Nogi lekko sztywne, ale wyszedłem na planowego BS-a z przebieżkami. I jak należało się spodziewać po pierwszych "ciężkich" metrach reszta poszła już fajnie. Nie spinałem się, bo wiało, przebieżki "na technikę". Po biegu rozciąganie i trochę większa dawka siły.
Waga: 81,7 kg (+1,2 kg)
12,00 km: 1:08:23; śr. 5:42/km; Hr śr./max.: 139/164
9 listopada
Mocny ciągły. Jak zwykle przy tego typu treningach sporo wątpliwości przed. Warunki bardzo dobre, lekki wiatr, rześko. Plan: 40' po 4'45'' - zgodnie z sugestią Sosika, chociaż interwałów w tempie 4:25 - 30 tak do końca nie domknąłem. Zaczynałem pod wiatr, 20' BS-a w tempie 5:31 ze średnim HR 139 ud./min. Pierwsze 20' ciągłego po 4:43/km, spokojnie powtarzałem sobie, że do końca daleko i żeby nie szarpać. Gdy wbiegałem w tereny leśne, gdzie GPS zawsze gubił sporo sekund a ja mimowolnie przyspieszałem tłumaczyłem sobie: biegnij swoje, na otwartym terenie to się wyrówna. I tak było. Po nawrocie tempo średnie rosło i zatrzymało się na 4:41/km. W tym tempie zamknąłem te 40', średnie HR odcinka 163, max. 5 uderzeń wyższe. Potem dwa wdechy i 10' na schłodzenie, które też weszło fajnie (5:26/km). Przy okazji najszybsze 5 km - 23:15. Odczucia: nie przypuszczałem, że tak łatwo to pójdzie, bo czułem jeszcze rezerwy i chyba mógłbym tym tempem 10 km ogarnąć, a to by znaczyło że zszedł bym poniżej 47'. Trochę mnie to dziwi, bo dość szybko to drgnęło... Konsekwentnie jednak do wiosny nie startuję tylko pracuję nad wagą i siłą - małymi kroczkami, bez planów na najbliższe tygodnie tylko bardziej na najbliższe treningi, a i z tym poczekam na jakąś mądrą sugestię

Waga: 80,3 kg (-1,4 kg)
14,02 km: 1:10:00; śr. 5:00/km; HR śr./max.: 154/168