Dzięki za wyczerpującą analizę i rady. Jak zwykle postaram się pojąć o co chodzi, czyli wyłapać te drobiazgi od których wszystko zależy, czyli są sednem i istotą danego elementu oraz zastosować.
Cały czas szukam jakiegoś sposobu by zapamiętywać dany ruch, w znaczeniu sekwencje ruchów, która w konsekwencji daje to co mam w głowie. Dla swoich potrzeb, tę sposób realizowania kroku biegowego, samego biegu w określony sposób, nazywam "ubrankiem", które w jakiś sposób kształtuje ruch. Ubranko jest niematerialne, tylko w wyobraźni, ale takim ubrankiem jest przecież w jakimś sensie powięź.
Ostani sukces doszedłem do tego, że nie da się załadować (nie podoba mi się to słowo), a więc inaczej (ale o załadowanie chodzi) wylądować, w taki sposób by zamortyzować lądowanie, a jednocześnie móc wykonać nowe odbicie, a u mnie bardziej odczuwam to jako pchnięcie miednicy/bioder, jak rozpoczęcie tego procesu nieco tak to odczuwam, (też było by ciekawe zmierzenie tego nieco) przed środkiem ciężkości ciała. Niby takie proste, ale odczuć to na sobie, zajęło mi 2 lata

, a wymaga to jeszcze jakiegoś potwierdzenia, upewnienia się, że to jest to.
Zgadzam się w 100%, że praca nad ruchem jest niesamowicie wciągająca, przynosi efekty i że względu na to, że jest praktycznie niekończąca się, daje również silną niekończącą się motywację do biegania i treningów doskonalących ruch.