Poniedziałek 22.06
Jedno duże kółko wokół SGGW - 6.11 km, 33:37 (@5:30).
Wtorek 23.06
Jedno duże kółko wokół SGGW - 6.24 km, 34:07 (@5:28).
Środa 24.06
Dwa duże kółka wokół SGGW - 9.64 km, 53:21 (@5:32).
Lekka zmiana trasy - zapoznanie się z Mariuszem, którego czasem widuję tam biegającego.
Czwartek 25.06
Dwa duże kółka wokół SGGW - 10.31 km, 57:10 (@5:33).
Po drodze zahaczyłem o Ziko - musiałem coś kupić na blizny, bo powolutku wszystko się goi, ale wygląda to średnio. Padło na Sutricon, ma też ochronę UV.
Piątek 26.06
Dwa duże kółka wokół SGGW - 10.05 km, 56:16 (@5:36).
Sobota 27.06
Jedno małe kółko wokół SGGW, a potem 2*1km + 4*500m + 5*200m 12.87 km, 1:19:55 (@6:12).
2*1km / p. 2' spacer (4:11.9, 4:12.1)
2*500m / p. 2' spacer (2:01.6, 1:59.3, 1:57.9, 1:56.8)
5*200m / p. 200m spacer (41.8, 42.9, 43.6, 42.8, 40.9)
Pierwsze próby czegoś żwawszego od czasu wywrotki. Bez dociskania, bo kolana potrzebują jeszcze trochę czasu.
Niedziela 28.06
Kabaty.
15.27km 1:23:53 (@5:30)
Uff! Biegałem 8-9 po lesie, ale i tak już było gorąco - w ciągu dnia szybko doszło do 38C
Σ = 70.50 km
mgrzeg w biegu
Moderator: infernal
-
mgrzeg
- Zaprawiony W Bojach

- Posty: 344
- Rejestracja: 19 cze 2018, 11:00
- Życiówka na 10k: 41:09
- Życiówka w maratonie: brak
Zapiski -> viewtopic.php?f=28&t=65086&start=900000
Komentarze -> viewtopic.php?f=28&t=65087&start=900000
Komentarze -> viewtopic.php?f=28&t=65087&start=900000
-
mgrzeg
- Zaprawiony W Bojach

- Posty: 344
- Rejestracja: 19 cze 2018, 11:00
- Życiówka na 10k: 41:09
- Życiówka w maratonie: brak
Poniedziałek 29.06
Dwa duże kółka wokół SGGW - 9.92 km, 57:52 (@5:50).
Wtorek 30.06
Cztery małe kółka wokół SGGW - 12.28 km, 1:02:12 (@5:04). Po 3km wstępu nieco ponad trzy małe kółka (8km) odrobinkę szybciej, bez zatrzymywania przed i po.
8km, 37:35 (@4:41)
Środa 01.07
Dwa duże kółka wokół SGGW - 9.97 km, 57:02 (@5:43).
Czwartek 02.07
3km rozgrzewki + standardowe ćwiczenia i latarnie przy SGGW. A potem 20*100m.
20*100m/100m p. spacer (21.6, 21.1, 21.7, 21.1, 20.8, 20.8, 20.2, 20.0, 20.0, 20.5, 20.2, 20.0, 20.6, 21.1, 20.9, 21.0, 20.3, 20.4, 19.8, 19.2)
Za dużo, za szybko.
Piątek 03.07
Dwa duże kółka wokół SGGW - 9.96 km, 56:51 (@5:42).
Sobota 04.07
3km rozgrzewki + standardowe ćwiczenia i latarnie przy SGGW. A potem 4*1km 10.89 km, 1:05:26 (@6:01).
4*1km / p. 2' spacer (4:17.0, 4:05.1, 4:17.3, 4:18.6)
Plan był na więcej - nawet na 8 powtórzeń w spokojnym tempie. Po 4 nie chciałem przeciągać struny - wiało dosyć mocno, a po czwartkowych rytmach czułem wyraźnie lewego achillesa.
Niedziela 05.07
Zamiast Kabat cztery duże kółka wokół SGGW.
17.60km 1:41:23 (@5:46)
Zanosiło się na ulewę, a ja za późno się ruszyłem, więc stanęło na SGGW.
Σ = 80.52 km
Achilles będzie mnie teraz męczył przez pewien czas, więc na razie niczego nie podkręcam i staram się spokojnie i bez szaleństw jakoś go obłaskawić.
Dwa duże kółka wokół SGGW - 9.92 km, 57:52 (@5:50).
Wtorek 30.06
Cztery małe kółka wokół SGGW - 12.28 km, 1:02:12 (@5:04). Po 3km wstępu nieco ponad trzy małe kółka (8km) odrobinkę szybciej, bez zatrzymywania przed i po.
8km, 37:35 (@4:41)
Środa 01.07
Dwa duże kółka wokół SGGW - 9.97 km, 57:02 (@5:43).
Czwartek 02.07
3km rozgrzewki + standardowe ćwiczenia i latarnie przy SGGW. A potem 20*100m.
20*100m/100m p. spacer (21.6, 21.1, 21.7, 21.1, 20.8, 20.8, 20.2, 20.0, 20.0, 20.5, 20.2, 20.0, 20.6, 21.1, 20.9, 21.0, 20.3, 20.4, 19.8, 19.2)
Za dużo, za szybko.
Piątek 03.07
Dwa duże kółka wokół SGGW - 9.96 km, 56:51 (@5:42).
Sobota 04.07
3km rozgrzewki + standardowe ćwiczenia i latarnie przy SGGW. A potem 4*1km 10.89 km, 1:05:26 (@6:01).
4*1km / p. 2' spacer (4:17.0, 4:05.1, 4:17.3, 4:18.6)
Plan był na więcej - nawet na 8 powtórzeń w spokojnym tempie. Po 4 nie chciałem przeciągać struny - wiało dosyć mocno, a po czwartkowych rytmach czułem wyraźnie lewego achillesa.
Niedziela 05.07
Zamiast Kabat cztery duże kółka wokół SGGW.
17.60km 1:41:23 (@5:46)
Zanosiło się na ulewę, a ja za późno się ruszyłem, więc stanęło na SGGW.
Σ = 80.52 km
Achilles będzie mnie teraz męczył przez pewien czas, więc na razie niczego nie podkręcam i staram się spokojnie i bez szaleństw jakoś go obłaskawić.
Zapiski -> viewtopic.php?f=28&t=65086&start=900000
Komentarze -> viewtopic.php?f=28&t=65087&start=900000
Komentarze -> viewtopic.php?f=28&t=65087&start=900000
-
mgrzeg
- Zaprawiony W Bojach

- Posty: 344
- Rejestracja: 19 cze 2018, 11:00
- Życiówka na 10k: 41:09
- Życiówka w maratonie: brak
Poniedziałek 06.07
Dwa duże kółka wokół SGGW - 9.98 km, 56:09 (@5:38).
Wtorek 07.07
Cztery małe kółka wokół SGGW - 12.31 km, 1:02:26 (@5:04). Po 3km wstępu nieco ponad trzy małe kółka (8km) odrobinkę szybciej, bez zatrzymywania przed i po.
8km, 37:46 (@4:43)
Środa 08.07
Dwa duże kółka wokół SGGW - 9.96 km, 56:29 (@5:40).
Czwartek 09.07
3km rozgrzewki + standardowe ćwiczenia i latarnie przy SGGW. A potem 10*100m + 6*200m.
5*100m/100m p. spacer (22.7, 22.1, 22.8, 21.9, 22.1)
6*200m/200m p. spacer (45.0, 43.4, 44.4, 44.4, 44.9, 44.7)
5*100m/100m p. spacer (22.9, 20.6, 21.1, 19.5, 21.1)
Tym razem spokojniej.
Piątek 10.07
Dwa duże kółka wokół SGGW - 9.96 km, 55:42 (@5:35).
Przemokłem do suchej nitki.
Sobota 11.07
3km rozgrzewki + standardowe ćwiczenia i latarnie przy SGGW. A potem 6*1km 13.18 km, 1:17:40 (@5:53).
6*1km / p. 2' spacer (4:19.6, 4:13.1, 4:20.0, 4:25.5, 4:22.3, 4:15.5)
6km to dobry kompromis pomiędzy czterema z zeszłego tygodnia i ośmioma, które chciałbym zrobić. Nie zależy mi na prędkości, a raczej spokojnym ciułaniu kilometrów w tempach pomiędzy @4:10 a @4:30.
Tym razem największą ulewę przeczekałem na przystanku.
Niedziela 12.07
KENem do Kabat, 10km po lesie i powrót tą samą drogą do domu.
20.60km 1:56:44 (@5:40)
Σ = 86.36 km
Poza niedzielą wszystkie treningi w deszczu, więc też i w wiatrówce. Momentami poza deszczem mocniej zawiewało, ale nie walczyłem z tym jakoś specjalnie, po prostu tempa były dostosowane do warunków.
Dwa duże kółka wokół SGGW - 9.98 km, 56:09 (@5:38).
Wtorek 07.07
Cztery małe kółka wokół SGGW - 12.31 km, 1:02:26 (@5:04). Po 3km wstępu nieco ponad trzy małe kółka (8km) odrobinkę szybciej, bez zatrzymywania przed i po.
8km, 37:46 (@4:43)
Środa 08.07
Dwa duże kółka wokół SGGW - 9.96 km, 56:29 (@5:40).
Czwartek 09.07
3km rozgrzewki + standardowe ćwiczenia i latarnie przy SGGW. A potem 10*100m + 6*200m.
5*100m/100m p. spacer (22.7, 22.1, 22.8, 21.9, 22.1)
6*200m/200m p. spacer (45.0, 43.4, 44.4, 44.4, 44.9, 44.7)
5*100m/100m p. spacer (22.9, 20.6, 21.1, 19.5, 21.1)
Tym razem spokojniej.
Piątek 10.07
Dwa duże kółka wokół SGGW - 9.96 km, 55:42 (@5:35).
Przemokłem do suchej nitki.
Sobota 11.07
3km rozgrzewki + standardowe ćwiczenia i latarnie przy SGGW. A potem 6*1km 13.18 km, 1:17:40 (@5:53).
6*1km / p. 2' spacer (4:19.6, 4:13.1, 4:20.0, 4:25.5, 4:22.3, 4:15.5)
6km to dobry kompromis pomiędzy czterema z zeszłego tygodnia i ośmioma, które chciałbym zrobić. Nie zależy mi na prędkości, a raczej spokojnym ciułaniu kilometrów w tempach pomiędzy @4:10 a @4:30.
Tym razem największą ulewę przeczekałem na przystanku.
Niedziela 12.07
KENem do Kabat, 10km po lesie i powrót tą samą drogą do domu.
20.60km 1:56:44 (@5:40)
Σ = 86.36 km
Poza niedzielą wszystkie treningi w deszczu, więc też i w wiatrówce. Momentami poza deszczem mocniej zawiewało, ale nie walczyłem z tym jakoś specjalnie, po prostu tempa były dostosowane do warunków.
Zapiski -> viewtopic.php?f=28&t=65086&start=900000
Komentarze -> viewtopic.php?f=28&t=65087&start=900000
Komentarze -> viewtopic.php?f=28&t=65087&start=900000
-
mgrzeg
- Zaprawiony W Bojach

- Posty: 344
- Rejestracja: 19 cze 2018, 11:00
- Życiówka na 10k: 41:09
- Życiówka w maratonie: brak
Poniedziałek 13.07
Dwa duże kółka wokół SGGW - 10.00 km, 57:21 (@5:44).
Wtorek 14.07
Trzy małe kółka wokół SGGW - 12.06 km, 1:09:26 (@5:46). Po 3km wstępu dwa małe kółka (5km) odrobinkę szybciej, bez zatrzymywania przed, a potem 6*200m.
5km, 23:51 (@4:46)
400m spacer
6*200m/200m p. spacer (43.2, 44.2, 43.6, 41.9, 45.0, 44.8)
Planowałem 8, albo 10km, ale wyszedłem praktycznie w samo południe przy 25C w cieniu i w trakcie drugiego okrążenia wymyśliłem te dwusetki, bo inaczej zdechł bym marnie gdzieś przy SGGW.
Środa 15.07
Dwa duże kółka wokół SGGW - 9.98 km, 55:52 (@5:36).
Znowu bieganie w pełnym słońcu. Muszę to zmienić, bo zabiera mi to za dużo energii.
Czwartek 16.07
3km rozgrzewki + standardowe ćwiczenia i latarnie przy SGGW. A potem 12*200m.
12*200m/200m p. spacer (42.0, 43.0, 41.8, 41.9, 43.4, 43.3, 42.4, 43.8, 41.1, 42.8, 40.5, 41.4)
Piątek 17.07
Dwa duże kółka wokół SGGW - 10.01 km, 55:42 (@5:34).
Sobota 18.07
3km rozgrzewki + standardowe ćwiczenia i latarnie przy SGGW. A potem 6*1km 13.19 km, 1:16:25 (@5:53).
6*1km / p. 2' spacer (4:14.1, 4:12.9, 4:08.4, 4:12.7, 4:11.7, 4:07.8)
Podobnie do poprzedniego tygodnia, tym razem nieco szybciej. Wilgotność prawie 90%, ale trochę sytuację ratował wiaterek. Na szczęście wyrobiłem się przed burzą i ulewą.
Niedziela 19.07
Kabaty.
20.82km 1:57:45 (@5:39)
W układzie: 5km z synem, a potem 15km samemu. W lesie parno, biegło się bardzo ciężko. Musiałem nieco ze sobą walczyć, żeby zrobić całość.
Σ = 86.85 km
Dwa duże kółka wokół SGGW - 10.00 km, 57:21 (@5:44).
Wtorek 14.07
Trzy małe kółka wokół SGGW - 12.06 km, 1:09:26 (@5:46). Po 3km wstępu dwa małe kółka (5km) odrobinkę szybciej, bez zatrzymywania przed, a potem 6*200m.
5km, 23:51 (@4:46)
400m spacer
6*200m/200m p. spacer (43.2, 44.2, 43.6, 41.9, 45.0, 44.8)
Planowałem 8, albo 10km, ale wyszedłem praktycznie w samo południe przy 25C w cieniu i w trakcie drugiego okrążenia wymyśliłem te dwusetki, bo inaczej zdechł bym marnie gdzieś przy SGGW.
Środa 15.07
Dwa duże kółka wokół SGGW - 9.98 km, 55:52 (@5:36).
Znowu bieganie w pełnym słońcu. Muszę to zmienić, bo zabiera mi to za dużo energii.
Czwartek 16.07
3km rozgrzewki + standardowe ćwiczenia i latarnie przy SGGW. A potem 12*200m.
12*200m/200m p. spacer (42.0, 43.0, 41.8, 41.9, 43.4, 43.3, 42.4, 43.8, 41.1, 42.8, 40.5, 41.4)
Piątek 17.07
Dwa duże kółka wokół SGGW - 10.01 km, 55:42 (@5:34).
Sobota 18.07
3km rozgrzewki + standardowe ćwiczenia i latarnie przy SGGW. A potem 6*1km 13.19 km, 1:16:25 (@5:53).
6*1km / p. 2' spacer (4:14.1, 4:12.9, 4:08.4, 4:12.7, 4:11.7, 4:07.8)
Podobnie do poprzedniego tygodnia, tym razem nieco szybciej. Wilgotność prawie 90%, ale trochę sytuację ratował wiaterek. Na szczęście wyrobiłem się przed burzą i ulewą.
Niedziela 19.07
Kabaty.
20.82km 1:57:45 (@5:39)
W układzie: 5km z synem, a potem 15km samemu. W lesie parno, biegło się bardzo ciężko. Musiałem nieco ze sobą walczyć, żeby zrobić całość.
Σ = 86.85 km
Zapiski -> viewtopic.php?f=28&t=65086&start=900000
Komentarze -> viewtopic.php?f=28&t=65087&start=900000
Komentarze -> viewtopic.php?f=28&t=65087&start=900000
-
mgrzeg
- Zaprawiony W Bojach

- Posty: 344
- Rejestracja: 19 cze 2018, 11:00
- Życiówka na 10k: 41:09
- Życiówka w maratonie: brak
Poniedziałek 20.07
Dwa duże kółka wokół SGGW - 10.02 km, 58:14 (@5:49).
Wtorek 21.07
Pięć małych kółek wokół SGGW - 14.90 km, 1:14:01 (@4:58). Po 3km wstępu cztery małe kółka (10km) odrobinkę szybciej, bez zatrzymywania przed i po.
10km, 45:52 (@4:35)
Pogoda bardzo dobra na trening wytrzymałości. Deszcz, umiarkowany wiatr, odczuwalnie ok. 12-15C. Praktycznie całość w deszczu, choć w drugiej części mniejszym, więc zdjąłem łachuderkę.
Środa 22.07
Dwa duże kółka wokół SGGW - 10.13 km, 57:23 (@5:40).
52 lata za mną.
Czwartek 23.07
3km rozgrzewki + standardowe ćwiczenia i latarnie przy SGGW. A potem 6*200m+4*400m.
3*200m/200m p. spacer (44.6, 44.1, 42.6)
4*400m/200m p. spacer (1:28.2, 1:27.8, 1:26.5, 1:25.9)
3*200m/200m p. spacer (41.6, 39.9, 39.2)
Większość w chłodzie i deszczu, ale tym razem tylko rozgrzewkę i powrót do domu w kurteczce. Następnego dnia czułem lekko gardło, ale na jednym dniu delikatnego osłabienia się skończyło.
Piątek 24.07
Dwa duże kółka wokół SGGW - 11.47 km, 1:05:37 (@5:43).
Sobota 25.07
3km rozgrzewki + standardowe ćwiczenia i latarnie przy SGGW. A potem 6*1km 13.38 km, 1:17:45 (@5:49).
6*1km / p. 2' spacer (4:07.7, 4:05.2, 4:07.8, 4:05.2, 4:05.1, 4:01.2)
Tym razem bez deszczu, sporo cieplej i w słońcu. Planowałem w okolicach @4:10, ale po pierwszych pięciuset metrach, które niemal wszystkie robiłem < 2:00 lekko hamowałem. Nie potrzebuję teraz żadnych fajerwerków.
Niedziela 26.07
Kabaty.
20.28km 1:51:16 (@5:29)
Dziś ponownie zaduch w lesie, do tego biegłem nieco po południu w niemal 30C (w lesie lekko chłodniej, ale praktycznie zero wiatru).
Powtórzyłem zabieg z ubiegłego tygodnia - po 10km zatrzymałem się na minutkę i rozciągnąłem lekko achillesy. Druga dyszka od razu lżejsza. Chyba częściej będę to robił.
Biegam bez picia, dopiero po wszystkim, przy rowerze wciągam 0.75l zielonego oshee i połowę 0.55l lemon-mango 'witamin water' drwitta, które trzymam w worku z ciuchami przy rowerze. Na szczęście nikt mi tego jeszcze nigdy nie zarąbał
Kiedyś biegałem z 0.33l butelką w ręku i piłem po 5-6 łyków co 5km, ale kilka razy rozstroiło mi to jelita (dwójka w drodze!) i uznałem, że te 20-25km spokojnie mogę biegać bez niczego i bez dodatkowych atrakcji jelitowych.
Σ = 91.02 km
Zastanawiam się nad tymi AI, ale gdzieś zgubiłem kontekst i nie pamiętam co i jak. Chat GPT spytał mnie, czy gdyby dawał takie możliwości z pudełka (analiza treningów z Connecta + sugestie treningowe), to czy byłbym zainteresowany - oczywiście odpowiedziałem, że tak. Może kiedyś to zrobią, w końcu w Stanach jest już integracja z danymi zdrowotnymi, więc tu jakby bliżej.
Może jakaś dobra dusza przypomni mi jak to zrobić, żeby sztuczniak sam zasysał dane z Connecta, a ja potem rozmawiał z nim jak z Chatem GPT - czyli wiedziałby wszystko i nie musiałbym go niczym karmić. No i najlepiej za darmo
Nie to, że chcę wypróbować trenera sztuczniaka na sobie, ale raczej szerszego spojrzenia na trening i możliwości, bo czasem ciężko mi coś ocenić.
Dwa duże kółka wokół SGGW - 10.02 km, 58:14 (@5:49).
Wtorek 21.07
Pięć małych kółek wokół SGGW - 14.90 km, 1:14:01 (@4:58). Po 3km wstępu cztery małe kółka (10km) odrobinkę szybciej, bez zatrzymywania przed i po.
10km, 45:52 (@4:35)
Pogoda bardzo dobra na trening wytrzymałości. Deszcz, umiarkowany wiatr, odczuwalnie ok. 12-15C. Praktycznie całość w deszczu, choć w drugiej części mniejszym, więc zdjąłem łachuderkę.
Środa 22.07
Dwa duże kółka wokół SGGW - 10.13 km, 57:23 (@5:40).
52 lata za mną.
Czwartek 23.07
3km rozgrzewki + standardowe ćwiczenia i latarnie przy SGGW. A potem 6*200m+4*400m.
3*200m/200m p. spacer (44.6, 44.1, 42.6)
4*400m/200m p. spacer (1:28.2, 1:27.8, 1:26.5, 1:25.9)
3*200m/200m p. spacer (41.6, 39.9, 39.2)
Większość w chłodzie i deszczu, ale tym razem tylko rozgrzewkę i powrót do domu w kurteczce. Następnego dnia czułem lekko gardło, ale na jednym dniu delikatnego osłabienia się skończyło.
Piątek 24.07
Dwa duże kółka wokół SGGW - 11.47 km, 1:05:37 (@5:43).
Sobota 25.07
3km rozgrzewki + standardowe ćwiczenia i latarnie przy SGGW. A potem 6*1km 13.38 km, 1:17:45 (@5:49).
6*1km / p. 2' spacer (4:07.7, 4:05.2, 4:07.8, 4:05.2, 4:05.1, 4:01.2)
Tym razem bez deszczu, sporo cieplej i w słońcu. Planowałem w okolicach @4:10, ale po pierwszych pięciuset metrach, które niemal wszystkie robiłem < 2:00 lekko hamowałem. Nie potrzebuję teraz żadnych fajerwerków.
Niedziela 26.07
Kabaty.
20.28km 1:51:16 (@5:29)
Dziś ponownie zaduch w lesie, do tego biegłem nieco po południu w niemal 30C (w lesie lekko chłodniej, ale praktycznie zero wiatru).
Powtórzyłem zabieg z ubiegłego tygodnia - po 10km zatrzymałem się na minutkę i rozciągnąłem lekko achillesy. Druga dyszka od razu lżejsza. Chyba częściej będę to robił.
Biegam bez picia, dopiero po wszystkim, przy rowerze wciągam 0.75l zielonego oshee i połowę 0.55l lemon-mango 'witamin water' drwitta, które trzymam w worku z ciuchami przy rowerze. Na szczęście nikt mi tego jeszcze nigdy nie zarąbał
Σ = 91.02 km
Zastanawiam się nad tymi AI, ale gdzieś zgubiłem kontekst i nie pamiętam co i jak. Chat GPT spytał mnie, czy gdyby dawał takie możliwości z pudełka (analiza treningów z Connecta + sugestie treningowe), to czy byłbym zainteresowany - oczywiście odpowiedziałem, że tak. Może kiedyś to zrobią, w końcu w Stanach jest już integracja z danymi zdrowotnymi, więc tu jakby bliżej.
Może jakaś dobra dusza przypomni mi jak to zrobić, żeby sztuczniak sam zasysał dane z Connecta, a ja potem rozmawiał z nim jak z Chatem GPT - czyli wiedziałby wszystko i nie musiałbym go niczym karmić. No i najlepiej za darmo
Zapiski -> viewtopic.php?f=28&t=65086&start=900000
Komentarze -> viewtopic.php?f=28&t=65087&start=900000
Komentarze -> viewtopic.php?f=28&t=65087&start=900000
-
mgrzeg
- Zaprawiony W Bojach

- Posty: 344
- Rejestracja: 19 cze 2018, 11:00
- Życiówka na 10k: 41:09
- Życiówka w maratonie: brak
Poniedziałek 27.07
Dwa duże kółka wokół SGGW - 10.11 km, 57:58 (@5:44).
Wtorek 28.07
Trzy małe kółka wokół SGGW - 9.98 km, 52:57 (@5:18). Po 3km wstępu dwa małe kółka (5km) odrobinkę szybciej, bez zatrzymywania przed i po.
5km, 24:26 (@4:54)
Środa 29.07
Dwa duże kółka wokół SGGW - 10.15 km, 57:04 (@5:37).
Czwartek 30.07
3km rozgrzewki + standardowe ćwiczenia i latarnie przy SGGW. A potem 6*200m+4*400m.
3*200m/200m p. spacer (43.9, 43.7, 45.4)
4*400m/200m p. spacer (1:32.3, 1:31.3, 1:32.5, 1:28.5)
3*200m/200m p. spacer (43.8, 44.6, 45.1)
Σ = 41.02 km
Na tym (na razie) koniec fikania. Od początku tygodnia czułem napięcie w lewej nodze. Z początku nieokreślone, ale podczas mierzenia w sklepie sandałów czułem wyraźny ucisk w stopie od strony podbicia. Myślałem, że może to kwestia wiązania, ale ból był wyraźny i dobrze zlokalizowany. We wtorek uznałem, że zrobię wolniej i tylko piątkę, w środę dalej to samo, ale w czwartek napięcie było wyraźne i zamiast próbować skończyć ten trening powinienem był odpuścić. Chociaż z drugiej strony nie wiem, czy gdybym odpuścił, to nie ciągnąłbym tej sytuacji i po prostu biegał dalej z napięciem.
Stopa jest lekko opuchnięta od strony podbicia (5-7cm powierzchnia). Na tyle, że musiałem poluzować wszystkie buty, bo inaczej pojawia się wyraźne napięcie. Moja żona twierdzi, że to złamanie. Ja tego nie wiem, ale przy dotyku, czy ucisku nie czuję bólu, a tylko podczas zginania palców stopy do siebie. Oczywiście nie zamierzam robić choćby rtg, klasycznie poczekam aż opuchlizna i ból przejdą. No, chyba, że będzie to trwało zdecydowanie za długo (powiedzmy > 3tyg), albo stopa będzie bardziej puchła to wtedy pomyślę.
Przyjmuję, że może to być jakieś złamanie przeciążeniowe, ale ostatnio dorzuciłem trochę ćwiczeń 'poszerzających' zakres ruchu i nie wiem, czy z nimi nie przesadziłem.
Skupię się na razie na siłowni i spróbuję znaleźć jakieś ćwiczenia alternatywne. Wszelkie rowerki, czy stepery odpadają, bo jednak w mniejszym, lub większym stopniu angażują stopę, a tego chcę unikąć.
Jeszcze nie zeszły mi ślady po czerwcowej przewrotce, prawe ramię od stycznia boli przy podniesieniu, a tu kolejna przygoda.
Ech, starość nie radość, śmierć nie wesele...
Dwa duże kółka wokół SGGW - 10.11 km, 57:58 (@5:44).
Wtorek 28.07
Trzy małe kółka wokół SGGW - 9.98 km, 52:57 (@5:18). Po 3km wstępu dwa małe kółka (5km) odrobinkę szybciej, bez zatrzymywania przed i po.
5km, 24:26 (@4:54)
Środa 29.07
Dwa duże kółka wokół SGGW - 10.15 km, 57:04 (@5:37).
Czwartek 30.07
3km rozgrzewki + standardowe ćwiczenia i latarnie przy SGGW. A potem 6*200m+4*400m.
3*200m/200m p. spacer (43.9, 43.7, 45.4)
4*400m/200m p. spacer (1:32.3, 1:31.3, 1:32.5, 1:28.5)
3*200m/200m p. spacer (43.8, 44.6, 45.1)
Σ = 41.02 km
Na tym (na razie) koniec fikania. Od początku tygodnia czułem napięcie w lewej nodze. Z początku nieokreślone, ale podczas mierzenia w sklepie sandałów czułem wyraźny ucisk w stopie od strony podbicia. Myślałem, że może to kwestia wiązania, ale ból był wyraźny i dobrze zlokalizowany. We wtorek uznałem, że zrobię wolniej i tylko piątkę, w środę dalej to samo, ale w czwartek napięcie było wyraźne i zamiast próbować skończyć ten trening powinienem był odpuścić. Chociaż z drugiej strony nie wiem, czy gdybym odpuścił, to nie ciągnąłbym tej sytuacji i po prostu biegał dalej z napięciem.
Stopa jest lekko opuchnięta od strony podbicia (5-7cm powierzchnia). Na tyle, że musiałem poluzować wszystkie buty, bo inaczej pojawia się wyraźne napięcie. Moja żona twierdzi, że to złamanie. Ja tego nie wiem, ale przy dotyku, czy ucisku nie czuję bólu, a tylko podczas zginania palców stopy do siebie. Oczywiście nie zamierzam robić choćby rtg, klasycznie poczekam aż opuchlizna i ból przejdą. No, chyba, że będzie to trwało zdecydowanie za długo (powiedzmy > 3tyg), albo stopa będzie bardziej puchła to wtedy pomyślę.
Przyjmuję, że może to być jakieś złamanie przeciążeniowe, ale ostatnio dorzuciłem trochę ćwiczeń 'poszerzających' zakres ruchu i nie wiem, czy z nimi nie przesadziłem.
Skupię się na razie na siłowni i spróbuję znaleźć jakieś ćwiczenia alternatywne. Wszelkie rowerki, czy stepery odpadają, bo jednak w mniejszym, lub większym stopniu angażują stopę, a tego chcę unikąć.
Jeszcze nie zeszły mi ślady po czerwcowej przewrotce, prawe ramię od stycznia boli przy podniesieniu, a tu kolejna przygoda.
Ech, starość nie radość, śmierć nie wesele...
Zapiski -> viewtopic.php?f=28&t=65086&start=900000
Komentarze -> viewtopic.php?f=28&t=65087&start=900000
Komentarze -> viewtopic.php?f=28&t=65087&start=900000

