CZW 07.10.2021
BR 55'=8,8 km @6:20, 128/137 (65%/70%)
SB 09.10.2021
4.Aryzta Półmaraton Strzegom
Nadszedł kolejny dzień próby. Tak jak pisałem wcześniej, plan na bieg był taki, żeby pobiec to z zapasem w widełkach tempa 5:00-5:10. Start bez żadnego odpuszczania treningów, wytrzymałość tempowa nie jest na poziomie ataku na życiówkę. Notabene moje 1:40 w HM jest chyba najbardziej wartościowym wynikiem w moim "portfolio"

W sumie to nie wiem jak to nabiegałem
Do Strzegomia przyjechałem ponad pół godziny przed biegiem, co w moim przypadku należy uznać za sukces. Jako rozgrzewka posłużył mi marsz do i z biura zawodów (pewnie jakiś 1 km) i lekki 3' rozruch.
1-5 km
Ruszamy z Rynku w Strzegomiu, na początku kostka. Trasa od razu idzie w górę, po kilkuset metrach odczuwalnie. Momentami widzę nawet tempo bliskie 6:00, ale się nie przejmuję. Wg zegarka 1 km pobiegłem w tempie 5:22 (było 38 metrów up), czyli poniżej planu. Nie było jednak sensu się zagotować na samym początku na tym podbiegu. Koniec podbiegu był w okolicy 1,5 km i to był ostatni jakiś odczuwalny podbieg na trasie. Od 2 km w dół, więc samoczynnie tempo rośnie i 3,4 i 5 km biegnę już w tempie poniżej 5:00, cały czas pilnując żeby nie biec szybciej. Na 5 km wg mojego zegarka 25:09 i średnia tempo 5:02. Idealnie.
6-10 km
Muszę nadmienić, że na tym etapie pogoda była idealna, około 10 stopni, słońce i ZERO wiatru czego się obawiałem, bo trasa jest praktycznie w całości poza miastem. Na 6 km punkt z wodą, butelki 0,5l. W sumie fajnie, ale co ja mam z nią zrobić. Wypijam ze 100 ml i niestety muszę ją wyrzucić.Biorę też pierwszy żel. Tutaj trasa już płaska, no może lekko pofałdowana. Cały czas biegnę z zapasem, wymagająco ale bez szaleństw. Piątkę łapię w 25:06 czyli praktycznie tak jak pierwszą.
11-15 km
Gdzieś w okolicach 12 km, po zmianie kierunku biegu zrywa się mocny wiatr. W tym momencie w ten nudny na razie bieg wprowadza się element niepewności. Wcześniej był drugi punkt z wodą, znowu biorę żel, piję już zdecydowanie więcej, a resztę wody wylewam na głowę. Jakieś zmęczenie jest już odczuwalne, a tutaj trzeba sporo sił dołożyć na walkę z wiatrem. Bieg jest kameralny na ok. 200 osób (około 100 pobiegło jeszcze na 11,5 km, ale nasze trasy rozchodziły się w okolicy 6 km), biegnę głównie sam. Nie ma się za kogo chować. Powoli doganiam pojedyncze osoby, które przesadziły w pierwszej części i teraz uderzenie wiatru pozbawiło ich sił i nadziei. Ja biegnę dalej starając się trzymać intensywność biegu, co kosztuje sporo sił. Obawiam się, że po kilku takich kilometrach będzie kryzys. Trzecia piątka najwolniejsza 25:15, ale dalej średnia 5:03 więc w górnej granicy założonego tempa.
16-21 km
Wiatr cały czas wieje. Mi biegnie się ciężej, ale nie jakoś na granicy. Trochę napędza mnie doganianie kolejnych zawodników, którzy jeszcze kilometr, dwa byli bardzo daleko. Po drodze jeszcze punkt z wodą, znowu pół butelki wylewam na głowę.Mimowolnie przyspieszam, odliczając kilometry do mety. 17 4:54, 18-4:56, 19-5:01. Jesteśmy już w granicach miasta, mogę sobie pozwolić na odrobinę szaleństwa 20 km 4:51. 21 po 4:52, ale spowolnił mnie krótki ale upierdliwy podbieg do Rynku. Ostatnie 200 metrów i meta. Wcześniej rzuciłem okiem na zegarek i była szansa na złamanie 1:46, ale nadmiarowe 100 metrów pozbawiły mnie tego. Ostateczny czas
1:46:13 i tempo 5:02.
Po biegu nie jestem jakoś zajechany, chociaż ostatni kilometr był już wymagający. Myślę, że na dzisiaj przy biegu na maksa byłbym w stanie z tego wyniku urwać z 2-3 minuty, gdyby nie zaczęło tak mocno wiać w drugiej połówce to pewnie jeszcze z minutę, dwie. Runalyze szacuje mnie na dzisiaj na 1:43 i to myślę jest realne. Średnie tętno z całości 166 czyli maratońskie, maksymalne 181 na końcówce. Jak widać zapas był. Idealnie to wyszło.