Teraz jest N, 31 maja 2020, 19:29

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 13 ] 
Autor Wiadomość
 Tytuł: Akceptowalny ból
Nowy postNapisane: Pn, 18 maja 2020, 19:38 
Offline
Stary Wyga
Stary Wyga
Avatar użytkownika

Dołączył(a): So, 21 września 2019, 22:19
Posty: 246
Słucham biegaczy, czytam różne ksiażki, artykuły i generalnie możemy przyjąć, że ból to jest coś co jest w bieganiu czymś w miarę normalnym. Nie każdy trening ma boleć, ale niektore w pewien sposób muszą, żeby uzyskać poprawę na pewnym poziomie. Kszczot mówi, że po 800m człowiek się czuje jak trup, że w ogóle trening pod 800m taki jest. W podcaście ŚOB też wielu biegaczy zwraca na to uwagę.

Umiecie rozróżnić kiedy to jest ten akceptowalny ból wpisany w szybsze bądź dłuższ bieganie, a kiedy już oznaka nadchodzącej kontuzji? Ja mam już lekka paranoję. Szczególnie w obszarze stóp i łydek, bo tam mi się kumuluje zmęczenie i ból. I często parę godzin po cięższym biegu nie wiem czy przesadziłem i dzieje się powoli coś niedobrego czy po prostu mam zmęczone, spięte po biegu mieśnie. A jeszcze bardziej mnie to zastanawia w czasie biegu. Ostatnio jak pojawia się jakakolwiek sztywność w łydce podczas biegu to właściwie konczę bieg i nie wiem czy to dobrze czy aby nie przesadzam. Potraficie to u siebie w miarę rozróżnić czy bywa tak że przekroczycie granicę i jakieś tam symptomy kontuzji się pojawiają?

_________________
Blog INEMOSS 19:59
Komentarze


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Akceptowalny ból
Nowy postNapisane: Wt, 19 maja 2020, 21:37 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): N, 5 listopada 2006, 19:03
Posty: 2779
Lokalizacja: Poznan
Moim zdaniem kompletnie mylisz dwie rzeczy. Ból (czy w ogóle nieprzyjemne sensacje) towarzyszący bardzo intensywnym treningom, to nie jest to samo co ból towarzyszący początkom kontuzji.
To oczywiste że intensywny trening (powyżej pewnego poziomu oczywiście, nie u truchtającego amatora) musi być nieprzyjemny, żeby dawał rezultaty. Najbardziej efektywne są treningi poprawiające nasze najsłabsze strony, bo one najbardziej limitują nasze osiągi. Z definicji, są to treningi których najbardziej nie lubimy, bo najlepiej nam się trenuje te aspekty, w których jesteśmy mocni. Problem w tym, że takie treningi od pewnego poziomu nie dają żadnych rezultatów, bo słabe strony ciągną nas w dół. Ale do brzegu :)
Treningi słabych stron są nieprzyjemne, ale to nie jest to samo (nawet w przypadku skrajnie nieprzyjemnych dystansów, typu 400 czy 800m) co ból przeciążeniowy stawu czy ścięgna, który potrafi doprowadzić do kontuzji.
Ja generalnie podchodzę do takich rzeczy jak do jeża, bo mam dość słaby aparat ruchowy po paru latach bezczynności, i o ile kondycja pozwala mi biegać te 7-10km, to też bardzo zwracam uwagę na jakiekolwiek objawy przeciążeniowe w obrębie stóp czy achillesów. Tym bardziej że ostatnio miałem problem ze ścięgnami, tu akurat się kwarantanna przczyniła do poprawy sytuacji. Jak po treningu boli np achilles, to po prostu nie biegam aż przestanie. Mam alternatywę w postaci roweru, więc nie jest to dla mnie problemem, choć bieganie jest atrakcyjne pod tym względem, że przy braku czasu mogę się sponiewierać w pół godziny przed pracą, a na rowerze półtora godziny z szykowaniem się to jest minimum.

_________________
The faster you are, the slower life goes by.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Akceptowalny ból
Nowy postNapisane: Śr, 20 maja 2020, 07:29 
Offline
Ekspert/Trener
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Wt, 21 stycznia 2003, 12:46
Posty: 5300
Lokalizacja: W-wa
klosiu napisał(a):
Treningi słabych stron są nieprzyjemne, ale to nie jest to samo (nawet w przypadku skrajnie nieprzyjemnych dystansów, typu 400 czy 800m) co ból przeciążeniowy stawu czy ścięgna, który potrafi doprowadzić do kontuzji.

Dokładnie, to nie tyle ból fizyczny, co straszne cierpienie, po prostu. Dawno temu trenowałam biegi średnie, więc coś tam na temat tego cierpienia wiem, ale, ponieważ dla mnie tak straszny ból nie był akceptowalny, więc kariera się skończyła, proste ;). Nie potrafiłam się zmęczyć do tego stopnia, aby wymiotować czy tracić przytomność na treningu ...
A co do bóli fizycznych, to cóż, w wieku 40+ stale coś boli, ja zazwyczaj nie nazywam tego kontuzją. Dziś np. w nocy bolało mnie kolano, ale wiem, co u dolega, wiem, że czy będę biegać czy nie niczego to nie zmieni.
Ale są oczywiście bóle które zwiastują kłopoty, np. u mnie rozcięgno podeszwowe, z którym dwa razy borykałam się długo a ból by taki, że nie mogłam niemal chodzić. Tylko w odróżnieniu od kol. klosiu, gdy zaczynam czuć rozcięgno, to nie robię przerwy, a staram się coś zmienić: buty, ułożenie stopy, ruch, rozluźniam porządnie plecy, biodra, mocno je rozciągam itp.

_________________
http://www.team.entre.pl/
http://www.biegambolubie.com.pl/


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Akceptowalny ból
Nowy postNapisane: Śr, 20 maja 2020, 09:03 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): So, 4 sierpnia 2007, 23:18
Posty: 8745
beata napisał(a):
klosiu napisał(a):
Treningi słabych stron są nieprzyjemne, ale to nie jest to samo (nawet w przypadku skrajnie nieprzyjemnych dystansów, typu 400 czy 800m) co ból przeciążeniowy stawu czy ścięgna, który potrafi doprowadzić do kontuzji.

Dokładnie, to nie tyle ból fizyczny, co straszne cierpienie, po prostu. Dawno temu trenowałam biegi średnie, więc coś tam na temat tego cierpienia wiem, ale, ponieważ dla mnie tak straszny ból nie był akceptowalny, więc kariera się skończyła, proste ;). Nie potrafiłam się zmęczyć do tego stopnia, aby wymiotować czy tracić przytomność na treningu ...

Bo ten dystans nie jest dla wszystkich... raczej tylko dla "rycerzy" :hahaha:
O dziwo, ten "ból" tworzy uzależnienie i jak przez dłuższy czas nie "boli" to czegoś brakuje i robi sie wszystko, żeby znowu "bolało".

_________________
BLOG


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Akceptowalny ból
Nowy postNapisane: Śr, 20 maja 2020, 10:44 
Offline
Ekspert/Trener
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Wt, 21 stycznia 2003, 12:46
Posty: 5300
Lokalizacja: W-wa
Rolli napisał(a):
Bo ten dystans nie jest dla wszystkich... raczej tylko dla "rycerzy" :hahaha:

Tak, ale ja miałam na myśli trening do biegów średnich w ogóle. Czy to 800, czy 1500, czy 3000, generalnie jeśli chodzi o cierpienie, to bywa podobnie ;). .

Cytuj:
O dziwo, ten "ból" tworzy uzależnienie i jak przez dłuższy czas nie "boli" to czegoś brakuje i robi sie wszystko, żeby znowu "bolało".

A, to zgadza się, choć to temat dla psychologa albo i psychiatry :bum: ;).
Czasem mi tego "bólu" brakuje, wtedy biegnę na stadion, trochę się przewentylować :hejhej: .

_________________
http://www.team.entre.pl/
http://www.biegambolubie.com.pl/


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Akceptowalny ból
Nowy postNapisane: Śr, 20 maja 2020, 14:22 
Offline
Stary Wyga
Stary Wyga
Avatar użytkownika

Dołączył(a): So, 21 września 2019, 22:19
Posty: 246
Ale to w sumie Wasze odpowiedzi udowadniają mi, że jak czuję ból-ból w łydce czy stopie to jest to powód do zatrzymania się albo jakiejś zmiany podejścia.

Bo to zmęczenie o którym mowicie to chyba głównie czuję podczas biegów na 90-100%, jakichś interwałów, podbiegów.

_________________
Blog INEMOSS 19:59
Komentarze


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Akceptowalny ból
Nowy postNapisane: Śr, 20 maja 2020, 17:30 
Offline
Ekspert/Trener
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Wt, 21 stycznia 2003, 12:46
Posty: 5300
Lokalizacja: W-wa
Mossar napisał(a):
Ale to w sumie Wasze odpowiedzi udowadniają mi, że jak czuję ból-ból w łydce czy stopie to jest to powód do zatrzymania się albo jakiejś zmiany podejścia.

Do zmiany podejścia - na pewno tak. Każdy ból to jakiś tam sygnał, że coś pracuje nie tak, jak powinno, więc trzeba coś zmienić w ruchu.

Natomiast w ogóle nie rozumiem podejścia (dosyć zresztą powszechnego): boli - to się zatrzymuję całkiem i czekam aż przejdzie. Przecież to bez sensu, bo jak samochód się psuje, też nie odstawia się go do garażu, tylko szuka się przyczyny i sposobu rozwiązania problemu.

_________________
http://www.team.entre.pl/
http://www.biegambolubie.com.pl/


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Akceptowalny ból
Nowy postNapisane: Śr, 20 maja 2020, 19:01 
Offline
Stary Wyga
Stary Wyga
Avatar użytkownika

Dołączył(a): So, 21 września 2019, 22:19
Posty: 246
To zależy. Wcześniej, kiedy miałem możliwości czasowe i generalnie życiowe, pewnie w 100% tak bym działał. Ale teraz jeśli boli mnie coś w stopie to wolę odpuścić na parę dni. Bo w styczniu nie odpuściłem i żona przez 2 tygodnie musiała wychodzić na wszystkie spacery z psem i zajmować się 2 miesięcznym dzieckiem a ja czułem się jak najgorszy nierób.

Natomiast ogólnie podejście o ktorym mowisz jest najlepsze. W ten sposób poznaje się swoje ciało, jak reaguje na różne bodźce i w jaki sposob można przeciwdziałać złym nawykom, bodźcom. To takie podejście w skali mikro, ale nie raz tak miałem że coś mnie lekko kłuło w łydce i wystarczyło się minimalnie bardziej skupic na lepszym ruchu biegowym i ból mijał. Ale szczególnie poczatkujący jak ja nie mają na początku wystarczającej wiedzy, żeby odpowiednio reagowac na ten ból i bezpieczniej jest dać sobie kilka dni przerwy i np pójść do fizjo.

_________________
Blog INEMOSS 19:59
Komentarze


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Akceptowalny ból
Nowy postNapisane: Śr, 20 maja 2020, 20:19 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): N, 5 listopada 2006, 19:03
Posty: 2779
Lokalizacja: Poznan
beata napisał(a):
Ale są oczywiście bóle które zwiastują kłopoty, np. u mnie rozcięgno podeszwowe, z którym dwa razy borykałam się długo a ból by taki, że nie mogłam niemal chodzić. Tylko w odróżnieniu od kol. klosiu, gdy zaczynam czuć rozcięgno, to nie robię przerwy, a staram się coś zmienić: buty, ułożenie stopy, ruch, rozluźniam porządnie plecy, biodra, mocno je rozciągam itp.


Kwestia podejścia. Ja mam możliwość innego rodzaju ruchu, który być może jest dla mnie nawet atrakcyjniejszy, więc po prostu zmieniam w takich wypadkach aktywność. Choć nie mówię, że twoje podejście nie jest lepsze, a na pewno prowadzi do poprawy sytuacji. Ja tylko zaleczam objaw, który i tak pewnie powróci po jakimś czasie, bo nie pracuję nad przyczynami.

_________________
The faster you are, the slower life goes by.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Akceptowalny ból
Nowy postNapisane: Cz, 21 maja 2020, 06:57 
Offline
Ekspert/Trener
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Wt, 21 stycznia 2003, 12:46
Posty: 5300
Lokalizacja: W-wa
klosiu napisał(a):
Kwestia podejścia. Ja mam możliwość innego rodzaju ruchu, który być może jest dla mnie nawet atrakcyjniejszy, więc po prostu zmieniam w takich wypadkach aktywność. Choć nie mówię, że twoje podejście nie jest lepsze, a na pewno prowadzi do poprawy sytuacji. Ja tylko zaleczam objaw, który i tak pewnie powróci po jakimś czasie, bo nie pracuję nad przyczynami.


Ja mam tak samo, nie jestem maniakiem biegania - wręcz przeciwnie. Też jeżdżę na rowerze, dość mocno, poza tym się wspinam. Gdy miałam na prawdę poważny problem z rozcięgnem, przesiadłam się całkiem na rower plus ćwiczenia różne. Bieganie jest dla mnie sportem uzupełniającym. Zresztą zawsze zalecam wręcz różnicowanie ruchu i podejmowanie też innych aktywności, właśnie żeby mieć alternatywę/rezerwę. Mam na myśli podejście takich początkujących biegowych amatorów, którzy, gdy jak tylko coś zaboli, potrafią zrobić kilka tygodni przerwy od ruchu w ogóle, no bo coś tam boli. To jest wg mnie bez sensu. Później są zdziwieni, że gdy zaczynają znów biegać, to zaczyna boleć coś innego.

_________________
http://www.team.entre.pl/
http://www.biegambolubie.com.pl/


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Akceptowalny ból
Nowy postNapisane: Pt, 22 maja 2020, 11:29 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): N, 5 listopada 2006, 19:03
Posty: 2779
Lokalizacja: Poznan
No to spoko, widzę że mamy podobne podejście. Dla mnie też w tej chwili jest raczej ważna ogólna sprawność i wszechstronność, a nie bicie rekordów świata w MTB ;).

U takich nazwijmy to amatorów dominują jak zauważyłem dwa podejścia - albo za wszelką cenę lecę trenować nawet na połamanych nogach, ale wyłącznie tą jedną dyscyplinę jaką sobie wybrałem (sam taki byłem na początku :)), albo przy byle bólu faktycznie odpuszczam na trzy tygodnie i zaczynam od zera. I ciężko powiedzieć, które podejście jest bardziej szkodliwe, pierwsze oczywiście bardziej szkodzi bezpośrednio, ale drugie z kolei powoduje, że człowiek tak naprawdę jak był nieaktywny, tak jest nieaktywny dalej.

Jest tyle prostych aktywności które można wykorzystać wzmacniając całe ciało w miarę równomiernie, że naprawdę nie ma co się fiksować na jednej dyscyplinie.

_________________
The faster you are, the slower life goes by.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Akceptowalny ból
Nowy postNapisane: Pt, 22 maja 2020, 12:13 
Offline
Wyga
Wyga

Dołączył(a): Śr, 4 września 2019, 12:45
Posty: 128
Lokalizacja: Warszawa
Niestety na wszystko nie ma odpowiedzi, są bóle różnego rodzaju. Jedne to sygnał od organizmu że jest ciężko, inne że jest coś nie tak i ryzykujesz naciągnięcie lub staw pracuje nie do końca prawidłowo a inne przeciążeniowe. Ja po kilku kontuzjach kolana jestem mocno wyczulony na wszystkie sygnały jakie daje mi ten staw. Wiem kiedy przeginam, a kiedy jest tylko takie lekkie ostrzeżenie, ale kilka razy miałem już przeciążenia, które oznaczały 2 tygodnie do miesiąca odpoczynku, bo kolano spuchło jak bania. Akurat nie od biegania, tylko piłki nożnej czy koszykówki. W każdym razie dopóki nie przegniesz, to nie będziesz wiedział, jaka jest akurat twoja granica. Pytanie jakie ryzyko akceptujesz, bo pauza to cofnięcie się w rozwoju. Można trenować ostro na ryzyku, można z wyczuciem, dłużej, ale na dłuższą metę skuteczniej.
Może być też tak, że ból oznacza adaptację, mięśnie dostały dużą porcję bodźca i się muszą zregenerować, są wycieńczone i potargane, ale zregenerują się i będą wydajniejsze. Taki ból lubię, bo chociaż napieprza przy każdej zmianie pozycji, a czasami i rwie przy braku ruchu, to wiem, że oznacza kolejne urwane sekundy na sprawdzianie :D Ostatnio przegiąłem z przysiadami, to trzy dni kwiczałem próbując usiąść na krześle. Z kolei styczeń/luty robiłem zwiększenie objętości, przechodziłem z 3 na 4 treningi w tygodniu. Jakoś bez przerwy bolała mnie stopa przy chodzeniu, dobrze że akurat złapała mnie choroba i miałem przymusowe pół tygodnia odpoczynku, po tym czasie przeszło i już nie wróciło. Jakoś tak sam z siebie nie potrafiłem przystopować, a pewnie był to sygnał o przeciążeniu, który próbowałem zignorować.

_________________
BLOG / KOMENTARZE


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Akceptowalny ból
Nowy postNapisane: Pt, 22 maja 2020, 20:53 
Offline
Ekspert/Trener
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Wt, 21 stycznia 2003, 12:46
Posty: 5300
Lokalizacja: W-wa
klosiu napisał(a):
Jest tyle prostych aktywności które można wykorzystać wzmacniając całe ciało w miarę równomiernie, że naprawdę nie ma co się fiksować na jednej dyscyplinie.

Dokładnie, ważne, żeby być w ruchu, wszechstronnym. Zmieniać bodźce, obciążenia, rodzaj aktywności. I będzie ok.

_________________
http://www.team.entre.pl/
http://www.biegambolubie.com.pl/


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 13 ] 

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 18 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL