Normalnie jednak nie było...., ale od początku:
10 lipca
Przedwczoraj zacząłem taką małą robótkę, parę płytek do położenia, balustrada i brama do renowacji; nic wielkiego, ale inwestor chodził za mną od pół roku, a ja akurat z nową robotą ruszam od poniedziałku, więc była okazja.... Wspomniana balustrada i brama do pomalowania farbą chlorokauczukową, zapach wiadomo jaki

, no ale co tam zrobić trzeba... Zrobiłem...
Szybki obiad (a właściwie śniadanie

) o 16-ej: wiejskie żarcie jakiego dawno nie jadłem, a jakie wręcz uwielbiam; zjadłem duuuużo i szyyybko

. O 19.30 wybiegam na Mochowo ubrany w bluzę, bo przed chwilka padało. Pierwszy kilometr - 5:06, o kurczę, ale jest forma... Za chmur wyjrzało słońce, bluzy nie wyrzucę, bo telefon i klucze w środku, a teren dość uczęszczany

Biegnę dalej:5:15, 5:20 - coraz gorzej się oddycha, duszno jak cholera... 4 i 5 kilometr biegnę już wolniej i... zatrzymuje się, bo nie bardzo mam siłę biec dalej

. Parę ćwiczeń rozciągających i decyzja: nie dobiegam do centrum - wracam. Powrót już słabiutki, praktycznie na oparach... Jestem wkur...y jak nie wiem. Czuję się jakby mnie czołg przejechał... Do 1-szej w nocy nie mogę zasnąć, wszystko boli.. Rano próbuję wstać...
9,98 km: 58:41; śr.5:53/km; HR śr./max.: 160/173
11 lipca
Nie wstałem... Powiedziałem sobie: jak dzisiaj wieczorem nie pobiegasz, to cienias jesteś...

Spokojne śniadanko, leciutki obiadzik. Około 19-tej podjeżdża Iwonka z pytaniem, czy nie pojechałbym rowerem do Teściów po Martusię (moja młodsza 13 letnia latorośl

). Trochę to komplikuje moje biegowe plany, ale zgadzam się, najwyżej pobiegnę jak wrócę (pod warunkiem, ze będzie mi się chciało...

). Chwilę się zastanawiam i dochodzę do wniosku, że skoro do Teściów jest około 4 km, to spokojnie sobie pobiegnę

Tak robię: wydłużam jeszcze trochę trasę, ubieram się lekko i śmigam. Wrażenia: jak to mówią dzień od nocy, biegnie się lekko, na tętno nie patrzę, w locie witam/żegnam Teściową ("ojciec zgłupiał na stare lata"

) i odbieram Martę (ona na rowerze). Wracamy przez Tłuchówek, mijani znajomi dopingują Martę: "przyspiesz trochę" - ja spokojnie - "też mogę"

Wracamy w tempie konwersacyjnym, rozmawiając sobie.
Zastanawiam się nad rozpoczęciem biegania wg Danielsa, tam - podobno - jest wszystko poukładane, u mnie lekki chaos
Nie wiem czy to dobry pomysł...(jakieś sugestie?
)
8,94 km: 51:03; śr.5:43/km; HR śr./max.: 155/174