Podziwiam Cię za całą determinację mimo tej kontuzji. Taka jest definicja ludzi sukcesu myślę.
Niejeden by to jebn*l, obraził się na bieganie i robił prostsze rzeczy. Daniels pisał w swojej książce, że w Stanach rzadko wystawiają na zawody najlepszych swoich zawodników bo zwykle są kontuzjowani.. Życzę Ci żeby cholerstwo odeszło jak najszybciej.
mihumor .com
Moderator: infernal
- Magdabiega
- Wyga
- Posty: 76
- Rejestracja: 23 sty 2020, 20:20
- Życiówka na 10k: brak
- Życiówka w maratonie: brak
Komentarze viewtopic.php?f=28&t=61276
5k- cele zrealizowane 22:55 -> 21:55 -> 20:55 > 19:59 )
-> do realizacji 10k-39:59
5k- cele zrealizowane 22:55 -> 21:55 -> 20:55 > 19:59 )
-> do realizacji 10k-39:59
-
- Zaprawiony W Bojach
- Posty: 4871
- Rejestracja: 22 lis 2017, 14:58
- Życiówka na 10k: 37:59
- Życiówka w maratonie: 2:59:13
- Lokalizacja: Tychy
Aż mnie zabolało jak to przeczytałem Na dwa tygodnie przed zawodami na 10km w listopadzie dostalem 12x800 w 3:45 i to weszło gajnie. W srodę miałem 15km po 4:17 czyli jak na mnie mocne bieganie a w piątek danie główne 5x2km(3:50) na P'5:45. Jezu jak ja tam cierpiałem. Cztery powtórzenia cięęężko ale równo. Na piątym totalna rzeźbia i bieg na rzęsach 3:52.
To był dotychczas najtrudniejszy tydzień jaki miałem
Myślę, że wtedy trzeba było zamienić poniedziałek z piątkiem.
To był dotychczas najtrudniejszy tydzień jaki miałem
Myślę, że wtedy trzeba było zamienić poniedziałek z piątkiem.
viewtopic.php?f=28&t=58398 Komentarze
- mihumor
- Zaprawiony W Bojach
- Posty: 6204
- Rejestracja: 24 kwie 2012, 14:14
- Życiówka na 10k: 36:47
- Życiówka w maratonie: 2:48:13
- Lokalizacja: Kraków
Myślę, ze ta zamiana to by nic nie dała. Generalnie to w tym co piszesz wszystkiego jest za dużo. Jestem pewien, że lepszy efekt by Ci dało gdybyś robił z połowę z tego. Ja bym wywalił jedną z tych jednostek, zmniejszył ilość powtórzeń i inaczej dobrał tempa bo te jak na dwa tygodnie przed startem na 10km to wyglądają jakbyś miał biegać coś koło 37 minut. Jeśli nie taki był plan to te tempa w tym momencie i na takich ilościach powtórzeń mnie zadziwiają. 5x2km po 3.50 to trening pod 1.21 w półmaratonie no a w najgorszym wypadku pod 38.30 na 10km ale wtedy te pozostałe treningi to zupełnie nie pasują do sekwencji jeśli je wszystkie razem w tygodniu upychać.
Najszybsza kupa złomu w galaktyce
Blog: viewtopic.php?f=27&t=29814&start=345
Koment: viewtopic.php?f=28&t=29813&start=2880
Blog: viewtopic.php?f=27&t=29814&start=345
Koment: viewtopic.php?f=28&t=29813&start=2880
-
- Zaprawiony W Bojach
- Posty: 4871
- Rejestracja: 22 lis 2017, 14:58
- Życiówka na 10k: 37:59
- Życiówka w maratonie: 2:59:13
- Lokalizacja: Tychy
Miało być 38:30 ale się zesrało
viewtopic.php?f=28&t=58398 Komentarze
- mihumor
- Zaprawiony W Bojach
- Posty: 6204
- Rejestracja: 24 kwie 2012, 14:14
- Życiówka na 10k: 36:47
- Życiówka w maratonie: 2:48:13
- Lokalizacja: Kraków
No właśnie. Ja bym biegał pod 38.30 dwie jednostki, ten ciągły i 4x2km po 3.50. To by stykło. 12x800 w tym tempie i w takiej ilości powtórzeń to nie będę nawet komentować. Można było robić 10x800 ale po 3,50 powiedzmy na przerwie 2 minuty ale wtedy nie biegać tych dwójek albo ciągłego. Za dużo grzybów a grzyby są ciężkostrawne
Najszybsza kupa złomu w galaktyce
Blog: viewtopic.php?f=27&t=29814&start=345
Koment: viewtopic.php?f=28&t=29813&start=2880
Blog: viewtopic.php?f=27&t=29814&start=345
Koment: viewtopic.php?f=28&t=29813&start=2880
-
- Zaprawiony W Bojach
- Posty: 4871
- Rejestracja: 22 lis 2017, 14:58
- Życiówka na 10k: 37:59
- Życiówka w maratonie: 2:59:13
- Lokalizacja: Tychy
Całkowicie się zgadzam. Zbyt mocno doprawiona przystawka przed zawodami.
Za kawalera, moja przeszła szanowna małżonka zaprosiła mnie na obiad. Głodny byłem to zamówilem golonę z zimniakami, kapustą i cholera wie jeszcze z czym. Duże wyzwanie, bardzo ambitny"bieg"
Na "zawody" trzeba było poczekać około 45minut więc trzeba się było zrobić trening. Na stół weszło pół bochenka chleba, smalec i ogórki kiszone.
Trening zrobiłem ambitnie czyli wykonałem cały.
Po chwili odpoczynku zaczęły się "zawody"
Oczywiście w połowie walki odklepałem i udałem się na z góry upayrzone pozycje
Za kawalera, moja przeszła szanowna małżonka zaprosiła mnie na obiad. Głodny byłem to zamówilem golonę z zimniakami, kapustą i cholera wie jeszcze z czym. Duże wyzwanie, bardzo ambitny"bieg"
Na "zawody" trzeba było poczekać około 45minut więc trzeba się było zrobić trening. Na stół weszło pół bochenka chleba, smalec i ogórki kiszone.
Trening zrobiłem ambitnie czyli wykonałem cały.
Po chwili odpoczynku zaczęły się "zawody"
Oczywiście w połowie walki odklepałem i udałem się na z góry upayrzone pozycje
viewtopic.php?f=28&t=58398 Komentarze