MARZEC, 2020, 10. TYDZIEŃ
02.03. Pon
WOLNE - regeneracja
03.03. Wt
WOLNE - regeneracja
04.03. Śr
BS: 4,0 km w tempie 4:53 na HRśr=72%.
SKIP: 4 serie po 4 ćwiczenia w 15 min
BS: 5,7 km wtempie 4:57/km na HRśr=73 %.
[O]: Pierwszy bieg od tygodnia – kostka jeszcze dawała znać, ale dało się biegać bez bólu i dyskomfortu. Zmęczenie spore, bo jednak w weeekend prawie 6h intensywnego wysiłku wpadło, także na pewno organizm dostał wciry.
05.03. Cz
WOLNE – nie było czasu wyjść.
06.03. Pt
BSc: 11,0 km w tempie 5:05/km na przewyższeniu (+/- 167 m) na HRśr=72 %.
[O]: W terenie crossowym i dodatkowo z samiutkiego rana (6:00). Dodatkowa informacja, taka, że jak wybiegłem to już byłem zmęczony.
07.03. So
BSc: 10,0 km w tempie 4:55/km na przewyższeniu (+/- 172 m) na HRśr=73 %.
[O]: Znowu po górkach i znowu ze sporym zmęczeniem, choć powiało optymizmem, bo jednak relacja HRśr do tempa na takich górkach całkiem dobra.
GS – 50min gimnastyki stabilizacyjnej i wzmacniającej/rozluźniającej biodra – wracam do tego, bo jednak czuję, że takie ćwiczenia dają mi jakieś podwaliny do biegania i nie mogę znowu się zaniedbać pod tym kątem.
08.03. Nie
BS/BT: 14,0 km w tempie 4:35/km na przewyższeniu (+/- 141 m) na HRśr=76 %.
[O]: Najpierw 6km w I zakresie, a potem 5km w II zakresie, gdzie trzymałem tempo 4:15-4:20 i to już była dla mnie niezła orka. Znowu od samego początku byłem bardzo zmęczony, ale wiem, że z tego w końcu wybrnę, muszę się tylko wyspać w końcu porządnie.
PODSUMOWANIE TYGODNIA:
BIEGANIE: 45,8 km w tempie 5:01/km na przewyższeniu (+/- 570 m) na HRśr=73 %.
GIMNASTYKA: 50min.
[O]: Nie poddaję się. Nie jest łatwo, ale jestem zmotywowany i mówię sobie, że mimo słabego pod kątem biegowym lutego to i tak jestem w o niebo lepszej sytuacji niż rok temu, kiedy poważne bieganie zaczęło się w maju. Teraz mam tylko nieco ograniczony biegowo luty (gdzie i tak wyszło sumarycznie ponad 30h na aktywności, czyli najwięcej od dawna), a tak to było bieganie cały listopad, grudzień i styczeń – to nie pozostanie bez echa; fundamenty są tylko trzeba je nieco odkurzyć. Muszę wrócić na właściwe tory, przede wszystkim z głową, bo tutaj nieco podupadłem, widząc jak wszyscy wokół, po dobrze przepracowanej „zimie”, sypią życiówkami jak z rękawa, a ja mam wrażenie jakbym przez palce przepuścił ostatnie miesiące (co przecież nie jest prawdą! - biegałem w inny sposób, ukierunkowany na siłę biegową, wytrzymałość, z czym nie nastawiałem się na żadne szybkie bieganie pod rekordy, bo jest to niemożliwe, ale to miała być baza pod dalsze treningi już na wiosnę). Wobec powyższego zacząłem właśnie plan pod półmaraton, który będę modyfikował pod kątem biegu górskiego. Wejdzie reżim treningowy to i głowa odpocznie. W planie BIEG FRASSATIEGO w Międzybrodziu Bialskim w czerwcu po którym mam zamiar zrobić jakiś plan treningowy pod 5/10km, a następnie przejść z szybkością do wytrzymałości pod jakiś bieg 30km po górach i półmaraton na zakończenie sezonu.