Bieganie.pl
https://bieganie.pl/forum/

Sochers - fidbek olłejs warmly welkomd :)
https://bieganie.pl/forum/viewtopic.php?f=28&t=40947
Strona 2 z 98

Autor:  sochers [ Wt, 27 maja 2014, 09:40 ]
Tytuł:  Re: Sochers - fidbek olłejs warmly welkomd :)

Kamil, lubię Twoje relacje, czytam na bieżąco. Trzeba się jakoś ustawić i piątkę przybić nastepnym razem :)

A tych 11 sekund szkoda, tak samo jak 36s do złamania 4h w Łodzi, coś w tym roku te ułamki mnie prześladują widać, zwłaszcza, że z kalkulatora wychodziło 47:xx, więc stwierdziłem, że 49 będzie, bo czułem się nieźle. No ale nie tym razem.

Za to ja jestem pod ciągłym wrażeniem kumpla, rok temu pobiegł pierwsze zawody - Pabianice w 2:04, "przygotowując się" na zasadzie w tygodniu przed połówką 2 czy 3 razy po 10km (żeby sprawdzić czy przebiegnie :D). Potem zaczął biegać parkruny i przygotowywać się do WM2013, 10km zrobił rok temu na Pietrynie w 42, MW2013 w 3:34 w debiucie, i 5km w 19 minut.

W tym roku puknął Maraton w Łodzi 3:17, w sobotę dychę <40, i piątkę też poprawił na 18.40, ma potencjał skubaniec, a biega niedużo :)

Autor:  kamilv [ Śr, 28 maja 2014, 00:20 ]
Tytuł:  Re: Sochers - fidbek olłejs warmly welkomd :)

Dzięki za dobre słowo :) Może lecisz na poligonie albo na górce w Piątkowisku? Wybieram się tu i tu.
Kalkulator swoje a warunki swoje, mi z przelicznika z połówki i piątki wychodzi na dychę ok. 44, jak z obu stron to powinno być miarodajne, szczególnie że wg przeliczników na dychę do niedawna miałem najbardziej wyśrubowaną życiówkę najmniejszym wysiłkiem. Ale to nie był ten dzień. W odrobinę lepszych warunkach masz 47-48 jak w banku.
Ano niektórzy mają widać lepsze geny do biegania, kto powiedział że świat jest sprawiedliwy :)
Dziś w tym burzowym armagedonie rąbaliśmy z rzeźnickim partnerem podbiegi na najbardziej soczystych górkach w Łagiewnikach - wrażenia bezcenne.

sochers napisał(a):
26.05 Trochę (bardzo trochę ale zawsze) ćwiczeń siłowych na góre i dół.

Ćwiczenia siłowe miałem krótko po Pietrynie w zaimprowizowanym knajpianym konkursie podciągania na framudze. Pochwalę się że wygrałem o kilka długości konia, wiele lat wspinania robi swoje :spoczko: :hahaha: Teraz już rzadko się bawię w ten sport, ale podciąganie, pąpy i bżóhy się staram robić w miarę często... no chyba że złapię lenia, co się zdarza jeszcze częściej :)

Autor:  sochers [ Pt, 30 maja 2014, 09:56 ]
Tytuł:  Re: Sochers - fidbek olłejs warmly welkomd :)

Poligon raczej odpuszczam (chcę zahaczyć pierwszego porządnego longa), ale z żalem, może 4 odsona GP Łodzi będzie w tym samym miejscu? Rok temu łagiewniki były 2x. A Piątkowisko może, może :)

A siły zazdroszczę, bo u mnie siła w górnych partiach jest szczątkowa można powiedzieć. Dawno temu i nieprawda podciągałem się 12-14 razy, a teraz przy 4 dyszę pas :ojoj: to samo pompki, była tragedia (15 i zakwas), teraz przeszliśmy w fazę jedynie dramatu, idę początkiem jakiegoś planu i robię łącznie 40-50 w seriach, to nawet zakwasy przestałem mieć :bum: niemniej nie od razu Kraków zbudowano, a trening czyni mistrza, albo przynajmniej pozwala bez wstydu w lustro spojrzeć :)

Odezwę się na PW jak będę miał lecieć w Piątkowisku,
Pozdro :)

Autor:  kamilv [ So, 31 maja 2014, 00:31 ]
Tytuł:  Re: Sochers - fidbek olłejs warmly welkomd :)

4 odsłona GPŁ będzie w Łagiewnikach, ale na poligonie zawsze się możemy poza zawodami ustawić. Dobiegasz z południa, ja z północy, bo to gdzieś w połowie drogi między nami. Znam tam każdy krzak, często tam hasamy z małym napieratorem marki owczarek łódzki :)
Przypomniała mi się moja pierwsza Pietryna 2 lata temu, moja pierwsza uliczna dycha. Też chciałem rozmienić 50-tkę, a wyszło 50:19. Za to 3 miechy później Fabrykanta poleciałem w 47 z groszami bez żadnych treningów szybkościowych, tylko po kilku mocnych biegowych i pieszych wypadach w góry przez poprzedni miesiąc.
Małpia siła w łapkach mi została z czasów wspinania, chociaż jestem suchy jak szczapa, choćbym nie wiem ile ładował i żarł to wszystko idzie w siłę a nic w masę, ale to dla biegacza i wspinacza nawet lepiej :)
Piątkowisko potraktuję naprawdę mocno jako trening siły kopyt przed Rzeźnikiem. No to może się tam widzimy.
pozdro!
k

Autor:  sochers [ Cz, 5 czerwca 2014, 12:31 ]
Tytuł:  Re: Sochers - fidbek olłejs warmly welkomd :)

Kurde, fajnie byłoby się ustawić, tylko nie mam pojęcia, gdzie ten poligon :ojnie: a miejscówka wygląda naprawdę ciekawie, masz jakiś namiar, mapkę, linka, itp?

Ponieważ u mnie godziny biegów w weekendy są płynne, to bym skrobnął na PW, jakbym widział, że wstanę, co Ty na to ;)

Autor:  Cwirek [ Pt, 6 czerwca 2014, 14:23 ]
Tytuł:  Re: Sochers - fidbek olłejs warmly welkomd :)

Odnośnie ćwiczeń rozciągających, czy to przed treningiem, czy tuż po nim to również powoli do tego dorastam. Mam wielką nadzieję, że wejdzie mi to mocno w krew i będę temu poświęcał pokaźną część treningu. Najważniejsze chyba aby opracować sobie zestaw ćwiczeń, że tak powiem rytualnych, wychodzących z automatu i się tego zestawu trzymać. Jak mniej więcej wygląda Twoje rozciąganie Sochers?

Autor:  sochers [ Pt, 6 czerwca 2014, 14:48 ]
Tytuł:  Re: Sochers - fidbek olłejs warmly welkomd :)

[sochers sie wymądrza ON] Ja przed treningiem się nie rozciągam (zwłaszcza na zimne mięśnie), bo w sumie nie ma co rozciągać, jeśli się człowiek dobrze rozciągnął PO poprzednim treningu :) [sochers sie wymądrza OFF]

Ewentualnie przed zawodami rozgrzewka plus trochę rozciągania dynamicznego (wymachy), natomiast u mnie najlepiej działa Rozciąganie z Marszałkiem wychodziłem tym z pierwszego ITBSa (lewe pasmo) i z drugiego (prawe). Tylko najpierw posłuchaji popatrz jak on dokładnie opisuje technikę, po tygodniu, półtora wchodzi w krew.

U mnie absolutne minimum to pierwsze 3 zestawy od góry, a na MOJE pasmo najlepiej pomaga noga na stół i skłon (jest w ćwieczeniach my Asics, pod filmami z Marszałkiem), jak sie nie porozciągam, to następnegp dnia jakbym mał drewno w mięśniach :taktak:

Zauważyłem też, że jak nawet nie dam rady porozciągać się zaraz po (zazwyczaj brak czasu), to potem da się to nadrobić. Trzymam kciuki za wyrobienie tego nawyku :)

Autor:  kamilv [ Pt, 6 czerwca 2014, 15:36 ]
Tytuł:  Re: Sochers - fidbek olłejs warmly welkomd :)

Poligon na Majerce (czy ktoś jeszcze pamięta tą nazwę? :) ) jest przy Krańcowej i Biegunowej, na guglowym zdjęciu satelitarnym zobaczysz wielki zielony teren.
Długich podbiegów tam nie ma, są małe hopki i jeden wysoki bardzo stromy wał ziemny. Mój pies-komandos sobie z nim doskonale radzi w górę i w dół :)
Już wiesz czy biegniesz Piątkowisko?

Autor:  sochers [ Pt, 6 czerwca 2014, 15:59 ]
Tytuł:  Re: Sochers - fidbek olłejs warmly welkomd :)

Nie biegnę, jestem jutro poza Łodzią, więc nie tym razem :grr: może na Biegową bitwę o Łódź się stawię, tylko problem może być taki, ze dzień później mam chrzciny siostrzenicy, a cytując moją żonę "przecież wiesz, że zawsze sobie robisz krzywdę przed ważnymi imprezami" - i tu ma niestety rację :hahaha: więc muszę przemyśleć ryzyko. Ale impreza fajna, niestandardowa.

Autor:  kamilv [ Wt, 10 czerwca 2014, 00:52 ]
Tytuł:  Re: Sochers - fidbek olłejs warmly welkomd :)

Bitwę zaliczyłem w I edycji, w zeszłym roku byłem na wyjeździe, teraz jeszcze nie wiem bo będę tydzień po Rzeźniku. Na Bitwie sobie krzywdy nie zrobisz, co najwyżej jajca zmoczysz. Ma być mniej górek a więcej wody :)
W Piątkowisku była masakra ale o to chodziło, jestem góral z natury więc to był bieg dla mnie, na blogu w stopce relacja.
Ładne wybieganie w niedzielę zrobiłeś, szczególnie jak na ten upał.
Ja jeszcze byłem złachany po Piątkowisku, na działce nie miałem sumienia psiarni nawet na mały truchik wyciągnąć, więc sam poczłapałem w samo południe 18k piaszczystymi leśnymi drogami do Jeziorska i z powrotem. Wziąłem za mało picia, pod koniec zdychałem, jakiś facet na rowerze do mnie zawołał - to na paluszkach trzeba! - a ja już ledwo szurałem :hahaha: Jak wróciłem to padłem na materac a psinki do mnie dołączyły :)
Z pamiętnika starego zoologa :hej: Pisklak szpaczek wypadł z gniazda, przenocowany w donicy w domu, rano dostał twarożku i wody i pojechał ze mną na Wycieczkową do ośrodka rehabilitacji zwierząt, odkarmią go, odchowają i wypuszczą do lasu :)
Pozdro i nie dawaj się upałowi!
k

Autor:  sochers [ Cz, 12 czerwca 2014, 16:50 ]
Tytuł:  Re: Sochers - fidbek olłejs warmly welkomd :)

No ja sam nie wiem, na koniec się okaże ;) A wody sie nie boję, natomiast kontuzjogenny na własne życzenie jestem :hej: dość powiedzieć, że miesiąc przed własnym weselem miałem bana na wszelkie aktywności kontaktowe (paintball i basket, nie biegałem jeszcze), a tydzień przed weselem byliśmy na weselu u znajomych. I poszliśmy o 1 w nocy ze szwagrem skakać na trampolinie :hahaha: naciągnąłem sobie mięsień w ramieniu, i nie mogłem prawej ręki podnieść, a tu za 6 dni mam ramę trzymać :bum: Więc jestem w grupie podwyższonego ryzyka :)

A w niedzielę widziałem gościa z psem tam za Nerem, zastanawiałem się, czy nie Ty, ale nie do końca podobny do wvatara, więc stwierdziłem, ża tu zapytam jak coś :) A ze szpakiem to normalnie jak Steve irvin :hej:

Za to ja za to dzisiaj widziałem koło siebie łosia ;)

Autor:  wypass [ Cz, 12 czerwca 2014, 17:27 ]
Tytuł:  Re: Sochers - fidbek olłejs warmly welkomd :)

No proszę jakie przygody biegowe :hejhej:

Autor:  kamilv [ Cz, 12 czerwca 2014, 20:09 ]
Tytuł:  Re: Sochers - fidbek olłejs warmly welkomd :)

Dobrze wpaść na łosia :hahaha:
Ale łoś na Lublinku???
Nad Nerem w niedzielę to nie mogliśmy być my :)
Przygód zoologicznych c.d. Wczoraj wieczorem biegliśmy z kumplem w Łagiewnikach i kilkadziesiąt metrów przed nami przebiegło nam drogę stadko warchlaków. Lochy nie widzieliśmy ale pewnie była gdzieś w pobliżu. Pierwszy raz widziałem w Łagiewnikach dziki chociaż od dawna tam biegam i pedałuję. Już po ćmoku wracaliśmy tą samą ścieżką i gdzieś niedaleko słyszeliśmy hałasy, jakieś pokwikiwanie. Trenować sprintu ani wspinaczki na drzewa nie musieliśmy :hej:

Autor:  sochers [ Pt, 13 czerwca 2014, 11:11 ]
Tytuł:  Re: Sochers - fidbek olłejs warmly welkomd :)

No właśnie tak wywnioskowałem z Twojej wypowiedzi, że jednak nie Ty :) któregoś dnia się na pewno spotkamy przybić piątkę :)

A bieganie po lesie i spotykanie zwierzyny to dla mnie nowa jakość, odkąd się tu przeprowadziłem. Na Teofilowie ze zwierzyny dzikiej spotykałem czasem dresów :D a tu łoś, prawdziwy, z krwi i kości łoś, jakieś 20 metrów ode mnie :) może kogoś to nie dziwi (koleżance w Zgierzu co jakiś czas podchodzą pod ogrodzenie domku), ale ja się jaram jak szczerbaty sucharem :hej: niemniej biegając (zwłaszcza o 6 rano) po lesie jakiś się nerwowy zrobiłem, zwłaszcza jak słyszę szelest w krzaczorach (w 99% szpaki) - rozglądam się czy nie dzik :hej: raz zawału prawie dostałem, jak wbiegłem na nową ścieżkę (wąska, ledwo uczęszczana) i zobaczyłem 5 metrów ode mnie duży, baryłkowaty kształt. Na szczęście pieniek od zwalonego drzewa :hahaha: ale na pulsometrze było widać, w którym miejscu to było :bum:

Autor:  albert80 [ Cz, 19 czerwca 2014, 12:44 ]
Tytuł:  Re: Sochers - fidbek olłejs warmly welkomd :)

Zapiekanka w okrąglaku na Kazimierzu - klasyka gatunku :) Zawsze chętnie tam wracam.

Strona 2 z 98 Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
http://www.phpbb.com/