Tam są tempa bliżej 2:20, więc agresywnie samo się robi. Powinniście z bliska pooglądać zawodników. Wtedy jest inna perspektywa. Dynamika zadziałania tkankowego, szarpnięcie, szybkie przechodzenie od stanu napięcia do rozluźnienia i z powrotem. To wszystko jest bardzo inne od typowej praktyki amatorskiej. Nasi zawodnicy mają taką dynamikę, tylko że mają też nakładki na to. Asymetrie, zanik zakresu, dysfunkcje. To jest nadbagaż, za który płacą w dłuższej perspektywie zdrowiem, a na co dzień przeciętnymi wynikami.
To co wyprawia Glinka, to normalnie nie ma prawa się wydarzać, bo zawodnik wyczynowy większość czasu spędza na obozach. Jest w stanie przygotować formę. Amator w Polsce nie ma szans tego zrobić i powinien przegrywać. I to wyraźnie. A jednak Glinka rozwala system, ponieważ na nasze podwórko wystarczy dobry ruch, nawet bez fajerwerków. Z Sebastianem jest tak samo. Nasi wyczynowcy powinni go zmieść z planszy samym tylko długotrwałym przygotowywaniem formy w Hiszpanii w Stanach, czy gdziekolwiek, gdzie są warunki i można tylko tym się zająć i odpoczywać. Seba nadrabia ponadprzeciętnym przygotowaniem biomechanicznym, bo nie jest o to trudno, żeby mieć lepszy ruch od polskiego wyczynowca.
No ale jak rządzi pomiar kwasu to mamy to co mamy. Nasi mierzą kwas jak Almgren. Pełna profeska.
Jacek Ksiąszkiewicz – czy istnieje ładne bieganie?
- yacool
- Zaprawiony W Bojach

- Posty: 13596
- Rejestracja: 03 gru 2008, 11:25
- Kontakt:
-
mimi
- Zaprawiony W Bojach

- Posty: 666
- Rejestracja: 29 sie 2019, 11:36
Ale samo mierzenie kwasu raczej nie przeszkadza. Problem byłby, gdyby z powodu pomiaru kwasu ktoś zaniedbywał inne elementy ważne dla biegania.
Co do Eli Glinki, to sprawa jest o tyle ciekawa, że "chwyciła się" trochę medialnie.
Tak jakby odpowiednik Norweskiego Jacoba. Gdyby rekord poprawiła profesjonalna zawodniczka, to byłoby mniej ruchu. W polskim narodzie jest jakaś chęć doceniania wyników, powstajacych pomimo trudności.
Nie wiem ile osob analizuje wyniki, ale Ela pobiegla 10km tempem z paxździernika na 5km. Może w przyszłości jest szansa na zrobienie tym tempem 21km.
Natomiast pytanie jest w druga strone, jaki limit jest na krótszych dystansach?
Być może Ela nie ma blokady "szybkosciowej" i będzie potrafiła jeszcze dużo urwać na 5km. A do kolejnego rekordu już niewiele brakuje.
Podejscie do treningu Ela ma jak profesjonalny zawodnik. Wyniki nie biorą z niczego, ma potencjał, dba o regeneracje (sen). Nie jest na obozach 300 dni w roku, ale za to ma mocna ekipę do trenowania i przychylna spoleczność.
Z tego co mówi to lubi swoją pracę, więc bieganie jest, jako dodatek i bez "przymusu". I mam wrażenie, że obecność pracy pozwala nie przesadzić z treningiem.
I druga sprawa, to też świadomie dba, żeby nie nabawić się kontuzji. Konsultuje pojawiający się ból czy dyskomfort.
Trener ma na oku zawodniczke, mieszkają na tym samym osiedlu. To jest trochę taka złożona maszyna z trybikami, dużo elementów się zgrywa.
No i teraz jest jeszcze w roli atakujacej. Wszystko jest "świeże", idzie do przodu.
Oby tak jak najdłużej. Niech to potrwa conajmniej kilka sezonów
Kolejny rekord na wiosnę mnie nie zdziwi, ale bardziej obstawiałbym np. na 5km ... Pytanie tylko czy bedzie kilka prób na dytansie 5ķ.
Jeszcze dochodzi jedna rzecz: na 5km i 10km jest trochę łatwiej o rywalizację niż na 5000m czy 10000m, gdzie często w polskich warunkach trzeba samotnie walczyć.
Ale to też zależy od "głowy" i nastawienia. Maciej Megier pokazał, że można nawet "pobawić" się w dublowanie.
Co do Eli Glinki, to sprawa jest o tyle ciekawa, że "chwyciła się" trochę medialnie.
Tak jakby odpowiednik Norweskiego Jacoba. Gdyby rekord poprawiła profesjonalna zawodniczka, to byłoby mniej ruchu. W polskim narodzie jest jakaś chęć doceniania wyników, powstajacych pomimo trudności.
Nie wiem ile osob analizuje wyniki, ale Ela pobiegla 10km tempem z paxździernika na 5km. Może w przyszłości jest szansa na zrobienie tym tempem 21km.
Natomiast pytanie jest w druga strone, jaki limit jest na krótszych dystansach?
Być może Ela nie ma blokady "szybkosciowej" i będzie potrafiła jeszcze dużo urwać na 5km. A do kolejnego rekordu już niewiele brakuje.
Podejscie do treningu Ela ma jak profesjonalny zawodnik. Wyniki nie biorą z niczego, ma potencjał, dba o regeneracje (sen). Nie jest na obozach 300 dni w roku, ale za to ma mocna ekipę do trenowania i przychylna spoleczność.
Z tego co mówi to lubi swoją pracę, więc bieganie jest, jako dodatek i bez "przymusu". I mam wrażenie, że obecność pracy pozwala nie przesadzić z treningiem.
I druga sprawa, to też świadomie dba, żeby nie nabawić się kontuzji. Konsultuje pojawiający się ból czy dyskomfort.
Trener ma na oku zawodniczke, mieszkają na tym samym osiedlu. To jest trochę taka złożona maszyna z trybikami, dużo elementów się zgrywa.
No i teraz jest jeszcze w roli atakujacej. Wszystko jest "świeże", idzie do przodu.
Oby tak jak najdłużej. Niech to potrwa conajmniej kilka sezonów
Kolejny rekord na wiosnę mnie nie zdziwi, ale bardziej obstawiałbym np. na 5km ... Pytanie tylko czy bedzie kilka prób na dytansie 5ķ.
Jeszcze dochodzi jedna rzecz: na 5km i 10km jest trochę łatwiej o rywalizację niż na 5000m czy 10000m, gdzie często w polskich warunkach trzeba samotnie walczyć.
Ale to też zależy od "głowy" i nastawienia. Maciej Megier pokazał, że można nawet "pobawić" się w dublowanie.
----------------------------------------------------------
1440miles
1440miles

