Teraz jest Śr, 19 września 2018, 07:10

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 288 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 16, 17, 18, 19, 20
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: b@rto - 18/38/59/85/180 - kod biegacza
Nowy postNapisane: Cz, 23 sierpnia 2018, 22:06 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Śr, 7 stycznia 2015, 00:07
Posty: 2219
17.08.2018

BS + 20 krótkich, 15-sekundowych przebieżek na dość długiej, bo minutowej, przerwie.

    BS 10,84 km / 54:41 / śr. tempo 5:03/km


19.08.2018

Ostatni etap Siedleckiej Ligi Biegowej - do zaliczenia miałem dystans 1500 metrów i musiałem go pobiec dość żwawo, tzn. około 5 minut. Temperatura od rana dawała się we znaki, ale na szczęście byłem spokojny, bo wiedziałem, że taki krótki wysiłek jeszcze nie będzie problematyczny. Rano na spokojnie pół bułki z dżemem, kawa i załatwienie potrzeb.
Szczerze powiedziawszy, nie wiedziałem na co mnie stać. Przez co najmniej 6 tygodni tylko raz biegałem jakieś typowe interwały a tak wszystkie treningi były raczej nakierowane na półmaraton - tzn. dłuższe powtórzenia i na tempach około mistycznego progu.
25 minut przed startem rozgrzewka - około 15 minut truchtu, przebieżek, dynamicznego rozciągania.
No i start - mocno biegło nas tylko 3, z czego lider był raczej niezagrożony, potem ja i kolega, który robił sobie bardzo mocny trening (tzn. 3 dystanse jednego dnia, każdy w pałę). Lider biegł swoje, potem pobiegł tenże wspomniany kolega, ja trzeci. Każde 100 metrów miało wchodzić w 20 sekund a tu dosłownie na styk wszystko i nijak przyspieszyć. 300 metrów w 61 sekund. Masakra, zero możliwości przyspieszenia. Następne 800 metrów w 2:50 czyli już strata 10 sekund (tu przesunąłem się na 2 miejsce). Normalnie wlokłem się! 1:25 na 400m to 3:32/km, to powinno w miarę normalnie wchodzić. Końcowe 400 metrów z mocnym finiszem 1:19,6. Wynik końcowy to 5:11 - bardzo słaby, odstający w dół od wyników na 5k i 10k. Na szczęście dał mimo wszystko 1. miejsce w kategorii wiekowej. Bardzo dużo zyskałem na 5k, tu nad drugim zawodnikiem miałem ponad 20 sekund zysku, nad trzecim ponad minutę. Ale krótsze dystanse słabiutko, słabiutko. Liczę na to, że to oznaka "nastawienia" organizmu na półmaraton a po wdrożeniu interwałów na końcówkę sezonu będzie też dobry wynik na 5k i 10k.

Bardzo fajne nagrody - karnet na crossfit (jednak muszę sprzedać jakoś, bo daleko jeździć), kilka wejściówek na basen, na grotę solną, kręgielnię. To wykorzystam na 100%. :)


20.08.2018

Dość dynamiczny BS, chciałem to pobiec nie na odpierdziel a tak "żwawo". Pulsometr też założyłem, żeby sprawdzić jak wygląda puls na takim biegu.

    BS 11,45 km / 55:47 / śr. tempo 4:52/km / śr. tętno 159 bpm (78% HRmax)


21.08.2018

Ostatni półakcent przedstartowy, tzn. 3x1,6km w tempie danielsowskiego P. Według książki to powinno być po 4:00, ale jakoś mi to nie wchodziło. Pierwsze powtórzenie to w ogóle z czapy, nie wiem dlaczego tak wolno wyszło, bo wydawało mi się, że biegnę dużo za szybko. 2. i 3. na spokojnie domykane, powiedziałbym że z mniejszą intensywnością niż pierwsze.

    BS 2,19 km / 11:03 rozgrzewka
      1. Th / 1,6 km / 6:38 / śr. tempo 4:09/km
      1:30 przerwa
      2. Th / 1,6 km / 6:26 / śr. tempo 4:02/km
      1:30 przerwa
      3. Th / 1,6 km / 6:29 / śr. tempo 4:03/km
      1:30 przerwa
    BS 2,05 km / 11:04 schłodzenie

No i cała praca wykonana, została tylko pokazówka w niedzielę. Czy jestem gotowy? Chyba tak - czuję, że forma jest niezła. Nie czuję się jednak na 1:25. Raczej zacznę po 4:07 - czyli na 1:27/1:26. Pogoda ma być niezła, tzn. zachmurzenie i dość dobra temperatura. Gdyby jednak prognoza się nie sprawdziła, czyli słońce będzie paliło - robię jedno koło (~10,5 km) i schodzę. Tydzień później jest nocny HM w Warszawie i wtedy na niego się zapiszę - ale to tylko i wyłącznie opcja w przypadku bardzo złych warunków.

PS. Mam wrażenie, że trenuję "na odpierdziel", że nie daję tyle ile mógłbym. Progres niby jakiś jest, ale bardzo powolny. Może trzeba nieco przycisnąć bardziej, zaryzykować...

_________________
18... OK 38... OK 85 w sierpniu? In progress...
Komentarze do bloga


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: b@rto - 18/38/59/85/180 - kod biegacza
Nowy postNapisane: Cz, 30 sierpnia 2018, 16:34 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Śr, 7 stycznia 2015, 00:07
Posty: 2219
26.08.2018

9. Bieg Siedleckiego Jacka

Nie będę się rozpisywał za specjalnie, nie ma sensu bo plan upadł tak czy owak. Rano zajechałem na miejsce, pakiet szybko odebrany, bez żadnych problemów natury "gastrycznej" tzn. wszystko co musiałem zostawiłem w domu.
Na rozgrzewce czułem się dobrze, luźno. Przed startem spotkałem Krzyśka, zagadałem czy na życiówkę będzie próbował atak ale on jednak miał problemy w ostatnich kilkunastu dniach i chciał trochę wolniej. Na początku biegliśmy razem, około... no nie wiem - 5? 6 kilometrów? Jakoś tak, tempo wychodziło 4:02/km. Niby luźno się czułem, ale wiedziałem że to nie do utrzymania - zwolniłem. 5 km wpadło w 20:18 czyli o 17 sekund za szybko. 10 km już 41:04 przy planowych 41:10. Biegło się nieźle, raczej nie było problemów żadnych.
Około 12-13 kilometra, już nie pamiętam, zaczęły łapać mnie skurcze prawego dwugłowego. Zdziwiłem się ostro, bo o ile na 18-19 km może bym nie był zaskoczony, to jednak ledwo za połową biegu już była surprajz. Każda próba wejścia na tempo poniżej 4:10 kończyła się "prądem". Jeszcze tak do 16-17 km traciłem może po 10 sekund na kilometrze, później już wchodziły kilometry po 4:30 i wolniej.

No nic, to akurat wybitna nauka, że jednak nie mogę samym bieganiem przygotowywać się do zawodów - muszę dodać ćwiczenia i mam najlepszy przykład, które ogniwo wymaga wsparcia.

Bieg ukończyłem w 1:30:48 - niby nawet przyzwoicie, ale jak to się ma do 1:26:XX... Jak znajomi pytali jaki czas i mówiłem, że 1:30 to "oooo, wow i ty narzekasz??". Tak ciężko zrozumieć, że 4 minuty od celu to jednak jest porażka?

Dzień później - mega domsy (chyba nawet po Ultra Mazury takich nie miałem). Do tego, dla psychicznego odpoczynku, we wtorek poszedłem na piłkę z kolegami. Także jak w poniedziałek było źle, tak we środę po ścianach chodziłem a buty zakładałem na siedząco. Dzisiaj to samo. Także i tu nie wiem czy przypadkiem te 37 km nie było za długo i za blisko zawodów. Raczej więcej takiego startu nie zrobię.

Na dzisiaj chodzi po głowie jeszcze jedna próba startu w HM w Toruniu w końcówce października, 2 miesiące czasu jeszcze... No ale to już trochę logistyki musiałbym uskutecznić, a nie wiem czy mi się jeszcze chce w tym sezonie.

Na teraz to muszę zwalczyć domsy bo wykituję. :bum:

_________________
18... OK 38... OK 85 w sierpniu? In progress...
Komentarze do bloga


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: b@rto - 18/38/59/85/180 - kod biegacza
Nowy postNapisane: N, 16 września 2018, 16:14 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Śr, 7 stycznia 2015, 00:07
Posty: 2219
Dawno nie pisałem, wczoraj wróciłem z urlopu więc dzisiaj chyba czas nadrobić zaległości.

Domsy po półmaratonie trzymały mnie dość długo. Do tego chyba psychicznie potrzebowałem odpocząć od biegania, nabrać trochę "głodu", trochę się zmotywować... A więc...


31.08.2018

Rower. W nocy, ze światłami... Fajnie można było pojeździć bo ruch mały a drogi jakimi jeździłem całkiem przyzwoite.

Rower 41,02 km / 1:42:07 / śr. prędkość 24,1 km/h

02.09.2018

Tego dnia już mi się trochę chciało biegać, ale narzeczona miała obstawę medyczną na dożynkach to sobie podjechałem do niej rowerem.
Etap pierwszy to dojazd - trochę lasami, trochę asfaltem, ogólnie luźno. Powrót w pałę - na koniec uda już paliły. Dopowiem - rower crossowy, więc opony średnio na asfalt do tego nie dało się położyć za bardzo.

I) Rower 25,72 km / 1:10:40 / śr. prędkość 21,8 km/h
II) Rower 26,70 km / 55:18 / śr. prędkość 29,0 km/h

03.09.2018

Długo bez biegania, ponad tydzień. Ostro mi banię chyba sponiewierał ten półmaraton. Wyszedłem na rozbieganie, takie dość żwawe. Chciałem zobaczyć co pulsometr pokaże po tygodniu przerwy. Jeśliby założyć, że II zakres jest od 80% HRmax to zmieściłem się nawet w I a tempo pryzwoite. ;)

    BS 9,21 km / 43:59 / śr. tempo 4:47 / śr. tętno 160 bpm (79%)

04.09.2018

Piłeczka. Mało grałem, a to się piszczelami zderzyłem z kolegą i przez następne 3 dni mnie to bolało.

06.09.2018

BS. Znowu z pulsometrem i znowu całkiem bystro. Czyżby forma urosła? Średnie wyszło 74% to ja takie miałem zazwyczaj przy 5:20-5:30.

    BS 11,65 km / 58:40 / śr. tempo 5:02/km / śr. tętno 152 bpm (75%)


Iiiiii tu zaczynam urlop w górach. Wiedziałem, że będzie mało biegania ale nogi będą napierdzielać. No i fajnie.

10.09.2018

Z narzeczoną w tych Tatrach całych byłem, no to na pierwszy dzień wydawało mi się, że trasa dość łatwa. Dla mnie tak, ale narzeczona po pierwszym dniu zdomsowana na cacy, kolana napierdzielają. Trasa: Kuźnice - Kasprowy Wierch - Kopa Kondracka - Kuźnice.

    Kuźnice - Kasprowy 8,58 km / 3:04
    Kasprowy - Kopa Kondracka - Kuźnice 13,06 km / 4:33

11.09.2018

Jak pisałem - druga połówka domsy i ogólnie brak chęci na piesze wędrówki. Namówiłem chociaż na Nosal. ;)

    Kuźnice - Nosal - Kuźnice 5,50 km / 2:12

11.09.2018

Tego samego dnia wybrałem się jeszcze na bieganko. Miało być koło 12,5 km, może 13. Ale w Zakopcu się poje.... i dołożyłem chyba ze 3 kilometry.
Pobiegłem sobie Drogą pod Reglami do Doliny Strążyska na Polanę Strążyska i stamtąd do Doliny Białego i do domu. Gdzie się dało biec tam biegłem, gdzie trzeba było podchodzić tam podchodziłem. Przydałyby się jednak buty lepiej klejące się skały - było trochę wilgotno, wcześniej trochę pokropiło. Biegłem w Glide Boost, to na suchej skale Continental trzymał się jak powalony, serio bardzo dobrze. Na mokrej i na luźnym piasku - wziuuuum, jazda na lodzie.

    Bieg w górach 16,50 km / 1:47:02 / śr. tempo 6:29/km

12.09.2018

Środa na grubo - wypad na Rysy. Oczywiście sam, bo mojej lubej na słowo "Rysy" zaczynała złowrogo brewka tykać. Rano wyszedłem, bus do Polanicy i 7:15 ruszyłem. Za późno jak się okazało - piękna pogoda sprawiła, że dużo ludzi wpadło na ten sam pomysł. No ale... Na Rysy jakoś tam się wdrapałem. Już zaczęły się zatory, ale na razie to był niewielki problem, bo stosunkowo mało osób jeszcze schodziło. Ale jak już byłem pod samym szczytem to widziałem kolejkę kurde od samego Czarnego Stawu pod Rysami. Już tam wiedziałem, że zejście na polską stronę w moim wydaniu będzie niemożliwe. OK - mam lekki lęk wysokości, ale nie taki paraliżujący. Bez tego wężyka ludzi bym zszedł jak człowiek, ale nie odważyłbym się mijać tego bokiem. Powrót na Słowację - w kieszeni 25 zł, ani jednego ojrasa. Qrła, jeszcze rano wyjąłem stówkę "a bo jeszcze gdzie zgubię"... Okazało się, że takich słomianych wdowców jak ja było co najmniej trzech. Doszliśmy sobie do Strbskiego Plesa (Szczyrbskiego Stawu?), stamtąd elektriczką do Starego Smokowca i tam jest autobus do Zakopanego, kosztujący ... 22 zł. Hah, karwa, dzisiaj wygrałem. :hahaha:

PS. Zejście na stronę słowacką to bajka, można by było nawet zbiegać.

    Rysy 22,57 km / 8:24

14.09.2018

W czwartek aktywności zero. Relaks w termach w Bukowinie. Na piątek prognoza pogody pokazywała załamanie - opady, burze... Dlatego na szybko, rano wybrałem się na Grzesia i Rakoń. Założeniem było biec tam gdzie się da. 6:52 start z Siwej Polany. Do schroniska na Polanie Chochołowskiej dobiegłem po 41 minutach. Podejście na Grzesia (a niech to piorun, dla mnie było cięższe niż na Kasprowy) - 50 minut. Kilka minut pitstop na szczycie. Na całym szlaku nikogo nie spotkałem. Dopiero gdzieś daleko koło Wołowca widać było jakieś postacie. Przejście z Grzesia na Rakoń - 33 minuty.
Tu napiszę - może ktoś kiedyś będzie się zastanawiał czy warto - bardzo warto. Widoki są piękne.
Z Rakonia już nie wbiegałem na Wołowiec, miałem w głowie te prognozy i jak się okazało - to była dobra decyzja. A więc zbieg z Przełęczy pod Wołowcem do Polany Chochołowskiej. Wg drogowskazów to powinno zająć 2 godziny, mi zajęło jakieś 45-50 minut. Nie jestem w stanie dokładnie powiedzieć, bo spotkałem po drodze kozice i zrobiłem pauzę. Po sesji foto zapomniałem puścić dalej trening i wychodzi że jakieś 15 minut zbiegu wyparowało. Powrót z Chochołowskiej do Siwej 43 minuty. Wolniej niż ten sam odcinek na początku mimo że miałem z góry. Nogi już odmawiały posłuszeństwa.

Całość na zegarku wyszła 3:26 (trzeba doliczyć te 15 minut bez rejestracji treningu), całkiem nieźle, bo wg oznaczeń to ta trasa zajmuje 8:55. ;) Od razu kupiłem i wypiłem pół litra coli. Po dojeździe na kwaterę - prysznic. W tym momencie zaczęło lać, grzmieć i ogólnie argagamedon. Dobrze, że ominąłem Wołowiec.

Cały czas się zastanawiam jak wielką odwagę mają zawodowcy typu Świerc czy Łobodziński, że są w stanie tak zapierdzielać na górskich zbiegach. Masakra, tyle powiem

    Siwa Polana - Polana Chochołowska - Grześ - Rakoń - Siwa Polana ~24,5 km / 3:40


Miałem czas pomyśleć o swoich planach jeszcze na ten sezon. Robię 3-4 tygodnie intensywnego treningu pod dychę.

_________________
18... OK 38... OK 85 w sierpniu? In progress...
Komentarze do bloga


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 288 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 16, 17, 18, 19, 20

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL