Teraz jest Wt, 22 stycznia 2019, 18:45

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 99 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 3, 4, 5, 6, 7
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: MatiR - 2019
Nowy postNapisane: Śr, 19 grudnia 2018, 17:35 
Offline
Stary Wyga
Stary Wyga

Dołączył(a): Śr, 12 lipca 2017, 22:48
Posty: 185
17.12.18 - pon
Trening uzupełniający

Rozciąganie + siła bez sprzętu...

18.12.18 - wto
Spacer

50-60' spacer do ortopedy... Z powrotem powrót już autem...

Pierwsza taka powiedzmy pre-wizyta. Następna dogadana na 02.01.19.
Zlecone RTG, które wykonałem na drugi dzień. Wstępnie idziemy w kierunku przeciążenia. Słabe mięśnie łydek, prawdopodobnie jedna noga delikatnie krótsza od drugiej, osłabione któreś tam ścięgno... Więcej zobaczymy jak przyjdą zdjęcia... Liczę, że nic ciekawego nie wyjdzie i skończy się na ćwiczeniach i rozpoczęciu pracy z fizjo...

19.12.18 - śro
Basen + trening uzupełniający

Zamiast basenu pierwsze bieganie po tygodniowej przerwie...
10,25km ~ 4'48'' [49:16] - głównie po lesie...
Pod wieczór rozciąganie i może wrzucę parę ćwiczeń siłowych...

Biegło się okej, bardzo luźno, oddechowo super - może złudne uczucie, ale jakbym przez ten tydzień poszedł z formą w górę :hahaha:
Najważniejszy temat - ze stopą było w miarę ok... Delikatny tylko ból, słabo wyczuwalny. Cały myk teraz w tym, żeby zobaczyć co będzie jutro z rana... Będzie źle - odpuszczam, będę wykonywać ćwiczenia zastępcze. Będzie dobrze, wejdzie kolejny trening i może może wybiorę się w tym tygodniu jeszcze na górki na podbiegi i bieg długi...
Nie ma co się spieszyć... Szlachetne zdrowie... :ble:

_________________
BLOG

KOMENTARZE


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: MatiR - 2019
Nowy postNapisane: N, 23 grudnia 2018, 15:19 
Offline
Stary Wyga
Stary Wyga

Dołączył(a): Śr, 12 lipca 2017, 22:48
Posty: 185
20.12.18 - czw
???

12,52km ~ 4'44'' [59:20]

No złapałem świeżości... Zmierzyłem tętno i średnie wyszło takie jakie miałem w lecie przy tempie średnim 4'07'' na biegu długim (20km) :hahaha: Na oko szacowałbym, że wyjdzie około 140, a tu 157, ciekawe... Na pewno ma to związek z ponad tygodniową przerwą, słabą formą i nie bieganiem prędkości.

Co do nogi. Podobnie jak wczoraj - znośnie... Teraz potrzebuję zdrowych nóg i motywacji do biegania, bo przede wszystkim tego mi brakuje. Pal licho już z formą - mam dużo czasu :hej:

21.12.18 - pt
???

60-70' trening uzupełniający

Weszły ćwiczenia z gumami, ćwiczenia ogólnorozwojowe oraz rozciąganie. Trening mnie zmęczył, a intensywność była taka, że lekkie ślady czułem na drugi dzień - fajnie, cieszy... Lubię się zmęczyć...

22.12.18 - sb
???

Sędziowanie halówki

Przed halówką chciałem polecieć na górki by pomęczyć się na podbiegach. Chciałem, ale akurat nie w ten dzień :hej: W sobotę jakoś tak mi się to odwidziało, bo wizja dowalania sobie do pieca zaraz po krótkiej przerwie (ale przerwie) mnie trochę przyhamowała. Potruchtałem tylko na hali - 4 mecze. Dwa naprawdę fajne, cały mecz coś się działo - tęskniłem za tym, bo nie lubię sędziować flaków...

23.12.18 - ndz
???

W planach ćwiczenia podobne jak w piątek - typowa ogólnorozwojówka.... Byłem dogadany na bieganie ze znajomym, na 16km wzdłuż wału tempo rzędu 4'20''-4'30'', ale z mojej strony to trochę nie pykło...

PODSUMOWANIE TYGODNIA 17.12-23.12 [7]

Drugi kichowaty tydzień, ale trudno... Zdjęcie RTG odebrane, jakbym miał ocenić sam na podstawie zdjęcia czy coś się dzieje to ja nic nie widzę, więc temat pewnie dotyczy przeciążenia. Myślę, że by się to zgadzało, bo we wcześniejszych wpisach zdarzało mi się zahaczyć wątek "bolących kostek z rana", gdzie lekki ból po dogrzaniu, rozchodzeniu, rozbieganiu przechodził. W zasadzie teraz jest podobnie - no może ostatnimi czasy trochę mocniej bolało i dłużej, ale nogi tak jak wtedy, najlepiej działają mi w ruchu :hahaha: Obiło mi się o uszy, że dawkowanie dużej ilości witaminy C może być w takich wypadkach skuteczne - mowa o stanach zapalnych itd. więc od paru dni testuję, zobaczymy.... Witamina C do szkodliwych raczej nie należy, a przedawkować też za bardzo się nie da, więc... Do wizyty u ortopedy jeszcze trochę czasu, a może moje wynalazki będą skuteczne...

Zastanawiam się jak uderzyć w treningi - zakładając oczywiście, że będę w stanie je kontynuować (bez powiększania urazu)... Czy tydzień poświęcić na rozbieganie/powrót w formie BSów i po sobotniej przepalance na 5km (a będzie cholernie ciężko złamać nawet marne 18') od początku tygodnia wchodzić w planowane zabawy biegowe itp. (teoretycznie BPS pod marcowe starty miałem zaczynać już w połowie stycznia), czy może trochę wydłużyć jeszcze bieganie głównie BSów...

Kalendarz startów [do końca marca 2019]

29.12.18 - Bieg Sylwestrowy Leszno 5km
16.02.18 - Bieg Górski Leszno-Grzybowo 10km

10.03.19 - Recordowa Maniacka Dziesiątka Poznań 10km
16.03.19 - 10tka Wroactiv Wrocław 10km
17.03.19 - Półmaraton Leszno 21km

_________________
BLOG

KOMENTARZE


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: MatiR - 2019
Nowy postNapisane: Śr, 26 grudnia 2018, 22:16 
Offline
Stary Wyga
Stary Wyga

Dołączył(a): Śr, 12 lipca 2017, 22:48
Posty: 185
24.12.18 - pon
WOLNE

W planach było pójść pobiegać, ale wygrało jedzenie... Lubię czasem podjeść :)

25.12.18 - wto
BS 10-12km

10,26km ~ 4'48'' [49:15]

Po lesie. Jeśli noga umożliwi bieganie to właściwie mogę teraz powiedzieć, że zaczynam biegać po roztrenowaniu...
Oddechowo doprowadziłem się przez ten ostatni okres labowania do takiego stanu, że z oddechem jest jednak gorzej...
Może być zabawna sobota. Bieganie na teoretycznie wyższym tempie może się skończyć męką oddechową :hahaha:

26.12.18 - śro
10-12km w krosie

15,70km ~ 4'49'' [1:15:30]

Górki mam w planach jednak popiłować w niedzielę w ramach biegu długiego. Dzisiaj siadło "lekkie" (moja aktualna forma jest krótko mówiąc - kiepska) rozbieganie po wale i trasie listopadowego Grand Prix w którym biegłem w kolcach. O ile wtedy się przydały tak dzisiaj byłyby błogosławieństwem. Miejscami bagno niesamowite, ale dobrze... Stan nogi jest taki, że umożliwia mi ona bieganie bez uczucia męki, natomiast wiem, że muszę unikać ćwiczeń plyometrycznych... Skakankę może bym jeszcze przebolał. Paradoks mojego urazu jest taki, że najlepiej się czuję jak biegam i chwilę po biegu...

_________________
BLOG

KOMENTARZE


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: MatiR - 2019
Nowy postNapisane: Pt, 28 grudnia 2018, 18:56 
Offline
Stary Wyga
Stary Wyga

Dołączył(a): Śr, 12 lipca 2017, 22:48
Posty: 185
27.12.18 - czw
Basen + Obwody w domu

Na basenie popluskałem się 50'. Nie będę pisać ile długości zrobiłem itd. bo ja głównie walczę z wodą.
W domu ćwiczenia z gumami + obwód stacyjny (2x 10stacji 1' ćwiczeń - 30'' przerwy. Po serii 5' przerwy.) + rozciąganie.
Na obwodach pod koniec zdychałem - bardzo ciężki trening...

28.12.18 - pt
BS 10-12km

10,0km ~ 4'54'' [49:00]

Jutro Bieg Sylwestrowy na 5km... Jakoś średnio to widzę :hahaha:

_________________
BLOG

KOMENTARZE


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: MatiR - 2019
Nowy postNapisane: N, 30 grudnia 2018, 16:24 
Offline
Stary Wyga
Stary Wyga

Dołączył(a): Śr, 12 lipca 2017, 22:48
Posty: 185
29.12.18 - sb
XXXIV Bieg Sylwestrowy Leszno - 5km
17:41 20/752

Start kontrolny w celu skontrolowania w jak głębokim dole jestem. Bieg, który mnie bardzo pozytywnie zaskoczył, ale do rzeczy.

Do Leszna przyjechałem przed 15, spokojnym spacerkiem spod okolic PKP'a powędrowałem do bazy jednostki wojskowej gdzie miał odbyć się start. Nie wiem ile pieszo przeszedłem, ale za pewne gdzieś koło 3km... Na rozgrzewkę ruszyłem około godziny 16:05, tam zrobiłem 15' ciągiem wyjątkowo wolno - 2,48km czyli tempo 6'03''... W startówkach na takim tempie, dodatkowo z moimi ostatnimi problemami z nogami od kolan w dół to tak niezbyt wygodnie było... Po truchcie, trochę ćwiczeń w ruchu i w miejscu, po czym udałem się do szatni, by przebrać się w ciuchy startowe. Później parę przebieżek - byłem gotowy. Przed startem jeszcze pokaz sztucznych ogni, wcześniej kilka solidnych jeb...ć z armaty. Za pierwszym razem j...cie było bardzo solidne.

Start - Pogoda dla mnie świetna. O ile lubię też jak jest ciepło - Wiadomo nie nabiegam tego co przy powiedzmy chłodniejszej aurze, choć w upale sobie jakoś tam radzę, tak dziś było mega - gdyby nie liczne kałuże to pogoda na 5, tak z kałużami takie 5-. Wiaterek był, ale raczej w biegu mi nie przeszkadzał. Podsumowując IMO idealna pogoda do kręcenia wyników dla kogoś kto oczywiście jest w formie (dajcie mi taką pogodę tylko bez kałuż na starty w 2019 roku to nie pogardzę).
Założeń wielkich na bieg nie miałem prócz takich, że trzeba powalczyć. Mniej więcej oszacowałem tempo przy którym nie powinno mnie ściąć po 1-2kilometrze i tak tego się trzymałem. Dużo osób przede mną przeszarżowało. Ja praktycznie trzymając równe tempo przesuwałem się przez cały bieg coraz to wyżej w klasyfikacji. Z nogami było okej. Siłowo było okej, nie utraciłem dużo z mocy, ze stopą też było w miarę okej. Łydki trochę dostały w kość, ale biegłem w kompresach, więc szło przeżyć. Generalnie ten mój uraz to pasmo powiązań. Stopa, piszczel, łydki... Jedno wynika z drugiego. Za +/- 2km zaczynają się małe przeboje. Znowu ból i spięcie lędźwi. Ostatnio praktycznie mam tak zawsze jak dłużej trzymam tempo poniżej tego powiedzmy 3'50''. Nieprzyjemnie się biegnie jak cie usztywnia w kręgosłupie, no i dwa... Od około 3km biegłem bez zegarka. Znaczy z zegarkiem, ale ślepo bez pomiaru :chlip: Na trasie urwał mi się pasek od zegarka. Tak go chwyciłem, że nie za bardzo miałem jak zerkać na tempo, ale najważniejsze że cały zegarek (choć w częściach), dowiozłem do mety. O ile Leszno jako tako znam, tak po ciemku, skupiając się na trzymaniu tempa i walce głównie z kręgosłupem no to już za ch nie wiedziałem ile do mety i gdzie jestem. Nie mówię, że dużo na tym łącznie straciłem (oddechowo już się trochę słyszałem, także tutaj dużej rezerwy nie miałem), ale te 10-15'' to myślę, że spokojnie z wyniku mógłbym sobie zabrać. Szkoda, że test zrealizowałem przy takich niedogodnościach, niemniej jednak lepiej teraz mieć pod górkę niż potem z górki :)

Po biegu zgubiła mnie trochę pazerność. Na sali zerknąłem telebim z wynikami. Patrzę przy sobie - ok. w kategorii jestem 4ty. Patrzę pierwszą trójkę - spoko, chłopaki z mojej kategorii z całkiem przyzwoitymi wynikami, (choć myślę że przy dobrych wiatrach o te 15:40-15:50 jestem w stanie się w przyszłym roku obić) także powinienem dostać jakąś nagrodę. Poczekałem, pooglądałem występy. Najbardziej podobała mi się przemowa najstarszego uczestnika biegu - dziadzio 85lat. 85 lat i taka forma. Niesamowity gość. Przyszło do wręczenia kategorii wiekowych. M17-24 - czytają, ja słucham. Zonk bez mojego nazwiska. No okej, nie będę lecieć na środek, słucham dalej, ponownie. Bez mojego nazwiska. Rozkminiłem że 4ty byłem, ale już po odjęciu pierwszej trójki z opena :hahaha: W sumie dobra, bo z takim wynikiem to tak średnio być na pudle przy tylu uczestnikach...

Po biegu spacer bardzo okrężną drogą na autobus. Pewnie z jakieś 3,5-4km na oko.

Na plus
- 17:25-17:30 - mój aktualny poziom wyjściowy. Zważywszy na ostatnią przerwę w treningach i bieganie głównie rozbiegań to wczorajszy wynik mnie zadowala, a nawet bardzo... Unikać chorób, doleczyć aktualne urazy, a o trening to już zadbam.
- Wczorajszy bieg mnie bardzo dowartościował biegowo...

Na minus
- lędźwia
- muszę zainwestować w nowe szpilki do zegarka





30.12.18 - ndz
BS 18-21km w krosie

13,3km ~ 4'55'' [1:05:30] + 50' basen... [dane ściągnięte z cudzego zegarka, bo mojego załączyłem po około 800m]

Miało być typowo w krosie - krosu to może było z 3-4km, reszta asfalt choć po górkach. Miało być 18-21km, wyszło tego też mniej. Miałem biec ze znajomym, a wyszła nam grupa 6 osobowa. To ostatnie to akurat sobie chwalę, bo każdy powiedzmy jako taki poziom reprezentuje, a wiadomo w grupie biegnie się zawsze raźniej. Poza tym pogoda... O ile lubię mrzawkę, tak już nie lubię jak leje. Gdybym nie dogadał się ze znajomym to bym nawet pewnie nie wyszedł z domu (rzeczy do wycisnięcia). Ba, ze znajomym nawet po dotarciu na trasę siedzieliśmy w samochodzie i też nie chcieliśmy wyłazić. Dopiero wyszliśmy jak obok nas przebiegła grupka i wtedy postanowiliśmy ją dopiero gonić... Grupa wyratowała mi dzisiaj trening :hej:

P.S Kostka kostką, z rańca lekko bolało, ale łydki po wczoraj to trochę mocno dowaliłem, ajć....

Po biegu potaplałem się w wodzie. Chciałbym się zaprzyjaźnić z pływaniem, choćby dla własnej satysfakcji...





PODSUMOWANIE TYGODNIA 24.12-30.12 [8]

Trochę się zebrałem w sobie. Wróciłem w trening i chyba ten okres prawie 2 tygodni bez biegania, mogę potraktować nie jako przerwę, ale powiedzmy kontynuację treningów. Kilometrażu z tego tygodnia nie liczę. Chyba między 55-60km. Jest to w tym momencie nieistotne. W tym tygodniu udało się zrobić jedną fajną jednostkę treningową w ramach startu w zawodach, z której jestem bardzo zadowolony. Pokazała mi ona, że nie jest aż tak źle, a to co przede wszystkim muszę zrobić to sobie nie szkodzić i stopniowo dozować obciążeniem, bo maksymalny dół formy wiem że już pomału mija i jeśli będę regularnie trenować, dbając o wzmocnienie to gorzej nie będzie, a może być tylko lepiej. W czwartek czeka mnie druga wizyta u ortopedy. Pewnie potwierdzi moje przypuszczenia. Trening czasem ma boleć, ale ja chcę by to był ból wynikający z realizacji treningu, wynikający ze zmęczenia, a nie wynikający z kontuzji, kalectwa ruchowego i innego typu kalectw... Bym zapomniał - waga 64,5-65,5kg :hejhej:

Do marca jak się uda powinienem mieć zbudowaną pełną bazę na cały sezon. Od kwietnia zacznę walczyć o wyniki.





Podsumowanie grudnia/roku ???

Nie mam rozpisanego jeszcze planu na przyszły tydzień, ale pewnie strzelę jutro jakieś 10-12km w formie BSa, bo w przyszłym tygodniu kontynuuję trening typowo w tlenie (choć w planach sobotni Parkrun na maxa). Miesiąc zamknę w okolicach 190-195km. Byłoby więcej, ale zachciało mi się popsuć i tak przez okres około dwóch tygodni podejmowałem się kilku aktywności zastępczych. Kilometraż w tym wypadku jest zatem średnio istotny. Ważniejsze jest to by przywrócić pełną sprawność, bo to jest ważniejsze... Dlatego w najbliższym czasie ponownie odwiedzam ortopedę, pewnie za niedługo wyląduję u fizjoterapeutów...
Co do przyszłego miesiąca to mam mniej więcej zarys tego co chcę zrobić, oby to wypaliło, bo plan wg mnie jest dość ciekawy, forma powinna przez to fajnie pójść w górę, a przede wszystkim moja siła i sprawność i to bez wykorzystywania moich letnich masochistycznych jednostek treningowych...
Co do roku 2018... Kilometraż około 2900km. Kilka startów gorszych, kilka startów lepszych... Jedyny miarodajny mój wynik to chyba 15km w 53:03, bo reszta albo ciężka trasa albo przestrzelona forma... Zresztą to już historia. Pracuję na nowe wyniki...
W nowym roku życzę wszystkim przede wszystkim szczęścia, a potem zdrowia.

_________________
BLOG

KOMENTARZE


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: MatiR - 2019
Nowy postNapisane: Śr, 2 stycznia 2019, 16:59 
Offline
Stary Wyga
Stary Wyga

Dołączył(a): Śr, 12 lipca 2017, 22:48
Posty: 185
31.12.18 - pon
BS 10-12km

11,2km ~ 4'52'' [54:30]

01.01.19 - wto
BS 10-12km + 7x30''/60''

50' Rower stacjonarny luźno + rower stacjonarny 1'/1' .
Zastępczo ze względu na lekkie przeziębienie, które mnie trzyma od poniedziałku oraz nieciekawą pogodę.
Nie było sensu dojeżdżać się śmieciowym treningiem na dworze...

02.01.19 - śro
BS 10-12km w krosie

13,18km ~ 4'36'' [1:00:40]

Miałem pojechać na pętlę z górkami, ale wylądowałem na pętli leśnej bez górek. Trudno, bywa.
Jutro druga wizyta u ortopedy.

_________________
BLOG

KOMENTARZE


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: MatiR - 2019
Nowy postNapisane: N, 6 stycznia 2019, 14:22 
Offline
Stary Wyga
Stary Wyga

Dołączył(a): Śr, 12 lipca 2017, 22:48
Posty: 185
03.01.18 - czw

Dojazd do ortopedy rowerkiem i powrót... Łącznie jakieś 50' aktywności na rowerze, czyli niewiele...
Dopadło mnie zapalenie ścięgna mięśnia piszczelowego... Mam chodzić na zabiegi i zluzować bieganie...
Bieganie przez parę dni zluzuje na pewno, choćby przez przeziębienie które mnie cały czas trzyma i nie chce puścić...
Co do nóg, to łydkę i płaszczkę mam ok, choć mięśnie są małe... Takie patyki, kości też ok...
W domu później rozciąganie... Teraz dopiero widzę, że w moich ćwiczeniach brakło ćwiczeń na piszczele... Ehhh...

04.01.18 - pt

45' rower stacjonarny + rozciąganie...

05.01.18 - sb

Gwizdałem halówkę... Łącznie 5 meczy...

06.01.18 - ndz

21,2km na rowerze. Pilotowałem znajomemu na mojej starej, jego nowej trasie. Znajomy jest w trakcie przygotowań do maratonu, o ile pamiętam to rozgrywanego w Łodzi...

PODSUMOWANIE TYGODNIA 31.12-06.01 [9]

Podsumowania nie będzie, bo nie ma czego podsumowywać :hahaha:
Od następnego tygodnia planuję mniej pisać na moim blogu, bo więcej piszę niż trenuję :hahaha:

Teoretycznie powinienem kończyć pomalutku budowanie bazy i wchodzić w coraz to mocniejsze treningi... Sezon miałem w planach rozbijać na 4 okresy startowe. Pierwszy okres miał przypaść na marzec, gdzie powiedzmy miałem mieć już jakieś podstawy do docelowego biegania na ten rok. Powiedzmy miałbym stać na poziomie sierpień/wrzesień, no może chciałbym być ciut mocniejszy, bo u mnie jest akurat tak że forma potrafi błyskawicznie pójść w górę, a co więcej spory skok mam zawsze na przełomie marca/kwietnia... Z tej bazy chciałem przygotowywać się pod trochę krótsze dystanse...

Życie trochę weryfikuje, plan mi się trochę popsuł i mam spory dylemat. Czy w momencie wykurowania się zaprzestać całkowicie treningów biegowych powiedzmy na ten okres 2-3 tygodni (ostatnio to wielkiego skutku nie przyniosło, no może ból jest teraz mniejszy), czy podejść innowacyjnie i prócz formy treningów bazowych (basen, rower, siłownia itd.) zostać na kilometrażu 20, max 25-30km tygodniowo i robić tylko jednostki jakościowe... Nogi fest bym nie zajechał, bo zmniejszyłbym kilometraż i to sporo, cały czas byłbym powiedzmy "obiegany" i to dodatkowo na wyższej intensywności, a uzupełnienie miałbym w formie innych aktywności... Druga opcja bardziej mnie kusi, ale to zobaczymy...
Z drugiej strony do marcowych startów (do których i tak nie będę przygotowany tak jak do majowo-czerwcowych a potem sierpniowo-wrześniowych) jest aż 8-9 tygodni, a to dość sporo, by sobie teraz zluzować...

_________________
BLOG

KOMENTARZE


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: MatiR - 2019
Nowy postNapisane: N, 13 stycznia 2019, 20:31 
Offline
Stary Wyga
Stary Wyga

Dołączył(a): Śr, 12 lipca 2017, 22:48
Posty: 185
Pierwszy tydzień „BPS” jak zwał tak zwał – BPS, bo mniej więcej teraz powinienem rozpoczynać przygotowania do marcowych startów. Ten tydzień upłynął mi na aktywnościach zastępczych. Od przyszłego tygodnia powinienem udać się już na zabiegi oraz włączyć treningi na orbitku na większej intensywności (na wysokim tętnie). Może wybiorę się na weekend na narty… Waga stabilnie, noga odpoczywa…

07.01.19 [poniedziałek]

5,74km chodem [59:30]

W tym 10’ marsz wykroczny… Rozpocząłem tak od 2km i wyszło jakieś 400m….
Kto normalny na forum polecał to ćwiczenie :D ?
Nogi mi wlazły w tyłek że szok, dawno tak ich nie doprawiłem…
Mam postanowienie by za jakiś czas zrobić wykrokami pełen kilometr…

Później w domu rozciąganie 

08.01.19 [wtorek]

Rower stacjonarny 10’
Ćwiczenia z gumami 15’
Obwody 30’
Ćwiczenia rozluźniające 15’

+ 50’ basen
Nogi po wczoraj wchodziły w dupsztala, a tu jeszcze dowalenie…

09.01.19 [środa]

Pływanie, a później na wieczór rozciąganie oraz rolka… Od poniedziałku nogi mam tak pozabijane, przegiąłem delikatnie, ale po rolce trochę puściło…

10.01.19 [czwartek]

Siłownia na obwodach. Podobnie jak we wtorek z tymże zmodyfikowałem trochę stacje ćwiczebne…

Pod wieczór pływanie. Pływam pokracznie, ale udało się zrobić pierwszy raz pełen kilometr ciągiem, także jestem zadowolony. Wynik gra tu drugą rolę, o nim nie warto wspominać [haha]

11.01.19 [piątek]

Załatwiałem sprawy związane z organizacją biegu… Ponadto pod wieczór rozciąganie. Nogi puściły.

12.01.19 [sobota]

Halówka – 5 meczy. Całkiem szybko upłynęły. Po hali basenik. Około 50’… Popływałem trochę moim żabo-kraulem, coraz fajniej to wychodzi. Dodatkowo kilka długości z deską ćwiczyłem nogi do żabki płynąc na plecach… O ile w tej pozycji pomału uczę się zbierać wodę (jako tako nawet to wychodzi), tak w poślizgu na piersiach wychodzi to gorzej…

13.01.19 [niedziela]

Krótkie rozciąganie….

_________________
BLOG

KOMENTARZE


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: MatiR - 2019
Nowy postNapisane: N, 20 stycznia 2019, 16:18 
Offline
Stary Wyga
Stary Wyga

Dołączył(a): Śr, 12 lipca 2017, 22:48
Posty: 185
Drugi tydzień BPSa :bleble:
Tydzień pod szyldem – przeziębienie v.2.0 [Dlatego ten tydzień bez basenu, który mega polubiłem :chlip: ]
Noga dalej odpoczywa, choć dostała lekko w tytkę na meczu i na drugi dzień ten mecz już był delikatnie odczuwalny w nodze…
„Rehabilitację” ruszam od poniedziałku i potrwa ona około 2 tygodnie…
W przyszłą sobotę (26.01) turniej sędziów w halówkę. Kusi mnie niesamowicie, bo na hali zawsze dosyć fajnie pykałem, ale mam też świadomość że szkoda dowalać sobie nogę gdy już tyle odpuściłem z biegania…

14.01.19 [poniedziałek]

5,67km spacerek [1:00:15]

W tym 15’ marsz wykroczny… W formie 6x 2’30’’/1’
Później gumy, rozciąganie… Coraz lepiej wychodzą te wykroki….

Znowu łapie przeziębienie – wychodzi to, że ostatnio się nie doleczyłem…

15.01.19 [wtorek]

5,74km spacerek [58:40]

Ponownie 15’ marsz wykroczny, tym razem w formie 3x 5’/2’
W domu rozciąganko…
Wykroki wchodzą bardzo fajnie, niedługo czuję że pęknie kilometr ciągiem…

Nos tak przytkany, że masakra… Nocka z wtorku na środę długo zostanie w głowie…

16.01.19 [środa]

Zrezygnowałem z siłowni, zrobiłem siłownię „domową” + rozciąganie…
Całkiem przyzwoity trening. Rozpisywać co dokładnie robiłem nie będę… Nie ma sensu :hejhej:

Nocka z środy na czwartek znacznie lepsza… Pomału zdrowieje, ale…

17.01.19 [czwartek]

Wpadłem na siłownię… Nie robiłem siły, pośmigałem na rowerze stacjonarnym, a ze względu na to że siodełko uciskało tam gdzie nie powinno to przeniosłem się na orbitek, a potem z powrotem na rower…

Wyszło chyba 25’ rower, 10’ intensywnie orbitek -> ostatnie 2’ starałem się polecieć w pałkę…
Nogi bolały, tęskniłem za taką wycinką – choćby małą…. Tęsknię za „mocnym” jak na swój poziom bieganiem…
Na schłodzenie ponownie około 15’ rower…

18.01.19 [piątek]

Właściwie NIC

19.01.19 [sobota]

Sparing… Lider IV ligi z liderem III ligi na środeczku… Pierwsza połowa dosyć pobiegana, bo 5,3km, w drugiej mniej + przerwy związane z urazami i wyszło 4,3km… Mecz bez cięższych decyzji… Nie było szału z mojej strony, trochę rzeczy bym poprawił, bo to nie było „to” ale tragedii też nie było. Widać, że przez gwizdanie hali i przerwę na trawie trochę mi forma sędziowska uciekła…

20.01.19 [niedziela]

6,43km spacerek [1:06:58]

W tym 20’ marsz wykroczny w formie 2x 10’ / 4’
Coraz lepiej wchodzi. Za pierwszym razem po 10’ była kaplica, a teraz… Idzie to w fajnym kierunku. Takiej siły mi brakowało, a trochę jeszcze jej przybędzie…
Poza tym warto wspomnieć o pogodzie… Lekki mrozik, słoneczko. Bajka :spoko:

Pod wieczór w planach gumy, trochę ćwiczeń siłowych bez obciążenia oraz rozciąganie…

_________________
BLOG

KOMENTARZE


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 99 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 3, 4, 5, 6, 7

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Google [Bot] i 4 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL