Zapiski doświadczania świata - kaligr

Moderator: infernal

krzysfizjobiega
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Posty: 783
Rejestracja: 13 paź 2015, 21:00
Życiówka na 10k: 47:21
Życiówka w maratonie: brak

Nieprzeczytany post

Hejka drodzy forumowicze. Nie było mnie tu prawie cztery lata. Moje bieganie w tym czasie prawie umarło. Kontuzje, kontuzje i zajawki na inne aktywności. Obecnie planuję wrócić do biegania i coś tu napisać. Ciężko się biega mając dodatkowy 13 kg bagaż doświadczeń kulinarnych, a wcześniej też nie byłem nadto wychudzony.
Na początek w 2022r. przebiegłem jakąś piątkę w tempie 5:00 min/km, później start 3xKopa HM który zakończyłem po 3 km ze skręconą kostką. Dobiegłem jeszcze do 9 km zanim zdecydowałem o zakończeniu tego biegu. W sobotę start w PKO Nocny Wrocław Półmaraton w tym roku organizacja tego biegu to jest jakaś totalna porażka. Jednak skupię się na sobie. Zakładanym celem było jedynka z przodu, bardzo optymistycznym w super warunkach 1:55:00 do 1:50:00. Po informacji o tym co jest na trasie, a właściwie, że nic nie ma z pierwotnego planu pozostało mieć 1 z przodu. No i tak dzięki temu, że dokupiłem przed startem butelkę z wodą, jakieś przypadkowe żele doczłapałem w 1:58:08. Sam start to masakra organizator zapewnił tylko wodę z kranu, jakąś badziewną koszulkę, na koniec banana, baton i piwo bezalkoholowe. Zapomniałem wcześniej napisać, że w czasie biegu pierwszy raz w życiu udało mi się użyć wiedzy z zastosowania pierwszej pomocy przedmedycznej. No i jestem trochę zniesmaczony innymi biegaczami, którzy przede mną mijali człowieka zataczającego się na nogach i nikt mu wcześniej nie pomógł, jedynie okrzyki "zejdź z trasy",usiądź z boku", ludzie w takich sytuacjach ten człowiek Was już nie słyszy, on sam nie wie co się z nim dzieje. Jednak zawsze może upaść uderzyć główną w krawężnik i umrzeć. Czy te kilka sekund, nawet minut jest warte życie i zdrowie "biegowego kolegi"? No ale to zostawiam do przemyśleń bo przecież zawody, bieg i życiówka na poziome ciut mniejszym od 2h.
W przyszłości czeka mnie 33km po górach DFBG w Lądku Zdroju i plan,który będę realizował po tych zawodach aby zrobić 42,195 km na 42 lata. Wiem, mało ambitne ale to wszystko wyciskając w czasie poniżej 3:30.
[url=http://bieganie.pl/forum/viewtopic.php?f=27&t=53810][color=#BF0000]BLOG[/color][/url]
[url=http://bieganie.pl/forum/viewtopic.php?f=28&t=53812][color=#4000BF]KOMENTARZE[/color][/url]
[url=https://run-log.com/profiles/profile/KaliGr/][color=#4000FF]run-log.com[/color][/url]
New Balance but biegowy
krzysfizjobiega
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Posty: 783
Rejestracja: 13 paź 2015, 21:00
Życiówka na 10k: 47:21
Życiówka w maratonie: brak

Nieprzeczytany post

Hejka drodzy forumowicze. Nie było mnie tu prawie cztery lata. Moje bieganie w tym czasie prawie umarło. Kontuzje, kontuzje i zajawki na inne aktywności. Obecnie planuję wrócić do biegania i coś tu napisać. Ciężko się biega mając dodatkowy 13 kg bagaż doświadczeń kulinarnych, a wcześniej też nie byłem nadto wychudzony.
Na początek w 2022r. przebiegłem jakąś piątkę w tempie 5:00 min/km, później start 3xKopa HM który zakończyłem po 3 km ze skręconą kostką. Dobiegłem jeszcze do 9 km zanim zdecydowałem o zakończeniu tego biegu. W sobotę start w PKO Nocny Wrocław Półmaraton w tym roku organizacja tego biegu to jest jakaś totalna porażka. Jednak skupię się na sobie. Zakładanym celem było jedynka z przodu, bardzo optymistycznym w super warunkach 1:55:00 do 1:50:00. Po informacji o tym co jest na trasie, a właściwie, że nic nie ma z pierwotnego planu pozostało mieć 1 z przodu. No i tak dzięki temu, że dokupiłem przed startem butelkę z wodą, jakieś przypadkowe żele doczłapałem w 1:58:08. Sam start to masakra organizator zapewnił tylko wodę z kranu, jakąś badziewną koszulkę, na koniec banana, baton i piwo bezalkoholowe. Zapomniałem wcześniej napisać, że w czasie biegu pierwszy raz w życiu udało mi się użyć wiedzy z zastosowania pierwszej pomocy przedmedycznej. No i jestem trochę zniesmaczony innymi biegaczami, którzy przede mną mijali człowieka zataczającego się na nogach i nikt mu wcześniej nie pomógł, jedynie okrzyki "zejdź z trasy",usiądź z boku", ludzie w takich sytuacjach ten człowiek Was już nie słyszy, on sam nie wie co się z nim dzieje. Jednak zawsze może upaść uderzyć główną w krawężnik i umrzeć. Czy te kilka sekund, nawet minut jest warte życie i zdrowie "biegowego kolegi"? No ale to zostawiam do przemyśleń bo przecież zawody, bieg i życiówka na poziome ciut mniejszym od 2h.
W przyszłości czeka mnie 33km po górach DFBG w Lądku Zdroju i plan,który będę realizował po tych zawodach aby zrobić 42,195 km na 42 lata. Wiem, mało ambitne ale to wszystko wyciskając w czasie poniżej 3:30.
[url=http://bieganie.pl/forum/viewtopic.php?f=27&t=53810][color=#BF0000]BLOG[/color][/url]
[url=http://bieganie.pl/forum/viewtopic.php?f=28&t=53812][color=#4000BF]KOMENTARZE[/color][/url]
[url=https://run-log.com/profiles/profile/KaliGr/][color=#4000FF]run-log.com[/color][/url]
ODPOWIEDZ