Proszę wyjaśnij mi jakie to tempo "lekceważone przez wielu biegi w tempie P i R" bo nie mogę zrozumieć sensu wypowiedzi. Dziękuję
Przez biegi w tempie P i R miałem na myśli standardowe danielsowskie treningi w stylu n x (1,6 km P / 1 min przerwy) + 4 x (200 m R / 200 m przerwy) lub n x (3,2 km P / 2 min przerwy) + 4 x (200 m R / 200 m przerwy). Z wpisów Rolliego wnioskuję (i mam wrażenie, że paru uczestników dyskusji w tym wątku się z nim zgadza; przeglądając blogi na forum też stwierdzam, że wielu biegaczy tempa progowego nie stosuje, są za to serie setek, dwusetek i interwały), że danielsowskie tempo P jest właściwie bez sensu, bo na szybkie bieganie jest za wolne, na wolne bieganie jest za szybkie.
Daniels ma tę zaletę, że jest do bólu prosty, co w przypadku amatora, przynajmniej mnie, ma duże znaczenie. A że daje też progres, to na razie nie widzę sensu na szukanie czegoś więcej. Nie wykluczam, że w przyszłości będę szukał czegoś innego, ale to jeszcze nie teraz. Po paru wizytach u fizjoterapeuty widzę, że bardzo duży potencjał jest w rozluźnieniu okolic biodra i na pewno jest tam możliwość zyskania kilku sekund na km bez zwiększania obciążeń treningowych.
I co powie nam ten przykład?
Mnie pokazuje, że Daniels działa. Bez wielkich czarów 29 letni amator bez sportowej przeszłości zszedł z 41 min do 37:30 na 10 km. Czy dało się lepiej? Pewnie tak. Ale widziałem, że wiele osób w tym wieku walczyło o pojedyncze sekundy stosując wymyślniejsze treningi, biegający dużo mocniejsze - tempa i ilość - treningi.
Odnośnie statystyki - działają na wielkich zbiorach, pojedyncze przypadki mogą lepiej reagować na trening, który w ogólnej populacji przynosi słabsze wyniki.
Nie chcę, żeby moje wypowiedzi były krytyką proponowanej metody treningowej. Chcę tylko przypomnieć, że istnieje wiele dróg do określonego celu. Czasami gorsza droga (obiektywnie) jest dla danej jednostki lepsza, bo właśnie w takiej formie treningu czuje się psychicznie lepiej. Dla mnie bieganie to nie tylko trening na wynik (jest ważny), ale czasami też wypalenie stresu z pracy i życia prywatnego. I czasami mogę pobiec BSa po 4:30 dzień przed akcentem. I dla mnie to będzie lepsze niż kulanie się po 5:30 czy 6:00, bo jak się zmęczę, to i stresy zejdą, następnego dnia lepiej będzie mi się myślało, to i akcent po pracy wejdzie lepiej.