Teraz jest N, 31 maja 2020, 19:49

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 34 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: Bieganie z przypadku, czyli nieudany powrót do piłki.
Nowy postNapisane: Śr, 13 maja 2020, 23:29 
Online
Wyga
Wyga

Dołączył(a): Śr, 4 września 2019, 12:45
Posty: 128
Lokalizacja: Warszawa
Obrazek

ŚR 13.05

No to pierwszy trening pod kilometr. 600+200 na pobliskiej bieżni nie zrobię, ale spróbowałem coś w miarę bliskiego. 3 okrążenia tempem ~T1.5 + 1 okrążenie ile wlezie. Przynajmniej takie były początkowe założenia.

Na początek lekkie rozbujanie nóg - 4km 20:08 @5:02 śr.tętno 143
Potem lekki trucht ~0.5km lekkie rozciąganie i jedziemy
555m - skopałem coś z zegarkiem i włączyłem go dopiero w połowie 1 okrążenia, na dodatek nie miałem pstrykniętego lapa, złapałem dopiero trzecie okrążenie 42.8 ale tempo w miarę stałe, więc około 128 @3:51
185m - 38.5 @3:28 P555m trucht
555m - 123.5 @3:42
185m - 37.1 @3:20 P555m marsz/trucht
555m - 116.8 @3:30
185m - 35.3 @3:10 P555m marsz/trucht
555m - 118.2 @3:32
185m - 36.5 @3:17
Do tego 2km schłodzenia, razem wyszło ~10.5km

Trzecie powtórzenie trochę za mocno i już na czwartym brakowało sił żeby szybciej zrobić ostatnie okrążenie, chciałem jeszcze pociągnąć piąty odcinek, pewnie wyszedłby wolniej niż 3 i 4, ale do głosu doszła lewa łydka, którą w niedzielę lekko nadwyrężyłem, więc jednak odpuściłem.

Obrazek

CZ 14.05

Uzupełniające:
8x40" deski P30"
6x1' rowerek ze skłonami P1'
4x1:20 przysiady P45" 3 serie z obciążeniem 10kg

Jakoś tak w trakcie stwierdziłem że zrobię sobie dzisiaj przysiady jako trzecie ćwiczenie, kompletnie zapomniałem, że wczoraj robiłem interwały. W sumie jakoś nogi nie były po tym wczorajszym zbyt ciężkie więc może to i dobrze. Trzeba będzie tylko zwiększyć przerwę, bo czas mam ustawiony na scyzoryki, przy 4 serii nogi już miałem trochę miękkie.

Obrazek

PT 15.05

Bieg spokojny. Udało się wreszcie utrzymać w ryzach zapędy do szybszego biegu. Człapaniem bym do końca tego nie nazwał, bo jeszcze 2-3 miesiące temu był to u mnie 2 zakres, ale trochę mi się poprawiło i w tej chwili jest to już solidny ale jednak konwersacyjny bieg. Po wczorajszych przysiadach ostro czułem czworogłowe i całkiem solidnie dwugłowe uda, co zapewne pomogło mi trochę zaciągnąć hamulec.
10.7km 55' @5:09 śr.tętno 146(75%)

SB 16.05 Odpoczynek, nie miałem siły na uzupełniające, Dzieciaki za późno poszły spać.

Obrazek

ND 17.05

Wyszedłem na 60' easy, ale po 12' szybko wracałem do domu z zaciśniętymi pośladami. Niestety coś na żołądku, chociaż dziwne bo przyzwoita dieta, bez odpałów. Może za dużo owoców. Szkoda, bo biegłem lekko, a tempo na zegarku wysokie.

2.5km 12:12 @4:52 śr.tętno 132


Podsumowanie tygodnia:
30.6km
Większość rozbiegania, ale wszedł ładnie 1 trening pod kilometr. Przysiady weszły mi konkretnie, jeszcze w niedzielę czułem ból w czworogłowych i dwugłowych uda. Na razie 1 przysiady tygodniowo, ale od czerwca ruszam z koksem i co najmniej 2 razy w tygodniu, ewentualnie 1 przysiady + 1 podbiegi. Przydała by się jakaś mała sztanga, bo z hantlem trzymanym z przodu trochę obciążam odcinek lędźwiowy pleców.
Widzę, że mogę teraz utrzymywać tempo rozbiegań 5:05-5:15 na pulsie do 150. Na początek nie będę robił dłuższych niż 50-60', ale postaram się pozostać na tym tempie. Jak zejdę z pulsem do 145 przy średnim 5:10, wtedy dopiero włączę dłuższe jednostki.

_________________
BLOG / KOMENTARZE


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Bieganie z przypadku, czyli nieudany powrót do piłki.
Nowy postNapisane: Pn, 18 maja 2020, 17:55 
Online
Wyga
Wyga

Dołączył(a): Śr, 4 września 2019, 12:45
Posty: 128
Lokalizacja: Warszawa
Obrazek

PN 18.05
Normalnie w poniedziałki dzień na ćwiczenia uzupełniające, ale że wczoraj żołądek nie dał biegać, to dzisiaj poleciałem długi. Jako że udało się wyrwać w dzień, to czemu by nie w lesie. W zamierzeniach 60' easy. Rozgrzewka trochę z górki, szybko nogi ruszyły i włączyła się lampka, a może by tak tempo run. Pierwszy kilometr po lesie wpadł w 4:43 bardzo lekko, to pomyślałem, że może coś ostrzejszego 2x4 na progu. No to lecimy, drugi nadal lekko, a wpadł w 4:30, trzeci również idzie lekko, tętno niskie jak na takie tempo, wszedł w 4:29, tętno dobija maksymalnie do 170, ale coś mnie zaczęło kłuć w klatce, pewnie znowu za słaba rozgrzewka jak na takie tempo, zwłaszcza że leciałem w lesie. Po 300m odpuściłem bo już kłucie przeszkadzało biec. 200m marszu i truchcik. Kilometr odpoczynku wszedł w 6:21 i nie miałem już pojęcia, co polecieć dalej, to biegłem tak jak nogi niosły. Poniosły kolejny w 5:04, potem już stwierdziłem, że dociągnę do godziny bez szaleństwa, ale i bez hamowania się, kolejne wpadały w 4:58, 5:01, 4:55, 4:55, 4:54. Generalnie biegło się lekko, ale tętno jakoś wysoko szło - w okolice 160. Jeszcze 600m lżejszego i w godzinkę wyszło 11.83km według zegarka.
Takie trochę nie wiadomo co, chyba muszę znowu zacząć planować treningi, bo ostatnio w moje poczynania wdał się ostry chaos, wychodzę na jedno, robię drugie, a w międzyczasie przechodzi ten trening w coś jeszcze innego. Coraz trudniej mi przez to hamować nogi i robić wolniejsze jednostki.

11.83km 1:00:00 @5:04 śr.tętno 158

Obrazek

WT 19.05

Ruszyły zajęcia dzieciaków, prowadzę jednego delikwenta na zajęcia i mam 45' oczekiwania. W tym czasie zimą robiłem podbiegi na Kopie Cwila, pobliskiej górce. Do wyboru miałem 45' easy, podbiegi albo bieżnię 333m na Koncertowej. Sprawdziłem bieżnię, ale okazała się zamknięta, indywidualnych nie wpuszczają, wszystko zamknięte na kłódki, no to 500m dalej podbiegi. Na początek pomyślałem, że zrobię 6 100m odcinków. Podbieg tam jest ładnie oznaczony i wymierzony co 25m, poprzednio biegałem zimą, jak było ciemno, a tu pierwszy raz w dzień. Miałem strasznie dziwne wrażenie, że nie biegnę, tylko podskakuję prawie w miejscu, jednak zimą, jak słabo widać do przodu te podbiegi łatwiej znieść.
W każdym razie ruszyłem pierwszy tak z respektem, ale kolejne już dynamicznie.Odcinki wchodzily nadspodziewanie dobrze. Zacząłem od krótkiej przerwy, tylko na zejście, potem stopniowo wydłużałem. Szósty odcinek już na miękkich nogach i trochę wolniej. Zerknąłem na zegarek i okazało się, że uda się wcisnąć siódmy. Spiąłem się i jakoś się udało cały przebiec, chociaż łatwo nie było i na końcu minutka stania, ciężko było nawet iść. Powrót 2km ledwo utrzymywałem tempo 6:00, brakowało sił na trucht. Wrażenie ogólne bardzo dobre, średnio na odcinku co najmniej 1.5" szybciej niż zimą. 23.4 | 22.1 | 22.9 | 21.5 | 22.6 | 23.9 | 22.7 całkiem konkretne czasy, biorąc pod uwagę, że na 100m jest tam 8-9m w górę.

Razem 6.92km 46:15 @6:41

Obrazek

ŚR 20.05

45' easy. Miało być regeneracyjnie i przez większość dystansu tak było, lekko na tętnie do 140, jedynie podbieg pod górkę tętno szło 150, ale się wstrzymywałem, żeby nogi nie poszły mocniej w ruch. Takie spokojne człapanko, na niskiej kadencji. W okolicach siódmego kilometra nagle zaczęło mocno wiać, do tej pory było lekko i bieg był naprawdę spacerkiem, ale pod wiatr musiałem zacząć mocniej pracować i w kostkach odczułem wczorajsze podbiegi. Tętno w górę tak pod 150, tempo lekko w dół, ale na szczęście taka trochę mocniejsza praca tylko przez 1.5km z kawałkiem, więc całość dosyć lekko weszła.

8.63km 45' @5:13 śr.tętno 140(72%)

Obrazek

CZ 21.05

8x42"deska P30"
4x9-10 pompek P1'
4x1' brzuchy rowerek ze skłonami P1'

_________________
BLOG / KOMENTARZE


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Bieganie z przypadku, czyli nieudany powrót do piłki.
Nowy postNapisane: So, 23 maja 2020, 08:46 
Online
Wyga
Wyga

Dołączył(a): Śr, 4 września 2019, 12:45
Posty: 128
Lokalizacja: Warszawa
Obrazek

PN 22.05

Trening pod tysiąc, spodobał mi się pomysł żeby robić odcinki 600 T1500 a potem do tego 200 szybciej. Tylko trzeba było znaleźć jakąś długą prostą. Przysiadłem do map googla i wypatrzyłem odludny odcinek 800 z małym kawałkiem, jakieś 3km od domu, więc w sam raz na rozgrzanie się, zrobienie interwałów i powrót. Wg GoogleMap płasko jak stół. W razie czego drugi rezerwowy, kilkukilometrowa droga pieszo-rowerowa, ale tam już dalej. Niestety okazało się że nie można ufać Googlowi, ruszyłem ostro, ale po 300m zaczęło się wzniesienie, niby 2m w górę na 100m, ale przy takim tempie konkretnie dało popalić, na dodatek odcinek nie miał nawet 600m, końcówkę musiałem lecieć po schodach, a potem 200m w dół, bo inaczej miałbym przebiegnięcie tunelem, a tam by mi GPS zgłupiał. Kolejne odcinki pobiegłem na rezerwową trasę. Dobrze że pomimo konkretnego tempa jakoś się nie zajechałem, bo ponad 4km powrotu mnie czekało, w tym 1km pod górę.
Na dwusetki zbyt mocno nie udało mi się podkręcić tempa, a raz nawet tempo spadło, ale licząc 4x800 to wyszło fajnie, chociaż źle sobie nastawiłem pilnowanie tempa, na 600 dałem biżej T1000 niż 1500

600 2:21 @3:55 + 200 40.2 @3:21, ale 200 w dół
600 2:11 @3:39 + 200 45.2 @3:46
600 2:12 @3:41 + 200 44.0 @3:40
600 2:16 @3:48 + 200 44.7 @3:43

Przerwy 5-6' lekkiego truchtu

Razem: 14.4km 78:14

Obrazek

SB 23.05

Wieczorne ćwiczenia uzupełniające.

8x42" deski P30"
4x9 pompek P1'
4x1' rowerek ze skłonami P1'
2x1' nożyce P1'

Coś mi ciężko pompki szły, ale i tak jest progres jeszcze miesiąc temu 4x7 było ciężko.

Obrazek

ND 24.05

Bieg spokojny. Pilnowałem tętna 145, przekraczałem tylko na podbiegu, ale poza tym lekko, luźno i faktycznie spokojnie.

10.2km 52:14 @5:07 śr.tętno 143(74%)

Podsumowanie tygodnia:
52 km - to o prawie 10 więcej niż dotychczas największy przebieg tygodniowy, ale poniedziałkowy bieg to taki zaległy z poprzedniego tygodnia, kiedy w niedzielę układ pokarmowy zaprotestował. Wznowiłem podbiegi i jakość wyraźnie wyższa niż zimą. W przyszłym tygodniu piątek lub niedziela próba na 1km, potem budowanie bazy.

Obrazek

PN 25.05

8x42" deski P30"
4x9 pompek P1'
6x1' rowerek ze skłonami P1'

_________________
BLOG / KOMENTARZE


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Bieganie z przypadku, czyli nieudany powrót do piłki.
Nowy postNapisane: Wt, 26 maja 2020, 21:12 
Online
Wyga
Wyga

Dołączył(a): Śr, 4 września 2019, 12:45
Posty: 128
Lokalizacja: Warszawa
Obrazek

WT 26.05

Ostatni tydzień przegiąłem z kilometrażem, kolano niestabilne, podbiegi odpadały, no to wychodziło że robię 45' easy. Znalazłem fajną pętelkę około 2km bez świateł w pobliżu miejsca do którego prowadzę dziecko na zajęcia. Niestety wiatr dzisiaj ostry, dodatkowo słońce świeciło, więc tak bardzo easy nie było. W sumie już na 3 okrążeniu zaczęło być ciężko pomimo że starałem się jak najmniej sił wkładać w bieg. Nic z tego, bo i tak była walka z wiatrem i tętno wskoczyło już na 150. Jutro zamierzałem robić test na 1km, ale kolano raczej nie da rady, na wszelki wypadek przetestowałem staw robiąc jedną pętelkę tempem w okolicach T10k z kalkulatora. Po drodze szło dobrze, ale już w końcówce kolano lekko galaretowate. Jutro test odpuszczam i robię przerwę, a test przekładam na weekend.

9km 45:12 @5:01 śr.tętno 151 78%


Obrazek

ŚR 27.05

Kolano nie dokuczało w dzień, to postanowiłem jednak pójść na potruchtanie. Lekki trucht dobrze mi zrobił, szybkiego nic dzisiaj nie ryzykowałem. W przeciwieństwie do wczorajszego dnia, pogoda świetna, zero wiatru, przyjemnie, biegło się naprawdę luźno. Dzisiaj warunki na 1km były świetne, strasznie mnie korciło, żeby spróbować, ale ryzyko spore.

9km 46:26 @5:09 śr.tętno 140 72%

Obrazek

CZ 28.05

8x42" deski P30"
4x10 pompek P1'
6x1' rowerek ze skłonami P1'

Całkiem lekko dzisiaj, trzeba pomyśleć nad zwiększeniem obciążenia. Następnym razem skrócę deski do 35", ale dorzucę 3 serię przód/tył/boki żeby było 12x35"


Obrazek

PT 29.05

Udało się wyrwać w dzień, postanowiłem zrobić 10km po lesie +dobieg i powrót, razem w okolicach 13km. Wyszło trochę więcej, bo dociągnąłem do 70 minut. Wiatr dzisiaj mocno wiał, ale w lesie tylko na jednym odcinku 500m na pętli 5km był odczuwalny. Jako że po lesie jeszcze tempa spokojnego biegu nie wyklarowałem, to biegłem na tętno, starałem się utrzymywać maksymalnie 145. Poza podbiegami i jednym odcinkiem pod wiatr, nawet udawało mi się trzymać puls w ryzach. GPS coś dzisiaj świrował, więc policzylem odległość według tabliczek + dobieg i powrót z GPS.

13.46km 1:10:02 @5:12 śr.tętno 144(74%)

Obrazek

SB 30.05

12x35" deski P30"
4x11 pompki P70"
6x70" rowerek ze skłonami P70"

Dzisiaj wyjątkowo w dzień zamiast wieczorem, dobrze szło, ostatnią serię pompek dociągnąłem do 13. Brzuchy niby tylko o 10" wydłużyłem, ale różnica spora, 60-tki już wchodziły lekko, a po tych 70tkach brzuch dostał ostro. Następnym razem dorzucam jeszcze jedno lekkie ćwiczenie na brzuch.

_________________
BLOG / KOMENTARZE


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 34 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 14 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL