąsiad z lewej do niego:- Pan pierwszy raz w teatrze? Gostek:- No.Sąsiad: przedstawienia przecie - ryba niech se Pan na nim położy i już. Gostek siedzi, piwo pije i rybę wpieprza, ale tak coś go pęcherz uwiera a wyjść niewygodnie jakoś niby w pier- Ma Pan program wszym rzędzie... Ale tu sąsiad z tyłu do niego: - Pan pierwszy raz w teatrze?. Gostek: - No. Sąsiad:- Przecież my na balkonie jesteśmy, wiec wstań se Pan i lej na parter. Gostek wstał i leje. No ale tam w dole podnosi się łysy na którego głowę się odlewał i krzyczy do niego: - Pan pierwszy raz w teatrze czy jak? Gostek: - No.Łysy:- No to nie lej Pan w jedno miejsce co!!!
Zachodzi nowy ruski do drogiej restauracji, zajmuje stolik. Podchodzi do niego kelner. Ruski zamawia: - Ty, słuchaj, masz czarny kawior? - Tak, oczywiście - No to daj mi tu kawioru za 5 tysięcy. - Zaraz przyniosę - A wódę masz? - Tak, oczywiście - No to nieś mi tu wódę za 5 tysięcy Przyniesiono nowemu ruskiemu zamówienie - ten wódki się ochlał po czym zmęczony piciem zarył mordą w kawiorze. Za jakiś czas do restauracji wchodzi ekstrawagancki inteligencik. Usiadł przy stoliku obok nowego ruskiego. Podchodzi kelner i pyta: - Jakie będzie pańskie zamówienie? - Po pierwsze, proszę mi przynieść wino rocznik `47 - Oczywiście - Wino ma być z winogron, które dojrzewały na nasłonecznionym stoku. Nalać proszę mi tego wina dokładnie 78 g do kieliszka ze złotum paseczkiem dookoła. - Tak, oczywiście - ze złoty paskiem. - Jako danie główne chciałbym zamówić kurę natartą czosnkiem z lekko przypieczoną skórką na nóżkach. Dodatkowo do kuperka proszę nalać 20 g oliwy z oliwek. - Gdzie nalać? - Pyta kelner. - W kuper! - Gdzie, gdzie? - W dupę pieprzonej kurze !!! Nagle budzi się nowy ruski i na całe gardło ryczy: - I MNIE TEZ W DUPĘ OLIWĘ ZA 5 TYSIĘCY !!!!!!!!
Rosja. Wiek XIX. Pociąg Moskwa - Petersburg. Przedział sypialny. Na dolnej półce śpi generał, na górnej - pop, a po przeciwległej stronie żona popa i córka. U samej góry śpi jeszcze ordynans generała. I tak, w środku nocy ordynans ów zeskakuje z półki i głośno melduje: - Panie generale, się odleję. Po czym wychodzi. Rozbudzony pop z oburzeniem zwraca się do generała: - Panie generale, jak można? Na co on sobie pozwala? Pan przecież jest generał, co krew za ojczyznę przelewał, cała pierś w medalach, a ten tu do pana - "się odleję"?! To ja, sługa boży, łysiny się dorobiłem każdego dnia i każdej nocy prosząc Boga o wybaczenie panu wszelkich grzechów, a ten przy mnie - "się odleję"?! Tu żona moja, całe życie mi poświeciła, jako młodziutka kobieta wyszła za mnie za mąż, a ten w jej obecności - "się odleję"?! Córka małoletnia jeszcze, dziewica niewinna, duszyczka nieskazitelna, a ten przy niej - "się odleję"?!!! Jak można?! Jak on śmie?!!! Niech się pan rozprawi z nim po wojskowemu, panie generale!!! Wraca ordynans: - Panie generale, legnę - się odlałem już. - A to ty, ćwoku niemyty, palancie przebrzydły!!! Ja według ciebie to kto? - Psi ogon czy generał, co krew za ojczyznę przelewał, pierś cała w medalach... a ty tu do mnie - "się odlałem"?! A to kto według ciebie jest? - Koński placek czy łysina sługi bożego, co każdego dnia i każdej nocy modli się o wybaczenie nam pierdzielonych grzechów... ty przy nim - "się odlałem"?!! No a tu kto, do cholery? - Ku.ew przydrożna czy żona wielebnego, co całe życie mu poświeciła i jako nastolata za maż za niego wyszła dupy swej nie dając sąsiadowi.. a ty w jej obecności - "się odlałem"!!! A to, no kto to jest według ciebie? - Szkapa wyje.ana czy córa popa grzechu nie znająca, co do mordy jeszcze nie brała.. a ty przy niej "się odlałem"?!!! Spierd.laj na górę i zakaz odlewania się do samego Petersburga !!!!
Wiek XIX. Rosja. Moskwa. Zimowy wieczór. Plac przed operą. Na ulicę wychodzi po premierze szanowna widownia, panowie: eleganckie płaszcze, cylindry, oczywiście jakże modne wtedy laseczki.., ktoś pali cygaro; panie: stroje wieczorowe, szale z norek i szynszyli.. Błyszczą brylanty i drogocenne kamienie, słychać wesoły żeński chichot, podjeżdżają eleganckie powozy... Obok zatrzymuje się wóz asenizacyjny, taki co gówno wozi, zaprzęgnięty do dwóch klaczy uwalonych od nóg aż po same głowy w gównie. Ogólnie zapach - gówniany. Na wozie oczywiście leży beczka pełna gówna... a dwaj powożący także ujeb... po uszy. Nagle jeden do drugiego mówi ziorając na szanowny tłum: - Idę się odlać, a ty patrzy coby nam tej beczki nikt nie zapier**lił...* * *Moskwa, połowa lat 20-tych. Zima. Piździ. Nastoletni chłopiec bawi się śnieżkami na podwórku. Nagle słychać dźwięk rozbitego szkła. Wybiega typowy rosyjski dozorca z miotłą - srogi, ze świńską mordą, ubrany w waciak i uszankę. Zaczyna biec za chłopakiem. A ten uciekając tak sobie myśli: "Po co, no po co to wszystko? Po co, skoro ja już dawno nie jestem małym chłopcem. Po co te śnieżki i ci koledzy z podwórka? Odrobiłem już lekcje, wiec czemu nie siedzę w domu i nie czytam książki mojego ulubionego pisarza Ernesta Hemingwaya?"W tym samym czasie. Hawana. Ernest Hemingway siedzi w swoim gabinecie w podmiejskiej willi. Kończy właśnie kolejną powieść, rozmyśla: "Po co, no po co to wszystko? Jak mi wszystko już obrzydło, ta cała Kuba, te plaże, banany, trzcina cukrowa, te upały.. Pije jakiś syf z marynarzami lub staram się nadać nutę romantyzmu cuchnącym rybakom. Czemuż nie jestem w Paryżu i nie siedzę ze swoim najlepszym przyjacielem Andre Maurois w towarzystwie dwóch pięknych kurtyzan, popijając poranny aperitif i debatując o sensie życia?"W tym samym czasie. Paryż. Andre Maurois leży w swojej sypialni, spogląda na kurtyzanę, myśli: "Po co, no po co to wszystko? Jakże ja ma dość tego Paryża, tych gruboskórnych Francuzów, tej wieży Eiffla z której ptaki srają mi na głowę. Upijam się każdego dnia, głupieje od tych dziwek i dymu papierosów. Dlaczego nie jestem teraz w Moskwie, gdzie chłód i śnieg? Czemu nie siedzę teraz z moim przyjacielem Andriejem Płatonowem przy stakańciku wódki, rozmawiając o wieczności...?"W tym samym czasie. Moskwa. Zima. Piździ. Andriej Płatonow w waciaku i uszance goni jakiegoś wyrostka powtarzając sobie w myśli: "Jak go złapię to zaj**ię, zaj**ię ja psa!!!`
Zachodzi nowy ruski do drogiej restauracji, zajmuje stolik. Podchodzi do niego kelner. Ruski zamawia: - Ty, słuchaj, masz czarny kawior? - Tak, oczywiście - No to daj mi tu kawioru za 5 tysięcy. - Zaraz przyniosę - A wódę masz? - Tak, oczywiście - No to nieś mi tu wódę za 5 tysięcy Przyniesiono nowemu ruskiemu zamówienie - ten wódki się ochlał po czym zmęczony piciem zarył mordą w kawiorze. Za jakiś czas do restauracji wchodzi ekstrawagancki inteligencik. Usiadł przy stoliku obok nowego ruskiego. Podchodzi kelner i pyta: - Jakie będzie pańskie zamówienie? - Po pierwsze, proszę mi przynieść wino rocznik `47 - Oczywiście - Wino ma być z winogron, które dojrzewały na nasłonecznionym stoku. Nalać proszę mi tego wina dokładnie 78 g do kieliszka ze złotum paseczkiem dookoła. - Tak, oczywiście - ze złoty paskiem. - Jako danie główne chciałbym zamówić kurę natartą czosnkiem z lekko przypieczoną skórką na nóżkach. Dodatkowo do kuperka proszę nalać 20 g oliwy z oliwek. - Gdzie nalać? - Pyta kelner. - W kuper! - Gdzie, gdzie? - W dupę pieprzonej kurze !!! Nagle budzi się nowy ruski i na całe gardło ryczy: - I MNIE TEZ W DUPĘ OLIWĘ ZA 5 TYSIĘCY !!!!!!!!
Rosja. Wiek XIX. Pociąg Moskwa - Petersburg. Przedział sypialny. Na dolnej półce śpi generał, na górnej - pop, a po przeciwległej stronie żona popa i córka. U samej góry śpi jeszcze ordynans generała. I tak, w środku nocy ordynans ów zeskakuje z półki i głośno melduje: - Panie generale, się odleję. Po czym wychodzi. Rozbudzony pop z oburzeniem zwraca się do generała: - Panie generale, jak można? Na co on sobie pozwala? Pan przecież jest generał, co krew za ojczyznę przelewał, cała pierś w medalach, a ten tu do pana - "się odleję"?! To ja, sługa boży, łysiny się dorobiłem każdego dnia i każdej nocy prosząc Boga o wybaczenie panu wszelkich grzechów, a ten przy mnie - "się odleję"?! Tu żona moja, całe życie mi poświeciła, jako młodziutka kobieta wyszła za mnie za mąż, a ten w jej obecności - "się odleję"?! Córka małoletnia jeszcze, dziewica niewinna, duszyczka nieskazitelna, a ten przy niej - "się odleję"?!!! Jak można?! Jak on śmie?!!! Niech się pan rozprawi z nim po wojskowemu, panie generale!!! Wraca ordynans: - Panie generale, legnę - się odlałem już. - A to ty, ćwoku niemyty, palancie przebrzydły!!! Ja według ciebie to kto? - Psi ogon czy generał, co krew za ojczyznę przelewał, pierś cała w medalach... a ty tu do mnie - "się odlałem"?! A to kto według ciebie jest? - Koński placek czy łysina sługi bożego, co każdego dnia i każdej nocy modli się o wybaczenie nam pierdzielonych grzechów... ty przy nim - "się odlałem"?!! No a tu kto, do cholery? - Ku.ew przydrożna czy żona wielebnego, co całe życie mu poświeciła i jako nastolata za maż za niego wyszła dupy swej nie dając sąsiadowi.. a ty w jej obecności - "się odlałem"!!! A to, no kto to jest według ciebie? - Szkapa wyje.ana czy córa popa grzechu nie znająca, co do mordy jeszcze nie brała.. a ty przy niej "się odlałem"?!!! Spierd.laj na górę i zakaz odlewania się do samego Petersburga !!!!
Wiek XIX. Rosja. Moskwa. Zimowy wieczór. Plac przed operą. Na ulicę wychodzi po premierze szanowna widownia, panowie: eleganckie płaszcze, cylindry, oczywiście jakże modne wtedy laseczki.., ktoś pali cygaro; panie: stroje wieczorowe, szale z norek i szynszyli.. Błyszczą brylanty i drogocenne kamienie, słychać wesoły żeński chichot, podjeżdżają eleganckie powozy... Obok zatrzymuje się wóz asenizacyjny, taki co gówno wozi, zaprzęgnięty do dwóch klaczy uwalonych od nóg aż po same głowy w gównie. Ogólnie zapach - gówniany. Na wozie oczywiście leży beczka pełna gówna... a dwaj powożący także ujeb... po uszy. Nagle jeden do drugiego mówi ziorając na szanowny tłum: - Idę się odlać, a ty patrzy coby nam tej beczki nikt nie zapier**lił...* * *Moskwa, połowa lat 20-tych. Zima. Piździ. Nastoletni chłopiec bawi się śnieżkami na podwórku. Nagle słychać dźwięk rozbitego szkła. Wybiega typowy rosyjski dozorca z miotłą - srogi, ze świńską mordą, ubrany w waciak i uszankę. Zaczyna biec za chłopakiem. A ten uciekając tak sobie myśli: "Po co, no po co to wszystko? Po co, skoro ja już dawno nie jestem małym chłopcem. Po co te śnieżki i ci koledzy z podwórka? Odrobiłem już lekcje, wiec czemu nie siedzę w domu i nie czytam książki mojego ulubionego pisarza Ernesta Hemingwaya?"W tym samym czasie. Hawana. Ernest Hemingway siedzi w swoim gabinecie w podmiejskiej willi. Kończy właśnie kolejną powieść, rozmyśla: "Po co, no po co to wszystko? Jak mi wszystko już obrzydło, ta cała Kuba, te plaże, banany, trzcina cukrowa, te upały.. Pije jakiś syf z marynarzami lub staram się nadać nutę romantyzmu cuchnącym rybakom. Czemuż nie jestem w Paryżu i nie siedzę ze swoim najlepszym przyjacielem Andre Maurois w towarzystwie dwóch pięknych kurtyzan, popijając poranny aperitif i debatując o sensie życia?"W tym samym czasie. Paryż. Andre Maurois leży w swojej sypialni, spogląda na kurtyzanę, myśli: "Po co, no po co to wszystko? Jakże ja ma dość tego Paryża, tych gruboskórnych Francuzów, tej wieży Eiffla z której ptaki srają mi na głowę. Upijam się każdego dnia, głupieje od tych dziwek i dymu papierosów. Dlaczego nie jestem teraz w Moskwie, gdzie chłód i śnieg? Czemu nie siedzę teraz z moim przyjacielem Andriejem Płatonowem przy stakańciku wódki, rozmawiając o wieczności...?"W tym samym czasie. Moskwa. Zima. Piździ. Andriej Płatonow w waciaku i uszance goni jakiegoś wyrostka powtarzając sobie w myśli: "Jak go złapię to zaj**ię, zaj**ię ja psa!!!`
Zycie to tylko chwila, ale jaka soczysta !
- Sandy
- Wyga
- Posty: 83
- Rejestracja: 25 maja 2003, 20:06
- Życiówka na 10k: brak
- Życiówka w maratonie: brak
NOWE PODRÓŻE BEN LADENA - POLSKA
Poniedziałek 7:00
Allah Akbar. Cały świat się o nas dowie. Dziś zamach na okupantów z Polski. Tym razem na ich ziemi. Cel - Okęcie. Tradycyjnie porwiemy samoloty - cztery. Jeden spadnie od razu, trzy sparaliżują pozostałe porty lotnicze. Zwycięstwo jest nasze!!!
Poniedziałek 17:00
Cały czas nie możemy znaleźć bagaży. Nici z ataku, na dodatek możemy już stąd nie wyjechać... To nic - jutro atak na Balice - tam musi się udać!
Wtorek 7:00
Dziś bracia wyjechali do Balic. Nie mamy bagaży, ale sterroryzujemy obsługę plastikowymi nożami i widelcami. Będzie dobrze.
Wtorek 18:00
Bracia Talibowie wrócili - śmierdząca sprawa: kazano im zapłacić za autostradę, a jak byli przy lotnisku (15 minut później) kazali im zapłacić znowu. Wycofaliśmy się żeby nie budzić podejrzeń. Zresztą podobno i tak w polskich samolotach nie dają sztućców, bo je się tylko kanapki.
PS Jutro atakujemy siedzibę polskiego rządu.
Środa 8:00
Dziś atak na polski parlament - mamy już dwa autobusy z przyczepami załadowane karbidem. Trotyl ukradli nam w poniedziałek na lotnisku, nic innego nie dało się skombinować. Autobusy wyjeżdzają o 8:30 - godziny wyjazdu przyczep jeszcze nie znamy - tajemnica. Plan jest prosty -
przejeżdzamy przez Warszawę i pierdut. Allach jest wielki!!!
Środa 17:30
Znów coś poszło nie tak. Bez problemów dotarliśmy do celu, ale droga była zablokowana przez samochody. Na wszystkich biało-czerwone wstążki.
W każdym jeden kierowca-samobójca . Chyba przewidzieli nasz atak i wystawili swoich żołnierzy (prawie sami faceci, żadnych starców i dzieci - elita).
PS Te dziury po drodze to chyba też nie przypadek - czyżby planowali zaminować drogę? Jutro zmiana planów - cel: Pałac Kultury. Tymczasem wycofamy się pod Warszawę...
Czwartek 7:00
Wstaliśmy rano bo plan wymaga szybkich posunięć, poza tym zadekowaliśmy się pod Warszawą. Wyjazd o 7:10, prejazd przez Janki, Raszyn, wysadzamy Pałac Kultury Nauki i (na) Sztuki, po czym pryskamy do Klewek, gdzie bracia Talibowie podstawią helikoptery. BUŁKA Z MASŁEM.
Czwartek 17:30
Oddam życie za bułkę z masłem. Stoimy od rana w Raszynie. Jakieś pacany w biało-czerwonych krawatach w kółko chodzą po pasach. Nie da się przejechać - próbowaliśmy ich staranować, na szczęście Ahmed zauważył leżące po drugiej stronie odwrócone brony. Dobrze że nie szarżowaliśmy - nie byłoby jak wrócić do Janek do McDonalda...
PS Tym razem rzucili przeciwko nam starców i baby - widocznie nas lekceważą. Ale my mamy plan - wrócimy w nocy
Piątek 6:30
Wreszcie przechytrzyliśmy wroga - przyjechaliśmy w nocy. Siedzimy przed stadionem Legii (X-Lecia był większy, ale jakieś męty się kręciły).
Piątek 7:30
Super wiadomość - namówiliśmy na akcję jakąś wycieczkę - przyjechała autokarami i od razu zgodziła się na akcję. Mają nawet własne siekiery, materiały wybuchowe i transparenty. Idzie nam jak z płatka. Allach nam sprzyja.
Piątek 16:30
Nie, noooo. Co za ludzie - nie dość, że sami dostali pałami, to jeszcze pobili naszych braci Talibów. LUDZIE JAK KTOŚ MA BRODĘ TO JESZCZE NIE ZNACZY ŻE JEST ŻYDEM. Żydzi mają PEJSY!!!!! Patrzcie trochę uważniej...
Mam tego dość. Kit z Polską. Jutro atakujemy SALWADOR!
Sobota 1:30
Jak podaje rzecznik Straży Granicznej, niedaleko przejścia granicznego w Kołbaskowie zatrzymano grupę wychudzonych, obdartych i głodnych starców. Umyto ich i ubrano. Na migi prosili, żeby nie strzyc bród. Niestety - nawet tłumaczom z ośrodka dla zbiegłych Rumunów nie dało się ze starcami dogadać. Tyle tylko wiadomo, że chcieli jechać do Ameryki z jakąś "pracą". Zapewne to kolejna grupa Pakistańczyków z jakiejś ubogiej wioski. Odsyłamy ich dziś LOT-em. Wyglądają na wzruszonych.
Epilog
Al-Dżazira - Katar: Osama Ben Laden ogłosił zwycięstwo Talibów. Szczegóły nie są znane, ale podobno przekupiono pewnych decydentów w Europie i USA.
BBC - USA: Prezydent USA ogłosił ewakuację Białego Domu. Jak powiedział: "Pewnym decyzjom nie dało się zapobiec, a pewnych spraw - zatrzymać. Pryskamy do Salwadoru - tam można co nieco załatwić - od czego jest CIA".
PAP - Polska: Po licznych zabiegach - choć dość nieoczekiwanie i w niewyjaśnionych okolicznościach - USA zniosła wizy dla Polaków. Polacy od dziś jeżdżą dokąd chcą i robią co chcą.
Poniedziałek 7:00
Allah Akbar. Cały świat się o nas dowie. Dziś zamach na okupantów z Polski. Tym razem na ich ziemi. Cel - Okęcie. Tradycyjnie porwiemy samoloty - cztery. Jeden spadnie od razu, trzy sparaliżują pozostałe porty lotnicze. Zwycięstwo jest nasze!!!
Poniedziałek 17:00
Cały czas nie możemy znaleźć bagaży. Nici z ataku, na dodatek możemy już stąd nie wyjechać... To nic - jutro atak na Balice - tam musi się udać!
Wtorek 7:00
Dziś bracia wyjechali do Balic. Nie mamy bagaży, ale sterroryzujemy obsługę plastikowymi nożami i widelcami. Będzie dobrze.
Wtorek 18:00
Bracia Talibowie wrócili - śmierdząca sprawa: kazano im zapłacić za autostradę, a jak byli przy lotnisku (15 minut później) kazali im zapłacić znowu. Wycofaliśmy się żeby nie budzić podejrzeń. Zresztą podobno i tak w polskich samolotach nie dają sztućców, bo je się tylko kanapki.
PS Jutro atakujemy siedzibę polskiego rządu.
Środa 8:00
Dziś atak na polski parlament - mamy już dwa autobusy z przyczepami załadowane karbidem. Trotyl ukradli nam w poniedziałek na lotnisku, nic innego nie dało się skombinować. Autobusy wyjeżdzają o 8:30 - godziny wyjazdu przyczep jeszcze nie znamy - tajemnica. Plan jest prosty -
przejeżdzamy przez Warszawę i pierdut. Allach jest wielki!!!
Środa 17:30
Znów coś poszło nie tak. Bez problemów dotarliśmy do celu, ale droga była zablokowana przez samochody. Na wszystkich biało-czerwone wstążki.
W każdym jeden kierowca-samobójca . Chyba przewidzieli nasz atak i wystawili swoich żołnierzy (prawie sami faceci, żadnych starców i dzieci - elita).
PS Te dziury po drodze to chyba też nie przypadek - czyżby planowali zaminować drogę? Jutro zmiana planów - cel: Pałac Kultury. Tymczasem wycofamy się pod Warszawę...
Czwartek 7:00
Wstaliśmy rano bo plan wymaga szybkich posunięć, poza tym zadekowaliśmy się pod Warszawą. Wyjazd o 7:10, prejazd przez Janki, Raszyn, wysadzamy Pałac Kultury Nauki i (na) Sztuki, po czym pryskamy do Klewek, gdzie bracia Talibowie podstawią helikoptery. BUŁKA Z MASŁEM.
Czwartek 17:30
Oddam życie za bułkę z masłem. Stoimy od rana w Raszynie. Jakieś pacany w biało-czerwonych krawatach w kółko chodzą po pasach. Nie da się przejechać - próbowaliśmy ich staranować, na szczęście Ahmed zauważył leżące po drugiej stronie odwrócone brony. Dobrze że nie szarżowaliśmy - nie byłoby jak wrócić do Janek do McDonalda...
PS Tym razem rzucili przeciwko nam starców i baby - widocznie nas lekceważą. Ale my mamy plan - wrócimy w nocy
Piątek 6:30
Wreszcie przechytrzyliśmy wroga - przyjechaliśmy w nocy. Siedzimy przed stadionem Legii (X-Lecia był większy, ale jakieś męty się kręciły).
Piątek 7:30
Super wiadomość - namówiliśmy na akcję jakąś wycieczkę - przyjechała autokarami i od razu zgodziła się na akcję. Mają nawet własne siekiery, materiały wybuchowe i transparenty. Idzie nam jak z płatka. Allach nam sprzyja.
Piątek 16:30
Nie, noooo. Co za ludzie - nie dość, że sami dostali pałami, to jeszcze pobili naszych braci Talibów. LUDZIE JAK KTOŚ MA BRODĘ TO JESZCZE NIE ZNACZY ŻE JEST ŻYDEM. Żydzi mają PEJSY!!!!! Patrzcie trochę uważniej...
Mam tego dość. Kit z Polską. Jutro atakujemy SALWADOR!
Sobota 1:30
Jak podaje rzecznik Straży Granicznej, niedaleko przejścia granicznego w Kołbaskowie zatrzymano grupę wychudzonych, obdartych i głodnych starców. Umyto ich i ubrano. Na migi prosili, żeby nie strzyc bród. Niestety - nawet tłumaczom z ośrodka dla zbiegłych Rumunów nie dało się ze starcami dogadać. Tyle tylko wiadomo, że chcieli jechać do Ameryki z jakąś "pracą". Zapewne to kolejna grupa Pakistańczyków z jakiejś ubogiej wioski. Odsyłamy ich dziś LOT-em. Wyglądają na wzruszonych.
Epilog
Al-Dżazira - Katar: Osama Ben Laden ogłosił zwycięstwo Talibów. Szczegóły nie są znane, ale podobno przekupiono pewnych decydentów w Europie i USA.
BBC - USA: Prezydent USA ogłosił ewakuację Białego Domu. Jak powiedział: "Pewnym decyzjom nie dało się zapobiec, a pewnych spraw - zatrzymać. Pryskamy do Salwadoru - tam można co nieco załatwić - od czego jest CIA".
PAP - Polska: Po licznych zabiegach - choć dość nieoczekiwanie i w niewyjaśnionych okolicznościach - USA zniosła wizy dla Polaków. Polacy od dziś jeżdżą dokąd chcą i robią co chcą.
Zycie to tylko chwila, ale jaka soczysta !
- raner
- Zaprawiony W Bojach
- Posty: 347
- Rejestracja: 26 lut 2003, 22:43
- Życiówka na 10k: brak
- Życiówka w maratonie: brak
- Lokalizacja: Poznań
polecam fajną gre :
http://humor.is/leikir/breakout.swf
ewentualnie troszke rytmów ( wymaga potężnego nagłosnienia zeby słyszeli tez sąsiedzi )
http://users.belgacom.net/treets_reserv ... ubdub.html
(Edited by raner at 9:18 pm on Oct. 25, 2003)
http://humor.is/leikir/breakout.swf
ewentualnie troszke rytmów ( wymaga potężnego nagłosnienia zeby słyszeli tez sąsiedzi )
http://users.belgacom.net/treets_reserv ... ubdub.html
(Edited by raner at 9:18 pm on Oct. 25, 2003)
oceniaj swój sukces na podstawie tego z czego musiałeś zrezygnować żeby go osiągnąć[/b] gg310854
- active
- Zaprawiony W Bojach
- Posty: 262
- Rejestracja: 30 cze 2003, 08:46
- Życiówka na 10k: brak
- Życiówka w maratonie: brak
- Lokalizacja: Warszawa, Stara Praga
- Kontakt:
Regula Planera:
Jezeli zrobisz wyjatek, to nastepnym razem
bedzie juz uwazany za twoj obowiazek.
Prawo Slousa:
Jezli wykonujesz robote zbyt dobrze,
to juz sie od niej nie odczepisz.
Franco prawo miejsca pracy:
Jesli to, co robisz sprawia ci przyjemnosc,
to najpewniej partaczysz.
Larsona zasada biurokratyczna:
Dokonaj czegos niemozliwego,
a szef zaliczy to do twoich obowiazkow.
Pierwsza pulapka geniusza:
Zaden szef nie bedzie trzymac pracownika,
ktory ma zawsze racje.
Prawo Otta:
Gdy szef staje przy biurku,
zawsze akurat robisz cos niekoniecznego.
Prawo Benchleya:
Kazdy moze odwalic dowolny kawal roboty, jesli tylko
nie nalezy to do jego obowiazkow.
Prawo Clyde'a:
Im dluzej zwlekasz z tym, co masz do zrobienia,
tym wieksza szansa, ze ktos cie wyreczy.
Achesona regula biurokracji:
Raport ma sluzyc nie poinformowaniu czytelnika,
lecz ochronie autora.
Prawo Mosleya:
Poczynania szefow sa oparte na micie,
ze przyszly rozwoj organizacji zrekompensuje dawne niedorobki.
Piata regula powodzenia w biznesie:
Pilnuj, zeby szef szefa nie dobieral sie szefowi do tylka.
Trzecie prawo wydajnosci:
Kiedy szefowie mowia o polepszeniu wydajnosci,
nigdy nie maja na mysli siebie.
Zasada Prince'a:
Ludzie, ktorzy pracuja siedzac, zarabiaja wiecej od tych,
ktorzy pracuja stojac.
Wellera prawo zdobywania funduszy:
Nigdy nie przyznawaj, ze masz wystarczajaco duzo
personelu, miejsca i pieniedzy.
Robertsona regula biurokracji:
Im wiecej dyrektyw wydasz, aby rozwiazac problem,
tym gorzej sie to wszystko skonczy.
Andersona prawo przetrwania dla nizszego personelu:
1. Nigdy nie miej za czesto racji.
2. Aluzje lepiej przyjmowac,nie czynic.
Prawo Chapmana:
Nie badz niezastapiony.
Ludzie niezastapieni nie awansuja.
Prawo Owena:
Jesli jestes dobry, to cala robota zwali sie na ciebie.
Jesli jestes naprawde dobry, to nie dopuscisz do tego.
Prawo tytulatury p.o. dyrektora odpowiedzialnego:
Im dluzszy tytul tym mniej wazna praca.
Prawo Coblitza:
Kazda komisja jest w stanie podjac decyzje glupsza
niz ktorykolwiek z jej czlonkow.
Phillipa prawo procedur komisyjnych:
Latwe do przeprowadzenia sa tylko zmiany na gorsze.
Prawo Petersona:
Nigdy nie opozniaj konca narady,
ani poczatku przerwy obiadowej.
Chapmana reguly komisyjne:
- Nigdy nie zjawiaj sie na czas, bo bedziesz musial zaczynac.
- Nie odzywaj sie do polowy posiedzenia,
a zyskasz opinie czlowieka inteligentnego.
- Badz tak malo konkretny, jak to tylko mozliwe;
dzieki temu nikogo nie urazisz.
- Kiedy masz watpliwosci zaproponuj powolanie podkomisji
- Pierwszy wystap z wnioskiem o przelozenie obrad;
zyskasz popularnosc, gdyz wszyscy na to czekaja.
Prawo Wolinskiego:
Praca w zespole polega na tym, ze przez polowe czasu
trzeba tlumaczyc innym, ze sa w bledzie.
Jezeli zrobisz wyjatek, to nastepnym razem
bedzie juz uwazany za twoj obowiazek.
Prawo Slousa:
Jezli wykonujesz robote zbyt dobrze,
to juz sie od niej nie odczepisz.
Franco prawo miejsca pracy:
Jesli to, co robisz sprawia ci przyjemnosc,
to najpewniej partaczysz.
Larsona zasada biurokratyczna:
Dokonaj czegos niemozliwego,
a szef zaliczy to do twoich obowiazkow.
Pierwsza pulapka geniusza:
Zaden szef nie bedzie trzymac pracownika,
ktory ma zawsze racje.
Prawo Otta:
Gdy szef staje przy biurku,
zawsze akurat robisz cos niekoniecznego.
Prawo Benchleya:
Kazdy moze odwalic dowolny kawal roboty, jesli tylko
nie nalezy to do jego obowiazkow.
Prawo Clyde'a:
Im dluzej zwlekasz z tym, co masz do zrobienia,
tym wieksza szansa, ze ktos cie wyreczy.
Achesona regula biurokracji:
Raport ma sluzyc nie poinformowaniu czytelnika,
lecz ochronie autora.
Prawo Mosleya:
Poczynania szefow sa oparte na micie,
ze przyszly rozwoj organizacji zrekompensuje dawne niedorobki.
Piata regula powodzenia w biznesie:
Pilnuj, zeby szef szefa nie dobieral sie szefowi do tylka.
Trzecie prawo wydajnosci:
Kiedy szefowie mowia o polepszeniu wydajnosci,
nigdy nie maja na mysli siebie.
Zasada Prince'a:
Ludzie, ktorzy pracuja siedzac, zarabiaja wiecej od tych,
ktorzy pracuja stojac.
Wellera prawo zdobywania funduszy:
Nigdy nie przyznawaj, ze masz wystarczajaco duzo
personelu, miejsca i pieniedzy.
Robertsona regula biurokracji:
Im wiecej dyrektyw wydasz, aby rozwiazac problem,
tym gorzej sie to wszystko skonczy.
Andersona prawo przetrwania dla nizszego personelu:
1. Nigdy nie miej za czesto racji.
2. Aluzje lepiej przyjmowac,nie czynic.
Prawo Chapmana:
Nie badz niezastapiony.
Ludzie niezastapieni nie awansuja.
Prawo Owena:
Jesli jestes dobry, to cala robota zwali sie na ciebie.
Jesli jestes naprawde dobry, to nie dopuscisz do tego.
Prawo tytulatury p.o. dyrektora odpowiedzialnego:
Im dluzszy tytul tym mniej wazna praca.
Prawo Coblitza:
Kazda komisja jest w stanie podjac decyzje glupsza
niz ktorykolwiek z jej czlonkow.
Phillipa prawo procedur komisyjnych:
Latwe do przeprowadzenia sa tylko zmiany na gorsze.
Prawo Petersona:
Nigdy nie opozniaj konca narady,
ani poczatku przerwy obiadowej.
Chapmana reguly komisyjne:
- Nigdy nie zjawiaj sie na czas, bo bedziesz musial zaczynac.
- Nie odzywaj sie do polowy posiedzenia,
a zyskasz opinie czlowieka inteligentnego.
- Badz tak malo konkretny, jak to tylko mozliwe;
dzieki temu nikogo nie urazisz.
- Kiedy masz watpliwosci zaproponuj powolanie podkomisji
- Pierwszy wystap z wnioskiem o przelozenie obrad;
zyskasz popularnosc, gdyz wszyscy na to czekaja.
Prawo Wolinskiego:
Praca w zespole polega na tym, ze przez polowe czasu
trzeba tlumaczyc innym, ze sa w bledzie.
[b][url=http://www.actv.prv.pl]www.actv.prv.pl (Jak zacząłem biegać?)[/url][/b]
- active
- Zaprawiony W Bojach
- Posty: 262
- Rejestracja: 30 cze 2003, 08:46
- Życiówka na 10k: brak
- Życiówka w maratonie: brak
- Lokalizacja: Warszawa, Stara Praga
- Kontakt:
> Jasio podglądał w sypialni swoich rodziców. Przez dziurkę od
> klucza zobaczył jak tato leżał na mamusi i ruszał tyłkiem.
> Później zaczepił tatę i pyta:
> - Tato, a co ty robiłeś mamusi?
> - Widzisz synku, ... niedługo jedziemy na wakacje nad morze
> i .... dmuchałem mamusię, .... żeby nie zatonęła.
> - O to zupełnie niepotrzebnie - odpowiada Jasiu - wczoraj był
> pan listonosz ... i dmuchał mamę z przodu, ... z tyłu ... i
> jeszcze sprawdzał językiem ... czy nie puszcza ...
> klucza zobaczył jak tato leżał na mamusi i ruszał tyłkiem.
> Później zaczepił tatę i pyta:
> - Tato, a co ty robiłeś mamusi?
> - Widzisz synku, ... niedługo jedziemy na wakacje nad morze
> i .... dmuchałem mamusię, .... żeby nie zatonęła.
> - O to zupełnie niepotrzebnie - odpowiada Jasiu - wczoraj był
> pan listonosz ... i dmuchał mamę z przodu, ... z tyłu ... i
> jeszcze sprawdzał językiem ... czy nie puszcza ...
[b][url=http://www.actv.prv.pl]www.actv.prv.pl (Jak zacząłem biegać?)[/url][/b]
- PedziWiatr
- Wyga
- Posty: 115
- Rejestracja: 26 wrz 2003, 11:01
- Życiówka na 10k: brak
- Życiówka w maratonie: brak
- Lokalizacja: Gliwice
- Kontakt:
Orkiestra kościelna na Górnym Śląsku, dyrygent pyta się:
- Zymbalisten vertig?
- Ja, ja naturlich.
- Puzon vertig?
- Ja.
- Trompette vertig?
- Ja.
- Also, eins, zwei, drei;
- "Boże, coś Polskę..."
- Zymbalisten vertig?
- Ja, ja naturlich.
- Puzon vertig?
- Ja.
- Trompette vertig?
- Ja.
- Also, eins, zwei, drei;
- "Boże, coś Polskę..."
Kto dogoni psa? Kto dogoni psa?
Może Ty, może on, może jednak ja!!!
[url]http://www.kcp.prv.pl[/url]
Może Ty, może on, może jednak ja!!!
[url]http://www.kcp.prv.pl[/url]
- PedziWiatr
- Wyga
- Posty: 115
- Rejestracja: 26 wrz 2003, 11:01
- Życiówka na 10k: brak
- Życiówka w maratonie: brak
- Lokalizacja: Gliwice
- Kontakt:
Przy barze siedzi pijany staruszek i zachowuje się bardzo agresywnie. Upatrzył sobie stół, przy którym siedzą trzej ogoleni i potężnie zbudowani młodzi mężczyźni. Patrząc wyzywająco na jednego z nich, krzyczy na cały głos:
-Toja matka robiła mi laskę!!!
Mężczyzna przez chwilę popatrzył na starca, ale nie zareagował. Krzepki dziadek nie daje za wygraną i pokazuje ręką drugiego faceta:
-Twoją matkę posuwałem, kiedy tylko chciałem!!!
Drugi facet również popatrzył przez chwilę na staruszka i wrócił do rozmowy z towarzyszami. Starzec pijany już niekiepsko kieruje się w stronę trzeciego.
-A z twoją matką to...
Mężczyźni podnoszą się nagle, dwóch z nich bierze intruza pod ramiona, a trzeci cichym głosem mówi:
-Chodź tato, na dzisiaj ci już wystarczy...
-Toja matka robiła mi laskę!!!
Mężczyzna przez chwilę popatrzył na starca, ale nie zareagował. Krzepki dziadek nie daje za wygraną i pokazuje ręką drugiego faceta:
-Twoją matkę posuwałem, kiedy tylko chciałem!!!
Drugi facet również popatrzył przez chwilę na staruszka i wrócił do rozmowy z towarzyszami. Starzec pijany już niekiepsko kieruje się w stronę trzeciego.
-A z twoją matką to...
Mężczyźni podnoszą się nagle, dwóch z nich bierze intruza pod ramiona, a trzeci cichym głosem mówi:
-Chodź tato, na dzisiaj ci już wystarczy...
Kto dogoni psa? Kto dogoni psa?
Może Ty, może on, może jednak ja!!!
[url]http://www.kcp.prv.pl[/url]
Może Ty, może on, może jednak ja!!!
[url]http://www.kcp.prv.pl[/url]
- krzycho
- Zaprawiony W Bojach
- Posty: 2397
- Rejestracja: 20 cze 2001, 10:36
- Życiówka na 10k: brak
- Życiówka w maratonie: brak
- Lokalizacja: Kraków
seksistowskie, uprzedzam...
co by sie stało gdyby meżczyźni naprawdę rządzili tym światem
* swieto kobiet z 8 marca zostaloby przeniesione na 29.02 (raz na cztery lata idzie to zniesc)
* krawata mozna nie wiazac, rozporka nie zapinac
* operacja powiekszenia piersi bylaby refundowana przez kasy chorych
* wszystkie kobiety mialyby to samo imie - dla uproszczenia
* wszystkie kobiety mialyby alergie na zloto, futra i drogie kamienie
* w pracy chlopak ktory najlepiej gra w Quake automatycznie bylby wybierany na kierownika
* kazdy telefon przerywalby polaczenie po 30 sekundach rozmowy
* uwazne wpatrywanie sie w kobiecy biust na pierwszej randce bylby odbierany jako milosne wyznanie
* za jazde lewym pasem 60km/h rozstrzeliwanoby na miejscu
* przewracanie kopniakiem stolika z szachami warcabami lub gra monopol automatycznie oznaczaloby zwyciestwo
* na poczatku kazdego wydania wiadomosci prowadzacy opowiadalby najnowsze sprosne kawaly
* wynalezionoby skarpetki ktore by istnialy tylko w parach. Pozostawione w roznych miejscach podpelzalyby energicznie do siebie.
* bikini byloby najlepszym ubraniem bizneswomen. I nie bizneswomen tez.
* kobiety mialyby okres raz do roku, podczas otwarcia sezonu wedkarskiego...
co by sie stało gdyby meżczyźni naprawdę rządzili tym światem
* swieto kobiet z 8 marca zostaloby przeniesione na 29.02 (raz na cztery lata idzie to zniesc)
* krawata mozna nie wiazac, rozporka nie zapinac
* operacja powiekszenia piersi bylaby refundowana przez kasy chorych
* wszystkie kobiety mialyby to samo imie - dla uproszczenia
* wszystkie kobiety mialyby alergie na zloto, futra i drogie kamienie
* w pracy chlopak ktory najlepiej gra w Quake automatycznie bylby wybierany na kierownika
* kazdy telefon przerywalby polaczenie po 30 sekundach rozmowy
* uwazne wpatrywanie sie w kobiecy biust na pierwszej randce bylby odbierany jako milosne wyznanie
* za jazde lewym pasem 60km/h rozstrzeliwanoby na miejscu
* przewracanie kopniakiem stolika z szachami warcabami lub gra monopol automatycznie oznaczaloby zwyciestwo
* na poczatku kazdego wydania wiadomosci prowadzacy opowiadalby najnowsze sprosne kawaly
* wynalezionoby skarpetki ktore by istnialy tylko w parach. Pozostawione w roznych miejscach podpelzalyby energicznie do siebie.
* bikini byloby najlepszym ubraniem bizneswomen. I nie bizneswomen tez.
* kobiety mialyby okres raz do roku, podczas otwarcia sezonu wedkarskiego...
[i]i taaak warrrto żyć[/i]
k
k
- Sandy
- Wyga
- Posty: 83
- Rejestracja: 25 maja 2003, 20:06
- Życiówka na 10k: brak
- Życiówka w maratonie: brak
Zycie to tylko chwila, ale jaka soczysta !