Z tych zrzuconych kilogramów serio jestem dumny, bo ze wszystkich rzeczy świata, najtrudniej jest mi odmówić sobie właśnie jedzenia. Ale co ważne, poza tym, że trzeba było sobie odmawiać dokładek z łakomstwa, to głodny w zasadzie nie chodziłem. Po prostu zacząłem jeść bardziej racjonalne porcje, a liczenie kalorii i makro pomagało mieć to wszystko jako tako pod kontrolą. Do tego zdarzały się raz na jakiś czas odstępstwa - myślę, że całościowo trzymałem się może 80-85% założeń.
Aczkolwiek u mnie ta waga robiła serio róznicę, bo w szczycie wagi to BMI serio słabo wyglądało. Przy moim wzroście nadwaga zaczyna się od około 76kg, a około rok temu kręciłem się nawet koło 80. Móglbym sobie trochę to usprawiedliwiać tym, że coś tam trenuję siłowo i mięśnie też ważą, ale no bebech ważył zdecydowanie więcej.
Teraz, kiedy się kręcę już koło 69kg, to delikatnie nawet przebija się krata na brzuchu, więc już serio nie jest źle. Pewnie zmienię cel z 68 do 65kg, ale dalej chyba nie ma sensu chudnąć i nie czuję w ogóle takiej potrzeby. Już przy wadze sub70 biega się kilka razy lżej i przyjemniej niż przy tamtych 77-80.
A Ty ile ważysz teraz i w jaką wagę celujesz?