Pierwszy kilometr drętwy, ale potem z każdym krokiem noga lepiej podawała, a tempo i tętno były na przyzwoitym poziomie.
Po wczorajszej niemocy dzisiaj fajny BS wyszedł. Częściowo to zasługa pogody i przyjemnych podmuchów rześkiego wieczornego powietrza.
Wtorek (7.08) - 11,1 km BS, 5:21 (HR 136).
Ze względu na wysoką temperaturę pokręciłem się po parku.
Środa (8.08) - 2 x 2x(P 1,6 km + 2 min tr) p. 5 min, P=3:56-4:02. Łącznie 16,6 km, 4:43.
W planie było 2 x (3,2 P / 3 min tr) + 1,6 P, ale wiedziałem, że nie wytrzymam tak długich tempówek progowych. Zmieniłem więc plan na 4 x 1,6 km na przerwie 2 min. w truchcie.
Słabo się dziś czułem i miałem lekkie problemy żołądkowe. Pod koniec pierwszego odcinka przycisnęło mnie w kiszkach i postanowiłem pobiec jeszcze tylko drugie powtórzenie i na tym zakończyć bieganie tempa (zwłaszcza, że biegło się ciężko). Po drugim odcinku zatrzymałem stoper i poszedłem w krzaki. Odpocząłem przy tej okazji (łącznie 5-6 minut) i postanowiłem jednak polecieć jeszcze dwie tempówki. W ten sposób jakoś uratowałem trening (również mentalnie).
Czwartek (9.08) - 11 km BS, 5:02 (HR 135).
Sobota (11.08) - Zawody - VII Półmaraton Henrykowski - czas 1:29:25, tempo 4:14, HR 163/174, rytm 186. M50 - 1 / 14, Open - 13 / 190.
To mój siódmy start w tym biegu. Trasa atestowana, ale mocno pagórkowata (wg mnie nieco trudniejsza od Półmaratonu Ślężańskiego).
Trochę obawiałem się tego biegu. Przed rokiem uzyskałem tu czas 1:29:02, a miałem wtedy jeszcze o 2 tygodnie więcej czasu na przygotowania do maratonu w Poznaniu, niż mam do Warszawy. Powinienem więc być teraz w niegorszej formie niż przed rokiem, aby myśleć o dobrym wyniku w Warszawie. Pomyślałem, że minimum przyzwoitości to złamać 1:30 i to się udało.
Na zbiegu w okolicy 13. km rozbolała mnie lewa pięta. To były ostre ukłucia, raz mocniejsze, a raz słabsze. Na chwilę nawet zwolniłem, potem ból nie był już tak mocny i przestałem się tym przejmować. Jednak to nie pierwszy raz odzywa mi się ta pięta, muszę na nią uważać.
Na 350 metrów do mety zaatakowałem zawodnika przede mną i rozpocząłem mocny finisz. Okazało się potem, że o 6 sekund wyprzedziłem biegacza z mojej kategorii wiekowej, który przed rokiem wygrał tutaj ze mną o ponad 3 minuty.

W półmaratonach bieganych na maksa osiągam średnie tętno 166-168, a tu wyszło "tylko" 163. W czasie biegu oczywiście kontrolowałem tętno, ale nie mogłem się zmusić do biegu na wyższym tętnie.

Niedziela (12.08) - 9,6 km BS-R, 5:39 (HR 124).
Bieg regeneracyjny po parku.
Tydzień - 85 km.
Miniony tydzień uznaję za przełomowy - wreszcie coś drgnęło z formą. Jest jeszcze dużo do zrobienia i nadzieja nie umarła.
