PT 02.07.2021
BS 51'=8,8 km @5:48 145/157 (74%/80%)
Najważniejsza informacja z dwugłowym wszystko w porządku. W czasie biegu doskwierał mi tylko pełny brzuch i panująca duchota. Generalnie muszę trochę przyspieszyć na tych BS-ach tak jak dzisiaj, bo się inaczej zaczłapię. Tętno co prawda lekko za wysokie, ale tak już to u mnie jest, pewnie z 5 uderzeń pogoda dodała.
Półmaraton Sowiogórski - Ludwikowice Kłodzkie 21,7 km +725/-716
Pełen nadziei przyjechałem do Ludwikowic Kłodzkich, nawet się nie spóźniłem jakoś specjalnie. Organizacja wzorowa, duży parking, baza zawodów usytuowana na boisku. Sprawny odbiór numerów, przydatne akcesoria w pakiecie (fajna czapeczka i pas na numer startowy). Uprzedzając to samo było na trasie, oznaczenia co kilometr, co prawie się nie zdarza na biegach w górach, oznaczenia też idealne nie trzeba było korzystać z tracka w zegarku. Po cichu liczyłem na zrobienie życiówki jeżeli chodzi o średnie tempo w górach czyli zejście poniżej 6:57 na kilometr. Taki wynik miałem zdaje się w 2018 na tym samym biegu, chociaż wtedy była nico inna trasa, krótsza o około 1 km. Generalnie profil tej edycji nie wyglądał jakoś groźnie, szczególnie w odniesieniu do SOKO Rebeliady.
Na początku ze 2 km asfaltem w dość dużym tłumie (nieco ponad 300 osób wystartowało). ustawiłem się raczej na końcu i spokojnie sobie biegłem. Po jakimś czasie wbiegliśmy do lasu, zrobiło się bardziej stromo. Tam już przeplatałem bieg marszem. Ustaliłem sobie, że maszeruję max. 30 sekund i potem co najmniej drugie tyle truchtu. Trzymałem się tego przez cały bieg, może z raz czy dwa dłużej maszerowałem. W sumie dobra taktyka, dyscyplinująca. Przynajmniej póki są siły

Pierwszy odcinek zalapowałem na punkcie odżywczym (z którego nie korzystałem miałem 2x0,5 litra wody i jeden żel) 5,44 km - 44:23 @8:10. W sumie na tym odcinku zrobiliśmy ponad połowę przewyższeń bo 405 metrów.
Kolejny odcinek do następnego punktu, a w sumie tego samego bo w tym miejscu szlaki się krzyżowały. Tutaj było po prostu pofałdowanie +75/-66 4,94 km-30:10 @6:07. Już zdecydowanie bardziej biegowe tempo. Ten punkt też ominąłem, kolejny miał być na 18 km, miałem jeszcze spory zapas wody. Pogoda była do tego momentu przyjemna, około 20 stopni, raczej zachmurzone niebo, poza tym biegliśmy cały czas w lesie.
Od drugiego punktu zaczyna się odcinek podejścia na Wielką Sowę - najwyższy punkt trasy. Nie jest jakoś stromo, ale dużo korzeni i kamieni, co utrudnia bieganie. Trzymam się swojej taktyki z marszem 30 sekund, co pozwala mi wyprzedzić kilka osób. Te odcinek to 1,97 km - 16:17 @8:17 120 metrów w górę. Na szczycie szybka fota i ponad połowa trasy za mną. Obawiam się trochę zbiegu, bo problem z dwugłowym na Ślęży zaczął się na zbiegu i to nie jakimś stromym.
Kolejny odcinek to wspomniany zbieg. Na początku trochę stromy (ale bez przesady) i z kamienistym podłożem. Siłą rzeczy tempo nie jest zabójcze, potem już z tego co pamiętam droga leśna, gdzie można cisnąć. Oczywiście nie szalałem mając na uwadze dwugłowy. Zacząłem już też odczuwać lekkie zmęczenie. Przed Sową zjadłem jeszcze żel. Kolejny lap na punkcie, który jednak był na 16 km. Wypijam tylko 2xpół kubka wody. Podejmuję decyzję, że w softflaskach jest dość wody żeby dobiec do mety. 3,71 km 21:44 @5:52.
Ostatni odcinek jest dość ciężki. Po pierwsze wyszło słońce i momentalnie zrobiło się ciepło. Cały odcinek pofałdowany z jedynym mocniejszym podejściem. Już wiem, że dam radę i noga wytrzyma (nie miałem żadnych negatywnych sygnałów na trasie) do mety 5,69 km - 37:19 @6:34 +116/-188. Wymęczył mnie ten fragment, ale udało się zejść ze średnim tempem na 6:54. Całość 2:29.
Fajny bieg, trasa wybitnie biegowa - zwycięzca miał 1:29. Podbiegi łagodne, wg Runalyza 3 i 4. Zresztą RMT wycenił mi bieg raptem na 422 liczyłem na więcej

Za dwa tygodnie Półmaraton Kalenica czyli powrót w Góry Sowie
https://www.relive.cc/view/vRO7nEydAKv