Teraz jest So, 14 grudnia 2019, 12:01

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 70 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: Phalandir - 20.10.2019 Poznań Maraton - 4:15
Nowy postNapisane: So, 19 października 2019, 09:51 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach

Dołączył(a): Wt, 21 czerwca 2016, 10:33
Posty: 666
Obrazek
Środa 16 października 2019
P 2 x 1 km / 2 min
-------------------------------------------------------
6 km / 32:56 / Tempo 5:29 / Tętno 144
-------------------------------------------------------
ETAP / DYSTANS / TEMPO
P 1 km - 4:48
P 1 km - 4:49

Weszło lekko i przyjemnie. Po zrobieniu drugiego powtórzenia i powrocie do tempa 6:00 - 6:10 tętno od razu spadło do poziomu 130 - 135 uderzeń.

Obrazek
Piątek 18 października 2019
BS 4 km + 4 PB
-------------------------------------------------------
4 km / 23:42 / Tempo 5:55 / Tętno ---
-------------------------------------------------------
ETAP / DYSTANS / TEMPO
BS 4 km - 5:55

Poszło bardzo lekko... nogi wreszcie wypoczęły. Na przebieszkach latałem... szło mi to z bardzo łatwo. Trening do 20 PKO Poznań Maratonu zakończony.

Obrazek

Jako, że jutro już zawody deklaruje co zamierzam jutro biec.
Nie będzie jakoś super komfortowo z pogodą, ale nie będzie też zupełnie tragicznie.
Cel minimum to przebiec cały maraton i złamać 4:15:00. Żeby tego dokonać muszę utrzymać średnie tempo 6:00. Szczerze to nie jestem jakiś pełen optymizmu przed tym startem - mimo, że obiektywnie wykonałem sporo dobrej roboty i sumiennie trenowałem bite 22 tygodnie. Moja życiówka na ten momenty to 4:37:40.
Jak mam zamiar rozegrać ten bieg? Będę starał się trzymać tempa 5:55 - 6:00 i co 10 km robić rachunek sumienia. Jeśli będę się naprawdę dobrze czuł i wierzył w powodzenie misji to będę weryfikował tempo. Aczkolwiek to już mój trzeci maraton i wiem, że na 30 km utrzymanie tempa 6:00 będzie ponad moje siły. Trzymajcie kciuki i podaje swój numer startowy jakby ktoś chciał śledzić - 2818.

_________________
Blog
Komentarze


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Phalandir - 20.10.2019 Poznań Maraton - 4:15
Nowy postNapisane: Pn, 21 października 2019, 12:14 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach

Dołączył(a): Wt, 21 czerwca 2016, 10:33
Posty: 666
Obrazek
Niedziela 20 października 2019
XX PKO Poznań Maraton
-------------------------------------------------------
42.2 km / 4:16:27 / Tempo 6:05 / Tętno ---
-------------------------------------------------------
MIEJCE OPEN - 3490 / 6072 + 13 DSQ + 142 DNF
MIEJSCE M - 3092
MIEJSCE M30 - 1128

Dobrze się piszę relacje z biegów, które okazały się całkowitym sukcesem. W moim przypadku jest tak trochę pośrodku. Z jednej strony przystąpiłem do zawodów po wydaje mi się bardzo solidnym i dość wymagającym treningu, który był raczej dostosowany do tego, żebym próbował uzyskać czas 3:50. Przynajmniej tak mówiły legendarne kalkulatory i to mogły sugerować tempa treningowe, które uskuteczniałem. Z drugiej strony przystępowałem do Maratonu jako osoba, która ewidentnie Królewskiego Dystansu nie czuje - jest nadal za gruba i której trudno nadgonić nawet dużo mniej trenujące osoby. Także z jednej perspektywy zawaliłem po całości, a z drugiej poprawiłem swój zeszłoroczny rezultat o ponad 20 minut.

Starałem się trzymać dietę przed zawodami i spożywałem te 500 gram węgli dziennie. Waga startowa oscylowała w granicach 90 kilogramów. Jakiś konkretniejszych kontuzji nie stwierdzono - do zawodów przystąpiłem wypoczęty.

Śniadanie o godzinie 6:00 takie jak zawsze przed zawodami: 2 buły z dżemem. Potem ogarnięcie się i podjechanie na linię Startu. Wraz ze sobą taszczę 6 hydrożeli Squezzy (ostatni raz biorę to gówno ze sobą - 10 zł sztuka i zaledwie 20g węgli). Krótka rozgrzewka bez zbędnej przesady - ustawiam się w strefie D i nastawiam na ciężką walkę. Celem było złamać 4:15 i biec tempem około 5:55 - 6:00. Support z butelkowaną wodą ustawiony na 14, 17 i 29 kilometrze.

Wystrzał, start i lecimy. Początek spokojnie - staram się trzymać założeń mimo, że noga podaje bardzo dobrze. Cały czas się hamuje. Pierwsze kilometry zgodnie z założeniami bliżej tempa 5:55. Nic wartego odnotowania. Mijam pierwszy czytnik na 5 kilometrze z czasem 29:40. Jest to dla mnie odczuciowo trucht.

Biegniemy dalej... nawrotka za Junikowem... jest miło i sympatycznie. Ja cały czas skupiam się na hamowaniu, bo nogi luźno chodzą i nie ma żadnego problemu. Kilometry wpadają między 5:52 a 5:55. Skręcamy w ulicę Bułgarską i mijamy stadion Lecha. Jeszcze nawet nie czuję przegrzania ani podwyższonej temperatury - jest w miarę komfortowo. Dywanik na 10 kilometrze pokazuje czas 59:04.

Jedziemy dalej z koksem... 11 kilometr w 5:51... zbliżamy się do Św. Wawrzyńca i tym razem nie wbiegamy jak podczas ostatnich 2 edycji tylko zbiegamy. Postanowiłem, że nie będę na zbiegu specjalnie się hamował... puściłem lekko nogi i poszedł dwunasty w 5:29 bez żadnego wysiłku. Widziałem, że jest za szybko, więc potem już powoli hamowałem. Najlepszy chyba etap biegu w Parku Sołackim na luzie weszło 5:40, 5:45 i 5:39. To był jeden z błedów, które popełniłem. Po zbiegu moje nogi naprawdę miały problem ze zwolnieniem. Szło to fantastycznie i bez żadnego problemu. W ogóle nie przyspieszałem ani nie dociskałem a kajaki sunęły same. Był cień, fajna aura i podana woda na 14 kilometrze. Na tym etapie było IDEALNIE. Chip wybrzęczał na 15 kilometrze czas 1:27:35

Wbiegliśmy na długą prostą przez miasto. Warunki jeszcze akceptowalne, bo zdarzyło się trochę cienia. Niestety kontynuuje swój luźny bieg i kolejne kilometry wpadają po 5:42 i 5:36. No idzie idzie... ale ja już wiem, że zapłacę za to w dalszej części trasy zapewne. Odbieram od żony butelkę wody na 17 kilometrze i zaciągam ręczny. Przede mną dość nieprzyjemny podbieg na Warszawskiej. Truchtam po 5:50 przez kolejne kilometry. Jest komfortowo, aczkolwiek po raz pierwszy czuję, że słońce się gdzieś tam czai i będzie to problem. Na 18 kilometrze wciągam już 3 żel... wszystko zgodnie z planem. Dywanik na 20 kilometrze pokazuje 1:56:30.

Zbieg ulicą krańcowa to kolejna okazja, żeby trochę puścić nogi. Kilometr wszedł w 5:37 i Połowę Dystansu zaliczam w 2:02:39. Za szybko w stosunku do założeń. Właściwie to mogłem w tej chwili podjąć decyzję o próbie łamania 4 godzin, bo czułem się niezwyciężony :bum: Ehh ta naiwność Maratończyka... Ale oczywiście uznałem, że trzymam się tego co biegłem i to nie czas na takie wyskoki. Trasa biegnie wokół Malty... cieszyłem się, bo liczyłem na ten wiatr, który zawsze tam działa... zawsze z wyjątkiem dzisiaj... ja pierdziele. :echech: Pokonanie częstej trasy nie stanowiło problemu. Ciągle hamuje i jest to odczuciowo trucht. Nie sapię jak parowiec. Wiem, że trzeba oszczędzać siły bo czeka nas konkretny podbieg. Tempa w okolicach 5:44 - 5:52. Na 25 kilometrze melduje się z czasem 2:25:31

Zaczyna się pierwsze poważne wyzwanie dzisiejszego Maratonu. Podbieg jest to srogi... najpierw stromo potem rozwlekle. Atakuje dziada... widzę sporo osób, które już odpuszczają w tym momencie. Spokojnie sobie zwalniam i kroczek po kroczku pokonuje kolejne metry. O dziwo nie straciłem za bardzo na tempie. Poszło w 5:53 i 5:52. Tutaj już oddychałem trochę głębiej, ale po jakimś czasie wszystko wróciło do normy. Nogi już nie były świeże, ale spokojnie trzymałem tempo około 5:50. Na 29 kilometrze odbieram kolejną półlitrową butelkę (już 3) i kontynuuje walkę. Niestety coraz mocniej odczuwam ciepło... oczywiście do warunków z Półmaratonu Swarzędzkiego daleko, ale za fajnie to nie jest. Dywanik na 30 kilometrze pokazuje 2:54:54

Zaczyna się kiepski odcinek trasy. Biegniemy Kurlandzką przez Rondo Żegrze, Rondo Starołęka... słońce i brak cienia. Dobrze, że chociaż trochę z górki. Po 30 kilometrze zjadłem piąty żel po którym zaczęło mi się robić lekko nieprzyjemnie. Do tego woda się skończyła a czacha mi dymiła. :bum: Po przekroczeniu Ronda Starołęka czułem się jak ten Kowboj na Pustynii pośród Sępów... Piach i Sahara. Truchtałem, ale już powoli zaczynała się walka. Kilometry weszły w 5:53, 5:47, 5:53. I tutaj przyszedł czas drugiego wyzwania na trasie, czyli podbiegu na Hetmańskiej... rozwlekłego. Kiedy debiutowałem na dystansie półmaratonu ten cham mnie poniżył.. doskonale znam ten fragment mimo, że już od kilku imprez zbiegamy a nie wbiegamy. I tutaj tak jak w 2016 roku poniosłem klęskę. Zwolniłem do 6:04 i starałem się podbiec spokojnie. Walczyłem, walczyłem... nie chciałem tego robić... ale głowa odpuściła - było mi niedobrze i słabo. Przeszedłem w marsz na 35 kilometrze. Nie podjąłem walki i złożyłem rękawicę za co mi wstyd. :ojoj: Trzydziesty piąty kilometr poszedł w 6:55 i dywanik na 35 kilometrze pokazywał 3:26:00. Ci którzy śledzili mogli już wyczuć, że chyliłem się ku upadkowi. :spoczko:

To ten fragment o którym nie chce się pisać. Czułem się jak w kawałku Meza - Ściana. Aczkolwiek od razu przyznaje - to zapewne nie była żadna ściana... to ja po prostu nie potrafiłem z siebie wykrzesać tego co jest potrzebne na dystansie Maratonu. Końcówkę podbiegu praktycznie przespacerowałem. Bach... 7:26. Próbuje ten jeden ostatni raz wrócić w rytm... pojawił się cień i powoli zacząłem odzyskiwać jako taki fason... biegnę powoli, ale wychodzi poniżej tempa 6:00... zaliczam marszem punkt z woda... pije ile wlezie - czuje lekkie pragnienie pomimo tego, że już wypiłem na trasie około 2 litry płynów. Kilometr wpadł w 6:02... następny w 6:18 i w tym momencie moja krótka walka się kończy... znowu jest marszobieg... 7:20, 7:17... to są dość długie fragmenty spaceru. Dodam, że na 36 kilometrze zrezygnowałem z wzięcia żelu... chyba bym go zwrócił... to była moja ostatnia przygoda z tym shitem. Na dywaniku na 40 kilometrze miałem czas 4:00:42. Wystarczyło tylko lekkim truchtem pokonać końcówkę, żeby to 4:15 złamać... ale ja byłem żenujący... baa nawet żwawszym marszobiegiem bym to łyknął... ale głowa odpuściła totalnie. 41 kilometr aż wstyd pisać: 8:20 - tutaj było ponad 500 metrów maszerowania... nawet na 42 ja jeszcze łaziłem - 7:05. Ostatnie pół kilometra pokonałem tempem 5:00 i ukończyłem te zawody. Nie nadrobiłem bardzo dużo... Garmin pokazał 42.40

Na napisanie wniosków i planów dam sobie kilka dni. Dziękuje Wam za kibicowanie. Dziękuje też za wszystkie opinie i porady... nawet za ostrą krytykę. Musze teraz to jakoś poukładać.

_________________
Blog
Komentarze


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Phalandir - 11.11.2019 Poznański Bieg Niepodległości
Nowy postNapisane: Śr, 23 października 2019, 14:17 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach

Dołączył(a): Wt, 21 czerwca 2016, 10:33
Posty: 666
Obrazek
14 października - 20 października 2019
-------------------------------------------------------
10,00 km BS 10 km
6,00 km P 2 x 1 km / 2 min
4,00 km BS 4 km + 4 PB
42,40 km XX PKO Poznań Maraton
-------------------------------------------------------
62,40 km

I teraz mogę powiedzieć baju baju objętości :bum: Następnym razem 60 kilometrów na liczniku ujrzę dopiero w trakcie przygotowań do kolejnego Maratonu. Muszę przyznać, że pomimo tego, że ciągle ten Maraton jest klepany dużo poniżej jakiegoś sensownego poziomu to jestem z siebie zadowolony. To były naprawdę konkretne 22 tygodnie. Byłem na bardzo wysokich obrotach - klepałem ile wlezie. Popełniłem sporo błędów, ale teraz mam okazję wyciągnąć z tego wnioski. Na pewno przygotowania były zbyt długie, bo mam wrażenie, że w najlepszej dyspozycji byłem jakieś 4 tygodnie temu. Do tego zbyt często zmieniałem koncept treningu... byłem jak zagubiona owieczka niepewna tego czy obrana droga ma sens. Problemem była też mała ilość startów kontrolnych... zaledwie jeden Półmaraton zrobiony w upale na pół gwizdka. Trochę się jeszcze tego znajdzie - spisuje sobie na kartce to co przyjdzie mi do głowy. Czeka mnie teraz tydzień regeneracyjnego biegania i tylko 3 treningi. Na spokojnie bez spiny. Właściwie to jakoś przewegetuje do 11 listopada i kończymy sezon 2 tygodniami roztrenowania.

_________________
Blog
Komentarze


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Phalandir - 11.11.2019 Poznański Bieg Niepodległości
Nowy postNapisane: N, 27 października 2019, 14:41 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach

Dołączył(a): Wt, 21 czerwca 2016, 10:33
Posty: 666
Obrazek
Czwartek 24 października 2019
BS 6 km
-------------------------------------------------------
6 km / 35:18 / Tempo 5:53 / Tętno ---
-------------------------------------------------------
ETAP / DYSTANS / TEMPO
BS 6 km - 5:53

Trzy pełne dni przerwy po maratonie i dopiero w czwartek postanowiłem trochę rozruszać nogi. Dość szybko doszedłem do siebie. Poniedziałek i wtorek bolały jeszcze trochę nogi i byłem trochę wyczerpany. W środę było już lepiej. Muszę odnotować jakiś problem z odcinkiem między tyłem kolana a pośladem w lewej nodze. Czuje tam jakieś napięcię… takie za 5 dwunasta do skurczu. Za to oddechowo rewelacja - nie spodziewałem się tego... biegło mi się kapitalnie.

Obrazek
Sobota 26 października 2019
BS 6 km
-------------------------------------------------------
6,35 km / 37:42 / Tempo 5:56 / Tętno ---
-------------------------------------------------------
ETAP / DYSTANS / TEMPO
BS 6,35 km - 5:56

Kolejny krótszy odcinek. Bardzo chciałem biec Parkruna, ale problem z nogą się trochę nasilił. Nie wiem co to do końca jest. Wole nie ryzykować... zdecydowałem się na lekki trucht.

Obrazek
Niedziela 27 października 2019
BS 8 km
-------------------------------------------------------
8,5 km / 49:33 / Tempo 5:50 / Tętno ---
-------------------------------------------------------
ETAP / DYSTANS / TEMPO
BS 8,5 km - 5:50

Dzisiaj wróciłem po ponad miesiącu na siłownie, a po treningu poszedłem trochę pobiegać. Problem z nogą zniknął - zastanawiam się czy iść do fizjoterapeuty, czy odpuścić sobie. Biegło się fajnie - widać nadciągającą zmianę pogody - będzie trochę chłodniej :bum:

Obrazek
21 października - 27 października 2019
-------------------------------------------------------
6,00 km BS 6 km
6,35 km BS 6 km
8,50 km BS 8 km
-------------------------------------------------------
20,85 km

Pierwszy tydzień po Maratonie to zdecydowanie odpoczynek. Lekki trucht i nic więcej. Analizuje i tworzę swój rozkład jazdy na następny sezon już - patrzę na błędy jakie popełniłem teraz i na najlepsze momenty z przygotowań do półmaratonu - z tego kotła mam nadzieje wyskoczy co najmniej 1:45 w Gdynii. Ciężko mi coś sklecić przed Biegiem Niepodległości, żeby trochę się poprawić. Pytanie dla zacnego grona czytelników: :bum: Mam 2 pełne tygodnie do Biegu Niepodległości. Jakie 2 treningi jakościowe byście mi polecili, żeby chociaż troszeczkę podbudować się przed biegiem. Jeszcze przed Maratonem spokojnie robiłem progowe 6 km w tempie około 4:50 i nic szybciej. Z kolei dłuższe biegi to było 16 km w tempie 5:11. Zaproponujecie coś? Co tam mogę sobie dorzucić do spokojnych wybiegań, żeby zwiększyć swoje szanse na poprawienie życiówki 48:12? (tempo 4:49).

_________________
Blog
Komentarze


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Phalandir - 11.11.2019 Poznański Bieg Niepodległości
Nowy postNapisane: Śr, 6 listopada 2019, 12:13 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach

Dołączył(a): Wt, 21 czerwca 2016, 10:33
Posty: 666
Obrazek
Środa 30 października 2019
BS 6 km
-------------------------------------------------------
6.30 km / 40:03 / Tempo 6:22 / Tętno ---
-------------------------------------------------------
ETAP / DYSTANS / TEMPO
BS 6.30 km - 6:22

Kiepsko się coś biegało. Zwolniłem, żeby było w miarę komfortowo.

Obrazek
Czwartek 31 października 2019
BS 6 km
-------------------------------------------------------
6.30 km / 38:04 / Tempo 6:03 / Tętno ---
-------------------------------------------------------
ETAP / DYSTANS / TEMPO
BS 6.30 km - 6:03

Lepiej niż w środę, ale nadal syfiasto. :bum:

Obrazek
Niedziela 2 listopada 2019
BS 8 km
-------------------------------------------------------
8 km / 47:21 / Tempo 5:55 / Tętno ---
-------------------------------------------------------
ETAP / DYSTANS / TEMPO
BS 8 km - 5:55

Coraz lepiej, coraz lepiej. Można spróbować coś mocniejszego niedługo.

Obrazek
28 października - 2 listopada 2019
-------------------------------------------------------
6,30 km BS 6 km
6,30 km BS 6 km
8,00 km BS 8 km
-------------------------------------------------------
20,60 km

Tym sposobem kończę dwutygodniowy okres regeneracji po Maratonie. Prawilnie i książkowo poświęciłem na to 2 pełne tygodnie. We wtorek już jakaś sponiewierka, potem pół sponiewierki w czwartek zapewne... jakaś regeneracja w sobotę i zostanie tylko Bieg Niepodległości i 2 tygodnie odpoczynku. :bum:

_________________
Blog
Komentarze


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Phalandir - 11.11.2019 Poznański Bieg Niepodległości
Nowy postNapisane: Wt, 12 listopada 2019, 12:15 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach

Dołączył(a): Wt, 21 czerwca 2016, 10:33
Posty: 666
Obrazek
Wtorek 5 listopada 2019
P 2 km + P 1,5 km + P 1 km + P 0,5 km
-------------------------------------------------------
8.20 km / 44:38 / Tempo 5:27 / Tętno ---
-------------------------------------------------------
ETAP / DYSTANS / TEMPO
P 2 km - 4:38
P 1,5 km - 4:39
P 1 km - 4:36
P 0,5 km - 4:18

Zaplanowałem sobie coś mocniejszego, żeby zobaczyć czy po tym Maratonie mogę jeszcze żwawiej ruszać nogami. Przerwy robiłem po 500 metrów między odcinkami. Planowałem 2 km po 4:45, 1,5 km po 4:40, 1 km po 4:35 i 0,5 km w 4:30. Wyszło na niektórych odcinkach za szybko... a ja byłem wykończony i staśtany. Za mocny trening... ale było fajnie :bum: W następnym sezonie coś podobnego będę powtarzać.

Obrazek
Piątek 8 listopada 2019
BS 6 km
-------------------------------------------------------
6 km / 37:08 / Tempo 6:11 / Tętno ---
-------------------------------------------------------
ETAP / DYSTANS / TEMPO
BS 6 km - 6:11

Spokojniutkie rozbieganie.

Obrazek
Sobota 9 listopada 2019
BS 6 km (Bieżnia Mechaniczna)
-------------------------------------------------------
6 km / 36:00 / Tempo 6:00 / Tętno ---
-------------------------------------------------------
ETAP / DYSTANS / TEMPO
BS 6 km - 6:00

Przy okazji wizyty na siłowni odpykałem sobie ostatni trening w tym sezonie.

Obrazek
4 listopada - 10 listopada 2019
-------------------------------------------------------
8,20 km P 2 km + P 1,5 km + P 1 km + P 0,5 km
6,00 km BS 6 km
6,00 km BS 8 km
-------------------------------------------------------
20,20 km

Ostatni tydzień treningowy w sezonie 2019. Mało kilometrów i oczekiwanie na kończący cały rok Bieg Niepodległości.

_________________
Blog
Komentarze


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Phalandir - 11.11.2019 Poznański Bieg Niepodległości
Nowy postNapisane: Wt, 12 listopada 2019, 13:34 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach

Dołączył(a): Wt, 21 czerwca 2016, 10:33
Posty: 666
Obrazek
Poniedziałek 11 listopada 2019
IV Poznański Bieg Niepodległości
-------------------------------------------------------
10 km / 48:00 / Tempo 4:48 / Tętno ---
-------------------------------------------------------
MIEJCE OPEN - 1770 / 11617
MIEJSCE M - 1664
MIEJSCE M30 - 645

Właściwie to nie mogłem mieć wielu oczekiwań co do tego biegu. Minęły 3 tygodnie od Maratonu, a ja właściwie dochodziłem do siebie i trzaskałem same spokojne rozbiegania. Nie dość, że mało kilometrów to jeszcze bez jakości. Jedynie we wtorek postanowiłem zrobić coś szybszego. W związku z tym bazowałem właściwie tylko na tym co mogłem zbudować w drodze do Maratonu. Nie powiem... życióweczka na zakończenie sezonu mi się marzyła. Poprawić chociaż o kilka sekund rekord 48:12... byłoby zacnie.
Przed biegiem nie oszczędzałem się... siłownia w sobotę i pełno żarcia. W niedziele wieczorem byłem jeszcze na urodzinach i nie było zahamowań. Skomplikowałem sobie tym bardzo mocno sprawę, ale pomimo wszystkiego plan był złamać to 48:12. Moja taktyka była prosta: trzymać tempo 4:50 a na niektórych kilometrach urwać 8-10 sekund.
Śniadanko oczywiście klasycznie... potem wycieczka na linie startu... wuchta wiary tej! :bum:
Przypisano mi strefę startową D. O dziwo byłem dość blisko linii startu... także o wielki tłum się nie obawiałem. Trochę było zimno, a ja poświęciłem dosyć mało czasu na rozgrzewkę... jedyne o czym pamiętałem to wciskać sobie mocno palucha pod żebra, żeby mnie czasem kolka nie złapała. Nie wiem czy to nie jakiś babcinny zabobon, ale przeważnie pomaga.
Start zaplanowany o 11.11... poszli... ja rozpocząłem jakieś 6 minut później... no to lece! :bum:

Pierwszy kilometr śmigam zabójczo... czuję, że nogi to totalny beton, a kości trzaskają, bo dupa urosła. No ale lecę... lekki zbieg na samym początku sprzyja. Nawet się pilnuję, żebym aż tak nie przeszarżował. 4:34 pykło! Szybka analiza... co miałeś nadrobić już nadrobiłem... teraz trzymasz 4:50 i będzie balanga. Uspokajam trochę tempo... kondycyjnie jest fajnie, gorzej z nogami, które protestują. Drugi i trzeci kilometr trzymam się jakoś na lekkim podbiegu... 4:47 i 4:46. Po tym etapie następuje u mnie kryzys... biegnie mi się zdecydowanie gorzej... ciężko trzymać tempo. Czwarty kilometr ciągnę jeszcze jakoś - 4:47, ale wiem, że nie będzie dobrze. Moje obawy się potwierdzają... mam zdecydowanie problemy. Piąty kilometr już pojawiają się myśli o tym, żeby zdecydowanie zwolnić. Staram się uspokoić mój organizm tracąc jak najmniej... 4:57... zaczynam tracić cenne sekundy. Biegnę, ale nie mam skąd dorzucić do pieca... nogi zamurowane jak po najgorszych orkach... mam wyraźny tempomat i nie mogę wzbić się ponad jakiś poziom. Walczę ciągle... ratuje mnie lekki zbieg - szósty pyka w 4:52 . Nie tracę wiele tych sekund, ale zaczyna się najgorszy podbieg na trasie. Ręce pracują... tempo trochę siada... daje z siebie tyle ile mogę... siódmy wlatuje w 4:53. Nadzieja jeszcze nie umiera, ale ciężki fragment ciągle trwa, a ja jestem na wykończeniu. Nie mogę... zwalniam... odpuszczam... tempo już jest powyżej 5:00. Żegnam się z życiówką... pojawia się ten głos, który usłyszałem na 35 kilometrze Maratonu... gada i gada... qrwa NIE! Tym razem się nie poddam... jeszcze trochę i będzię zbieg... jakoś to zrobię! :uuusmiech: Przyspieszam... lekki zryw powoduje, że ratuje ten ósmy przed kompromitacją - 4:59. Zaczyna się podbieg... już nie kalkuluje, nie liczę... musze po prostu dać z siebie wszystko. Puszczam nogi i zlatuje... nie osiągam oszałamiającej prędkości, ale trochę nadrabiam... 4:42. Został kilometr... muszę to wytrzymać... cisnę ile mogę... zaczyna mi być niedobrze i boję się, że mogę zrealizować faktycznie "bieg do porzygu". Meta coraz bliżej, ale ciągle daleko... ja walczę. Nie było sprinterskiego finiszu, ale dziesiąty wpadł w 4:35. Zegarek zatrzymałem na 48:02. Po perypetiach związanych z brakiem mojego nazwiska na tabeli wyników okazało się, że wykręciłem wynik 48:00. Pobiłem rekord życiowy o 12 sekund. Niby niewiele, ale po takiej walce jestem zadowolony.


Nie masz wystarczających uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego postu.

_________________
Blog
Komentarze


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Phalandir - 11.11.2019 Poznański Bieg Niepodległości
Nowy postNapisane: Śr, 27 listopada 2019, 16:00 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach

Dołączył(a): Wt, 21 czerwca 2016, 10:33
Posty: 666
Obrazek
11 listopada - 17 listopada 2019
-------------------------------------------------------
10,04 km IV Poznański Bieg Niepodległości 2019
-------------------------------------------------------
10,04 km

Koniec sezonu 2019 stał się faktem. Jeśli chodzi o podsumowanie to pokuszę się o jakieś przy okazji końca roku. Rozpoczynam 2 tygodniowy okres roztrenowania. Zero biegania. Chodzę już też regularnie 2 razy w tygodniu na siłownie.

Obrazek
18 listopada - 24 listopada 2019
-------------------------------------------------------
ROZTRENOWANIE
-------------------------------------------------------
0,00 km

_________________
Blog
Komentarze


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Phalandir - 11.11.2019 Poznański Bieg Niepodległości
Nowy postNapisane: Śr, 4 grudnia 2019, 10:58 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach

Dołączył(a): Wt, 21 czerwca 2016, 10:33
Posty: 666
Sezon 2020

Obrazek
Oficjalnie rozpoczynam sezon 2020. Miałem dużo planów i pomysłów na to co tu napisać i jakie wymyślne tabelki powstawiać, ale chyba nie ma sensu. Życie płata figle i cały czas coś się zmienia, dlatego przedstawie po prostu ramowy plan na nadchodzący sezon. Startów mam kilka zaplanowane, ale skupiam się generalnie na dwóch: Półmaratonie w Gdynii i Maratonie w Poznaniu. To pod te zawody będę budować formę i w stosunku do nich mam określone wymagania. A przedstawiają się one następująco:

Półmaraton Gdynia - 29.03:2019: 1:44:59
Maraton Poznań - 18.10.2019: 3:59:59

Cały sezon po wielu bitwach w myślach postaram się oprzeć jednak na filozofii Brada Hudsona. Tak więc od razu dokonuje szybkiego podziału całego sezonu na fazy:

FAZA LUZU - 2 tygodnie
FAZA WSTĘPNA - 6 tygodni
FAZA ZASADNICZA - 6 tygodni
FAZA SZLIFOWANIA FORMY - 4 tygodnie

START PÓŁMARATON GDYNIA

FAZA LUZU - 9 tygodni
FAZA WSTĘPNA - 8 tygodni
FAZA ZASADNICZA - 8 tygodni
FAZA SZLIFOWANIA FORMY - 4 tygodnie

START MARATON POZNAŃ

FAZA LUZU - 3 tygodnie

Jak będą wyglądały konkretnie wszystkie Fazy napisze przed ich rozpoczęciem. Aczkolwiek tym razem będę wszystko bardzo dopasowywał pod swoje odczucia z treningu. Bez szarżowania i trzymanie się tempa... treningi kończone niedosytem... nie chce popełniać grzeszków z poprzedniego sezonu.

Przedstawie od razu jak będą wyglądały u mnie tempa treningu... tym razem nie jest to Daniels i tych temp będzie trochę.

T1 - 4:00
T3 - 4:20
T5 - 4:30
T10 - 4:40
P60 - 4:50
P90 - 4:55
P150 - 5:05

Sporo tego... tempa T1 do T10 to będą wykorzystywane w interwałach, a pozostałe w biegach progowych.

_________________
Blog
Komentarze


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Phalandir - 11.11.2019 Poznański Bieg Niepodległości
Nowy postNapisane: Śr, 4 grudnia 2019, 11:28 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach

Dołączył(a): Wt, 21 czerwca 2016, 10:33
Posty: 666
Obrazek
Poniedziałek 25 listopada 2019
BS 6 km
-------------------------------------------------------
6.06 km / 39:29 / Tempo 6:31 / Tętno 139
-------------------------------------------------------
ETAP / DYSTANS / TEMPO
BS 6 km - 6:31

Plan prosty jak konstrukcja cepa - trzymać się pierwszego zakresu tętna. Udało się, ale tętno skakało niemiłosiernie i relacja tętno - tempo wskazuje wybitnie, że poziom formy równa się ZERO. :bum:

Obrazek
Środa 27 listopada 2019
BS 6 km
-------------------------------------------------------
6.09 km / 40:36 / Tempo 6:40 / Tętno 140
-------------------------------------------------------
ETAP / DYSTANS / TEMPO
BS 6 km - 6:40

Łoo Matko... rano siłownia i nogi zgwałcone i to wieczorne bieganie... widać i słychać... ciężko było... Forma poziom -1 :D

Obrazek
Sobota 30 listopada 2019
BS 6 km
-------------------------------------------------------
6.08 km / 37:55 / Tempo 6:14 / Tętno 138
-------------------------------------------------------
ETAP / DYSTANS / TEMPO
BS 6 km - 6:14

Już lepiej, już lepiej... nadal kiła mogiła, ale powoli wygrzebujemy się.

Obrazek
Niedziela 1 grudnia 2019
BS 6 km (Bieżnia Mechaniczna)
-------------------------------------------------------
6 km / 37:35 / Tempo 6:16 / Tętno ---
-------------------------------------------------------
ETAP / DYSTANS / TEMPO
BS 6 km - 6:16

Po małym pompowanku tych moich lichych mięśni wskoczyłem na bieżnie. Jakoś to polazło, ale tam jest tak gorąco. :tonieja:

Obrazek
25 listopada - 1 grudnia 2019
-------------------------------------------------------
6,06 km BS 6 km
6,09 km BS 6 km
6,08 km BS 6 km
6,00 km BS 6 km (BM)
-------------------------------------------------------
24,23 km

Plan wykonany... miały być cztery biegi po 6 kilometrów w tempie konwersacyjnym i były. W nastepnym to samo, tylko dłużej... może cztery biegi po 8 kilometrów. :bum:

_________________
Blog
Komentarze


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 70 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 10 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL