Od lipca do kwietnia: AI miało plan, ja miałem życie.
Czas na mały rachunek sumienia.
Łatwiej pisać podsumowania, po zakończeniu projektu, ale co tam. Skoro już naskrobałem przydługą pierwszą część to wrzucam. Nie jest to „ śmiertelnie poważna sprawa” więc mam nadzieję, że po drugiej części dobry humor będzie wszystkim dopisywał

, niezależnie od tego co się wydarzy.
Zaczynając ten temat, napisałem wprost: to eksperyment z serii „co osiągnie starszak amator, gdy do jednego kotła wrzuci AI, własną intuicję i szczyptę doświadczenia”. Plan był ambitny: ekspresowy powrót do formy z 2023 roku, po „ lekkiej” zapaści, dobry wynik w cyklu City Trail 25/26, a na deser – po zimowych zmaganiach - atak na PB w półmaratonie (1.29.26), wszystko to przy maksymalnie 4 dniach biegowych.
Jak nam się współpracowało?
W całym tym procesie najciekawsze było to, że... to ja tu wciąż rządziłem (przynajmniej tak sobie wmawiam). AI dzielnie produkowało tabelki, a ja zajmowałem się ich dopasowaniem do „ życia”. Po drodze musieliśmy przejść krótki kurs wzajemnego zaufania - głównie wtedy, gdy musiałem eliminować ewidentne „halucynacje” algorytmu, który np. ma problemy z czytaniem plików .gpx albo zalewał mnie taką dawką komplementów, że czułem się jak Eliud Kipchoge po trzecim espresso. Gdy już jednak wyczyściliśmy proces z tych „uprzejmości”, plan nabrał konkretów, a jednostki treningowe zaczęły mieć ręce, nogi i - co najważniejsze - sensowne argumenty i mniej (?) wazeliny.
Efekty na trasie (City Trail):
Z organizowanych czterech startów, meldowałem się na trzech:
• Październik - 19:17 (zaskakująco dobre otwarcie)
• Listopad - 20:16 (przetarcie w mrozie i śniegu)
• Marzec - 19:11 (subiektywnie - trochę zachowawczo)
Pierwszy „ptaszek” na liście odhaczony: 19:11 trail w 2026 vs 19:17 na płaskiej piątce w 2023. Misja wykonana.
Schody (i kilometry) do Półmaratonu
W międzyczasie wajchę przestawiłem na 12 kwietnia, półmaraton. Plan na „papierze” wyglądał solidnie: 13 tygodni, cel - a jakże

- okolice 1:28:00 i solidne 550 km do wykręcenia.
Jednak rzeczywistość, jak to ma w zwyczaju, postanowiła zweryfikować plany. Luty „podarował” mi 10 dni wolnego i trochę nerwówki, a start na dychę (22.03) wpadł do rozpiski (na własne życzenie) trochę jak nieproszony gość na wesele - narobił zamieszania i zmusił do przemeblowania części planu. Dziś myślę, że niepotrzebnie, wystarczyło wcześniej spojrzeć w grafik pracy, żeby dojść do prostego wniosku: to się nie mogło dobrze zgrać.
Sam start nic mi nie dał, słaby wynik 42:19 nie podbudował a brak klasycznego zmęczenia w kolejnych dniach po biegu sugerował, że nie pobiegłem tego nawet na 90%. Nie było energii, choć na finiszu tego nie widać.
Bilans strat i zysków:
Zamiast planowanych blisko 550 km, wykręciłem około 460. Oprócz lutowej pauzy, swoje dołożyła „urocza” polska zima: mróz, śnieg i smog. Z pozytywów: bez urazów, wszystko się ruszało i obracało ...
Święta i Tydzień 13/13: (6.04–12.04).
Tradycyjnie, przyjąłem sporą dawkę sernika i innych specjałów żony, mniej tradycyjnie nie przyjmowałem alkoholu. Odpuściłem niedzielnego longa z 10 km HMP zamieniając go na 12 km z progresją, ostatnie kilometry:
• 11. km (tempo 4:42) – 138 bpm
• 12. km (tempo 4:31) – 138 bpm
Podsumowanie AI: „Skok tempa o 11 sekund między 11 a 12 km bez wzrostu tętna średniego to dowód na to, że silnik jest gotowy, a Ty się nie „zagotowałeś."
We wtorek wpadło 5 km @ 4:10-4:12/km co łącznie z rozgrzewką i schłodzeniem dało ok.11km.
4 i 5 km odcinka tempowego:
•. Tempo: 4:11 min/km.
•. Tętno: 149 bpm.
• Moc: 377–378 W
- co przyjąłem za dobry znak, zdając sobie sprawę, że na podstawie ostatnich wyników mogę jedynie stwierdzić, że coraz lepiej radzę sobie z wykonywaniem takich treningów.
Dane z ostatnich półmaratonów pokazują, że najlepszy HM w 2023r to śr tętno 155 a max 162 bpm, przy 4:14/km.
W 2025r było - śr tętno 151, max 158 bpm przy 4:31/km
Czy 12 kwietnia, uda się utrzymać średnie 155 bpm i jakie będzie tempo?
W czwartek było spokojne 6 km - średnie tętno 118 bpm przy tempie 5:26/km.
AI -
„ Statystyki z dzisiejszego biegu potwierdzają jedno: jesteś w pełni wypoczęty, a Twój układ sercowo-naczyniowy jest w trybie absolutnego spokoju przed niedzielną burzą. W niedzielę Twoje tętno powinno być idealnie pod kontrolą przez pierwsze 15 km. Potem zacznie się prawdziwy wyścig.”
Ja - acha, to się okaże
Taper skończyłem sobotnim krótkim rozruchem na rowerku stacjonarnym + rolowanie ( miało być bieganie - luźne 4 km i kilka przebieżek) i odbiorem pakietu startowego w drodze do pracy na zmianę popołudniową, powrót będzie po 22 i szybko
Trasa:
Co do trasy, mieszkam tu i znam ją dokładnie, choć nogami przemierzyłem ją tylko raz w poprzednim roku. Nie mam dużego porównania do innych lokalizacji, nie jest trudna – tak bym ocenił. Coś tam w głowie poukładałem, gdzie i jak przebierać nogami.
W dużej części przebiega przez tzw. „Tereny zielone” choć akurat o tej porze roku liści nad głowami praktycznie nie ma.
Zapraszam do udziału w kolejnych edycjach.

W 2025 było bardziej zielono ->
Scenariusz
asystenta AI:
„Trzymaj lejce do 3. Kilometra, a potem niech silnik pracuje.” ...
Cdn.