Tak jak pisze Mihumor, ten typ tak ma. Jednak podkreślam, że na treningach ( oprócz testowych 5 km ) to nigdy nie jest maks. Zawsze jest rezerwa. Tak samo było z ostatnimi interwałami. Ostatni odcinek leciałem na atestowanym kilometrze ( Wydział Miar i Wag do testowania taksometrów - teść mi powiedział, że tam sprawdzają taksometry na tym odmierzonym km ). Na końcu odcinka wcisnąłem lap i płynnie przeszedłem do spokojnego tempa. Nie było żadnego podziwiania stóp itp. Wiem, że mógłbym go pobiec jeszcze szybciej. O ile tego nie wiem

. Pewnie dopóki nie znajdę tej granicy będę sobie dalej tak biegał na samopoczucie.
Pobiegłem TM wolniej od założeń, bo zmęczenie itp. to pochwały, że dobrze, że to zaprocentuje. Pobiegłem trochę szybciej ( bo mogłem, dałem radę, bo organizm dał zielone światło ) interwały od razu ganią :P, mimo że intensywność była taka, jak na wcześniejszych interwałach.
Wigi piszesz, że np dzisiaj nie domknąłeś treningu i mimo to jesteś zadowolony. To pomyśl, gdzie ja bym musiał sobie zawiesić poprzeczkę na takim progowym, żeby: a) go nie domknąć, b) być z tego zadowolonym?
Interwały traktuję jako odmulenie. Ograniczam akcenty więc robię tylko 5 odcinków, a nie 7 jak w najcięższych tygodniach. Odpuściłem progowe, bo się tego trochę nabiegałem wcześniej

Jutro ostatni TM i reszta to obijanie się.
Zwierzęcy instynkt, oczy jak krew, Wilk, co ujawnia w nocy swój zew,
Gdy księżyc na niebie, unosi mnie dźwięk, W biegu przed siebie wolny jak tlen!
Blog ->
Komentarze ->
Garmin
maraton - 2:58:50, półmaraton - 1:24:16, 10 km - 37:49, 5 km - 18:43