
Nocne ściganie na ulicach Berlina co roku przyciąga tysiące osób w tym sporą grupę biegaczy z Polski. Podczas adidas Runners City Night Berlin rozgrywane są biegi na 5 i 10 kilometrów. Czwarty na dystansie 5 kilometrów z rekordem życiowym 14:52 był Antoni Kaczanowski. Z rekordem życiowym wróciła także szesnasta na 10 kilometrów Emilia Mazek 34:00 brutto / 33:54 netto. To właśnie pomiar czasu popsuł nieco berlińskie święto biegania pozostawiając niesmak.
W biegu na 5 kilometrów do mety dotarło 143 Polek i Polaków na 3731 wszystkich uczestników. Zwyciężyli Niemcy Elias Kolar z 14:25 oraz Anne Gebauer z 16:50. Czwarty na mecie był Antoni Kaczanowski (Passion First Warszawa) z nowym rekordem życiowym 14:52. Szósta była Malwina Misjan z 17:19 (17:13 netto). Wyniki dostępne na stronie organizatorów w poniedziałkowe przedpołudnie są wciąż niezgodne z przepisami dotyczącymi przeprowadzania biegów masowych. Antoni Kaczanowski widnieje na piątym miejscu a Malwina Misjan na siódmy. Kaczanowski został zepchnięty o jedną pozycję przez zawodnika, który netto pobiegł 10 sekund szybciej 14:42, jednak brutto był dużo dalej w stawce (18:04). Podobny błąd występuje w klasyfikacji kobiet. Tam na drugie miejsce wskoczyła zawodniczka, której czas brutto dawałbym około miejsce na początku drugiej setki, jednak wynik netto klasyfikuje ją na drugim miejscu.
Podział na czasy brutto i netto pozwala na realne zmierzenie czasu biegu osobom z dalszych pozycji. Jest to bardzo dobre rozwiązanie w dużych biegach masowych. Bardzo dobre rozwiązanie dla amatorów z dalszych miejsc. Przepisy World Athletics mówią jednak o oficjalnej klasyfikacji na podstawie czasów brutto. Przeważnie pierwsze 50 osób, a w przypadku największych biegów 100 osób, jest klasyfikowane na podstawie czasów brutto czyli w faktycznej kolejności przekroczenia linii mety..
Wszystko ze względu na uczciwą rywalizację oraz przejrzystość wyników. Zawodnicy i zawodniczki ścigający się o pierwsze miejsca powinni mieć pewność, że mijając linię mety jako pierwsi są faktycznymi zwycięzcami. Czasy brutto dla czołówki biegów są jedynymi oficjalnymi wynikami. Odstępstwo od tej reguły w Berlinie łamie przepisy World Athletics i krzywdzi biegaczy z czołówki rywalizacji.
Czasy brutto są też jedynymi oficjalnymi wynikami widniejącymi w statystykach World Athletics. W Berlinie podczas biegu na 10 kilometrów miało miejsce jeszcze jedno dziwne zjawisko. Wszyscy, łącznie z najlepszymi zawodnikami startującymi z pierwszej linii, mają przesunięcie wyniku brutto/netto o minimum 2 sekundy. Oznacza to, że sygnał do startu nie został zsynchronizowany z włączeniem zegara. Oznacza to też, że oficjalne rekordy życiowe są o gorsze o ten czas. 2 sekundy w przypadku amatora biegającego w okolicach 50 minut mogą niewiele znaczyć, gdyż tacy biegacze i tak posługują się wynikami netto. W przypadku czołówki biegu jest to często zabranie zawodnikom profitów wynikających ze złamania konkretnych barier. Profitów dotyczących zarówno aktualnego biegu, jak i imprez w przyszłości, gdzie występują np. minima upoważniające do startu.
W rywalizacji na dłuższym dystansie do mety dobiegło 9409 osób w tym 319 osób z Polski. Wśród mężczyzn zwyciężył Etiopczyk Kilfe Keyalew z 28:03 (28:00 netto). Drugi był Niemiec Aaron Bienenfeld 28:29/28:27. Podium dopełnił Brytyjczyk Jake Smith z 28:31/28:29. Dwudzieste pierwsze miejsce zajął Krzysztof Żygenda (Tricity Runners) z wynikiem 30:36/30:33. Drugim Polakiem był nasz redakcyjny kolega Mateusz Kałuża (31:56/31:50), który dobiegł na 49. miejscu. 51. skończył Łukasz Oskierko z 32:23/32:18.
Wśród kobiet całe podium przypadło Niemkom. Pierwsza była Esther Pffeifer z czasem 31:20 brutto i 31:17 netto. Druga dobiegła Fabienne Konigstein 31:57/31:54, a trzecia Anna Langerwisch z 32:17/32:15. Szesnasta na mecie z rekordem życiowym była Emilia Mazek z czasem brutto 34:00 i netto 33:54. Ze względu na wysokie miejsce do statystyk World Athletics wpisany zostanie czas brutto 34:00. Jak widać, po przesunięciu czasu wszystkich zawodników i zawodniczek, realny czas brutto powinien być o dwie sekundy lepszy i wynosić 33:58. W hipotetycznej sytuacji, gdzie aktualna wicemistrzyni Polski w maratonie Emilia Mazek chciałaby dostać się do startu na 10 kilometrów jako elita i wymagany byłby rekord życiowy poniżej 34:00 oznaczałoby to, że Polka nie mogłaby być włączona do biegu w stawce elity. Wszystko przez to, że ktoś źle wcisnął przycisk na starcie.
Drugą, najszybszą Polką była Katarzyna Nowakowska z 34:28/34:21, m.in. szósta zawodniczka zeszłorocznych MEU23 na dystansie 5000 metrów, która dobiegła jako dwudziesta trzecia zawodniczka. 46. miejsca z 36:40/36:11 zajęła Patrycja Buch.
WYNIKI
Impreza od lat przyciąga zarówno wysokim poziomem sportowym, jak i imprezową atmosferą. Wydarzenie poza aspektem czysto sportowym to także święto wszelkiego rodzaju społeczności biegowych. Run Clubu z całej Europy wystawiają tu swoje reprezentacje, a na trasie nie brakuje zabawy. Zabawa nie kończy się również po biegu. W stolicy Niemiec organizowane jest oficjalne after party dla biegaczy.