

Moderator: infernal
No co Ty? W porównaniu do Ciebie biegłem tak wolno, że udało mi sie wymijac krople deszczu.Sylw3g pisze:I jak? Zmokłeś?
Szybko to biegła pierwsza trójka. Reszta to statyścikapolo pisze:No co Ty? W porównaniu do Ciebie biegłem tak wolno, że udało mi sie wymijac krople deszczu.
Że się tak odniosę do edita z pierwszej strony. Biorąc pod uwagę, że masz czas zrobić ze 3dłuższe wybiegania, to maraton byłbyś w stanie przebiec(cały) stałym, dobrze dobranym tempem. Ale jeżeli chcesz się lepiej przygotować, to ja to jak najbardziej rozumiem - po prostu stwierdzam faktNiestety plan przebiegnięcia 42 km po roku przygotowań nie wypalił. Odkładam ten dystans na później.
Też się nad tym zastanawiałem. Chyba jestem skrzywiony komentarzem Jarońskiego i Wyżykowskiego podczas wielkich Turów, relacjonowanych na Eurosporcie. Panowie jak mantra powtarzają jak ważne jest dobre odżywianie podczas wyścigówSylw3g pisze: Mam jedną uwagę. Od razu mówię, że odnoszę to do siebie. Wydaje mi się, że za dużo piłeś. Ja przez cały bieg opłukałem 2razy usta wodą i wziąłem na ostatnim punkcie łyczek wody. Jeżeli już na pierwszym punkcie wziąłeś 2kubki, a na drugim kolejne dwa, to przez następne 10km w żołądku miałeś pracującą pralkę. Nie wiem też na ile rzeczywiście był Ci potrzebny żel, ale skoro mówisz, że dał Ci kopa, to trzeba brać.
Do maratonu jeszcze miesiąc, więc pewnie dałbym radę. Tym bardziej, że pólmaraton pozwala myśleć optymistycznie o dłuższych dystansach. Zastanawiałem sie nad tym, ale jednak zdecydowałem odpuścić. Z kilku powodów. Przede wszystkim ważniejsze niż zaliczenie pierwszego maratonu jest dla mnie przebiegnięcie go w dobrej kondycji i w niezłym czasie. Zadowolę się złamaniem 4 godzin, a na to nie jestem jeszcze gotowy. Przez ten niespełna rok biegania nabrałem doświadczenia i doszedłem do wniosku, że nie ma się co śpieszyć. Przede mną jeszcze wiele lat biegania więc nie chcę od razu się nasycać. Maraton poczeka. Do tego cały czas pamiętam o kontuzjach z pierwszych miesięcy biegania. Ostatnio zwiększyłem intensywności treningowe, przed maratonem musiałbym do tego dodać dłuższe wybiegania. Boje się, że to może się źle skończyć.Sylw3g pisze: Że się tak odniosę do edita z pierwszej strony. Biorąc pod uwagę, że masz czas zrobić ze 3dłuższe wybiegania, to maraton byłbyś w stanie przebiec(cały) stałym, dobrze dobranym tempem. Ale jeżeli chcesz się lepiej przygotować, to ja to jak najbardziej rozumiem - po prostu stwierdzam fakt![]()
I słusznie. Jeżeli będziesz wolniej starał się przystosować ciało do większego obciążenia, to będzie większe prawdopodobieństwo, że nie powie "stop". Przyjdzie to bardziej naturalnie.Do tego cały czas pamiętam o kontuzjach z pierwszych miesięcy biegania. Ostatnio zwiększyłem intensywności treningowe, przed maratonem musiałbym do tego dodać dłuższe wybiegania. Boje się, że to może się źle skończyć.
Dzięki.goldie77 pisze:gratuluję wyników !!!
nieźle to wygląda - tak przyszłościowo.
myślisz że robienie planu Bartoszaka na 45 to dobry moment dla Ciebie ?
to odpuść na razie bieganie - rozciągaj się, zrób ćwiczenia na corekapolo pisze:Dzięki.goldie77 pisze:gratuluję wyników !!!
nieźle to wygląda - tak przyszłościowo.
myślisz że robienie planu Bartoszaka na 45 to dobry moment dla Ciebie ?
Co do planu Bartoszaka, to zastanawiałem się który wybrać i padło na 10km w 45 min. Głownie dla tego, że są 4 treningi w tygodniu. Tempa są dla mnie zdecydowanie za mocne. Pierwsze interwały pobiegłem o 10 sekund wolniej. Zamierzam go traktować jako szablon. By wiedzieć kiedy robić interwały, biegi ciągłe itp. Może w ramach postępu w treningu tempa zrobią się bardziej przyjazne.
Na razie idzie ciężko, bo po półmaratonie nie mogę dojść do siebie. To nie to samo co zawody na 5km, gdzie już po dwóch dniach organizm jest zregenerowany. Mięsnie są nadal dość sztywne. We wtorek gdy wyszedłem na rozbieganie, nie byłem w stanie zmotywować się do przyśpieszenia i biegłem w tempie około 6’25/km. Na interwały w tym tygodniu się nie odważę, jestem zmęczony i nie mm siły. Tak więc z planu przepisowo wykonałem pierwszy tydzień. W drugim już się komplikuje.
Podczas półmaratonu przebiegłem swój tysięczny kilometr. W sierpniu wybiegałem niespełna 200 km. Szok.