ok zaczynam chyba rozumiec w czym rzecz. kiedys zdarzylo mi sie ze stopy w butach tak mnie z goraca piekly ze postanowilam pobiegac troche bez nich. gdyby nie drobne kamyki na drodze bieglo by sie super. bylo to raptem pare kilometrow i rowniez nie czulam zadnych bolesci w lydkach, ale domyslam sie ze gdybym miala przebiec tak w tempie ok 4:50 jakies 10km odczucia moglyby juz byc zupelnie inne
jesli mialabym zaczac myslec powaznie o ZENkach to pewnie dopiero po zimie
tymczasem bede tu zagladac sprawdzajac jak idzie Wam bieganie po mokrym, sliskim i w niskich temperaturach
to prawda biegam teraz z piety

probowalam pare razy to zmienic ale na razie to wydaje mi sie niemozliwe. nie wiem czy to kwestia tego ze podeszwa jest taka sztywna
