wesolych biegaczy bawiacych sie podczas biegu na lonie natury
16 lipca 2026 Krzysztof Brągiel Lifestyle

Naukowcy o młodych supergwiazdach: 90 procent nie wejdzie na szczyt


Niemieccy naukowcy przeanalizowali wyniki badań obejmujących ponad 34 tysiące wybitnych osób ze świata sportu, nauki, muzyki i szachów. Okazało się, że tylko niewielka część młodych gwiazd pozostaje w ścisłej światowej czołówce w dorosłości. Z kolei większość najwybitniejszych dorosłych nie dominowała nad rówieśnikami jako dzieci. Wyniki opublikowane w „Science” po raz kolejny podważają przekonanie, że wczesna i intensywna specjalizacja jest najpewniejszą drogą na szczyt.

W roku 2009 na łamach The Telegraph pojawił się artykuł zatytułowany „Michael Jackson, death by showbusiness”. W jednym z akapitów czytamy o pewnej teorii, która odnosi się do każdego dziecięcego gwiazdora. Mówi ona, że wiek, w którym stajesz się sławny, jest wiekiem, w którym jakaś część ciebie zostaje na zawsze i nieodwracalnie zatrzymana w rozwoju.

Cudowne dzieci wczesnej specjalizacji

Michael Jackson miał zaledwie 11 lat, gdy singlem Jackson 5 „I Want You Back” po raz pierwszy zdobył szczyt amerykańskich list przebojów. Można powiedzieć, że był wtedy weteranem show-biznesu, bo już jako 7-latek zaraz po zakończeniu lekcji meldował się na muzycznych próbach, które często trwały do 22. 

Novak Djoković miał 12 lat, kiedy opuścił rodzinną Serbię i wyjechał do akademii tenisowej w Monachium. Swój pierwszy wielki tytuł — Australian Open 2008 — zdobył w wieku 20 lat. Dziś uważany jest za jednego z najlepszych tenisistów wszech czasów. 

W roku 2016 media rozpisywały się o innym młodym super talencie tenisa. Iga Świątek, rocznik 2001, zaczęła trenować jako czterolatka. Niedługo po 15. urodzinach wygrała z seniorkami turniej ITF w Sztokholmie. Dziś jest sześciokrotną triumfatorką Wielkiego Szlema i ma w kieszeni olimpijski brąz. 

Tiger Woods. Kolejny książkowy przykład sukcesu wczesnej specjalizacji. Zaczął wbijać piłki do dołków mając niespełna 2 lata. W roku 1997 roku wygrał Masters, stając się najmłodszym graczem w historii, który triumfował w tej imprezie (miał 21 lat i 3 miesiące). W kolejnych latach zdominował światowe rankingi i stał się legendą swojej dyscypliny.

Podobnych przykładów, gdy wczesna specjalizacja przyniosła spektakularny sukces moglibyśmy mnożyć. Naukowcy z uniwersytetu RPTU Kaiserslautern-Landau w Niemczech twierdzą jednak, że są to wyjątki, które potwierdzają odmienną regułę. 

90 procent genialnych dzieci traci na dystansie

Pod koniec 2025 roku w czasopiśmie Science opublikowano badanie na temat wczesnej specjalizacji w sporcie, ale też kulturze, nauce czy sztuce. Zespół pod kierownictwem Arne Güllicha z uniwersytetu RPTU Kaiserslautern-Landau w Niemczech przeanalizował historie ponad 34 000 wybitnych jednostek. 

Wnioski były takie, że choć intensywnie trenowana młodzież często osiąga wysoki poziom, to cudowne dzieci rzadko stają się prawdziwymi supergwiazdami w dorosłości. Z kolei ci, którzy osiągają najwyższy poziom jako dorośli, zwykle nie wyróżniają się wcześniej. Potrzebują więcej czasu, aby osiągnąć szczyt i dłużej utrzymują szerokie zainteresowania.

Z opracowania Niemców wynika, że 90% dorosłych gwiazd nie było gwiazdami jako dzieci. –Nie chodzi tylko o to, że wyjątkowe wyniki w dzieciństwie nie przewidywały wyjątkowych wyników jako dorosły. Oba te elementy były negatywnie skorelowane – przekonuje dr Güllich.

Dlaczego tak się dzieje? Naukowcy wskazują na 3 rzeczy. Po pierwsze, im dłużej szukasz dla siebie drogi, tym większa szansa, że znajdziesz optymalną. Przyjmijmy, że mamy dziecko z fenomenalnym poczuciem rytmu. Można od razu wręczyć mu mikrofon i namaścić na nowego Stinga, tylko dlatego, że samemu śpiewało się za młodu w kościelnym chórze. Można też pozwolić dziecku „tracić czas” na szukanie. 

Po drugie, naukowcy wskazują, że umiejętność uczenia się jest wartością samą w sobie. A można ją rozwijać poprzez zbieranie różnorodnych doświadczeń. Po trzecie, chodzi o minimalizowanie zagrożeń. Uniknięcie wczesnej specjalizacji zmniejsza ryzyko przeciążeń i kontuzji, ale też psychicznego wypalenia. 

Dr Güllich podkreśla, że badania nie twierdzą, że model intensywnej specjalizacji nie działa — on działa, ale produkuje głównie bardzo dobrych specjalistów, a nie światowe supergwiazdy z medalami olimpijskimi i nagrodami Nobla na koncie.

Niemieckie badania nie są jedynymi, które stawiają znak zapytania przy sensie wczesnej specjalizacji. Kilka lat temu na łamach bieganie.pl Jakub Jelonek powoływał się w tej kwestii na duńskich naukowców. Wnioski? Wyczynowi zawodnicy, którzy osiągnęli specjalizację później i trenowali mniej za młodu, osiągnęli w dalszej karierze lepsze wyniki.

Rodzice formatują dzieci pod własne marzenia?

W roku 2010 pojawiła się duża publikacja naukowa na temat wczesnej specjalizacji autorstwa prof. Roberta M. Maliny z Uniwersytetu Teksańskiego w Austin. Czytamy w niej m.in. o kluczowej roli rodziców, którzy „dążąc do sukcesu swoich dzieci, postrzegają wczesny start jako niezbędny do uzyskania przewagi”. 

Ponadto Malina pisze o zjawisku o nazwie „redshirting”, czyli celowym opóźnianiu edukacji dzieci o rok, aby lepiej wypadały w nauce czy sporcie na tle klasowych kolegów. 

– „Redshirting” jest dobrze udokumentowany w futbolu, gdzie fizyczność jest postrzegana jako istotna cecha. Rodzice zatrzymują chłopca w klasie przez rok, często na polecenie trenera, w celu uzyskania przewagi pod względem wzrostu i siły – tłumaczy profesor. 

Z amerykańskiego opracowania wynika też, że rodzice we wczesnej specjalizacji mają widzieć szansę na stypendia czy współpracę ze sportowymi markami, a więc szeroko pojęty zysk ekonomiczny. 

Jeśli prześledzimy historie gwiazd z początku artykułu, które zaczęły „od małego na całego”, łatwo dostrzeżemy kluczową rolę rodziców.

– Tenis wymyśliłem sam, bo chciałem, żeby moje córki uprawiały sport indywidualny. Nie wybrałem drużynowego, bo jako wioślarz, nie osiągnąłem spektakularnego wyniku — byłem w osadzie, w zespole i musiałem współpracować. Nie odpowiadałem w pełni za rezultaty. Pomyślałem, że jeśli moje dzieci mogą mieć coś wspólnego ze sportem, to tylko indywidualnym — pisał kilka lat temu Tomasz Świątek w felietonie dla WP SportoweFakty.

Tiger Woods? Syn byłego wojskowego, który – jak słyszymy w dokumencie HBO – od kołyski chciał zrobić z dziecka perfekcyjną maszynę do wygrywania. Djoković? Syn wyczynowych sportowców: ojciec był mistrzem kraju w narciarstwie alpejskim, a matka łyżwiarką figurową. Pierwszą rakietę do tenisa wręczyli Novakowi, gdy ten miał 4 lata.

Robert M. Malina konstatuje, że powyższe historie sukcesu stanowią dla rodziców dodatkową zachętę, aby od najmłodszych lat wytyczać swoim pociechom skonkretyzowaną ścieżkę rozwoju. W większości przypadków ma to jednak kończyć się kontuzjami, wypaleniem i wynikami, które odstają od słynnych wyjątków, które weszły na szczyt. 

– Utalentowani młodzi sportowcy często stają się pionkami w złożonym układzie — obejmującym sport, działaczy, rodziców, szkoły, sportowy biznes, media, a w niektórych przypadkach także politykę międzynarodową – czytamy w publikacji „Wczesna specjalizacja w sporcie: korzenie, skuteczność i ryzyka”. 

Ciekawy „przypadek?” Święty-Ersetic i Bukowieckiej

Justyna Święty-Ersetic i Natalia Bukowiecka to jedne z najbardziej utytułowanych polskich biegaczek w historii. Obie bez spektakularnych wyników w kategoriach juniorskich. Bukowiecka (startując pod panieńskim nazwiskiem Kaczmarek) w kategorii U20 doszła do wyniku 53.28 na 400 m. Przy juniorskim rekordzie kraju 51.56 Patrycji Wyciszkiewicz, który obowiązuje do dziś. 

Jeszcze spokojniej w świat lekkoatletyki wchodziła Święty-Ersetic, która jako juniorka jedno okrążenie biegała w 55.30. Wtedy rekord kraju U20 wynosił 52.78 i należał do Anety Lemiesz. 

Dziś Bukowiecka i Święty-Ersetic mają olimpijskie złota w sztafecie i indywidualne tytuły mistrzyń Europy. Losy wspomnianych rekordzistek kategorii U20 naznaczone są natomiast kontuzjami. Aneta Lemiesz przeszła poważną operację achillesa. W przypadku Wyciszkiewicz achilles to była 1/3 zabiegu. – Z przodu stopy miałam usuwaną wyrośl kostną. Była też ścinana pięta Haglunda – relacjonowała nam zawodniczka na początku 2022 roku. 

Lemiesz i Wyciszkiewicz w kategoriach juniorskich sięgały po najważniejsze medale. Pierwsza była wicemistrzynią świata, druga mistrzynią Europy. Fakt, że w dorosłej karierze nie powtórzyły tych sukcesów nie oznacza jednak, że przepadły. Aneta Lemiesz jest światowej klasy „zającem”, z kolei Patrycja Wyciszkiewicz przez lata była podporą sztafety, zdobywając z nią medale na najważniejszych imprezach.

Żeby wejść na szczyt w stylu Święty-Ersetic i Bukowieckiej, a następnie utrzymać się na nim przez lata, czegoś jednak zabrakło. Czy tym czymś byłoby późniejsze wejście w bieganie na dorosłym poziomie? Niemieccy naukowcy stawiają 9 do 1, że tak właśnie było. 

Badanie: https://www.science.org/doi/10.1126/science.adt7790

Bądź na bieżąco
Powiadom o
0 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Krzysztof Brągiel
Krzysztof Brągiel

Biega od 1999 roku i nadal niczego nie wygrał. Absolwent II LO im. Mikołaja Kopernika w Kędzierzynie-Koźlu. Mieszka na Warmii. Najbardziej lubi startować na 800 metrów i leżeć na mecie.