Teraz jest Śr, 16 czerwca 2021, 14:00

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 455 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 27, 28, 29, 30, 31
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: Sikor - biegnąc donikąd...
Nowy postNapisane: Cz, 10 czerwca 2021, 10:33 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt, 31 lipca 2015, 15:36
Posty: 3762
09.06 (sr)

Postanowilem przestetowac nowe Rebele. Ale zanim do tego doszlo musialem pojechac z kotami do weterynarza.
A ze jak wiadomo koty czytaja w myslach, to sie Spidi schowal pod lozkiem w samym kacie.
W ferworze "walki" :oczko: przywalilem w nocna szafke srodkowym palcem lewej stopy.
Shit jak zabolalo (co tam porod! :hejhej:), pierwsza mysl "palec zlamany".
Ale po zapakowaniu kota stwierdzilem, ze chyba az tak zle nie jest.
Po powrocie od weterynarza zalozylem buty o pobieglem.
Goraco bylo calkiem, calkiem, +28, malutko wiatru i w zasadzie zero chmur.
Plany byl taki, zeby pobiec jakies szybsze odcinki, to w koncu nie mialy byc buty do truchtu.
To co od razu polubilem w tych butach, zanim jeszcze wyszedlem z domu, to wiazanie:
niewiele dziurek, sznurowki dobrej dlugosci, wiaze sie je szybko i dobrze leza na nogach (spora zaleta w tri).
Pierwsze 5km spokojnie, tempo zmienne, bo troche z gorki, a troche plasko.
Potem zaplanowalem sobie 2x3km.
Wystartowale pierwsza trojke... biegne... czuje wiatr we wlosach, krajobraz mija jak szalony... a przynajmniej takie byly moje odczucia.
A co pokazuje zegarek po pierwszym km? 4:39, WTF? Myslalem, ze bedzie z 4:25 spokojnie. Ale nic to, moze jakos tak wyszlo.
Przycisnalem troche (bo te 3km mialy byc w formacie BNP), w miedzyczasie byla nawrotka, wiec wiedzialem, ze kilka sekund bedzie wiecej, zegarek pika...i pokazuje 4:37. No co w morde?
Na nastepnym km jeszcze przyspieszylem i wszedl w 4:32.
Teraz przyszedl 1km wolniejszy jako przerwa i czas na mysli/analize.
Buty sa naprawde fajne, lekkie, wygodne, pianka jest bardzo miekka, ale nie "pluszowa" jak w Torinach 3.5, tylko taka responsywna.
Jest tylko jedno "ale": jestem za ciezki. Przy moich 77kg podeszwa dziala jak super tlumik, ale nie ma juz "sily" oddach zgromadzonej energii.
Jakbym wazyl z 15kg mniej, to pewnie byloby rewelacyjnie, ale w moim przypadku wysilek nie przeklada sie na predkosc.
To nie jest ofc moj ostateczny wniosek, to jest wciaz hipoteza do sprawdzenia. Pobiegne w nich na bardziej swiezych nogach i wtedy zobacze czy bedzie jaka roznica.
Nawet jezeli hipoteza sie potwierdzi, to jednak nie znaczy, ze z butow nie jestem zadowolony, wrecz przeciwnie!
Biega sie w nich naprawde przyjemnie. Mamm tylko nadzieje, ze pianka sie szybko nie ubije.
Cholewka jest cieniutka i nieco podobna do tej z Fly 3. Jest wrecz polprzezroczysta i sprawia wrazenie, ze nie chlonie wody.
Co oznacza, ze aktualnie biore je mocno pod uwage jezeli chodzi o sierpniowego ironmana.
Upal bedzie prawie pewny, zatem mnostwo polewania i lodu w trisuicie, a co za tym idzie i w butach.
Rebele sa lekkie, wygodne, nie wezma duzo wody, a przy tempie 4:50-5:10, to ze ew. sa "wolne" nie bedzie mialo znaczenia.

Ale, ale, bieg sie jeszcze nie skonczyl. Po kilometrze przerwy przyszedl czas na druga szybsza czesc, ktora wydluzylem z 3 do 4km.
I tu znowu niezla skucha: pierwszy km wszedl w 4:51, no czad. Odczuwalnie to musialo byc z 15s/km szybciej.
Potem zaczalem dociskac i 4-y km pobieglem w 4:28, ale tam juz wiecej wycisnac sie nie dalo. Potem 100m szedlem.
Nie wiem na ile wplyw na to mialy buty, temperatura i zmeczone nogi. Tak jak napisalem, sprawdze to w innych warunkach.
Rozwalony palec tez troche przeszkadzal, ale w sumie myslalem, ze bedzie gorzej.

Bieg: 16.5km, 5:01min/km, tetno 145, podbiegow 115m

Po powrocie do domu wykompalem sie i wtedy zobaczylem palec w calej okazalosci. Cholera, prawie caly siny.
Przywalilem nim tuz na paznokciem, wiec na szczescie caly, ale dalej to juz fioletowa masakra :trup:
Dobrze, ze tylko z wierzchu, bo od strony stopy kolor normalny. Uff.
Do wieczora troche pokustykalem i poszedlem spac. Ale dzisiaj juz nie jest tak zle.
Kolor troche "znormalnial" i chodzic moge w zasadzie normalnie. Dzisiaj nie biegam, tylko poroweruje, wiec powinno byc ok.
Gorzej, ze w niedziele startuje na 10km. Mam wielka nadzieje, ze nie bede musial odpuscic, ale jestem dobrej mysli. To jeszcze kilka dni jednak.

_________________
Moj blog oraz komentarze do niego


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Sikor - biegnąc donikąd...
Nowy postNapisane: Pt, 11 czerwca 2021, 16:53 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt, 31 lipca 2015, 15:36
Posty: 3762
Dzisiaj bylem w sklepie sportowym odebrac numery startowe na niedzielny bieg.
I przechodzac przez sklep zauwazylem na polce nowe Hoka Mach 4, to przemierzylem :hej:
Wrazenie bardzo dobre, swietna cholewka, stopa od razu czula sie mocno, ale wygodnie opieta.
Nawet ten "ogon" z tylu buta mi nie przeszkadzal, chociaz najchetniej bym go obcial, bylyby lzejsze :oczko:
Spieszylem sie niestety, wiec nawet nie zalozylem drugiego, ale nie robia wrazenia takich mieciutkich, tylko sprezystych,
bardziej w kierunku Salming Greyhound niz NB Rebel V2.

Niestety nie bylo 47 1/3, tylko 46 2/3 i nie wiem czy nie bylyby jednak troche za male.
Szczegolnie miejsca na przednia czesc stopy (nie same palce) nie jest za wiele.
Jezeli 47 1/3 sa tylko ciut wieksze, to chyba byly by tak akurat.
Jak znajde dobra okazje z bezproblemowa wysylka z powrotem, to chyba zamowie :spoczko:

_________________
Moj blog oraz komentarze do niego


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Sikor - biegnąc donikąd...
Nowy postNapisane: N, 13 czerwca 2021, 21:38 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt, 31 lipca 2015, 15:36
Posty: 3762
10.06 (czw)
Spokojny rowering: 47km, 2:01h, 23.3km/h, tetno 117
Za to szukalem podjazdow i uzbieralo sie "az" 336m :bleble:

11.06 (pt)
Bieg: 16.6km, 5:11min/km, tetno 140, podbiegow 138m

12.06 (sb)
Rowering: 48.3km, 1:59h, 24.2km/h, tetno 116, podjazdow 155m

13.06 (nd)
Bieg: 31.2km, 4:59min/km, tetno 145m, podbiegow 224m
W sumie wychodzilem z mysla, zeby zrobic 24-25km, ale jakos tak poszlo i pomyslalem sobie,
ze juz stanowczo czas na pierwsza 30-tke w tym roku :trup:


Edit:
Krotkie podsumowanie tygodnia:
    Plywanie: 1x, 1h, ale bylo! :hej:
    Rower: 2x, 103km, 4:30h
    Bieg: 4x, 81km, 7h
Razem: 12:30h

_________________
Moj blog oraz komentarze do niego


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Sikor - biegnąc donikąd...
Nowy postNapisane: Pn, 14 czerwca 2021, 12:22 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt, 31 lipca 2015, 15:36
Posty: 3762
W komentarzach pojawilo sie pytanie o fotki kociakow, no to niech sie stanie :hejhej:

Takie byly jak do nas trafily...

Spidi (aka Spidziak, aka Gacek)...
Obrazek

.. i Fiona (aka Miśka)
Obrazek
Obrazek

Czesto spaly razem (teraz juz rzadziej):
Obrazek
Obrazek

Ale nawet teraz wciaz im sie to zdarza:
Obrazek

Spanie, to jest generalnie smieszny temat jesli chodzi o koty :hej:
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek

_________________
Moj blog oraz komentarze do niego


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Sikor - biegnąc donikąd...
Nowy postNapisane: Wt, 15 czerwca 2021, 22:20 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt, 31 lipca 2015, 15:36
Posty: 3762
14.06 (pon)
Drugie plywanie w tym roku, chyba popadam w rutyne! :hahaha:
Basen: 2650m, 1:05h

Tym razem udalo sie poplywac troche dluzej, bo nie czekalismy na trenera, tylko sami wlezlismy przed czasem i tyle.
O dziwo nikt do nas nie strzelal, wiec chyba manewr powtorze w naszepny poniedzialek :spoczko:
W planie raczej dluzsze odcinki tym razem, dlatego latwiej bylo "natluc" metrow.
Ale drabinka 800m (50d, 100g, 150kl, 200kr, 150kl, 100g, 50d) dala w kosc, nie powiem.
Tempo caly czas zenadne, ale na to przyjdzie jeszcze czas. O dziwno (a moze nie?) wydolnosciowo bardzo ok.
Tylko miesnie musza swoje nadrobic. Ruch chyba tak calkiem sie nie rozjechal :bleble:

15.06 (wt)
Dzisiaj to juz konkretny upal: 30/31 stopni.
Po niedzieli i wczorajszym plywaniu bylem w stanie tylko spokojnie podreptac.
Dawno mi sie tak zle nie bieglo. Do tego towarzyszyl mi mlodszy syn na rowerze, a to straszna gadula.
Gadanie w tych warunkach mnie wykanczalo.
A do tego od czasu do czasu w drodze powrotnej musialem go popychac pod gorke :hej:
Bieg: 13.8km, 5:30min/km, tetno 130 (nisko jak nigdy!), podbiegow 102m

Jutro mam wolne i biorac pod uwage pogode (+32) mam dalekosiezne plany.
To znaczy rano pojsc pozbierac truskawki na polu, a potem wybrac sie na przynajmniej 3h na rower.
Wieczorem starszemu synowi wznowili treningi plywackie, wiec z mlodszym go odwieziemy i tez pojdziemy na basen :hej:
Takie jest przynajmniej plan...

_________________
Moj blog oraz komentarze do niego


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 455 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 27, 28, 29, 30, 31

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 9 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL