Nie wiem czy to wytrzymałość, czy brak paliwa. Po zjedzeniu cukru i chwili biegu zacząłem ponownie przyśpieszać. Ciężko wywnioskować czy to fakt że meta blisko czy nowe dostawy cukru. Sam finisz poszedł już 4:41, a na 19 km z pięć kroków przeszedłem. Teraz sobie uświadomiłem, że nie pamiętam momentu wręczenia medalu. Doszedłem do siebie po kilku chwilach jak zjadłem wafelka z pakietu.
Być może to część adaptacji organizmu do obciążeń, zawsze to lepiej pompować benzyne niż mazut. Teraz przy pobieraniu krew była rzadka i bordowa, wcześniej widać było, że jest gęsta i prawie czarna. Pielęgniarka która wcześniej mi pobierała była mocno zdziwiona, gęstością i kolorem. Teraz jest standardowa.
Plany na jesień to wrzesień 10km na złamanie 45 min. Pod koniec września cross HM. Październik na razie dwa starty na zawodach około 10 km, bez atestu i dystans trochę większy 10.550km i 10.800 km. Jak mi nie pójdzie we wrześniu z tymi 45 min to będzie trzecia 10 km z atestem. Tak, że jak wystartuje we wszystkich to chyba co tydzień zawody. Listopad zawody biegowe u mnie po domem około 14 km i tu też chiałbym mocno pobiec. Więcej nic nie przewiduje. W listopadzie po tej 14 planuje roztrenowanie i od grudnia szlifowanie na kolejne zawody HM w maju/czerwcu. Jaki plan? Indywidualny skrojony pod moje możliwości. Mogę go zamieścić na blogu.
Ładnie poszło, ale jeżeli to interwały były to 6 wystarczy. Jak chcesz ciężej, to raczej zwiększ tempo, albo zmniejsz przerwę. Nie ma sensu więcej jak 6 ( większość preferuje 5 ) sztuk biegać.
Zwierzęcy instynkt, oczy jak krew, Wilk, co ujawnia w nocy swój zew,
Gdy księżyc na niebie, unosi mnie dźwięk, W biegu przed siebie wolny jak tlen!
Blog -> Komentarze -> Garmin
maraton - 2:58:50, półmaraton - 1:24:16, 10 km - 37:49, 5 km - 18:43