New Balance 1080v12
 
16 kwietnia 2014 Redakcja Bieganie.pl Sprzęt

Testujemy buty do biegania z „nie-biegowych” sklepów


Jak ważne są wygodne i dobre buty do biegania, wie każdy z nas. To najważniejszy atrybut biegacza, zarówno początkującego, jak i zaawansowanego. Obecnie rynek obuwia biegowego oferuje wiele propozycji i każdy może znaleźć coś dla siebie. W wielu miastach funkcjonują specjalistyczne sklepy, w których możemy spróbować modeli kilku, a często kilkunastu różnych marek. Bogactwo Internetu sprawia, że wybór jest praktycznie nieograniczony. Od pewnego czasu biegacz może zapoznać się nie tylko z ofertą uznanych producentów, ale także z propozycjami małych, niszowych marek.

2.jpg

To nie wszystko. Od kilku lat buty do biegania pojawiają się w ofercie sklepów niekojarzonych dotąd ze sportem. Większość biegaczy zetknęła się z butami z Lidla lub Tchibo, które regularnie – przynajmniej dwa razy do roku – pojawiają się w specjalnych kolekcjach dedykowanych dla biegaczy. Mimo, że modele z poszczególnych kolekcji różnią się, czasami znacznie, biegacze – szczególnie początkujący – chętnie po nie sięgają, jako tańszą alternatywę dla topowych marek.
Śmielsze wyjście z ofertą dla biegaczy sklepy te zawdzięczają (a jakże) minimalizmowi. W czasach, gdy brak zaawansowanych systemów i kosmicznych technologii uważany jest przez część amatorów (a także speców od marketingu) za zaletę, buty o prostej konstrukcji mają większą szansę na udaną sprzedaż.
Pewnego rodzaju nowością jest natomiast obuwie z Biedronki i H&M-u. I właśnie te buty trafiły w moje ręce. Jak się sprawują, również w relacji jakości do ceny? Czy można je ustawić na równi z produktami o większej renomie? Przeczytacie o tym w poniższym teście.

Pierwsze wrażenia

Pierwszy kontakt, jeszcze w sklepie, był bardzo zachęcający. Oba buty są bardzo lekkie (Biedronka: 190 g w rozmiarze 43, H&M: 200 g) i elastyczne, dają się wyginać w różne strony. Cholewka – standardowo z siateczki, w przedniej części wzmocniona materiałem z mocnego i sztywnego tworzywa. Wszystko to nie różni się od standardowo stosowanych rozwiązań. Zarówno Biedronki, jak i H&M-y mają zapiętek usztywniony plastikową wkładką.

1.jpg  

Cena Biedronek – 59 złotych – zachęcała do zakupu. To naprawdę niewiele, trudno znaleźć buty biegowe w tej cenie (może najtańsze Kalenji Ekiden, albo z niektórych kolekcji Lidla). Buty z H&M-u były droższe – przed przeceną 119,90. Po… 40 złotych. „Raz kozie śmierć”, powiedział Kuba i poszedł do kasy.

325.jpg

Przyjrzyjmy się bliżej

W oczy rzuca się śmiała koncepcja kolorystyczna H&M. Limonkowy, jaskrawy kolor przyciąga uwagę. Rzecz jasna większość biegaczy, nawykła do bardziej stonowanej kolorystyki, z obrzydzeniem odwróci wzrok. Można by się zastanawiać, czy kolor nie został tak dobrany ze względów bezpieczeństwa, szczególnie podczas wieczornych treningów, jednakże najpewniej producent chciał po prostu, żeby jego produkt zwracał na siebie (i na „nosiciela”) uwagę otoczenia. Uwagę testera przyciągnęły natomiast tandetne, plastikowe „wzmocnienia” cholewki w części opinającej śródstopie. Prawdziwy efekt „wow” pojawia się jednak dopiero wtedy, gdy przyjrzymy się podeszwie buta.
Zbudowana jest z jednego kawałka pianki EVA, naznaczonego nacięciami – to obecnie częsta praktyka – w celu zwiększenia elastyczności. Są one jednak poprowadzone w sposób zupełnie bezsensowny, nie mający nic wspólnego z charakterystyką ludzkiej stopy. Odnoszę wrażenie, że esy- floresy nacięć zostały zaprojektowane przez grafika, bez jakiegokolwiek związku z ich możliwym wpływem na zachowanie buta. Gumowe panele, okrywające niektóre piankowe segmenty podeszwy nie odpowiadają miejscom, gdzie but ma najczęstszy kontakt z podłożem (na zdjęciu porównanie ze świetnie zaprojektowanym Brooks Pure Drift).

322.jpg

W efekcie dwa wyżej opisane zabiegi (często stosowane w konstrukcji obuwia tego rodzaju) w przypadku H&M-ów nie mają żadnego praktycznego znaczenia.

H&M-y mają wyjmowaną piankową wkładkę i bardzo fajne, elastyczne sznurówki, jak w pierwszej wersji Puma Faas 500. Przy uważnych oględzinach buty robią wrażenie tandetnie, ale zarazem dość solidnie wykonanych. Szycia są porządne, nie ma śladów kleju.
Biedronki były dostępne w kilku wersjach kolorystycznych (w tym dwa bardzo fajne kolory dla kobiet: malinowy i turkusowy). Moim łupem padły czarne. But wygląda lepiej niż propozycja H&M: ma lepszy kształt; design cholewki i użyte materiały przywodzą na myśl tańsze modeli Nike, np. Revolution. Srebrne „niteczki” w miejscach wzmocnienia cholewki przypominają trochę rozwiązanie stosowane przez Merrella i Salomona (na zdjęciu porównanie z Salomon S-Lab Sense).

318.jpg

Podobnie jak w przypadku H&M, objawieniem jest podeszwa. Producent nie oddał tym razem sprawy w ręce grafika-estetyka z fantazją, ale skorzystał ze sprawdzonego wzorca. Innymi słowy, bezczelnie zerżnął wzór z Nike Free:

f.jpg

Trzeba jednak zaznaczyć, że istnieje zasadnicza różnica w głębokości nacięć – w butach z dyskontu są one dużo płytsze, co oznacza mniejszą elastyczność w porównaniu do pierwowzoru. Biedronki mają cienką wkładkę, która zaraz powędrowała precz. Jej obecność lub brak nie robi różnicy.

Na zdjęciu widać różnice w kształcie – szczególnie „taliowaniu” – podeszwy i jej subiektywnie postrzeganym rozmiarze. Na zdjęciu, dla porównania, mocno taliowany Merrell Trail Glove i bardzo szeroki Brooks Pure Drift.

320.jpg

Po założeniu

Biedronki są wygodniejsze. Wnętrze jest lepiej wyprofilowane, materiał cholewki przyjemniejszy. W H&M-ach od początku nie było zbyt przyjemnie. Pomyślałem jednak, że może z czasem się „ułożą”.

Pobiegamy?

W biegu czuć pewną różnicę między opisywanymi modelami. W Biedronkach jest się bliżej ziemi, mają też nieco mniejszy „drop”. H&M mimo lekkości sprawiają wrażenie koturnów, stabilnych jednak dzięki szerokiej platformie. Oba buty na początku wydawały się dość miękkie, ale dużo mniej, niż można by wnosić po grubości pianki.
I tu dochodzimy do jednej z najważniejszych, jeżeli nie najważniejszej różnicy między obuwiem uznanych marek a ofertą Biedronki czy H&M – rodzaju zastosowanej pianki EVA. Pamiętam, że w stuningowanych Kalenji Ekiden przebiegłem ponad 1000km i mimo, że warstwa pianki była dość cienka i oczywiście ubiła się w międzyczasie, do końca zachowała pewien stopień kompresji i sprężystości. Jeszcze lepiej zachowywały się piankowe Skechers GoRun2, które mimo ponad 1000km przebiegu były nadal miękkie i sprężyste. Podobnie Nike Lunarglide, które tez bardzo długo mi służyły. Zarówno Biedronki, jak i H&M-y po kilkudziesięciu (!) kilometrach ubiły się na beton. Grubość podeszwy przestała mieć jakiekolwiek znaczenie, stały się twarde jak łydki Bekele.
Ta właściwość moim zdaniem dyskwalifikuje oba buty. Bieg stał się nieprzyjemny, szczególnie w koturnach z H&M-u, ale również w Biedronkach czułem się źle. Po biegu miałem obolałe stopy. Gruba i sztywna podeszwa H&M-ów sprawiała, że lądując z supinacją miałem nieprzyjemne wrażenie stąpania po kancie podeszwy.
Dodatkowo, buty z H&M okazały się po prostu niewygodne. Szorstka i sztywna siateczka dawała niemiłe odczucia, buty zaczęły uwierać, lekko obcierać tu i ówdzie. Po kilkunastu treningach z ulgą odstawiłem je do szafy z przekonaniem, że nie chcę ich więcej zakładać.

Reasumując

Buty z H&M zdecydowanie nie są warte swojej ceny. Zostały zaprojektowane i wykonane „bez pomyślunku” i do biegania się nie nadają. W ich oryginalnej cenie – ponad 100 złotych – można znaleźć zdecydowanie lepsze buty.
Biedronki mnie osobiście nieco odstręczają dlatego, że w nieskrywany sposób kopiują rozwiązania z istniejącego modelu. W użytkowaniu nie są jednak najgorsze. Problemem, podobnie jak w przypadku H&M-ów jest bardzo szybko zbijająca się pianka podeszwy, która czyni but bardzo twardym. Można w nich od czasu do czasu pobiegać, traktując taki trening jak wzmacnianie aparatu ruchu. Dobrze sprawdzą się również na siłowni. Bardzo niska cena częściowo usprawiedliwia niedostatki.
Mimo, że jestem fanem butów lekkich, o niewielkiej amortyzacji, moje stopy nie zaprzyjaźniły się z żadnym z testowanych modeli.
Nie wiem, jak wygląda sprawa wytrzymałości materiałów w perspektywie kilkuset km przebiegu, ścierania się podeszwy, itd. Nie byłem w stanie przetestować obu modeli w trudnych warunkach atmosferycznych. Nie mam jednak na to najmniejszej ochoty.