new balance 880
 
7 lutego 2012 Redakcja Bieganie.pl Sprzęt

MAPTAQ NEO – nowy zegarek dla biegaczy z GPS i pomiarem tętna


Na rynku elektronicznych gadżetów dla biegaczy panuje mocna specjalizacja. Timex robi świetnie zegarki do biegania ale z GPSem i tętnem radził sobie na razie słabiej. Polar z tętnem oczywiście potrafi zrobić pewnie najwięcej ale z GPSem nadal stawia wg mnie niepewne kroki choć ostatnie są obiecujące. Suunto nie może się przebić do szerszego audytorium biegowego posiadając podobny zakres funkcji co Polar ale wg mnie znacznie słabszą ergonomię.  Nike robił kiedyś świetne zegarki ale ostatnio wszystkie siły skierował ku swojemu nowemu dziecku, zegarkowi Nike+, całkiem dobremu ale poprawiająca wady aktualizacja weszła do obiegu dopiero pod koniec listopada.

Widać jednak, że tendencja jest taka, że niedługo każdy producent będzie musiał w swej ofercie posiadać zegarek korzystający z technologii GPS żeby nie wypaść z obiegu. A tutaj niekwestionowanym liderem jest Garmin.

Dziwiło mnie do niedawna, dlaczego tacy giganci jak Polar, Timex, Nike nie mogą wyprodukować od razu całej serii zegarków z GPS o różnorodnych funkcjach, różnych cenach, różnym wzornictwie. Dopiero niedawno zrozumiałem, że sprawa nie jest taka łatwa. Nawet dla nich.

Po pierwsze są dosyć duże koszty wejścia. Biegacz jest bardzo wolno poruszającym się obiektem z punktu widzenia GPS. Dlatego dokładne pokazanie tempa chwilowego (a do tego między innymi chcą takie urządzenia wykorzystywać biegacze) nie jest łatwe i wymaga pewnie wielu egzemplarzy prototypowych, testów itd i firmy boją się wypuścić bubel, żeby nie tracić dobrego imienia. Przykład takich konsekwencji, to pierwsza wersja Nike+, która była ewidentnym pójściem na kompromis i dopiero druga wersja oprogramowania poprawiła większość mankamentów (pomimo, że Nike w tym zakresie korzystał ze wsparcia innego giganta z zakresu GPS – TomTom). Z jednej strony nie dostatecznie przetestowane oprogramowanie z drugiej strony konsumenci gadżeciarze rozpaleni do czerwoności wcześniejszymi zapowiedziami.

Po drugie inwestycja jest niepewna. Dla wielu biegaczy, zwłaszcza początkujących kupowanie specjalnego urządzenia do monitorowania treningu jest niezrozumiałe. Przecież  prawie każdy telefon jest dziś wyposażony w GPS, można w ciągu minuty ściągnąć i zainstalować na telefonie program, który sprawi, że telefon stanie się urządzeniem monitorującym nasz trening. Może nie tak wygodnym jak zegarek ale dla wielu biegaczy nawet bardziej funkcjonalnym, bo pozwalającycm słuchać muzyki, radia, rozmawiać przez telefon.

Napisałem, że do niedawna się nad tym zastanawiałem, ale po przeanalizowaniu dwóch powyższych punktów przestałem się dziwić.

Mimo wszystko to nie poprawia nastroju. Jeśli chodzi o buty – mamy niesamowitą różnorodność, wybór jest ogromny. Jeśli chodzi o zegarki – mały a jeśli chodzi o zegarki z GPS – bardzo mały.

Dlatego ucieszyłem się, że pojawi się w końcu jakaś nowa siła, nowa konkurencja. Na razie mała ale z biegiem czasu, kto wie.

Jaka? Kto nie przejmuje się utratą dobrego imienia bo go nie posiada? Kto nie przejmuje się kosztami bo koszty się u niego nie liczą a w każdym razie nie tak samo jak u nas? Chiny.

CHINY

Rynek elektronicznych gadżetów rośnie, rośnie też chińskie zapotrzebowanie na zagospodarowywanie coraz to nowych obszarów. Dlatego to jest idealny dla nich rynek. Wróżę w niedalekiej przyszłości wysyp nowych urządzeń o zadziwiająco podobnych funkcjach, może kształcie, z innymi ewentualnie logotypami, grafikami i nowymi „europejskimi” markami firmującymi te urządzenia. (ten tekst napisałem chyba ze trzy tygodnie temu a już w powyższej kwestii pojawiły się nowe urządzenia, które wyszły spod „ręki” tego samego producenta o czym miałem okazję upewnić się na ISPO w Monachium, więcej – mam nadzieję, wkrótce)

Pierwszym tego typu (a przynajmniej przypuszczam, że genealogia MAPTAqa jest właśnie taka) urządzeniem jakie trafiło w moje ręce jest MAPTAQ ale funkcjonalnie dokładnie taki sam zegarek to.

maptaq neo 01

To nowy, można powiedzieć, że budżetowy zegarek do biegania wyposażony w funkcje GPS i pomiaru tętna.

MAPTAQ – Pierwszy kontakt

Jak zawsze – próbuję rozpracować każdy zegarek bez instrukcji, to najlepszy test dla tego, żeby sprawdzić, czy zegarek jest przemyślany. Nie będziemy przecież zawsze biegali z instrukcją a dojście do rzadziej używanych funkcji  jego funkcjonalności i musi być proste. Ten test zegarek zdał, wszystko jest stosunkowo zrozumiałe. Najpierw opiszmy co ten zegarek posiada:

– zegarek
– stoper z możliwością łapania międzyczasów
– GPS – pomiar dystansu, tempa (prędkości)
– pulsometr (monitor pracy serca czy sport tester to takie nazwy jak w przypadku krawata zwis męski) z ustawianymi strefami tętna
– GPS – funkcje nawigacyjne – czyli prowadzenie nas po ścieżce
– komunikację z komputerem i możliwość zrzucania danych i importowania ścieżek GPS

Przyznajcie, że to sporo i to wszystko za 630 zł. Jak to wszystko działa w praktyce?

Zegarek sportowy, stoper

Tarcza jest przyzwoitej wielkości. Można ustawić pięć różnych profili (np bieganie, pływanie, bieganie1, bieganie2 itd) i po trzy różne widoki (ekrany dla każdego profilu), łatwo przełączane w trakcie biegu gdzie na każdym z nich możemy mieć inny zestaw danych. Danych mamy do wyboru stosunkowo dużo, np:

– tempo chwilowe, średnie,
– dystans łączny, okrążenia
– tętno średnie, maksymalne, bieżące
– czas okrążenia, łączny
– wysokość npm
– spalone kalorie
itd

Te ustawienia robi się łatwo i intuicyjnie. Po treningu dłuższe przytrzymanie jednego z guzików zapisuje dane do pamięci.

Zegarek złapie nam 99 międzyczasów w ramach jednego treningu, wg instrukcji do pamięci możemy zapisać 120 treningów, nie sprawdziłem, czy oznacza to, że zegarek zapamięta 120×99 międzyczasów. 🙂

Niestety nie ma możliwości ustawienia sensownego timera, czyli nie mamy możliwości jakiegoś sterowania treningiem interwałowym. Jest timer którego nie możemy zapętlić, możemy go użyć co najwyżej do jednorazowego ugotowania jajka na miękko.

Wyświetlanie informacji o okrążeniu po naciśnięciu guzika LAP jest wyraźne i czytelne.

GPS – funkcje biegowe

Wszystkie właściwie parametry można w tym zegarku samodzielnie ustawić. Np co ile sekund zegarek zapisze kolejny punkt ze współrzędnymi (tzw waypoint). Można ustawić od 1 s do 10 minut, domyślnie są to 4 sekundy.

Po włączeniu i zatrzymaniu stopera, zegarek zaczyna szukać satelitów, właściwie nie zdarzyło mi się chyba, żeby ich nie znalazł. Szukanie zajmuje mu średnio około 1 minutę.

Dystans

Podstawowe pytanie – czy ten zegarek wskazuje dystans dokładnie? Z tym bywa różnie. Na trasach płaskich, odkrytych pokazywał dystans właściwie tak samo jak jakiś topowy Garmin, z którym go porównywałem. Jeśli jednak wejść w teren nieco zadrzewiony i pokręcony, miewa problemy i zamiast wskazać 10 km wskaże np 9,6 km.

Raz biegłem z nim na zawodach na 10km, w Parku Skaryszewskim na 5 pętlach wymierzył dystans 9930 m. Im bardziej pokręcona lub zakryta drzewami trasa, tym większe problemy. Widać to zresztą często na rysowanych przez niego ścieżkach. Na leśnym treningu nagranym na filmie, wyszły następujące wartości dystansu:

MAPTAQ: 7900 m
Garmin F610 8270 m
Nike+ GPS: 8310 m

Start i meta były dokładnie w tym samym miejscu, zobaczcie na rysunku, jak wygląda to z punktu widzenia MAPTAQ. Jak widać, wg MAPTAQ start i meta były od siebie dosyć oddalone.

Przy okazji – zobaczcie jak wygląda ten sam zakręt wyrysowany przez wszystkie trzy porównywane urządzenia, myślę, że wyznawcy idei, że Nike produkuje słabej jakości mydło i powidło zamilkną.

Tempo chwilowe

To parametr, z którym większość urządzeń GPS zawsze będzie miała problem przy wolno poruszających się obiektach (takich jak człowiek). W przypadku MAPTAQ nie jest inaczej, skoki tempa są raczej mało wiarygodne (choć nie bardzo skrajne, np z 5:40 na 5:20 bez zmiany tempa biegu) ale jest duża inercja wskazań. Czyli raczej nie wykorzystamy tego urządzenia do treningu krótkich interwałów bo zanim zegarek się do tempa dostosuje już interwał się skończy.

W ogóle odniosłem wrażenie, że zegarek był projektowany raczej przez jakichs orientalistów, dla których taki termin jak tempo chwilowe nie ma sensu (tam się biega zrywami od punktu do punktu, liczy się ewentualnie tempo średnie). To widać w tym w jaki sposób została zrobiona intstrukcja. Wg niej (zarówno w wersji angielskiej jak i polskiej) tempo chwilowe to:

„TEMPO – jest to popularnie używana przez biegaczy wartość mająca pomóc oszacować czas potrzebny na dotarcie do celu” 🙂 🙂 🙂

GPS – nawigacja

Przyznam się, że to jest akurat element który mnie mało interesuje choć – nie tak zupełnie nie. Zegarek posiada pewne funkcje, które umożliwiają lepszą orientację w terenie. Są to:

Możliwość rysowania i zapisywania ścieżek, czy to w zegarku czy przez googlemaps. Rysujemy w googlemaps ścieżkę jaką chcemy się poruszać a następnie wgrywamy do zegarka (jeśli np udajemy się w jakiś zupełnie nie znany teren) – możemy zapisać w zegarki do 10 ścieżek i wybrać dowolną. Możemy też poinstruować zegarek, żeby zapisywał automatyczny międzyczas co ileś metrów. Sami możemy ustawić co ile, pamiętając jednak, że jeden trening nie może przekroczyć 99 międzyczasów więc jeśli planujemy 30 km trasę, 15 km tam i spowrotem, to nie ustawiajmy zapisywania co 50 m bo już po 4550 metrach wyczerpiemy pamięć przeznaczoną na ten trening. Zegarek rysuje ścieżkę niczym nić Ariadny i w pewnym momencie możemy użyć funkcji Backward a poprowadzi nas do punktu startu.

Dla użytkowników lepszych Garminów nie jest to nic nadzwyczajnego, mają przecież funkcję BACK. Ale w Maptaq posiada ona spore możliwości własnej parametryzacji, łącznie z promieniem okręgu (domyślnie 30m) po przekroczeniu którego MAPTAQ poinformuje nas, że zbliżamy się do kolejnego punktu, zakrętu.

Wprawdzie kiedy chciałem w lesie iść po wgranej przed tym ścieżce to raczej nie miało to większego sensu, MAPTAQ „rzucał” mnie po lesie w różnych kierunkach. Sam sposób wyświetlania kierunku na ekranie też jest jakiś wg mnie niedopracowany, niby pokazuje się duża strzałka ale jej ruchy są jakieś mało dynamiczne.

Zegarek może zapamiętać około 480 tysięcy punktów (waypointów)

Pulsometr

Można ustawić strefy tętna, po przekroczeniu których, zegarek zapiszczy, czyli standard. Ale dwa czy trzy razu zdarzyły mi się (zawsze na początku treningu) sytuacje kiedy wskazania były absurdalnie wysokie. Lekko truchtałem a on pokazywał 200. Musiałem się zatrzymywać, tętno spadało i ruszać znowu, wtedy sytuacja się już nie powtarzała. Poniżej przykład wykresu:

tetno maptaq
Można samemu wymieniać baterię w nadajniku.

Współpraca z komputerem

Zegarek łączy się z komputerem przez specjalny klips, który wpinamy do gniazda USB. Na komputerze musimy zainstalować specjalne oprogramowanie MAPTAQ, możemy potem wyrysowane ścieżki eksportować w dowolnych, powszechnie zrozumiałych formatach.
Dla osób chcących używać program Maptaq, jest to prosty program do oglądania treningów i ładowania ścieżek do zegarka.

maptaq screen

Bateria.

Zegarek ładujemy tym samym kablem którym łączymy się z komputerem, przez USB. W opcji zegarka podobno żyje bardzo długo, w opcji pracującego GPSu – około 8 godzin.

Podsumowanie

Zegarek kosztuje około 630 zł. To najtaniej na rynku jeśli chodzi o zegarki sportowe z GPS i pomiarem tętna. Z drugiej strony funkcjonalnie znacznie przegrywa z Garminem Forerunnerem 305, który jednak nie jest już produkowany (jest ich jeszcze trochę w magazynach). Nie jest piękny, super ciekawy jeśli chodzi o wzornictwo, ale poprawny. Dla tych biegaczy, którzy nie chcą wydawać większych pieniędzy na elektroniczne gadżety może być całkiem fajna alternatywą. Ponieważ na jakieś pytanie być może nie odpowiedziałem – proszę o pytania. 🙂
Gdzie kupić?