Teraz jest Wt, 23 kwietnia 2019, 10:27

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 116 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 4, 5, 6, 7, 8
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: Sędzia mający wybiegane
Nowy postNapisane: Pn, 11 lutego 2019, 12:47 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach

Dołączył(a): Śr, 2 listopada 2016, 15:48
Posty: 365
Lokalizacja: Nienack
05.02 wt
BS 4.1km (t.4.47km) + 8 km (31.25, t. 3.55,5/km; HR 159 bpm) + 1.9 km po 4.26 :), HR 144
Razem 14.00 km
Z założenia chciałem pobiec po 4.00 około a na koniec miał być trucht. Na stadionie był armagedon więc pobiegalem po chodnikach, ścieżkach rowerowych, które w znacznej części były odśnieżone i posypane piaskiem.
Ogólnie trening pod kontrolą bez większej spiny. Początek i koniec (tu był zbieg) trochę za szybko. Reszta blisko 4.00. Trzykrotnie zatrzymywałem się na pasach więc pewnie tętno nieco zdążyło spaść.

środa to Copernicus Cup. Niestety nie miałem wejściówek na lożę VIP, a że znam skrót na halę, którędy mam jakieś 7 minut pieszo to przechodziłem obok wejścia VIP i tam wszyscy robili foto z Asią Jóźwik. Na żywo wygląda jeszcze lepiej niż w TV. No ale musiałem grzecznie pójść dalej.
Lekkoatletyka w hali wygląda kapitalnie. Wszystko dzieje się szybko. Widok świetny i mimo że byłem po raz kolejny, to i tak bardzo mi się podobało. Jeśli ktoś będzie mieć w przyszłości okazję obejrzeć takie zawody, to serdecznie polecam.

07.02 czw.
BS 15.25 km; 1.13.16
t.4.48/km
HR 135 bpm

08.02 pt
BS 9km (t.4.47, HR 129 bpm) + 10*100m podbiegi + 2.05 km BS
Ładnie dynamicznie, bez patrzenia na tempo i na górce o 3% nachyleniu.
Noga kręciła się i samopoczucie dopisywało. Po przebudzeniu puls... 42, ale wcale nie byłem śpiący.

10.02 nd
Long 20.03 km, 1.34.45
t. 4.44/km
HR ? - przez pierwsze 5 km zegarek pokazywał stale 150 :) a potem chyba się odblokował i było normalnie 135-138

W sobotę trochę wypiłem (piwo i 3 drinki), ale jak już trenuję, to taka ilość mnie powala. Cóż kiedyś były lepsze czasy :taktak: :hahaha: Na trening wyszedłem dopiero o 21. Do tego cały czas padał deszcz, ale robota zrobiona. Pod koniec dłużyło się jak na niedzielnym obiedzie u "teściów" :spoczko:

Tydzień 77.57 km, to już szósty bardzo dobrze przepracowany tydzień o podobnym kilometrażu. Oby tak dalej.

Jak co roku potrzebuję karty zdrowia do udziału w egzaminach sędziowskich (bez tego mnie nie dopuszczą). Owszem ludzie kombinują na wiele sposobów, ale ja jednak wykonuję EKG, morfologię (z oznaczeniem Fe, K, Na, Mg). Wszystko przebiegło bardzo sprawnie zupełnie inaczej niż się spodziewałem :).

_________________
5k-17.18 (Inowr 25.11.18) 10k -35.42 (Poznań 10.03.19) HM-1.21.35 (Toruń 28.10.18) M-2.54.22 (Łódź 7.4.19)
Blog: https://bieganie.pl/forum/viewtopic.php?f=27&t=56594
Komentarze: https://bieganie.pl/forum/viewtopic.php?f=28&t=56591&start=0


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Sędzia mający wybiegane
Nowy postNapisane: Pn, 18 lutego 2019, 23:30 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach

Dołączył(a): Śr, 2 listopada 2016, 15:48
Posty: 365
Lokalizacja: Nienack
11.02 pon.
BS 14.45km (t.4.46/km, HR 137) + 10*100m/100m tr przebieżki + 1.72km
Razem: 18.17km
Tradycyjnie wybiegłem na trening tak, aby zaliczyć koniec rozgrzewki i rozciąganie z BBL. Trochę byłem zmęczony. W końcu to przebiegłem dystans niemalże maratoński w mniej niż 1 dobę.
Odebrałem wyniki. Na, K, Mg, Fe i hemoglobina - wszystko w normie. Warto monitorować stan swojego zdrowia choćby profilaktycznie czy nawet z ciekawości, to kosztuje grosze.

12.02 wt.
BS 7.61km (t.4.49, HR 134) + 12*100m/100tr podbieg +1.1km
Tu nie powiem dałem sobie trochę w palnik i to było mocne tempo pod górkę ~4% tak po 3.30, pod koniec szybciej poza jednym wyjątkiem gdy musiałem minąć się z pieszym.

13.02 śr.
BS 14.09km; 1.09.09
t.4.54/km
HR 134bpm
Sporo wiatru, chęci mało. Pobiegane z kolegą. Bez historii.

15.02 pt.
BS 4.08km + 5x2km (7.00-7.10) p. ~1km trucht + 2km BS
Razem: 20.05km
Danie główne całego tygodnia. Bez wątpienia to mój najtrudniejszy trening w życiu.

Kolejne "dwukilometrówki wchodziły" po:
Czas (max tętno podczas odcinka)
7.06 169 (84.5%)
7.03 173 (86.5%)
7.05 176 (88%)
7.00 179 (89.5%)
6.58 182 (91%)
Przerwą był trucht około 1 kilometra, tak aby kolejne odcinki rozpoczynać od pełnej minuty, dlatego trochę ścinałem łuki, ponieważ odpoczywałem na tempie około 5.20.
Warunki na bieżni idealne. Prawie bezwietrznie, lekka mgła i nikogo poza mną.
Dwa lata temu przed Maniacką próbowałem zrobić 4x2km w tempie 3.45/km. Wyszło wówczas tak: 7.35, 7.36, 7.32, 7.27 (ostatnie dwa powtórzenia z kolegą jako pacem). Na mecie ostatniego odcinka mogłem wtedy podziwiać toruński tartan z głową na wysokości kolan. Jak widać wówczas nie udało się zrobić treningu w zakładanym tempie, co wykluczyło próbę ataku na 37.30 w 2017roku. Ostatecznie wówczas podczas Maniackiej uzyskałem 38.13 (19.33+18.40) co było moim nowym PB. Przy szybszym początku może bym 38 wtedy połamał, ale na pewno nie 37.30.

Teraz lekko nie było, bo i tempo dla mnie wymagające, ale nie umierałem, tylko przechodziłem do truchtu i dalej do kolejnego powtórzenia.

17.02 nd
Long 20.37km; 1.36.03
t.4.43/km
HR ? Garmin przez 10km pokazywał bzdury zawieszając się na ~160bpm. Potem się odblokował i było już normalnie.

Na platformie Garmin Connect jest taka opcja jak pułap tlenowy. Wiadomo, może to być daleko od prawidłowej wartości, ale dokonując pomiaru tym samym urządzeniem mamy jakieś porównanie. Na przełomie października i listopada, gdy wyniki wystrzeliły w górę Garmin pokazywał mi 70. Potem wiadomo cięższy trening, trochę alko, święta, kolejność dowolna i spadło na 66 ale już w lutym było 69 aż do niedzieli, gdy przez tego buga spadło na 67. No aż musiałem skasować ten trening :hahaha:

Tydzień: 83.79km
Raz kawałek biegłem nie wznawiając pomiaru więc śmiało 84km. Nigdy do tej pory więcej nie przebiegłem w 1 tygodniu.

Na zdj. piątkowy trening z tętnem i tempem.


Nie masz wystarczających uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego postu.

_________________
5k-17.18 (Inowr 25.11.18) 10k -35.42 (Poznań 10.03.19) HM-1.21.35 (Toruń 28.10.18) M-2.54.22 (Łódź 7.4.19)
Blog: https://bieganie.pl/forum/viewtopic.php?f=27&t=56594
Komentarze: https://bieganie.pl/forum/viewtopic.php?f=28&t=56591&start=0


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Sędzia mający wybiegane
Nowy postNapisane: N, 24 lutego 2019, 20:14 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach

Dołączył(a): Śr, 2 listopada 2016, 15:48
Posty: 365
Lokalizacja: Nienack
Luźniejszy tydzień, ponieważ coraz bliżej Maniacka Dziesiątka.
18.02 pon
BS 12.15km; 57.42
t.4.45/km
HR 139 bpm

19.02. wt
BS 7.56km (t.4.47/km) + 10*120m podbieg/p. trucht + 1km

21.02. czw
BS 14.11km; 1.06.39
t.4.43/km
HR 136 bpm

Cały dzień od 6 do 22 padał w Toruniu deszcz. Przyjemności z biegu żadnych. Do tego dużo pracy i mało snu. Mało to jest około 6.5h na przestrzeni ostatnich 3 dni a właściwie nocy.

23.02 sob
14.05km, w tym 10*100m/100 tr. + schłodzenie
Piękna słoneczna, mroźna pogoda. W końcu człowiek pobiegał po miękkim w lesie. Średnie tempo 4.31/km, HR 138 bpm.

24.02 nd
6.38km (t.4.48/km, HR 142bpm) + 10*200m/200 trucht + ok. 1.6km
Razem: 12.06km
"Dwusetki" luźno w 38-42s.

Tydzień: 63.42km
Luty: 250,5 km

Nie czuję jeszcze, aby mnie nosiło. Kilometraż i tak spory, a w porównaniu do poprzedniego roku wręcz wyjątkowo wysoki dla mnie. Mimo tego dzisiaj czułem, że zaraz przewrócę się o własne nogi a tempo nie chciało spaść poniżej 4.35/km i musiałem bardzo się pilnować. Może to efekt sumiennej siły biegowej w postaci podbiegów?

_________________
5k-17.18 (Inowr 25.11.18) 10k -35.42 (Poznań 10.03.19) HM-1.21.35 (Toruń 28.10.18) M-2.54.22 (Łódź 7.4.19)
Blog: https://bieganie.pl/forum/viewtopic.php?f=27&t=56594
Komentarze: https://bieganie.pl/forum/viewtopic.php?f=28&t=56591&start=0


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Sędzia mający wybiegane
Nowy postNapisane: Cz, 28 lutego 2019, 19:54 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach

Dołączył(a): Śr, 2 listopada 2016, 15:48
Posty: 365
Lokalizacja: Nienack
25.02 pon.
BS 12.4km; 58.18
t.4.42/km
HR 135 bpm

26.02 wt.
BS 8.03km (t.4.43/km; HR 131 bpm) +10*100m/100tr + ~1.7km
Razem 11.73km

27.02 środa
BS 4.07km (20.00; t.4.55/km; HR 125 bpm :niewiem: ) + 6*500m/p.~3' trucht + powrót do m
Razem: 11.93km
Mniejszy kilometraż, krótsze jednostki, szybsze elementy. Mam nadzieję, że to dobra droga do ataku na PB w Poznaniu.
Odcinki 500m odpowiednio w 1.41; 1.43; 1.40; 1.42; 1.41; 1.42
Zajezdni nie było, świeżości także, ponieważ sporo pracy i piąty dzień z rzędu trening. Za to w czwartek wolne. W sobotę egzaminy sędziowskie (i 24x150m nie wolniej niż po 3.20) a w niedzielę 8x400m. Potem odpoczynek i luzowanie przed startem.

Luty: 287km
Drugi z kolei bardzo dobrze przepracowany miesiąc. W porównaniu do 2018 roku to o 62km więcej, ale jak widzę w poprzednim roku pod koniec miesiąca miałem -17 i -15 a teraz +10.

_________________
5k-17.18 (Inowr 25.11.18) 10k -35.42 (Poznań 10.03.19) HM-1.21.35 (Toruń 28.10.18) M-2.54.22 (Łódź 7.4.19)
Blog: https://bieganie.pl/forum/viewtopic.php?f=27&t=56594
Komentarze: https://bieganie.pl/forum/viewtopic.php?f=28&t=56591&start=0


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Sędzia mający wybiegane
Nowy postNapisane: So, 9 marca 2019, 22:23 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach

Dołączył(a): Śr, 2 listopada 2016, 15:48
Posty: 365
Lokalizacja: Nienack
Jutro pierwsze w tym roku zawody - Maniacka/Recordowa Dziesiątka
Ale po kolei...
01.03. pt
BS 14.12km; 1.07.12
t.4.46/km
HR 136bpm

02.03 sob
Egzaminy dla sędziów piłkarskich (przechodzimy je co pół roku).
Najpierw rozgrzewka, potem sprint 6x40m (nie wolniej niż po 6.40s)
Jako, że było poniżej zera i chciałem zrobić to jak najmniejszym kosztem, to pierwszy odcinek pobiegłem w...6.40 a drugi w 6.28.
Jak zobaczyłem wyniki, to trochę się zaśmiałem, w końcu kiedyś pobiegłem 5.17.
Dalej już nie ryzykowałem biegania na granicy (w przypadku 1 błędu, można poprawić, a dwa to już out). Latałem po 5.6-5.8s.
Następnie biegamy taki oto interwał:
20x150m (30s), przerwa 40s marszu (50m)
Tutaj już spokojnie.
Razem tego dnia ~5km

Uczyłem się sporo do teorii, ale jednak śpiąc codziennie 5-6h nie byłem w formie i trochę posiłkowałem się sugestiami kolegi. W efekcie wyszło 27/30, czyli bardzo dobrze. Aby móc sędziować w A klasie i niżej należy uzyskać 21pkt. Aby sędziować w klasach wyższych należy uzyskać min 24pkt.

03.03 nd
BS 2.1km +8x400m/400tr +1.22km
Lał deszcz. Tory na bieżni mokre i w butach zaraz dyskomfort. Planowałem biegać w przedziale 1.20-1.25. Tak bez żyłowania, w miarę luźno i na prędkościach, z których powinienem korzystać w różnej fazie biegu.
Kolejno: 1.24; 1.23; 1.22; 1.22; 1.24; 1.22; 1.21; 1.22

Tydzień: 64.9km

Miał być tydzień luźniejszy, ale wyszło i tak sporo kilometrów, dlatego już tydzień przedstartowy zrobiłem bardzo luźny.

05.03 wt.
7.6km, w tym: 8x100m/100tr przebieżki

06.03 śr.
BS 8.69km; 40.28
t.4.39/km
HR 138 bpm (69%HRmax)

W końcu poczułem, że zaczyna mnie nosić.
Planowałem jeszcze jeden bieg spokojny z przebieżkami pod koniec w piątek, ale w związku z wichurą, przelotnym deszczem, po prostu z niego zrezygnowałem.

Jutro pierwszy start w sezonie. Istnieje obawa i niepewność na jakim jestem poziomie. Z pewnością mam za sobą najciężej przepracowaną zimę w swojej biegowej przygodzie. Wiadomo, że docelowym startem, będzie DOZ Maraton Łódź, ale jest kilka argumentów za tym, aby jutro uzyskać PB:

-trasa w Poznaniu jest płaska, ta w Toruniu była bardzo pofałdowana, z wieloma podbiegami pod koniec oraz były dwie nawrotki
-niska temperatura, w Toruniu pod koniec kwietnia żar lał się z nieba
-dobrze przepracowana zima, za to w ubiegłym roku byłem 2 tygodnie po maratonie, kiedy to wykonałem aż trzy biegi spokojne przed dyszką i raczyłem się piwem często
-wielu dobrych biegaczy na trasie, będzie z kim biec

Minusy:
-ma wiać
-po podróży jednak człowieka trochę zamula
-tłok na starcie

Po cichu marzę o złamaniu 36min, ale będę zadowolony z każdej życiówki.
Z kimś się widzę jutro na starcie?

_________________
5k-17.18 (Inowr 25.11.18) 10k -35.42 (Poznań 10.03.19) HM-1.21.35 (Toruń 28.10.18) M-2.54.22 (Łódź 7.4.19)
Blog: https://bieganie.pl/forum/viewtopic.php?f=27&t=56594
Komentarze: https://bieganie.pl/forum/viewtopic.php?f=28&t=56591&start=0


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Sędzia mający wybiegane
Nowy postNapisane: N, 10 marca 2019, 21:57 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach

Dołączył(a): Śr, 2 listopada 2016, 15:48
Posty: 365
Lokalizacja: Nienack
Zawody - Recordowa/Maniacka Dziesiątka 2019

Nie uczestniczyłem w zawodach biegowych od listopada ubiegłego roku zatem start w Recordowej/Maniackiej Dziesiątce tak mnie podekscytował, że nie mogłem za bardzo zasnąć. Jednak gdzieś po północy udało się zasnąć. Poranek przywitał mnie porywistym wiatrem. Po małej kawie, bananie oraz dwóch kanapkach z miodem udałem się w umówione miejsce i razem ze Zbyszkiem ruszyliśmy w stronę Poznania. Pogoda nieco poprawiała się, ale nad Maltą wiało jak za cara Mikołaja I Romanowa. Zgodnie z przewidywaniami ostatnie 2.2-2.3km było z wiatrem w plecy.

Mimo blisko 5000 uczestników, biuro zawodów, depozyt pracowało szybko i sprawnie. Miałem dylemat jak się ubrać, a kombinacji było kilka. To, że dół na krótko, to oczywiste, natomiast w szatni chyba mi przygrzało i założyłem zwykłą koszulkę na krótki rękaw i czapeczkę. Do startu było jeszcze ponad 30 minut i żwawym krokiem ruszyliśmy w odpowiednim kierunku. Z szatni, depozytu spacer ten zajmuje ponad 10 minut. Idąc pod wiatr strasznie zmarzłem. Niebiegający przechodnie ubrani w ciepłe kurtki i opatuleni po uszy patrzyli na mnie z politowaniem. Nawet na rozgrzewce było mi zimno a w ręce zdecydowanie najbardziej.

Około 8-10 minut przed godziną 12.00 stanąłem w swojej strefie (B) i zaraz pośród innych biegaczy zrobiło się odrobinę cieplej. Sporo analizowałem jaką taktykę obrać na ten bieg. Wiedziałem, że pierwszy kilometr jest centralnie pod wiatr. Drugi i trzeci to wiatr boczny a czwarty to bieg przez most na Warcie również pod wiatr.

Należało zatem postawić na właściwego konia w tym wyścigu, to jest złapać odpowiednie plecy. Szybko wytypowałem na oko bardzo mocnego zawodnika z mojej strefy o słusznym wzroście. To był bardzo dobry wybór.
START nieco z górki, ale raczej bez szarpania, potem trochę pod górkę. Próbowałem wycelować gdzieś w 3.35-3.36 i tak pierwszy kilometr niespełna 3.37. Jako, że mój "pace" minimalnie mi odszedł, to trochę przyspieszyłem. Bardzo sprawnie pokonałem nawrót i kolejny km w 3.35. Wiatr bardzo dokuczał. Wyczekiwałem aż wbiegniemy między kamienice, ale do tego jeszcze droga daleka. "Kolega" z przodu systematycznie się oddalał a ja nie szarżowałem lecz biegłem swoim tempem nie dopuszczając do sytuacji w której biegłbym zawieszony pomiędzy grupkami. Trzeci kilometr wyszedł w 3.42 i jak się okazało był najwolniejszym podczas tego biegu. Do tego zauważyłem, że każdy kilometr jest "za krótki" o 10 metrów bądź minimalnie więcej. Oczywiście taka różnica jest do zaakceptowania, a GPS w zegarku to nie jest nieomylne urządzenie. Wziąłem to za dobry omen.

Po pokonaniu mostu i wbiegnięciu w nieco ciaśniejszą zabudowę zrobiło się lżej. Nie było czuć za bardzo wiatru, choć ten i tak mnie trochę zmęczył. Poczułem oznaki kolki pod prawym żebrem. Oczywiście nałykałem się wiatru jak młody pelikan. Obawiałem się, że to przerodzi się w ból i będę musiał zwolnić. Zaczęliśmy zbliżać się do maty pomiarowej na 5km. Zerknąłem na zegarek i zobaczyłem 17.59 Zegarek "strzelił piątkę" kilkadziesiąt metrów dalej. Kawałek dalej ponownie wbiegliśmy na most, gdzie wiatr przeszkadzał trochę mniej. Pomyślałem jeszcze tylko te cholerne dwa kilometry i widząc w oddali metę nie wypuszczę z rąk nowej życiówki.

Ósmy kilometr obejmuje już nieco terenów nad samą Maltą. Ścieżka jest tam wąska. Taka na 3 osoby, może 4. Nie wiem jak ludzie tu wyprzedzają biegnąc na czasy w okolicy 45-50 minut. Tutaj wiatr już pomagał, w związku z czym ten kilometr wszedł w 3.30. Odczuwałem już trudy szybkiego biegu, ale nie odpuszczałem nawet przez chwilę. Równe tempo, zaciśnięte zęby i poczucie zbliżającej się mety pomogły pokonać dziewiąty km w 3.29. Garmin pokazał mi w tym momencie 8.90km, czyżby trasa za krótka? Dodatkowo minąłem dwie bardzo dobre zawodniczki a trzecią miałem kilkadziesiąt metrów przed sobą. Wiem, że to szowinistyczne, ale "baba może a ja nie? :taktak: ". Próbowałem przyspieszyć, ale za bardzo nie było już gazu pod nogą, oczywiście do "ostatniej prostej" (na Maniackiej akurat końcówkę biegnie się po łuku). Zerwałem się jeszcze do sprintu nawet po 2.29, aby wyprzedzić grupkę tuż przed metą. Ostatni kilometr pokonałem w 3.19 (plus dobieg 30metrów w 4.5s). Okazało się, że ostatni odcinek był nieco dłuższy (1.1-1.13km), co potwierdzili koledzy w szatni. Tuż za metą zgięło mnie od tej kolki i mocno niepewnym krokiem poszedłem odebrać medal. Zobaczyłem, że są już srebrne (top100 otrzymuje w odcieniu złota, kolejne 400 osób w odcieniu srebra, a pozostali brąz). Szybko na mnie wpadł biegacz z tyłu i ruszył do wolontariuszki obok. Patrzę i zostały jej 4 złote a ja byłem trzeci w kolejce. To była wspaniała nagroda za pracę jaką wykonałem podczas treningów oraz za taktykę jaką przybrałem podczas tych zawodów. Ostatecznie "mój pace" ukończył około 10s przede mną.

Od dzisiaj PB na atestowanej trasie na 10 km to 35.42 (17.59+17.43).
Dziękuję za dobre słowa i gratulacje.

Brakuje trochę danych odnośnie tętna, ponieważ po 4-5km, kiedy dobiłem do 177 (88.5%HRmax, tendencja zwyżkowa), czujnik wziął sobie wolne i stwierdził, że w niedzielę to on robił nie będzie.

Poniżej poszczególne kilometry.


Nie masz wystarczających uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego postu.

_________________
5k-17.18 (Inowr 25.11.18) 10k -35.42 (Poznań 10.03.19) HM-1.21.35 (Toruń 28.10.18) M-2.54.22 (Łódź 7.4.19)
Blog: https://bieganie.pl/forum/viewtopic.php?f=27&t=56594
Komentarze: https://bieganie.pl/forum/viewtopic.php?f=28&t=56591&start=0


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Sędzia mający wybiegane
Nowy postNapisane: Wt, 19 marca 2019, 20:14 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach

Dołączył(a): Śr, 2 listopada 2016, 15:48
Posty: 365
Lokalizacja: Nienack
12.03 wt
BS 12.22km; 57.45
t.4.44/km
HR 142 - coś wysoko, ale czułem się średnio, a do tego zmęczenie po starcie i paru piwkach.

13.03 śr
BS 14.09km; 1.06.48
t.4.44/km
HR 133 - tu chyba adekwatnie do samopoczucia, wszystko lepiej

14.03 czw
BS 7.02km (t.4.41/km) + 10*100m podbiegi/100m tr + ~1.1km
Razem: 10.30 km.
Podbiegi dynamicznie, szybko, ale nie sprint.

15.03 pt
BS 14.76km; 1.09.42
t. 4.43/km
HR 136

W sobotę z kolei sędziowałem mecz w klasie okręgowej. Pewnie na środku wyszło około 12km jak to zwykle. Mecz zakończył się remisem 1-1. Goście strzelili bramkę w 90 minucie, a gospodarze wyrównali w 90+1 :hahaha:
Na minus to strasznie mnie zawiało ...

17.03 nd
Danie główne tego tygodnia: Long BNP
Plan: 10km luźno, 10km po 4.20; 3km po 4.10 i 2km po 4.00
Wykonanie:
10km 46.42 (t.4.40/km)+10km 42.45 (t.4.16,5/km)+4.08;4.09;4.06+3.53+3.50 plus dobieg do m.
Razem: 25.26km; 1h50'36
Ogólnie to baardzo luźno to wchodziło gdzieś tak do 18km, kiedy to po wbiegnięciu do Torunia dostałem wiatrem w pysk i o ile jeszcze po meczu miałem nadzieję, że mnie infekcja ominie, to tu już jednak te nadzieje zostały nomen omen rozwiane.

Tydzień: 76.63km + mecz jako główny

19.03 wt
BS 15.21km; 1.12.38
t.4.47/km
HR 133bpm

Z nosa leci jak ze starego kranu. Jakoś specjalnie mnie nie łamie, zresztą jak zwykle. Pewnie gdzieś koło piątku będzie już dobrze. Pocieszam się, że infekcja dopadła mnie teraz, a nie w tygodniu przedmaratońskim.

Słów kilka o startach i parę obserwacji. Kolega Zbyszek (ten który biegał w ubiegłym roku w styczniu 43.20 a na jesieni 38.58) - uzyskał 37.58 na Maniackiej, inny znajomy biegający w maju 2017 dychę w 46.XX, uzyskał 1.23.XX w HM w Gdyni. Takich ludzi podziwiam. Zero predyspozycji do biegania, obaj ponad 35 lat a jaki progres. :taktak: :taktak:
Na zdjęciu jeszcze wspomnienie z Recordowej/Maniackiej Dziesiątki


Nie masz wystarczających uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego postu.

_________________
5k-17.18 (Inowr 25.11.18) 10k -35.42 (Poznań 10.03.19) HM-1.21.35 (Toruń 28.10.18) M-2.54.22 (Łódź 7.4.19)
Blog: https://bieganie.pl/forum/viewtopic.php?f=27&t=56594
Komentarze: https://bieganie.pl/forum/viewtopic.php?f=28&t=56591&start=0


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Sędzia mający wybiegane
Nowy postNapisane: Pn, 25 marca 2019, 19:01 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach

Dołączył(a): Śr, 2 listopada 2016, 15:48
Posty: 365
Lokalizacja: Nienack
20.03 środa
BS 7km+10x100-120m podbieg/ powrót trucht +~1.1km

Wybrałem się na okoliczną górkę niedaleko drogi, gdzie dołem biegnie szeroki chodnik, obok jest park na górce a mój chodniczek po którym biegałem ma może metr szerokości. Zawsze mnie fascynuje, że jak ktoś idzie z psem, to zawsze będzie spacerować tym chodniczkiem. Żeby pies chociaż był na smyczy, żeby może miał kaganiec. "No ale mój Pimpuś nie lubi kagańców" - a ja nie lubię czosnku ani łykać tabletek na przeziębienie, ale wiem że mi pomogą, odezwał się głos w mojej duszy. "Ale on nie gryzie" - to jakim cudem jeszcze żyje? Żeby chociaż właściciel był ogarnięty, ale nie, na to liczyć nie można. Piesek był wyraźnie zainteresowany moimi nogami, aż musiałem kan kana tańczyć, a wiem, że tańczę słabo, szczególnie w butach biegowych i na trzeźwo. :hahaha:

22.03 pt
BS 12.23km; 56.45
t.4.38/km
HR 136 bpm
Bieg mało przyjemny. W gardle drapało, zatoki zawalone.

23.03 sob
2km+10*1km (3.45-3.50)/p.400m trucht
Obudziłem się rano praktycznie zdrowy. Nic nie bolało. Szybko musiałem się zebrać, bo o 11.20 miałem pociąg z 2 końca miasta. Pogoda piękna, lekka mgła, wiatr nieodczuwalny, to poleciałem na stadion.
Taki trening normalnie to byłaby formalność, ale normalnie nie było. Najchętniej położyłbym się spać na tartanie i nie na koniec, ale już po początkowych powtórzeniach.

Wszystkie odcinki zrobiłem między 3.46 a 3.48, ale czułem wyraźne osłabienie. Niby noga lekka, ale siły zupełnie brak.

24.03 nd
BS 12.39km; 55.53
t.4.31/km
HR 145bpm
Pobiegałem z samego rana. Znowu słabość. Jakbym miał biec maraton tego dnia, to może, ale to może 3.10 bym wyrzeźbił. Zostały 2 tygodnie do startu, z których w tygodniu przed maratonem zamierzam jedynie dużo spać i nie trenować. Czekam na jakiś powrót mocy.

Tydzień 66.4 km

Poniedziałek wolny. Trening dopiero we wtorek pod wieczór. Może 2,5 dnia wystarczy, żeby siły zaczęły wracać.

_________________
5k-17.18 (Inowr 25.11.18) 10k -35.42 (Poznań 10.03.19) HM-1.21.35 (Toruń 28.10.18) M-2.54.22 (Łódź 7.4.19)
Blog: https://bieganie.pl/forum/viewtopic.php?f=27&t=56594
Komentarze: https://bieganie.pl/forum/viewtopic.php?f=28&t=56591&start=0


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Sędzia mający wybiegane
Nowy postNapisane: Wt, 2 kwietnia 2019, 22:03 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach

Dołączył(a): Śr, 2 listopada 2016, 15:48
Posty: 365
Lokalizacja: Nienack
Tydzień maratoński

ale po kolei...

26.03 wt
BS 5.74km (t.4.42; HR 132) + 8*50m skip A po płaskim + ~500m trucht 8*100m podbieg + 1.6km BS
Razem: 9.69km

28.03 czw
BS 14.69km;1.08.33
t.4.40/km
HR 139bpm

To tyle z treningów biegowych w ostatnim czasie. W weekend nie biegałem, no chyba że z gwizdkiem lub chorągiewką po boisku. Nie ukrywam, byłem zestresowany gdy zobaczyłem, że sędziuję Zawiszę Bydgoszcz (seniorów) jako główny. Przyszło kilkuset (może 800?) kibiców. Od boiska oddzielało ich zwykłe ogrodzenie o wysokości 1m. Moje obawy były nieuzasadnione. Kibice stworzyli wspaniałą atmosferę i dopingowali przez 90minut. Lider okręgówki wygrał spokojnie. Nic dziwnego, w jego składzie gra wielu ligowców i mają pakę o dwie klasy lepszą niż poziom, na którym się znajdują. Do tego jeszcze dwa mecze na wioskach w B i A klasie.

Myślę o maratonie i to dużo. Myślę jak zacząć, jakie tempo. Warunki mają być całkiem niezłe z tego co widzę.
Zastanawiam się czy wyjść jeszcze na rozruch lekki. W ubiegłym roku obijałem się cały tydzień przecież a na zawodach mnie nosiło.
Trochę osłabiło mnie przeziębienie, ale to już za mną od kilku dni więc luz.

Tradycyjnie mały typer
Do wygrania dwa wina marki "Oddech sołtysa" i pęto kiełbasy wyborczej, dodatkowo audiencja i uścisk dłoni miejscowego papieża :spoczko: :nienie: :spoko: zestaw toruńskich pierników :taktak:

Zasady są proste - należy wytypować czas, zwycięża ten kto trafi jak najbliżej wyniku Netto, ponadto:
1. Jeśli dwa wyniki będą odbiegać o tę samą wartość, to wygrywa ten, kto typował lepszy czas
2. Konkurs odwołuje się w przypadku zejścia z trasy - chyba w przypadku zniesienia, bo schodzić z własnej woli nie zamierzam.
3. Przy identycznych czasach...kto pierwszy ten lepszy
4. Można typować do godziny 9.00 w niedzielę.
5. Jeśli znowu wygra Jacek (jacekww) viewtopic.php?f=27&t=55203; to wiadomo, że oszukuje :hahaha: , bo zawsze wygrywa :hahaha: dlatego nagrody będą wówczas dwie.

Będzie mi bardzo miło, jeśli ktoś skrytykuje, pokaże braki w treningach, jakie (nie)robiłem.
Jest kilka czasów, które chciałbym poprawić/obronić, i tak:
2.49.XX - marzenie, wiem że dwaj koledzy planują tak zacząć, ale można się zderzyć ze ścianą
2.54.57 - PB znajomego, którego jako jedynego spośród wszystkich biegaczy jakich znam nie lubię;
2.55.40 - PB dobrego kolegi Krzyśka, który jest rekordem naszej skromnej drużyny biegowej Nadaktywni Toruń
2.57.07 - tegoż samego kolegi uzyskane podczas DOZ Maraton Łódź (choć wiadomo, trasa ciut inna)
2.57.37 - mój aktualny PB
3.00.00 - wiadomo trójka.


Miałem jeszcze o kimś napisać, a zapomniałem zupełnie i edytuję. Otóż mam takiego znajomego (obecnie ma 37 lat). To były piłkarz Elany Toruń. Trzy lata temu bez przygotowania pobiegł ok 37.15 na 10km. Potem do końca roku jeszcze zbliżył się do 36.00. Jeszcze w połowie poprzedniego roku był "normalny". Tzn biegał sobie 35.XX. Potem wystrzelił z formą na lokalnym przełajowym biegu i byłem bardzo ciekawy jakie czasy uzyska na wiosnę. Najpierw zobaczyłem, że był wysoko w crossie podczas Mistrzostw Świata Weteranów w Toruniu. Trasę znam doskonale i na taaaakich górkach zrobił tempo 3.28, a za kilka dni miał biec półmaraton.
Trasa (ta sama, którą biegłem jesienią) jest bardzo szybka i tak... stało się: 1.12.04 brutto. Spodziewałem się progresu, ale kolega zrobił jakiś kosmiczny wynik a nie wygląda na szybkiego biegacza. Ponad 190cm, technika średnia, ale no.... koń po prostu. Do tego, zona, trójka dzieci i ogarnia temat. Zapytałem jak trenuje - otóż powiedział, że codziennie biega do pracy (szkoły) 12km a wraca rowerem. Nazajutrz jedzie rowerem i wraca biegiem w zmiennym tempie.
Nie ma rzeczy niemożliwych.

Wzrost 183cm
Waga 66.5kg
Forma ?

_________________
5k-17.18 (Inowr 25.11.18) 10k -35.42 (Poznań 10.03.19) HM-1.21.35 (Toruń 28.10.18) M-2.54.22 (Łódź 7.4.19)
Blog: https://bieganie.pl/forum/viewtopic.php?f=27&t=56594
Komentarze: https://bieganie.pl/forum/viewtopic.php?f=28&t=56591&start=0


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Sędzia mający wybiegane
Nowy postNapisane: Pn, 8 kwietnia 2019, 22:56 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach

Dołączył(a): Śr, 2 listopada 2016, 15:48
Posty: 365
Lokalizacja: Nienack
DOZ Maraton Łódź 2019 cz. I

Do Łodzi udałem się w dobrym nastroju z nastawieniem na nową życiówkę. W ostatnim czasie starałem się maksymalnie odpocząć. Nie trenowałem już. W końcu z czwartku na piątek i z piątku na sobotę, wyspałem się. Nie wiedziałem w jakiej jestem dyspozycji po przeziębieniu. Odczuwałem lekki spadek mocy, ale czy na tyle, aby nie zrobić nowego PB?

2.49 było raczej marzeniem, trzeba było wybrać taktykę, tak aby dobrze pobiec i nie przestrzelić tempa a już an pewno aby nie biec samotnie. Przewertowałem listę startową szukając ciekawych zawodników na starcie i zobaczyłem, że tam znajduje się Piotr Pobłocki i jego córka Katarzyna. Trochę pogrzebałem w necie i znalazłem Gdańsk 2017 i wynik 2.51.41. Pomyślałem, że Pan Piotr może robić za pacemakera, to dlaczego miałbym nie skorzystać. Odpowiadałby mi nawet bieg na 2.55.

Pogoda zapowiadała się niezła. Towarzystwo też dopisywało. Zameldowałem się wraz z 3 znajomymi (wszyscy PB 2.57-2.59) w hostelu. I tu pojawił się pierwszy problem. Wziąłem "jedynkę". A ta zlokalizowana był vis a vis łazienek i WC. Drzwi zamykały się jak jakieś wielkie wrota. Wiedziałem, że czeka mnie ciężka noc.

Udaliśmy się z Łukaszem i Krzyśkiem spacerem do Atlas Areny po odbiór pakietów startowych, gdzie spotkaliśmy jeszcze Grzegorza nocującego w tym samym hostelu. Wiedziałem, że o 17 rozpocznie się prezentacja elity oraz sztafet maratońskich olimpijczyków letnich oraz zimowych wspartych Yaredem Shegumo. Szukaliśmy zejścia na dół, jednak wszystko było pozastawiane barierkami i zasłonięte kotarami. Na szczęście Pani z informacji podpowiedziała, że można przejść nawet jak jest zastawione.

I tak w sztafecie zimowej startowali Yared Shegumo, Dorota i Mariusz Siudkowie, Zbigniew Bródka, Katarzyna Woźniak i Tomasz Sikora, a w letniej Robert Korzeniowski, Adam Wiercioch, Monika Pyrek, Marek Plawgo, Grzegorz Sudoł i Piotr Długosielski.
Uważam to za świetną inicjatywę. W związku z tym, że spotkanie było kameralne, to można było podejść, porozmawiać, zrobić zdjęcia. Yared powiedział, ze czuje się coraz lepiej i piątkę zamierza lecieć po 3.30. Zbigniew Bródka obiecał, że wygrają z letnimi o 0.003s:). Monika Pyrek i Katarzyna Woźniak wyglądają świetnie mimo zakończenia kariery, co widać na zdjęciu z nimi dwiema, jednak jest ono zakazane przynajmniej na fb, bo moja dziewczyna mogłaby mi wydrapać oczy a jednak wzrok może mi się przydać :hahaha: :taktak:

Pod wieczór wybraliśmy się na krótki spacer po Piotrkowskiej. Po powrocie do hostelu czułem się już bardzo śpiący. Po prysznicu, już około 21.30 leżałem padnięty w łóżku i... i hałas gorszy niż w akademiku na studiach. No nie szło zasnąć. Udało mi się to około 23.45. O 3.05 pobudka, bo ktoś łazi po korytarzu. Do rana jeszcze dwa razy zmrużyłem oko na chwilę.

O 6.30 pobudka, na śniadanie bułka z miodem i kawa rozpuszczalna, bo normalnej nie mieli. Dzień wcześniej dużo pojadłem i to nawet dosyć późno, np. przed 23 między przewróceniem się z lewego na prawy bok po raz 657:). Zupełnie mi to nie przeszkadzało podczas biegu.

Nie było efektu wow, w związku z czym liczyłem na spokojny bieg zakończony życiówką. Przed startem spotkałem się jeszcze z Jackiem, który startował w biegu na 10km. Powiedziałem, że źle spałem, ale nie mówiłem mu że przegra typera tym razem, aby nie zaprzątać mu głowy zbędnymi myślami :hahaha:

3, 2, 1, start...


Nie masz wystarczających uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego postu.

_________________
5k-17.18 (Inowr 25.11.18) 10k -35.42 (Poznań 10.03.19) HM-1.21.35 (Toruń 28.10.18) M-2.54.22 (Łódź 7.4.19)
Blog: https://bieganie.pl/forum/viewtopic.php?f=27&t=56594
Komentarze: https://bieganie.pl/forum/viewtopic.php?f=28&t=56591&start=0


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Sędzia mający wybiegane
Nowy postNapisane: Wt, 9 kwietnia 2019, 19:49 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach

Dołączył(a): Śr, 2 listopada 2016, 15:48
Posty: 365
Lokalizacja: Nienack
DOZ Maraton Łódź cz. ll

Ruszyliśmy. Najpierw zbieg, potem podbieg, takie siodło można powiedzieć. Nie chciałem ruszyć zbyt szybko. Pacemakerów na 3.00 wyprzedziłem w okolicy 1km (4.07). Zobaczyłem przed sobą Piotra Pobłockiego z córką i wiedziałem co mam zrobić. Trochę podgoniłem (dwa kilometry 3.57 i 3.59) i byłem "na plecach". Po chwili dołączył do mnie Łukasz, z którym jechałem na bieg oraz Robert - trathlonista z Torunia, który był w życiowej formie i wykręcał czasy na poziomie moich życiówek z krótszych dystansów, a że to doświadczony zawodnik (M40), wiedziałem, że towarzystwo jest mocne i będzie można współpracować. Drugi kolega z auta (Krzysiek) tradycyjnie wystrzelił na samym początku i wiedziałem, że szybko to się zemści.

Nawet zapytałem Pana Piotra na ile lecą...cisza. Znajomy zapytał czy dać zmianę...cisza. Gdy męczył się otwierając żel, a trzymając w ręce coś a pod łokciem butelkę wody, ktoś zaproponował pomoc...cisza. Udawał że nie słyszy chyba, dlatego pierwsze wrażenie mam negatywne.

Zegarek "strzelił" pokazując 20.13,7 na 5km. Podniosłem głowę, a znacznika nie widać. Na macie czas 20.31. Nie wiem jak to możliwe, ale był spory rozjazd (około 70m). Potem to spadło do 50m, ale do tego jeszcze wrócę.
5, 8, 9km to podbiegi. Są one zróżnicowane, np. koło hali jest "tępy", krótki, potem do piątki jest zbieg. Dwa pozostałe są łagodne, ale dłuższe. Ponadto wszystkie będziemy pokonywać jeszcze po 34 km walki z dystansem. Wówczas zapewne owe podbiegi z pewnością "urosną":).

Kilkukrotne przebieganie w okolicach hali ma te zalety, że ustawia się tam dużo kibiców, wolontariuszy, dzieci a widok hali/mety dodaje sił. Szczególnie cenię sobie doping dzieci. Jest on szczery, taki prawdziwy.
W okolicach 10km minęliśmy wspomnianego wcześniej kolegę Krzyśka. Niestety już nie podczepił się do naszej grupki. Z perspektywy Kasi Pobłockiej bardzo istotne i zadziwiające było, że osłabła wcześniej jej rywalka z Białorusi. Ja z kolei mam w wspomnienie graniczące z pewnością, że Inesa Salkevich biegła w stroju reprezentacji Ukrainy, ale mniejsza o to.

Nagrody finansowe były całkiem spore, a dodatkowo premiowani byli także zawodnicy z Polski. Do tego też wrócę.

Przy macie pomiarowej stał Kamil Leśniak, a na 15km jego kolega z pokoju i też mój znajomy, który przez megafon zagrzewał imiennie do boju. Dziękuję Mati, to było super.

Co do biegu, to owszem miałem jakieś myśli, aby biec nieco szybciej, ale ile bym na tym zyskał? Wolałem lecieć swoje 4.08-4.10 czasem szybciej czasem wolniej. Trochę mnie irytowało, że na zbiegach zamiast puścić nogi i lecieć, to trzymaliśmy tempo. Jeden kilometr (16) Garmin pokazał mi w 4.26, ale to wina wysokich kamienic, zakrętów (dwa sąsiednie km po około 4.00). Dobiegliśmy do nawrotki koło stadionu Widzewa. Od tego momentu nie było już biegu pod (lekki) wiatr. Wiedziałem, że do 23km trasa też się odrobinę wznosi. Na połówce trochę nie mogłem uwierzyć własnym oczom. 1.27.51 - trochę mnie ten wynik nie satysfakcjonuje. Humor bardzo poprawił mi doping dzieci z SP34 - na estakadzie wielki napis - Płynie w nas gorąca krew - to było kapitalne. W tym niewielkim tunelu aż się gotowało. Nieco dalej kolejny szok. Widzę, że z trasy zszedł Robert Korzeniowski, ale wyglądał nie najgorzej. Jak się potem okazało, to kontuzja łydki wyeliminowała go z dalszej rywalizacji.

Z naszej grupki ktoś zaatakował. Łukasz odpadł a, wyglądający na świeżego, Robert, podpytywał czy się odrywamy. Powiedziałem, że od 23km będzie nieco w dół i jeśli wpadną dwa km w mało zadowalającym tempie, to ruszamy.

23 oraz 24 km to odpowiednio 4.17 i 4.13. Po tym jak zobaczyłem, że kolor na buzi trzeciej zawodniczki łódzkiego maratonu zmienił się z bladego na czerwony, zdecydowałem się wyprzedzić Pana Piotra i przyspieszyć. Różnicę na zegarku zauważyłem błyskawicznie: kolejno 4.02; 4.05; 4.04; 4.01.
Na macie pomiarowej 30km zameldowałem się z czasem: 2.04.57 (tylko o 116s szybciej niż przed rokiem). Nic dziwnego - zegarek pokazywał, że pokonałem dystans aż o 300m dłuższy. Zachodzę w głowę jak to możliwe. Co więcej, na kolejnych 12km niby nie dołożyłem choćby 10 metrów! Wiedziałem, że mogę nie złamać 2.55.

Biegłem swobodnie, wyprzedzając kolejnych zawodników. Na 30km zameldowałem się na 54 pozycji, a na mecie na 30. Szybko minąłem tych, którzy zaatakowali z naszej grupki nieco wcześniej. Nie było żadnego podłączania się na plecy, tylko leciałem po swoje. Piłem dużo wody, często się polewałem, zjadłem 3 żele i 3 tabletki dekstrozy a także 1 shot magnezowy. Nic nie bolało. Zbliżałem się i mijałem kolejnych zawodników, którzy jeszcze nie tak dawno wydawali się być bardzo daleko. Trochę wyhamował mnie podbieg koło 34km. Wiedziałem też, że warto zachować nieco rezerwy na kluczowe podbiegi 38 i 39km. Ale tam czekała na mnie niespodzianka.

Dostrzegłem grupkę 3 mężczyzn, rowerzystę z napisem 2nd woman na koszulce i... i oczom nie wierzę Gladys Biwott Jepkurui miała ścianę. No, ale jak się zaczyna maraton po 3.52 a kończy dokładnie w tempie o minutę na km wolniejszym...
I tu chciałbym powrócić do wątku nr 2. Mnie zajęło to około 1 minuty, aby sprawdzić, że Kenijka będąca jedynym zagrożeniem (choćby z nazwy) dla polskich zawodniczek uzyskała podczas HM w Starej Zagorze (Bułgaria) 30 marca rezultat 1.20.46. Czyli to nie przypadek, nie jest w formie, do tego zaczęła jak żółtodziób.
W zakładce nagrody za 2 miejsce open widnieje suma 7000zł (+2000zł za drugie miejsce spośród Polek). Czy naprawdę nie ma zawodniczek w tym kraju, aby pobiec sub 2.57 i zgarnąć 9 kafli? Pieniądze leżały na ulicy wręcz dosłownie i należało tylko się po nie schylić. Dla mnie to sporo szmalu.

Kenijkę oraz współtowarzyszy jej niedoli minąłem na przestrzeni 1km. Było to na 39.0km. Potem w oddali jakieś 400m przede mną widziałem kolejnych maratończyków. Wmawiałem sobie, aby dobiec do Konstantynowskiej, gdzie będzie w dół i ogień. Postanowiłem, że nie patrzę już na zegarek tylko lecę co sił. Minąłem kolejnych zawodników. Po skręcie w lewo w okolicy 41km a szczególnie nieco dalej, ,gdzie po przeciwnej stronie jest strefa zmian sztafet, aż roiło się od kibiców. Było ich naprawdę wielu. W głowie szybkie skojarzenie z kolarzami wspinającymi się gdzieś w Pirenejach podczas etapów TdF :hahaha:. Nawet stał i dopingował Yared Shegumo (szacun).

Wkurzyła mnie tylko ta serpentyna nieopodal hali, ale jednak wbieg do środka Atlas Areny wynagradza wszystko. Widzę na zegarku, że ostatnie 3 minuty leciałem w tempie 3.39-3.43, a ostatnie 100m po 3.09, ale bez sprintu, bo nie było już nikogo w zasięgu wzroku.

Wynik netto 2.54.22
1.27.51+1.26.31

Poprawa o 3'15''

Wspomnianego w tekście Roberta niestety dopadła ściana i stracił prawie 20 minut na końcowych kilometrach.
Chciałbym jeszcze pogratulować jednemu koledze z Torunia postępu. W 6 miesięcy poprawił się o ..26 minut uzyskując 3.07.56; co dało mu 114 miejsce open i ....3 w M20 po odliczeniu elity. :taktak:
Kilka słów podsumowania:
Impreza jest świetnie zorganizowana, poleciłbym ją każdemu.
Ze swojego biegu jestem zadowolony. Czas 2.49 był poza zasięgiem, ale 2.52.XX można było wyciągnąć. Cieszę się, że nie dałem się podpalić. Wiem też, że stać mnie na więcej. Buty Adidas Adizero Boston Boost 6 sprawdziły się znakomicie. Nie mam żadnych otarć (choć ja zawsze przed biegiem dbam o to, aby się odpowiednio nasmarować, gdzie potrzeba). Żaden palec nie zamierza zejść, nic mnie nie boli. Wiem, że teraz będę mieć mniej czasu na trening. Będę biegał, tyle, ile będę mógł. Najbliższy start to runTorun za niespełna 3 tygodnie.

W przygotowaniach postawiłbym na większą ilość tempówek, nawet w nieco szybszym tempie. Wybiegań po 30km nie robiłem żadnych a nie czuję, aby mi ich brakowało. Brakowało jedynie siły pod nogą, jaką miałem przed Maniacką, ale przeziębienie, dużo pracy i mało snu zrobiło swoje.

Wg Garmina przebiegłem 42.50km, co dało średnią 4.06/km
Wzrost wysokości to 195m - sporo.
Średni HR 166 bpm (83% HRmax).


Nie masz wystarczających uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego postu.

_________________
5k-17.18 (Inowr 25.11.18) 10k -35.42 (Poznań 10.03.19) HM-1.21.35 (Toruń 28.10.18) M-2.54.22 (Łódź 7.4.19)
Blog: https://bieganie.pl/forum/viewtopic.php?f=27&t=56594
Komentarze: https://bieganie.pl/forum/viewtopic.php?f=28&t=56591&start=0


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 116 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 4, 5, 6, 7, 8

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 4 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL