Myślałem, myślałem, a wczoraj promesę od małżonki dostałem - mogę kupić zegarek z GPS. Na początek wyhaczyłem na allegro kompletną używkę (z pasem HR) Forerunner 110 za 4 stówki. Trafiłem na sklep Azymut, na inne oferty Garminów. I biłem się z myślami. Dzięki poradom Sosika, Piecha i Kapolo, od myślenia o Garminach odbiłem w kierunku Decathlona. Sosik korzysta (i chwali sobie) OnMove 500, tyle, że na stronie sklepu są już tylko modele 510 i 710 (no i bidna onmove 100). Traf chciał, że w CH Zakopianka, w Deca mieli ostatnią, poekspozycyjną pięćsetkę! Za 4 stówki! O 18:13 już była moja...
OM500.jpg
A dzisiaj test sprzętu - 4,5km tempem średnim 5:50. Zaczęło się wprawdzie od zgrzytu, bo po 15 minutach fixa nie było. Przypomniała mi się wówczas genialna w swej prostocie rada:
Wyłącz / Włącz
Podziałało, fix załapany po kilkunastu sekundach. Biegałem z prostym treningiem, bez żadnych interwałów, ustawiłem tylko zakres tempa, w którym mam się trzymać (9,5 - 11 km/h). Jak zwolniłem - pikało. Jak nogi chciały przeprowadzić szarżę - brzęczało. Czujne "oko" zegarka pomogło w tak nieosiągalnej dla mnie dziedzinie, jak równe tempo: 5:45 - 5:44 - 5:44 (kilometry 2-4)!
Generalnie, z zakupu jestem bardziej niż zadowolony. Zresztą już przed kupnem, kiedy po telefonicznej rozmowie pięćsetka leżała zarezerwowana dla mnie w Decathlonie, cieszyłem się, jak mój Jasiek z klocków lego
Plusy:
- dużo by wymieniać - interwały, zakresy tempa, itp, itd, póki nie będę w fazie III czy IV, to pewnie nie odkryję wszystkich możliwości tego czasomierza
- łatwość ustawiania w/w
- możliwość dokupienia paska pulso w przyszłości
- koniec biegania z komórką, włączania, ustawiania, itp.
Minus:
- malutki - zakres tempa tylko w km/h (nie w min/km) mogę ustawić
Miasto Królewskie KRK poszło mi na rękę... Idea w mojej głowie kiełkowała taka - bez planu (Monia, miałaś rację, cel być musi) ciężko o systematyczność. Zatem od września - plan 26-28 tygodni do Marzanny. A potem trzymanie formy do połówki w Hajnówce.
Tymczasem... Cracovia Maraton jest w maju! Stąd - plan do połówki (jeszcze niesprecyzowany, ale będzie soon), a potem - na szybko "przedłużam się" i w maju debiut na królewskim dystansie w Mieście Królów!
O systematyczność się tym razem nie boję. Dziś ciężko było się zwlec (zasnąłem o 2 - odbierałem siostrę z dworca, potem rodzinne pogaduchy), ale OM500 był dobrym motywatorem

Bo co by powiedziała połowica, jakbym lekką ręką wydał 4 stówy, żeby dalej olewać treningi?

Nie masz wymaganych uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego posta.