No ale 3.28 to nie jest jakiś szał.gasperek pisze:-przez cały okres nie stosowałem rozgrzewek rozciągania ,czy masaży.Czasem po długim biegu nogi do zimnej wody
Maraton najpierw chciałem zaliczyć,potem przebiec a pod koniec przygotowania jak kolega który sporo biega zobaczył moje czasy z treningów stwierdził że powinienem spróbować złamać3,30.
Udało się 3.29'28''.
Jednak można bez tego wszystkiego,może nie zwodowo ale jako amator na pewno.
Poza tym biegasz krótko, mikrouszkodzenia, makroszkodzenia itp., jeszcze się u Ciebie nie skumulowały.
Tak prawdę mówiąc, "co po biegu", to trafnie kiedyś napisał w innym wątku rocha, może znajdę to wkleję.
W każdym razie dobrze pozostać przez jakiś kwadrans w ruchu, bez agresywnego rozciągania ale robić jakieś wymachy, półdynamiczne ćwiczenia, skłony itp. Ja tak robię: wymachy ramion w różne strony, jakieś podskoki, na podłodze/na trawie trochę nakrywek żeby rozciągnąć plecy itp. A tak już zupełnie po to kładę się choćby na pół godziny, no, ale mogę. Najgorszą opcją jest przyjęcie pozycji siedzącej, zwłaszcza na długie godziny, no ale czasem nie ma wyjścia. Trzeba więc jakoś wypośrodkować pomiędzy życiem i realnymi możliwościami a tym, co dobre z punktu widzenia efektywności treningu. Więc jak napisał yacool lepiej się czasem mniej stresować tym, że coś robimy nie tak, niż w mega stresie robić perfekcyjny trening, bo stres jest gorszy niż brak rozciągania i rolowania.





